GeoExplorer

Gorączka złota podlegnickich wzgórz – Mikołajowice

przez , Sty.15, 2014, w Historia

Mikołajowice to wioska położona na północnym skraju Sudetów, we Wzgórzach Strzegomskich. Choć może się to wydawać zaskakujące, owe wzgórza kończą się w okolicach dzisiejszej autostrady niedaleko Legnicy. W tym miejscu znajduje się zjazd z tej arterii w kierunku Legnickiego Pola, skąd do wspomnianych Mikołajowic jest już bardzo blisko. Niewysokie, częściowo zalesione wzgórza w okolicy tej wsi kryją w sobie bogatą górnicza historię. Biblioteka publiczna w Legnicy ma w swoich zbiorach książkę pt: „Heimatbuch der beiden Liegnizer Kreise” z 1927 r. Na stronie z ilustracjami znajduje się interesująca fotografia na której przedstawiono ośmiu mężczyzn, sześciu stojących, dwóch siedzących, w przybrudzonych ubraniach, na chwilę oderwanych od pracy i ustawionych do zdjęcia. jeden z nich musi być kierownikiem/sztygarem sądząc po czystości jego pasiastych spodni. Kolejny dzierży piłę do drewna, inny siekierę, a za ich plecami piętrzą się stosy desek. W tle niewielka hałda, a na niej drewniana konstrukcja nadszybia oraz drabina wystająca z szybu. Zainstalowane jest także koło poruszane maszyną parową, służące zapewne do odwadniania. Podpis pod fotografia jest jednoznaczny: Die letzten Goldgraber von Nikolstadt, czyli Ostatni górnicy złota w Mikołajowicach. Zdjęcie pochodzi z 1898 r. i jest to pewnie ostatni znany nam akcent górniczej przeszłości tej miejscowości. Do 1344 r. Mikołajowice (Niklasdorf,Niclausdorf) były wsią jakich istniało wiele w okolicy. W tym roku jednakże zmieniło się wszystko – odkryto wydajne złoża złota w położonych nieopodal wzgórzach – zachodnim, położonym między Legnickim Polem a Mikołajowicami i wschodnim, między Mikołajowicami a Wądrożem Wielkim. Od południa granicę tego obszaru stanowiła wieś Strachowice. Ówcześni książęta legniccy do których należała ta okolica wiązali z odkryciem złóż złota wielkie nadzieje. Przejawem tego jest informacja, że w 1345 r. legnicki książę Ludwik I nadał Mikołajowicom miejskie prawa górnicze wraz z herbem przedstawiającym trzy szczyty i symbole górnicze – młotek i klin. nadanie praw miejskich niewielkiej osadzie miało przede wszystkim zachęcić do osiedlania się w niej gwarkom i zwiększenia rozmachu prac górniczych. Takim obrotem spraw zaniepokoili się nawet mieszczanie złotoryjscy, chojnowscy i lubińscy, a zwłaszcza legniccy obawiając się osłabienia praw przysługującym tym miastom. Książę Ludwik uspokajał jednak, że chodzi mu tylko o rozwój prac górniczych i że tereny te nie zostaną sprzedane bez ich zgody, na dokładkę zapewniając Legnicy monopol hutniczego przerobu koncentratu złota. W praktyce prawa miejskie Mikołajowic nigdy nie zostały w pełni zrealizowane, a po przejęciu w 1346 r. władzy w księstwie przez Wacława I została wydana gwarancja, że Mikołajowice nie będą konkurować w handlu z innymi miastami. Zmieniła się też nazwa miejscowości na Nikolstadt. Cała ta historia jest szczegółowo opisana w pracy dr Moscha pt. „Ueber den fruhern Bergbau um Nikolstadt in Schlesien zawartej w Allgemeines fur Geschichtsfunde des Preussichen Staates” pod redakcją Leopolda von Ledebara z 1831 r. Nadzieje na bogactwo wydawały się spełnione. W Codex diplomaticus Silesiae znajdują się nazwy kopalń na terenie Mikołajowic, w których wydobywano wtedy złoto. Były to kopalnie: Zum Schperling, Cranisch-Grunde, Zu den jungen Mausen, Zu den alten Mausen, Bey der Muhle, Bey dem See, Zum Reisicht, Zum rothen Berge, Zum Mosentzern, Kragnitschern Molatschern. Nazwy te zostały spisane ze sprawozdania z 1404 r. z zaznaczeniem, że dotyczą XIV w. Złoża okazały się bogate, a rzesza górników pracujących w okolicy miała wynosić nawet 15 tys.ludzi (!). Ocenia się, że uzyskiwano wówczas do 30 kg złota tygodniowo. Ówczesny książę legnicki Wacław wielokrotnie pożyczał pieniądze od legnickich mieszczan pod zastaw przychodów z mikołajowickich kopalń złota. Huta znajdowała się w Legnicy podobnie jak mennica (dzisiejsza ul.Piekarska). W 1345 r. pracował w niej Anastasio Venturi, Włoch, wybitny specjalista od reform monetarnych, znany w Europie. W latach 1345-1364 bito w niej złote floreny, których nazwa wzięła się od umieszczonego kwiatu lilii (flos), występującego wcześniej na monetach florenckich. Złote floreny legnickie oraz emitowane nieco krócej floreny świdnickie Bolka II były pierwszymi obiegowymi monetami złotymi na Śląsku i ziemiach piastowskich. XIV-wieczna gorączka złota trwała krótko gdyż już po około 20 latach, po 1364 r., brak jest wzmianek o działalności górniczej w tej okolicy. Kolejna próba podjęcia prac górniczych w tej okolicy następuje w 1404 r. Aemil Steinbeck w swoim dziele „Geschichte den schlesischen Bergbaues” z 1857 r. skrótowo ja opisuje. Syn księcia legnickiego Wacława – Ruprecht chce zawrzeć z Michaelem (proboszczem z Deutschbrodu) umowę na odwodnienie nieczynnych kopalń. Chce nawet udzielić prawa do prowadzenia prac górniczych i jednorazowo wynagrodzić w wysokości 50 grzywien złota. Proboszcz miał zapewniać, że odwodni kopalnie za pomocą urządzeń, które nie będą wymagały drogich w utrzymaniu kieratów konnych. Chodziło mu zapewne o zmyślne urządzenia odwadniające zwane kunsztami lub systemy sztolni odwadniających czy rozkopów. Ponieważ nie zachowały się żadne archiwalne informacje o dalszych losach tego kontraktu można przypuszczać, że nie udało się go zrealizować. Na tym kończy się średniowieczna historia górnictwa w Mikołajowicach.

Nie kończy się jednak pamięć o poszukiwaniu złota w tej okolicy i górnikach zachowana np. poprzez wystawienie sztuki teatralnej przez uczniów 24 stycznia 1771 r. (urodziny króla Fryderyka II), w „Ruebezahlider Schlesische Provinzblatter” z 1786 r., „Sammlung verschiedener Schriften uber Schlesiens Geschichte” z 1790 r., „Umrissvon preussischen Monarchie” z 1800 r. Również Stanisław Staszic w swoim dziele z lat 1805-1810 ” O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski” wspomina o złocie w Mikołajowicach: „…Gora ta Flins, cała jest z białego, litego kwarcu. W tym widać dawne wyroby na złoto, dziś wszystko zalane wodą. Te wyroby ciągną się wzdłuż Zolen aż do Lwiei gory (Loewenberg), a wzdłuż Lwiei gory do Nikolstadt…”. Wskazać na te różne źródła należy z tego powodu, że choć wygląd dawnych kopalń złota w tej okolicy nie był zbyt imponujący i niewiele różnił się od dzisiejszego, to jednak ich rozmach został zauważony i zapamiętany.

W 1898 r. von Kramsta i hr Pourtales podejmują się ponownie poszukiwania złota w okolicy Mikołajowic, a dokładnie w miejscu zwanym Roten Berge, pomiędzy Mikołajowicami a Legnickim Polem. Dziś to miejsce nosi nazwę Polskie Wzgórze. Według opisu zawartego w ” Heimatbuch der beiden Liegnizer Kreise”, pracowało tam 20 górników, którzy wydrążyli 42-metrową sztolnię, lecz niestety prace zostały uznane za nieopłacalne  i je zakończono. Fotografia przedstawiająca 20 górników przy wejściu do sztolni wisiała jeszcze w latach 20. XX w. w reprezentacyjnej sali w mikołajowickiej gospodzie.

Jakie jest geologiczne pochodzenie złóż złota pod Legnicą, które nie kojarzy się na pierwszy rzut oka z górnictwem złota? Zagadnienie to zostało zaprezentowane w dość przystępny sposób w dziele Tadeusza Dziekońskiego z 1972 r. „Wydobywanie i metalurgia kruszców na Dolnym Śląsku” : ” złoto występowało tam początkowo w magmowych żyłach kwarcowych w postaci rodzimych ziarenek, a także w pirytach. W trzeciorzędzie żyły te w wyniku wietrzenia i kaolinizacji granitów i gnejsów uległy zniszczeniu i utworzyły żwirowiska. Piaski i żwirowiska złotonośne występują więc między utworami trzecio- i czwartorzędowymi”. Natomiast prof A.Grodzicki z Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego pisze: ” złoto występuje w postaci ziaren ostrokrawędzistych, nie obtoczonych, niekiedy w przerostach z kwarcem. jego większe koncentracje stwierdza się w stropie wkładek ilastych oraz nad wychodniami granitognejsów z Wądroża Wielkiego”. Jakimi technikami pozyskiwano złoto w okolicach Mikołajowic? Mikołajowickie złoto występuje w postaci ziarenek, bardziej w żwirze niż w piasku. Po wydążeniu szybiku, przebijając się przez wierzchnia warstwę rozpoczynano eksploatacje poziomu złotonośnego żwiru. Tradycyjnymi technikami (kołowrót) wyciągano go na powierzchnię w celu dalszej obróbki. Żwir musiał być przed płukaniem rozkruszany do czego używano ręcznych i nożnych stępów (moździerzy) oraz bardziej technologicznie zaawansowanego rozwiązania, tzn. tłuczki poruszanej kołami wodnymi. Dokładnie rozdrobniona skałę płukano następnie w płaskich drewnianych korytach lub w blaszanych naczyniach w kształcie patelni. Złoto jako cięższe pozostawało na dnie, a inne składniki wypłukiwała woda. Ten system mógł mieć kilka etapów. Szeregowo ustawiano koryta, co z pewnością spowalniało pracę, ale polepszało jej wydajność. Najstarszym sposobem zwiększania możliwości wychwycenia drobinek złota było układane w korytach owczych skór na których odkładało się złoto. Można wysnuć tezę, że koncentrat uzyskany po tym procesie mógł być później przerabiany w Legnicy, gdzie był oczyszczany i przetapiany. Dawnych mikołajowickich górników dręczył odwieczny problem odwadniania wyrobisk. Wzmianka o tym pochodzi już z 1404 r. kiedy to planowano wznowić prace górnicze, a odwodnienia miano dokonać bez zastosowania kosztownych kieratów konnych. Takie warunki spełnia budowa tzw. kunsztu, maszyny odwadniającej poruszanej siłą wody lub inne rozwiązanie jak budowa systemu sztolni odwadniających bądź rozkopów. Dostarczany do probierni koncentrat zawierał nie więcej niż 30-50% ziarenek czystego złota. Do procesu odżużlania niezbędnego przy takim zanieczyszczeniu niezbędny był ołów. Kolejnym problemem związanym z mikołajowickim złotem było większe niż w złotoryjskim zanieczyszczenie srebrem. Prof Grodzicki podaje: „należy zaznaczyć, że złoto występujące w okolicach Legnickiego Pola – Wądroża Wielkiego miało więcej zanieczyszczeń i domieszek niż złoto z okolic Złotoryi, które zawierało mniej srebra. Odbiło się to na różnej wartości tego kruszcu. Dokument pochodzący z 27 maja 1345 r. określa grzywnę złota z Mikołajowic na 11,5 marki, natomiast grzywnę złota ze Złotoryi na 12 marek. Analiza składu chemicznego złota wykonana za pomocą mikrosondy elektronowej wykazała 90,4% Au i około 9,8% Ag”. Osiągnięcie takiego stanu wiązało się z dodatkowym zabiegiem, gdyż wcześniejsze etapy obróbki nie były w stanie oddzielić srebra. Jedną z metod służących temu celowi była metoda inkwartacji,  która polegała na potraktowaniu oczyszczonego koncentratu kwasem azotowym. Kwas rozpuszczał srebro, złota nie. Metoda była pracochłonna, pomijając fakt, że pozyskiwanie kwasu azotowego tez miało swoją cenę. W procesie i tak zawsze pozostawały drobne resztki srebra, co obniżało próbę złota, a podwyższało koszt jego uzyskania. Mimo tych wszystkich problemów monety bite ze złota uzyskanego pod Legnicą zawierały 999 gramów złota w 1kg, co jest zaskakująco dobrym wynikiem.

W zbiorach Archiwum Państwowego w Katowicach znajduje się mapa o tytule: „Handzeichnung der Gegend von Wahlstadt, Nicolstadt, Gross Und Klein Wandris bis Mertschutz, mit den daselbst noch vorhandenen alten Pingen Und Quarz Felsen” (Rysunek obszaru od Legnickiego Pola, Mikołajowic, Wielkiego i Małego Wądroża po Mierczyce z nadal istniejącymi starymi pingami i skałami kwarcowymi) z października 1826 r. i wykonana została w Miedziance (Kupferberg) przez mierniczego Hellera. Miejsce wykonania (górnicze miasto Miedzianka) nie powinno dziwić – mimo, że opisywana mapa nie jest typowa mapą górnicza, to zawiera pozostałości po dawnym górnictwie złota oraz czynne kopalnie piasku i kamieniołomy bazaltu. Na mapie wyraźnie zaznaczone są dwa główne skupiska starych wyrobisk: większe – położone między Legnickim Polem, Strachowicami (Strachwitz) i Mikołajowicami oraz mniejsze – pomiędzy Mikołajowicami, Wądrożem Małym i Wądrożem Wielkim, bliżej tych dwóch ostatnich miejscowości. W legendzie mapy oznaczono dwa rodzaje tych pozostałości: na nieco ciemniejszym tle „starożytne, jeszcze dostępne pingi” (Uralte, noch vorhandene Pingen) oraz „zawalone, stare pingi” (Eingeakkerte alte Pingen). Ciekawostką jest zamieszczenie porównania trzech różnych miar. Obok siebie występują łatry pruskie (preussisch Lachter), kroki (Schritt) i pręty pruskie (preussisch Ruthen). Jednak najważniejsze na mapie jest przedstawienie bardzo licznej gromady starych wyrobisk. Tylko w charakterystycznym zalesionym fragmencie są 34 pingi (!), które do dziś są doskonale widoczne w terenie. Obszar tych wyrobisk oraz kształt tego częściowo zalesionego terenu niewiele się zmienił od 200 lat. Bardzo interesujące jest także porównanie stanu zachowania tego miejsca przy użyciu łatwo dostępnych dzisiaj programów komputerowych umożliwiających spojrzenie na Ziemię z satelity. Fakt, że w dalszym ciągu pozostały liczne ślady po gorączce złota najpewniej należy wiązać z trudnościami, jakich nastręczać mogły liczne i dość głębokie doły oraz znaczne jak na tą okolicę wzniesienie.W latach 70. i 80. XX w. na owych terenach były przeprowadzane prace archeologiczne, których celem było przede wszystkim rozpoznanie średniowiecznej techniki eksploatacji i wypłukiwania piasków oraz żwirów na terenie Dolnego Śląska. Pierwsze prace wykopaliskowe w rejonie Mikołajowic przeprowadzone zostały w latach 1973-1974 i objęły swym zasięgiem las pomiędzy Legnickim Polem a Mikołajowicami oraz obszar położony na SE od Wądroża Wielkiego. W ich trakcie przebadano dwa wyrobiska szybowe oraz pozostałości dawnych urządzeń płuczkarskich, wykonano również plan pomiarowy fragmentu stanowiska Legnickie Pole. Badania te stanowiły jedynie wstęp do kolejnych prac wykopaliskowych. Podjęto je w tym rejonie dekadę później w zachodniej części stanowiska Legnickie Pole. Wykopy badawcze o łącznej powierzchni 363 m2 założone zostały w centralnej części stanowiska. Współcześnie obejmuje ono powierzchnię około 60 ha, jednak, co potwierdziły jednoznacznie ratownicze badania z 1993 r., pozostałości dawnych robót górniczych rozciągają się na znacznie większym terenie. Jak wykazały badania archeologiczne, podstawowe znaczenie dla udostępnienia złóż na terenie opisywanego okręgu górniczego miały szyby. W związku ze współczesnym stanem zachowania reliktów dawnych robót górniczych trudno określić pierwotną liczbę założonych tu szybów. Według szacunkowych ocen przeprowadzonych w czasie prac powierzchniowych w zachodniej części stanowiska Legnickie Pole znajduje się około 1500 (!) zapadlisk po dawnych szybach. Archiwalne materiały kartograficzne wskazują, że obszar dzisiejszego stanowiska Legnickie Pole, stanowił pierwotnie największe skupisko reliktów działalności górniczej i być może właśnie tu znajdowały się najzasobniejsze w kruszec złoża. Duża część obiektów została zniszczona w wyniku prowadzonej działalności rolniczej. W rejonie Legnickiego Pola, Mikołajowic i Wądroża Wielkiego udało się rozpoznać metodą wykopaliskową 8 szybów górniczych. Jedynie dwa obiekty z tej grupy przebadano na znacznie większej głębokości (6 i 4,5 m poniżej obecnego poziomu gruntu), a są to szyb rozpoznany przez J.Kaźmierczyka w 1974 r. i szyb udokumentowany przez S.Firszta (badania z lat 1984-1985, 1987-1988). Pierwszy z nich został założony na planie koła o średnicy około 5 m. Górna część obiektu miała formę kielicha i jego średnica stopniowo zwężała się i na głębokości około 5 m wynosiła około 1,2-1,5 m. Prace dokumentacyjne zakończono na poziomie 6 m. Drugi z szybów założono na planie koła o średnicy około 6 m. Do głębokości 3 m miał on kształt doniczkowaty, przy czym w górnej części jego średnica wynosiła 4 m, a w części dolnej około 2,5. Od tej głębokości lej szybu przechodził w komin o średnicy 2 m. trudno odnieść się do sposobów zabezpieczenia pracy górników. W trakcie badań obu szybów nie stwierdzono obecności reliktów obudowy ścian wyrobisk, choć ze względu na głębokość prac eksploatacyjnych górnicy musieli stosować jakieś formy zabezpieczenia. Ich brak może mieć dwie przyczyny: bądź relikty konstrukcji drewnianych na rozpoznanych poziomach nie zachowały się do naszych czasów, bądź istniejące zabezpieczenia ścian rozebrane zostały jeszcze w średniowieczu i wykorzystane w innym celu, np. obudowy nowych wyrobisk. Hałdy odłożone w sąsiedztwie szybów i dość znaczna głębokość wskazują, że transport urobku odbywał się najprawdopodobniej za pomocą urządzeń mechanicznych – kołowrotu. Mógł być on zainstalowany na specjalnym pomoście. Odkrycie 6 dołów posłupowych w bezpośrednim otoczeniu wlotu szybu rozpoznanego przez Firszta świadczyć może o istnieniu tu zadaszenia chroniącego szyb przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Trzy płytkie, nieckowate zagłębienia, powstałe w wyniku działania dużego nacisku, stanowić mogą ślad po składzie urobku, być może odpowiednio selekcjonowanym przez doświadczonych górników.

Metody wypłukiwania złota

Urządzenia związane z tym aspektem prac górniczych znaleźć można m.in. w znanym dziele Jerzego Agricoli. Należy założyć, że odkrycia mikołajowickich złóż dokonano w pobliżu jednego z przecinających tą okolicę potoków i zapewne pierwsze roboty płuczkarskie prowadzone były przy naturalnych ujęciach wodnych, które po odpowiednim przekształceniu spełniały wymagania średniowiecznych górników. W pierwszej fazie prac, zapewne bardzo żywiołowej, kiedy gorączka złota sięgała zenitu, wykorzystywano do tych prac miejscowa sieć wodną tworzona przez Wierzbiak i liczne potoki oraz rzeczki. Wraz z postępem prac, a co za tym idzie, z zajęciem najkorzystniejszych miejsc pod budowę urządzeń płuczkarskich, rozpoczęto poszukiwania innych, lokalnych ujęć wody, nie gardząc zapewne wodą czerpana z szybów. Odkryte w trakcie badań wykopaliskowych w Legnickim Polu obiekty stanowią pozostałość takiego właśnie systemu, funkcjonującego po ustabilizowaniu się robót górniczych, bądź w ich końcowej fazie. Krótki okres ich rozwoju (dostępne źródła pisane wskazują na okres około 20-30 lat, począwszy od 1344/1345 do lat 60.XIV w., względnie schyłek tego stulecia) pozwala tak właśnie określić ich chronologię. Układ „płuczkarski” ten tworzyła siatka rowów (koryta/płuczki) i zbiorników, które mogły pełnić dwojaka funkcję – odwadniać znajdujące się w tym rejonie szyby wydobywcze lub/i pełnić jednocześnie role płuczek. Ze względu na brak odpowiednich analiz specjalistycznych, dzięki którym byłoby możliwe określenie, czy przemywaniu poddawany był faktycznie materiał złotonośny, nie można dokonać jednoznacznej i ostatecznej interpretacji opisanych założeń. Rowy o funkcji koryt/płuczek, w których mógł być prowadzony proces przemywania złotonośnego urobku, miał przebieg wschód-zachód, z odchyleniem na północ lub południe, co w większości przypadków odpowiadało kierunkowi przepływu wody. Ich szerokość była zróżnicowana i wahała się od 0,4 m do 1,2-2 m, jednak przeważnie posiadały od 0,4-0,6 m szerokości. Wypełnisko obiektu stanowiła przeważnie glinka kaolinowa, kaolin z domieszką odłamków kwarcu bądź rozdrobnionych brył kwarcowych. W obrębie ścian obiektów nie stwierdzono obecności drewnianych elementów konstrukcyjnych, choć na ich przebiegu istniały zapewne różnego typu zastawki, przegrody lub sita, regulujące przepływ wody, a zarazem pomagające w sposób właściwy prowadzić przemywanie urobku. Wyobrażenia podobnych płuczek, zbudowanych z wydrążonych pni drewnianych, znaleźć można u Agricoli. Można sądzić, że pewną rolę w tym aspekcie mógł mieć kształt nadany dolnej partii rowów, dodatkowo przegłębionych w stosunku do pozostałych odcinków obiektów. Odsłonięte w trakcie eksploracji kolejnego obiektu koliste zagłębienie o średnicy około 0,5 m, znajdujące się w poziomie środkowej partii koryta, stanowić mogło pozostałość pompy bądź naczynia drewnianego. Odsłonięte na terenie wykopów badawczych relikty dołów posłupowych świadczyć mogą o istnieniu dodatkowych obiektów, mających związek z prowadzoną tu działalnością płuczkarską, być może stanowiły one dla znanych ze źródeł ikonograficznych założeń, związanych z odzyskiem piasków i żwirów złotonośnych. Zbiorniki, w grupie tej znalazło się 6 obiektów, w układzie odkrytym w Legnickim Polu, miały za zadanie zebranie przemywanej frakcji. Ich wypełnisko stanowiła glinka kaolinowa z licznymi warstewkami przemytego piasku, materiał ilasty z domieszka kaolinu oraz bryłami i okruchami kwarcu. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że pierwotnie miały one regularna formę, zbliżona do prostokąta czy kwadratu. szerokość boków wynosiła od 1,8-2,3 do 3,3-4 m. Najmniejszy obiekt został założony na planie koła o średnicy około 1 m. Najczęściej miały one nieckowaty przekrój i cechowały się niewielka głębokością, od 0,1-0,15 do 0,3 m. Podobnie jak w wypadku koryt/płuczek, należy domniemywać istnienia nad nimi form zadaszenia bądź funkcjonowania w ich sąsiedztwie dodatkowych konstrukcji, związanych z odzyskiem złota. Wskazywać na to mogą relikty słupów odkryte w ich pobliżu. Złoża złota w rejonie okręgu mikołajowickiego występowały w żwirach kwarcowych. Zrozumiałym jest, że znacznie większe znaczenie w procesie obróbki i dalszego przemywania złotonośnego urobku miały te urządzenia, których zadaniem było kruszenie i rozdrobnienie żwiru. W badaniach archeologicznych nie rozpoznano założeń, które wiązać należy bezpośrednio z tymi czynnościami, jednak bryły kwarcu, często potłuczone, występowały licznie w większości udokumentowanych obiektów. Prace związane z kruszeniem prowadzone były za pomocą ręcznych bądź nożnych stęp, nie wykluczając zastosowania mechanicznego rozdrabniania w specjalnych młynach. Ich istnienie w Mikołajowicach poświadczać może obecność we wspomnianym już wykazie kopalń z 1404 r. kopalni o nazwie Bey der Muhle (tj. przy/koło młyna). Młyny zajmujące się rozdrabnianiem żył kwarcowych odkryte zostały w czasie badań archeologicznych na terenie Czech.

Kolejną grupą są znaleziska mające charakter obiektów mieszkalnych. Gorączka złota sprawiła, że w czasie zaledwie kilku lat w rejonie Mikołajowic ukształtował się ośrodek miejski. Budynki miały często charakter prowizoryczny, trudno było bowiem określić zasobność miejscowych złóż. na terenie pola górniczego funkcjonowały zapewne głównie tymczasowe schronienia dla pracujących tam ludzi w postaci zadaszeń i lekkich konstrukcji drewnianych (szałasy, ziemianki) ogrzewanych za pomocą ognisk. Prace archeologiczne w jakiś sposób to potwierdziły. W trakcie badań stanowiska Legnickie Pole udokumentowano obiekty wskazujące na obecność na jego terenie tymczasowych schronisk dla pracujących tam ludzi. Opisano płat zielono-szarej gliny, w kształcie wycinka koła lub owalu, w którego obrębie zarejestrowano 12 dołów posłupowych o średnicach 0,1-0,2 m. Obiekty te wskazują na istnienie w tym rejonie konstrukcji drewnianej, stanowiącej najprawdopodobniej zadaszenie miejsca pracy. W innym miejscu stwierdzono obecność reliktów paleniska o wymiarach 0,5×0,2 m. W obrębie nawarstwień jednego z wykopów udokumentowano 10 fragmentów cegieł o chronologii średniowiecznej. Znaleziska te świadczyć mogą o funkcjonowaniu na terenie pola górniczego nie tylko schronisk o charakterze tymczasowym, ale również domów o charakterze trwałym, być może ogrzewanych (odnaleziono fragment kafla). Wszystkie te górnicze odkrycia obecnie nie są widoczne. To, co można współcześnie zobaczyć, to ukryte wśród drzew zagłębienia, ślady po dawnych szybach. Istniejące tam tablice informacyjne, które są ustawione przy specjalnie wyznaczonym szlaku, umożliwiają odwiedzającym to miejsce, zapoznanie się z niezwykłą historia tego terenu.

(źródło: „Sudety” 01,03/11,K.Krzyżanowski,D.Wójcik)

:, , ,

Leave a Reply

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...