GeoExplorer

Archive for Grudzień, 2017

Diabli Kamień koło Szczyrzyca

by on Gru.29, 2017, under Ciekawe miejsca

DKGrupa skalna, Diabli Kamień 325 m n.p.m., znana również pod nazwą Diabli Kamień koło Szczyrzyca, znajduje się u południowo-wschodnich podnóży góry Grodzisko 618 m n.p.m. leżącej w Beskidzie Wyspowym, 3 km od Szyczyrzyca, po lewej stronie drogi Szczyrzyc – Raciechowice, w miejscowości Krzesławice (Smykań). Sterczy ona samotnie nad doliną Stradomki. Często spotyka się skojarzenia jego położenia ze Szczyrzycem w gminie Jodłownik. Obok prowadzi małopolski szlak architektury drewnianej. Na Diablim Kamieniu zaczyna się czarny szlak, będący jednocześnie Drogą Krzyżową (ta zaczyna się u podnóża i kończy przy kapliczce), biegnący przez Przełęcz pod Grodziskiem na górę Klasztorówka, na której znajduje się grodzisko z V – IV w. p.n.e. i na górę Grodzisko 618 m n.p.m. – z przełęczy odbija szlak niebieski na gród szczyrzycki z XII – XIII wieku i dalej do Poznachowic Górnych.

Piaskowcowa formacja skalna jest pomnikiem przyrody nieożywionej, o długości około 65 metrów, szerokości do 12 metrów i wysokości względnej wahającej się od 17 do 25 metrów. Od zachodu grupa skalna jest lekko nachylona do pól uprawnych wysoką ścianą, wykorzystywaną przez miłośników wspinaczki skałkowej i boulderingu.
Ta potężna wychodnia piaskowców, nie pasująca do okolicy – niespodziewanie pojawia się na niewielkim wzniesieniu i nie stanowi jednolitej bryły skalnej – posiada liczne spękania, wnęki, wyżłobienia, kociołki eworsyjne (wietrzeniowe), szczeliny, fragmentacje, a na samym szczycie kilka niewielkich wgłębień, kociołków i mis wietrzeniowych, w których gromadzi się woda opadowa. Wgłębienia te znajdują się na poziomych lub słabo nachylonych powierzchniach skały, będąc produktami wietrzenia chemicznego i mechanicznego. We fliszu karpackim odnalezione zostały na niewielu skałach.DK1Formacja skalna jest przedzielona szczeliną na dwie części. Niegdyś obie były połączone przejściem w postaci drewnianego przerzuconego mostka, obecnie zaś by dotrzeć na drugą część trzeba szczelinę przeskoczyć. W górnym fragmencie znajduje się galeryjka, częściowo naturalna, częściowo wykuta w piaskowcu. Na szczyt można wejść od strony południowej. Osadzono na nim metalowy krzyż. Większy, drewniany krzyż znajduje się u podstawy Diablego Kamienia, od strony pól (zachodniej). Wystawiony został 13 sierpnia 1999 roku w 80-tą rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920′ (Cudu nad Wisłą) a fundatorami jego byli okoliczni mieszkańcy, w szczególności kombatanci wojenni oraz członkowie Związku Szczyrzycan.
Patrząc na ostańca od strony krzyża można zauważyć barwne „odciski palców diabła” (legenda) i charakterystyczne zagłębienia w kształcie rowków, które powstają wskutek działalności wody deszczowej wypłukującej spoiwo.
Wyraźnie widać, że skała jest nachylona. Dawniej biwakowano u jej stóp, podpierano ją tradycyjnie patykami, aby się nie przewróciła.

Diabli Kamień zbudowany jest ze średnio- i gruboziarnistych piaskowców ciężkowickich przecinających pstre łupki, które są bardziej podatne na procesy wietrzeniowe, dzięki czemu został wypreparowany ze wszystkich stron wskutek działalności czynników niszczących, którą ułatwiła mała odporność przylegających od wschodu i zachodu warstw łupkowych.
Piaskowce ciężkowickie (górny paleocen-dolny eocen, 65-34 mln lat temu) są gruboklastycznymi i bardzo gruboławicowymi osadami fliszowymi, fluksoturbidytami. Wydziela się je w śląskiej i magurskiej jednostce tektonicznej Karpat. Uważane są za osady zdeponowane na podmorskich stożkach, jako osady podmorskich kanałów. Utwory podobne do piaskowców ciężkowickich uważane są za osady spływów masowych, turbidyty proksymalne, osady spływów ziarnistych. Piaskowce ciężkowickie są badane od ponad 130 lat. Pierwotnie opisywane były pod nazwą „piaskowców eoceńskich”.DK4Jako piaskowce ciężkowickie opisywane są od 1883 roku, kiedy to zostały wyróżnione z serii utworów fliszowych. Sama nazwa piaskowców pochodzi od miejscowości Ciężkowice, 40 km na południe od Tarnowa, gdzie są one charakterystycznie wykształcone i dobrze odsłonięte (Rezerwat „Skamieniałe Miasto”).
Według niektórych teorii o genezie Diablego Kamienia, ta grupa skalna została odcięta od strony południowej i północnej przez potoki, z kolei od strony wschodniej i zachodniej została wypreparowana z otaczających ją łupków przez denudację. Reszta dokonała się za sprawą procesów wietrzenia. Wszystko wskazuje na to, że w przeszłości geologicznej Diabli Kamień był soczewą piaskowców osadzonych w mniej trwałych łupkach.

Diabli Kamień od dawien dawna był i jest popularnym miejscem oraz atrakcją turystyczną. O popularności tego miejsca stanowił nie tylko sama grupa skalna ale również legendy na temat jego powstania i fakt, że mieszkał tu stale na niewielkim placyku po wschodniej stronie Diablego Kamienia pustelnik z klasztoru cystersów w Szczyrzycu, bardzo pobożny i życzliwy ludziom człowiek, który chętnie rozmawiał z odwiedzającymi to miejsce, wypytującymi go o szczegóły jego życia. Krąży wiele opowieści o jego życiu w leśnym zaciszu, w niewielkiej pustelni, spędzającego noce w otwartej trumnie, pałaniu się pszczelarstwem i hodowlą kóz, codzienną wędrówką do klasztoru w Szczyrzycu na msze i obiady. Obok jego pustelni stała szopa dla kóz i niewielka kaplica p.w. Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. Tak naprawdę, na przełomie dziejów mieszkało tutaj kilku pustelników i trudno poddać weryfikacji o którą postać chodziło.

Pod lasem znajdowała się jeszcze kaplica św. Benedykta, która obecnie została przewieziona do renowacji. Pewnie też z tych względów, to znaczy pustelników związanych z Opactwem Cystersów w Szczyrzycu, miejsce to było błędnie kojarzone z gminą Jodłownik.
Pustelnia św. Benedykta w Krzesławicach-Podkamieniu powstała w 1886 roku. Pustelnię tworzyły: kaplica, dom oraz kapliczka. Kaplica została wybudowana w konstrukcji szkieletowej, na rzucie prostokąta, z trójbocznym zamknięciem od południa. Wyposażenie kaplicy stanowią dwie stacje Drogi Krzyżowej, ołtarz  oraz szafka z woskową figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem (z XIX wieku). Dom pustelnika jest drewniany, parterowy z dwuspadowym symetrycznym dachem krytym blachą. Powyżej pustelni zbudowano w konstrukcji szkieletowej drewnianą kapliczkę, w postaci niedużego obiektu na planie prostokąta, w której wnętrzu umieszczono ołtarzyk z oleodrukiem Matki Boskiej i drewniany krucyfiks.DK5Wszystkie obiekty znajdujące się przy Diablim Kamieniu są drewniane, wybudowane w 1886 roku staraniem pustelnika Antoniego Rąpa.
Historia ascetycznej chatki w podszczyrzyckim przysiółku sięga początków XIX wieku i jest dość zawiła pod kątem jego mieszkańców i zdarzeń (krążą różne wersje, o różnych postaciach). Jest to miejsce z bogatą historią w tle.
W 1810 roku w kamiennej szczelinie zamieszkał Andrzej Grzybowski. Wkrótce miał zostać zamordowany przez złodziei. Po jego śmierci przybyli kolejni pustelnicy. To okoliczni mieszkańcy mieli wybudować im drewnianą chatkę.
O uporządkowanie pewnego galimatiasu informacyjnego na temat pustelni na Diablim Kamieniu (kolejnych pustelnikach), pokusił się i podjął spisania jej historii o. Romuald Raja (1927-1997) z Opactwa Cystersów w Szczyrzycu. W swojej oryginalnej kronice zawarł najważniejsze fakty z dziejów pustelni i najciekawsze informacje o pustelnikach. Zatem przejdźmy i oprzyjmy się na niej:

– Andrzej Grzybkowski jako rekrut uczynił ślub, że jeśli szczęśliwie odsłuży wojsko, to osiądzie w pustelni. Tak też się stało – w 1810 roku zamieszkał w szczelinie „Kamienia”. Po pewnym czasie obok kamienia wybudował kapliczkę. Zamieszkując pustelnię, w wieku 46 lat, otrzymał wiadomość z rodzinnych stron, Grybów lub Gorlice, o rzekomym spadku. Większą część otrzymanych pieniędzy rozdał ubogim, gdy wrócił do pustelni z pozostałą niewielką sumą, został zamordowany przez miejscowych karczmarzy z Poznachowic Górnych, spodziewających się dużego zysku. Zabójców osadzono w więzieniu w Wiśniczu, gdzie zmarli nie doczekawszy końca wyroku. Po śmierci Grzybkowskiego pustelnia pozostawała długo opuszczona;

– Urban Jan Kanty Popiel ze Starego Sącza, tercjarz zakonu św. Franciszka, pojawił się w 1848 roku. Właściciele pobliskich Zegartowic i pustelni, państwo Załuscy, wybudowali skromny domek dla niego, poświęcony następnie przez cystersów ze Szczyrzyca. Popiel był człowiekiem życzliwym i dobrodusznym, chętnie spotykał się z ludźmi, prowadził również pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej. Zmarł w 1862 roku po 14-letnim pobycie w pustelni, w wieku 86 lat;

– Błażej Starmach z Pcimia, po ukończeniu gimnazjum w Nowym Sączu był przez pewien czas w klasztorze ojców kapucynów w Krakowie. Pracował jako nauczyciel. Zmarł w 1876 roku mając 45 lat;DK6– Benedykt Gawlikowski, były ziemianin, później zakonnik, franciszkanin, zmarł w 1881 roku;

– Jakub Papież z Wilkowiska, wcześniej żonaty, pracował w klasztorze szczyrzyckim. W wieku 80 lat przybył do pustelni, zmarł na apopleksję w 1883 roku;

– Antoni Gabryel Rąp, franciszkanin ze Lwowa. Przed  ślubami zakonnymi był żonaty. Pracował w drukarni, wskutek nieszczęśliwego wypadku maszyna pogruchotała mu rękę. Mimo orzeczonej przez lekarzy amputacji ręka mu się zrosła i wyzdrowiała. Uznał to za zrządzenie Opatrzności i ruszył na pielgrzymkę do Lourdes, na stare lata osiadając w pustelni. Z bratem Jędrzejem Jarzębińskim wybudował obecną kaplicę neogotycką w 1886 roku. Ich autorstwa są także stacje drogi krzyżowej. Antoni Rąp zmarł w 1892 roku;

– Roch Jankiewicz z zakonu Reformatów przebywał tu kilka lat, po czym nakazem władz duchownych wrócił do klasztoru;

– Józef Półtorak z Koźmic Wielkich (koło Wieliczki) przybył mając 42 lata. Wyrabiał koronki, różańce, sztuczne kwiaty do kościołów. Był człowiekiem niezwykle pobożnym, odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po kilkuletnim pobycie przeniósł się do pustelnię w Kalwarii Zebrzydowskiej;

– Wojciech Benedykt Stępień spod Mielca przebywał tu dwa lata i przeniósł się do pustelni w Odrowążu;

– Antoni Chrząstowski, franciszkanin, urodzony w 1869 roku w Hulanikach na Wołyniu. Będąc podoficerem carskim przeszedł wojnę rosyjsko-japońską. Z własnych pieniędzy wzniósł nową pustelnię i odrestaurował kapliczkę. Z racji służby w armii rosyjskiej nazywany był przez miejscowych „Moskalem”. Po 20 latach pobytu przeniósł się do pustelni w Spytkowicach, gdzie został zabity przez złodziei;

– Jan Olędzki, franciszkanin z Kielc w pustelni przebywał kilka lat, w latach 20-tych i 30-tych XX wieku. Był człowiekiem skrytym, małomównym, przez to niezbyt lubianym przez okolicznych mieszkańców. Zmarł w Krakowie po dłuższym pobycie w szpitalu;DK2– Florian Klamka, długobrody franciszkanin z Libiąża, zajmował się zielarstwem. W pustelni przebywał najdłużej ze wszystkich – 51 lat. Wcześniej był górnikiem, potem kościelnym, wstąpił do karmelitów w Czernej, ostatecznie przystał do reformatów w Krakowie. W Kalwarii Zebrzydowskiej spotkał się z Józefem Półtorakiem podejmując decyzję o opuszczeniu zakonu i rozpoczęciu pustelniczego życia. Był człowiekiem uczynnym i życzliwym, pomagał miejscowym w pracach polowych, założył ogródek różany koło pustelni, oprowadzał turystów po Diablim Kamieniu i okolicy. Pod koniec życia, ze względu na podeszły wiek i liczne choroby przeniósł się do swej siostry, do Libiąża, gdzie zmarł w 1995 roku;

Ostatnim pustelnikiem o którym chyba najwięcej obecnie się mówi był:
– Zygmunt Młynek, nazywany Kamilem, pochodził z Tłuczani koło Wadowic. Był ostatnim pustelnikiem, mieszkającym tu 11 lat, do 1995 roku. Przybył z klasztoru kamilianów z Zabrza, był nowicjuszem u cystersów szczyrzyckich. Inna wersja mówi, że będąc osobą świecką, miał złożyć śluby przez biskupem, że swój czas będzie spędzać na ciągłej modlitwie, jednocześnie wyrzekając się wszelkich uciech życia. Ale ponoć Kamil nie miał duszy pustelniczej. Ponoć informacji na temat pustelnika Kamila można uzyskać w Opactwie Ojców Cystersów w Szczyrzycu lub parafii Góra Świętego Jana, do której należało nominalne zwierzchnictwo nad pustelnią. Zakonnicy twierdzą, że Kamil nie miał powołania do życia ascetycznego.

Miejscowi wspominają, że mimo ludzkich słabości był dobrym pustelnikiem, dbał o teren pustelni, utwardził podwórze, całość ogrodził siatką, sadził dookoła rośliny. Zajmował się malarstwem i rzeźbiarstwem. Chętnie przyjmował turystów, a nawet całe wycieczki szkolne, otrzymując za to niewielkie datki.
Opowiadał, że jego posiłek składa się przede wszystkim z korzonków, a za łoże służy mu trumna, którą można było zobaczyć przez okno pustelni.
Na początku lat 90-tych XX wieku pojawiła się nowa właścicielka terenu Diablego Kamienia i Pustelni. Doszło między nimi do nieporozumień i Kamil wchodząc w konflikt z właścicielką gruntów niestety musiał opuścić pustelnię. W porywie złości miał roztrzaskać trumnę w której spał i wyjechał w Wielki Piątek 1995 roku do Krakowa (lub rodzinnych Wadowic). Właścicielka żądała od niego ponoć niebotycznej sumy za dzierżawę.DK3Od zwiedzających turystów miała pobierać opłatę w wysokości 2 złotych za wstęp, narażając się także miejscowym, od których również próbowała wyegzekwować tę opłatę, gdy wracali po pracy przez jej teren do domów. Kamil sentymentalnie ma po dziś dzień często odwiedzać to miejsce.
Po nim, pojawiało się kilku chętnych do ascetycznego życia, niestety żadnemu z nich nie udało się zostać na dłużej zostać w podszczyrzyckim przysiółku. W drugiej połowie lat 90-tych XX wieku „pustelnikowania” próbowała tutaj nawet zakonnica, ale po konflikcie ze wspomnianą właścicielką gruntu szybko zrezygnowała. Obecnie obiektów nie zajmuje żaden pustelnik.
Kaplica i pustelnia były wielokrotnie okradane i dewastowane. Teren ogrodzony jest siatką.

Analizują powyższą historię pustelnictwa, nasuwa się wniosek, że nie była ona najszczęśliwsza, jakby Diabli Kamień naprawdę pochodził z rąk diabła i ciążyła na tym miejscu jakaś klątwa. Z powstaniem tego miejsca związana jest pewna legenda, którą można usłyszeć od miejscowych. Asumptem do jej powstania mogły być także fragmenty meteorytu przechowywane w klasztorze.
A miało to być tak:

Niegdyś czarownica z diabłem nad brzegiem rzeki Raby w głębokim lesie niedaleko wsi Brzozowa mieszkała. Pewnego dnia drogą przez las przechodził muzykant wracający z wesela, niosąc instrument na grzbiecie. Napotkał go diabeł a gdy basy zobaczył kazał sobie grać do tańca. Zaczął hulać i kręcić się, zaś muzykantowi za każdą piosenkę wrzucał złotego dukata do basów. Cały dzień i noc tańcował a gdy pierwszy kur rano zapiał przykazał diabeł muzykantowi dukaty wydać na tylko na siebie i na swoją rodzinę. Przez wiele lat basista wraz z żoną dukaty na siebie tylko wydawali i obawiając się posądzenia o zaprzedane duszy diabłu, grajek przekazał złote dukaty zakonnikom, którzy budowali klasztor.Diabli Kamień ślady diabłaKupowali różnego rodzaju towary potrzebne do budowy i składali u siebie na podwórzu, a kiedy przychodzili zakonnicy po prośbie dawali im wozy pełne materiału na budowę. Z darowizn basisty i jego żony powstał piękny, wielki klasztor. A było to w roku 1234. Na wieść jak to klasztor powstał czarownica zaraz diabłu doniosła jaki to basista sposób wymyślił by wspomóc budowę klasztoru diabelskim grosiwem. Diabeł nie mogąc ścierpieć powstałego w Szczyrzycu klasztoru nawracającego ludzi od grzechu, już leciał basiście urwać łepetynę ale przecież on dukatów nie dawał, więc umowa nie została złamana. Postanowił więc czart klasztor rozwalić. Pomiędzy chmurami poleciał w góry Karpaty i wybrał największe głazisko jakie tylko mógł udźwignąć. Zakonnicy ze Szczyrzyca usłyszawszy o zamiarze diabła postanowili zawierzyć Bogu i modlić się.

Pędząc z powrotem prawie lądując przy klasztorze usłyszał modlitwy zakonników i dźwięk bijących na Anioł Pański kościelnych dzwonów. Dźwięk kościelnego dzwonu wypalił mu czartowskie uszy, wstrząsnął ciałem paskudnika i diablisko straciło całą swoją siłę. Głaz spadł na ziemię akurat tam gdzie przed laty cały dzień i całą noc czart przy weselnym grajku tańcował. Bezsilny diabeł spadając z wysokości na głaz wrył się kopytami głęboko. Gdy zlazł na ziemię, chciał rzucić nim w kościół ale tylko pazury wbijały się w twardą skałę. Nie miał mocy by go podnieść. Z rozpaczą przytulił się twarzą do kamienia i pozostawił jej odcisk. Kamień z trzema znamionami diabła – kopytami, twarzą i pięcioma wgłębieniami od pazurów można oglądać do dziś.

Możliwość komentowania Diabli Kamień koło Szczyrzyca została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Wampirze klany

by on Gru.28, 2017, under Galimatias

WampirPierwszym wampirem według prastarej „Księgi Nod” był Kain, biblijny syn Adama i Ewy. Przelewając krew swojego brata ściągnął na siebie boże przekleństwo i wieczną klątwę. Od tego czasu zarówno Kain jak i wszyscy jego potomkowie mieli już do końca świata łaknąć krwi.
Wygnany z domu Kain długo tułał się po świecie, aż w końcu osiedlił się w krainie Nod, gdzie wkrótce założył Pierwsze Miasto. Przez cały czas doskwierała mu jednak samotność. W niedługim czasie Kain pojął, że nie znajdzie zrozumienia u ludzi i postanowił stworzyć sobie potomków takich jak on sam. W ten sposób powstali Kainici Drugiego Pokolenia, którzy z kolei powołali do „życia” wnuki swego Praojca – Trzecie Pokolenie, czyli słynnych Przedpotopowców.
Jednakże w miarę upływającego czasu Kainici zaczęli się coraz bardziej różnić, zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Doprowadziło to do wyodrębnienia się 13 klanów, które skupiały wampiry o podobnych cechach ciała i umysłu. Klany te, wywodzące się od Przedpotopowych to Assamici, Brujah, Gangrel, Kapadocjanie, Lasombra, Malkavian, Nosferatu, Ravnos, Salubri, Toreador, Tzimisce, Ventrue i Wyznawcy Seta – Setyci.
Na przestrzeni wieków w klanach tych zaszły ogromne zmiany, gdyż jedne wyginęły, inne zostały zniszczone przez własnych członków. Współcześnie nadal istnieje 13 klanów, jednak zamiast Salubri mamy Tremere, których założyciel Tremere, zdiabolizował Ojca klanu Salubri – Saulota i z jego krwi sam założył swój własny klan; zamiast Kapadocjanów – Giovanni, gdzie Augustus Giovanni zdiabolizował swego Ojca Kapadociusa i zabił wszystkich członków klanu Kapadocjan nie będących jego krewnymi.Pozostałe starożytne klany nadal istnieją, chociaż są zorganizowane trochę inaczej niż za czasu Pierwszego Miasta.

Nie wiadomo kiedy dokładnie Kain spotkał Lilith, którą jego potomkowie uważają za swoją Matkę. Wiadomo jednak, że za jej sprawą Kainici zyskali dostęp do wielu nieznanych im wcześniej mocy.
Wspólne rządy Drugiego, Trzeciego i powstałego z niego Czwartego Pokolenia nie były spokojne. Między potężnymi Kainitami stale wybuchały jakieś walki i konflikty. Prowadzone wojny w dość niedługim czasie zniszczyły Pierwsze Miasto i potomkowie Kaina byli zmuszeni do jego opuszczenia. Od tego czasu historia rodzaju wampirzego staje się niejasna i sprzeczna. Jedyne co faktycznie wiadomo to, że Kain opuścił wtedy swoje dzieci i udał się na wędrówkę, z której już nigdy nie wrócił. Jego potomkowie natomiast wybudowali Drugie Miasto.

Kolejne ważniejsze doniesienia z „Księgi Nod” dotyczą średniowiecza, kiedy to w społeczeństwie wampirów zaszły ogromne zmiany. Właśnie wtedy powstała niedawno Inkwizycja postanowiła wypowiedzieć wojnę wszystkim istotom mroku. Polała się krew i zapłonęły stosy, a Rodzina stanęła w obliczu zagłady. Wielu starych, potężnych wampirów postanowiło bronić się przed ogniem stosów na własną rękę. Zostawili oni swoich potomków samym sobie i ukryli się zapadając w letarg. Młode wampiry musiały same stanąć do walki przeciwko Inkwizycji. W tym samym czasie Tzimisce odkryli, że mieszanie i picie krwi różnych wampirów niszczy więzy krwi nałożone na neonatów przez starszych. W ten sposób młodzi Kainici uwolnili się spod władzy starszych i otwarcie wystąpili przeciwko nim. Wydarzenie to przeszło do historii jako Bunt Anarchistów. Dodatkowo w Europie pojawili się Assamici poszukujący słodkiej, wampirzej krwi i polujący na każdego wampira w zasięgu wzroku.

Anarchiści zaproponowali im układ w którym w zamian za nietykalność zobowiązali się wydać im wszystkich starszych klanu Lasombra. Assamici układ przyjęli i krew starszych popłynęła szerokim strumieniem. Zginął sam Przetpotopowiec Lasombra. Wydawało się, że młodzi są niepokonani. Obawiająca się o swoje nie-życia starszyzna siedmiu klanów postanowiła zjednoczyć swoje siły i czynnie bronić się zarówno przed Inkwizycją jak i anarchistami. Powstałej z połączenia klanów organizacji nadano nazwę Camarilla. Powoli ale zdecydowanie Camarilla przyciskała anarchistów do muru. Członkowie Ruchu Anarchistycznego zaczęli słabnąć i widząc w tym jedyną szansę na ocalenie zaproponowali przywódcom Camarilli pokój. Umowę o zaprzestaniu wzajemnej agresji podpisano w małej angielskiej wiosce. Nosi ona nazwę Konwencji Cierni. Na jej mocy anarchiści mieli zaprzestać ataków na inne wampiry, a także wypłacić dodatkowe odszkodowanie innym klanom. Zmuszono ich także do związania się z założycielami Camarilli Więzami Krwi.

Ponadto uczestniczący w Buncie, a nie chcący przyjąć Więzów Assamici musieli złożyć przysięgę, iż żaden z nich nie dopuści się więcej diabolizmu na członkach Camarilli, a także nie wkroczy na teren kontrolowany przez Siedem Klanów. Dodatkowo Tremere rzucili na nich klątwę uniemożliwiającą im picie krwi innych Kainitów. Jednak nie wszystkie wampiry chciały przyjąć upokarzające warunki. Nie mając innej możliwości zaczęli oni uciekać przed swoimi wrogami, co zaprowadziło ich aż do nowo odkrytej Ameryki. Wampiry te, dowodzone głównie przez Lasombra i Tzimisce, założyły tam swoją własną sektę – Sabat.
Wolni od kłopotliwej Camarilli sabatnicy stopniowo rośli w siłę i zdobywali nowe terytoria. Zanim Siedem Klanów zdało sobie sprawę z tego co się dzieje, cały Nowy Kontynent był już w rękach Lasombra i Tzimisce.
Jednak nawet oni nie byli wieczni. Nie wiele czasu upłynęło, a członkowie założycielskich klanów już zaczęli skakać sobie do gardeł.

Wybuchła pierwsza i najkrwawsza Wojna Domowa Sabatu. Wykorzystała to Camarilla i w wielkim rozgardiaszu jaki wówczas zapanował przejęła kontrolę nad prawie całą Ameryką Północną i zaistniała w Nowym Świecie. Do tej pory Sabat nie może przeboleć, że przez własną głupotę stracił najcenniejsze ziemie, których teraz nie potrafi odzyskać.
Następne wieki były czasem względnego pokoju i wszystkie klany zajęły się własnymi sprawami. Dopiero kolejne dwie Wojny Domowe Sabatu i Wojny Światowe zmieniły sytuację. Krew Starszych znów zaczęła być w cenie i wielu młodych wzbudziło zapomniany już diabolizm. Walki wewnętrzne klanów jeszcze bardziej zaogniły sytuację, która zebrała swoje żniwo wśród śmiertelnych. Do dziś niektóre klany przeżywają śmierć tysięcy osób, które zginęły podczas walki lub w obozach koncentracyjnych. Po zakończeni wojen w świecie Kainitów zapanował spokój, nie licząc oczywiście ofiar pochłanianych przez szalejący od wieków Ğihād …

Możliwość komentowania Wampirze klany została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Pałac w Rabie Wyżnej

by on Gru.24, 2017, under Zabytki

PWRWRaba Wyżna to 5-tysięczna wieś w powiecie nowotarskim założona około 1580 roku przez kasztelana krakowskiego Wawrzyńca Spytka Jordana herbu Trąby. Pierwsza wzmianka o niej znajduje się w rejestrach poborowych Królestwa Polskiego z 1581 roku. Po jego śmierci wszelkie dobra przeszły wraz z małżeństwem jego córki w ręce rodziny Zebrzydowskich. W połowie XVII wieku Raba Wyżna przechodzi w ręce Skrzetuskich, a następnie Sierakowskich herbu Ogończyk. Po 1808 roku większość majątku przejmuje córka Adama Sierakowskiego – Jadwiga Zawałkiewicz, a w 1820 roku jego wnuczka – Anna Białoskórska. Od 1847 roku właścicielami dóbr zostaje rodzina Wilkoszewskich herbu Sariusz.

W 1880 roku folwark w Rabie Wyżnej został zakupiony przez Marię z Borowskich Zduniową, żonę doktora Jana Zdunia, właściciela wsi Skawa. W 1893 roku majątek przejmuje syn właścicieli Jan Zduń. Zduniowie byli rodzina inteligencką o chłopskich korzeniach, wywodzącą się z miejscowości Pcim koło Myślenic.
W czasie, gdy wraz z żoną Rozalią, właścicielką folwarku w Sieniawie, gospodarowali w Rabie Wyżnej, majątek został rozbudowany i zmodernizowany. Rozalia (Róża) z domu Seeling de Saulenfels (1871-1957) była córką Ludwika Seelinga de Saulenfels, dyrektora dóbr arcyksięcia Rainera w Izdebniku i Melanii z Riegerów, pochodzącej ze znanej krakowskiej rodziny.

Jan Kanty Zduń (1867-1906) i Rozalia Seeling mieli jedną córkę Wandę (1894-1983), która w 1917 roku wyszła za mąż za Kazimierza Głowińskiego (1878-1942) herbu Godziemba, (pochodzącego z ziemi tarnopolskiej na Kresach) będącego zastępcą komisarza powiatowego, a później starostą w Nowym Targu.
Od tego czasu dwór w Rabie Wyżnej stał się nazywany Pałacem Głowińskich.
Pierwsza wzmianka o dworze pochodzi z 1844 roku. Wówczas był to dwór drewniany kryty papą z kolumnami na ganku. Budowa nowego budynku dworskiego rozpoczęta została w 1900 roku, a ukończona w 1902 roku.PWRW1Zaprojektowany został dla młodego dziedzica rabskiego doktora Jana Zdunia przez Konrada Kuhla (1856-1922), docenta Uniwersytetu Jagielońskiego i profesora Szkoły Rolniczej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Rolniczy), tworzącego głównie w duchu modnego wówczas historyzmu.
Pałac jest budowlą murowaną, eklektyczną z elementami secesji, parterową, z piętrowymi skrzydłami, podpiwniczoną, krytą dachami dwu- i czterospadowymi. Plan budowli jest nieregularny. Dwór położony jest w starym parku, który założono na początku XX wieku. Przed fasadą frontową znajdują się ślady dawnego podjazdu z umiejscowioną pośrodku fontanną.

Najbardziej charakterystycznym elementem architektonicznym fasady frontowej stanowi umieszczona we wschodnim narożniku kwadratowa trzykondygnacyjna wieża (na której znajduje się data i nazwisko architekta), przykryta wysokim czterospadowym daszkiem.
Dekorację fasady stanowią nieregularnie rozmieszczone, zamknięte łukami półokrągłymi okna oraz elementy żeliwne.
Po ukończeniu budowy nowego dworu, Głowińscy przystąpili do budowy czworaka, spichlerza i okazałej drewnianej stodoły. Wszystkie te obiekty powstały na początku XX wieku.

Czworak z przeznaczeniem na budynek mieszkalny był jest murowany i pokryty dachówką. Znajdujące się w nim mieszkania zostały wykupione na własność przez lokatorów od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.
Spichlerz, który pełnił swoją funkcję, został przekształcony na mieszkania dla pracowników – podobnie jak w przypadku czworaka mieszkania zostały wykupione przez lokatorów.
Drewniana stodoła jest pokryta dachówką. Obecnie jest użytkowana przez dzierżawcę gruntów wraz z zabudowaniami gospodarczymi od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa.PWRW2Równocześnie, na początku XX wieku Głowińscy zakładają w formie naturalistycznej dworski park krajobrazowy wraz ze ścieżkami spacerowymi i klombami kwiatowym. Od 1945 roku park popada w zaniedbanie, narasta nalot nowych samo nasianych drzew, przez co zatraca się układ kompozycyjny. Nie ma śladu dawnych ścieżek spacerowych. Nic też nie zostało z klombów kwiatowych. W doborze gatunkowym drzew przeważają lipy drobnolistne, jesiony wyniosłe, dęby. Najstarsze drzewa w parku mają ponad 100 lat. Z ciekawszych egzemplarzy wymienić należy okazy grabów pospolitych, daglezji, sosen czarnych, jesionów wyniosłych (odmiany zwisłej) i buków pospolitych.

Głowińscy (także na początku XX wieku) chcąc jeszcze bardziej uatrakcyjnić posiadłość i park, budują palmiarnię/oranżerię nieopodal pałacu, na terenie parku. Budynek został odnowiony w latach 1980-1983 i pełnił funkcję kawiarenki dla gości wczasowych. Budynek został odkupiony od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa wraz z dworem przez spadkobiercę. Podobnie jak dwór, budynek jest niestety zaniedbany, pozostaje w częściowej ruinie (miejscowe śmietnisko) i wymaga remontu.
Od roku 1934 w gruntownie przebudowanym dworze czynny był w miesiącach letnich i zimowych pensjonat dla gości, którego kierownikiem była Rozalia Zduniowa. Jego gośćmi byli ludzie zamożni, wywodzący się ze sfer rządowych oraz ziemiańskich, naukowcy.

Przebywali tu między innymi generał Józef Haller, kartograf Eugeniusz Romer, prawnik profesor Uniwersytetu Jagielońskiego Fryderyk Zoll. W czasie II wojny światowej odbywało się w nim tajne nauczanie, do momentu gdy wiosną 1943 roku dwór został zajęty przez Niemców. Rozalia Zduniowa wraz z resztą rodziny przeniosła się do majątku w Sieniawie. Pałac w rękach Głowińskich znajdował się do 1945 roku, czyli do momentu wysiedlenia ich z Raby Wyżnej. Potomkowie rodu rozsiani są po różnych częściach Polski i świata. Od dnia 28 stycznia 1945 roku w pałacu stacjonował sztab jednostki radzieckiej. W lutym 1945 roku przechodzi na własność państwa, a następnie, w latach 50-tych, majątek przejmuje Instytut Zootechniki w Krakowie. We dworze znajdowała się siedziba kierownictwa Instytutu.PWRW3Dwór przez kilkadziesiąt lat był zajmowany przez różne instytucje i ośrodki.
W 1975 roku majątek przeszedł w ręce państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej Osiek – Gospodarstwo w Rabie Wyżnej. W latach 1980-1983 wykonano remont kapitalny dworu na podstawie danych o jego dawnym wyglądzie zewnętrznym oraz wystroju wewnątrz. Dwór przekształcony został w Dom Wczasowy „Raba” dla pracowników ówczesnego Państwowego Ośrodka Hodowli Zarodowej. W 1985 roku pałac Głowińskich został wpisany do rejestru zabytków kultury. W 1993 roku dwór i cały majątek przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Na początku lat 90-tych XX wieku spadkobierca majątku w Rabie Wyżnej rozpoczął starania o zwrot rodzinnej własności.

W 1999 roku udało mu się odkupić od Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa część majątku. W chwili obecnej obiekt wymaga gruntownego remontu – budynek jest bardzo zaniedbany i zrujnowany. Właściciel (przebywający poza granicami kraju) w ramach rewitalizacji chciałby w dworze ulokować funkcjonujący niewielki pensjonat, hotel lub ośrodek konferencyjny. Wstęp do pałacu nie jest możliwy, wszystkie obiekty i teren można oglądać z zewnątrz.

Możliwość komentowania Pałac w Rabie Wyżnej została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Słowianie (3)

by on Gru.23, 2017, under Historia

Swarga z KruszwicyZróżnicowanie
Słowianie są gałęzią ludów indoeuropejskich o wspólnym pochodzeniu, podobnych zwyczajach, wierzeniach i obrzędach, posługujących się językami słowiańskimi. Zamieszkują Europę wschodnią, środkową i południową a także pas północnej Azji – od Uralu po Ocean Spokojny. Stanowią najliczniejszą grupę ludności indoeuropejskiej w Europie.
Wśród Słowian wyróżnia się prawie 150 grup etnicznych o bardzo zróżnicowanej liczebności. Wszystkie te grupy według kryterium geograficznego dzieli się na trzy główne odłamy:
– Słowianie Zachodni – to Serbołużyczanie, Polacy, Czesi i Słowacy;
– Słowianie Wschodni – to Białorusini, Rosjanie, Ukraińcy i Rusini;
– Słowianie Południowi – to Bośniacy, Bułgarzy, Chorwaci, Czarnogórcy, Macedończycy, Serbowie i Słoweńcy.

Słowian Zachodnich i Wschodnich łączy się dla celów badawczych w grupę Słowian Północnych, których odróżnia się od Słowian Południowych.
Nieistniejący w rzeczywistości odłam Słowian Północnych występuje również w tworzonych przez hobbystów-lingwistów światach alternatywnych, na przykład w III Bethisad.
W przeszłości istniały również grupy:
– Słowian Dackich
– Słowian Panońskich
– Słowian Połabskich
– Słowian Karantańskich

Języki
Przynależność używanego języka jest najistotniejszym czynnikiem wyróżniającym Słowian spośród pozostałych ludów indoeuropejskich. Współczesne języki słowiańskie są potomkami języka prasłowiańskiego, z którego wyodrębniły się w okresie od przełomu V i VI wieku do XII wieku, w czasach wielkiej ekspansji Słowian i powstawania pierwszych państw słowiańskich. Wówczas ukształtował się zasadniczy podział języków słowiańskich na zachodniosłowiańskie, wschodniosłowiańskie i południowosłowiańskie.
Mimo podziałów wszystkie języki słowiańskie zachowały wiele wspólnych cech oraz podobnie brzmiących słów i konstrukcji językowych. Dzięki temu w pewnym, choć niewielkim zakresie są wzajemnie zrozumiałe.

Państwowość
Pierwsze państwo, Państwo Samona zostało założone około 624 roku przez frankijskiego kupca Samona i najprawdopodobniej miało charakter unii plemion z centrum umiejscowionym na Morawach. Samon dał się poznać jako bardzo waleczny władca Słowian toczący wojny z Awarami i Frankami. Niestety po jego śmierci państwo rozpadło się.
Następnym państwem była Karantania założone przez słowiańskie plemię Karantan w VII wieku. Głównym ośrodkiem, stolicą, był Krnski Grad (okolice dzisiejszego Klagenfurtu w Austrii). Od lat czterdziestych VIII wieku stało się zależne od królestwa Franków. Po klęsce powstania Ljudewita w latach dwudziestych IX wieku jego odrębność została zlikwidowana.SwargaSłowińska Bułgaria jako państwo zostało założone przez turecki lud Protobułgarów, na którego czele stał chan Asparuch i w 681 roku podporządkował swojej władzy Słowian zamieszkujących Dobrudżę. W IX wieku Protobułgarzy ulegli slawizacji.
Kolejne Słowiańskie państwo – Slawonia, powstało najprawdopodobniej pod koniec VIII wieku, a jego stolicą było Sisak. Było to kolejne państwo zależne od królestwa Franków. W 819 roku władca Slawoni, książę Ljudewit, wzniecił powstanie przeciwko Frankom. Powstanie zostało stłumione, a w konsekwencji około 838 roku Slawonia została włączona do królestwa frankijskiego.
Państwo Chorwacja powstaje na przełomie VIII i IX wieku ze stolicą w Ninie – jego władca Borna na początku IX wieku przyjmuje chrzest.

Księstwo Nitrzańskie jest najstarszym znanym organem państwowym ProtoSłowaków, powstało jako niezależne, niemniej jednak w 833 roku wchodzi w skład Państwa Wielkomorawskiego.
Państwo Wielkomorawskie powstało około 830 roku na terenie obecnych Moraw i Słowacji. Jego władcą był Mojmir I. W wyniku najazdu Madziarów upada około 906 roku.
W latach 840-876 istniało słowiańskie państwo – Księstwo Błatneńskie.
W IX wieku powstaje Księstwo Wiślan z głównym grodem – stolicą w Krakowie. Najprawdopodobniej w latach 874-907 było zależne od państwa Wielkomorawskiego. W chwili obecnej nie można ustalić dokładnej daty kiedy książę Wiślan przyjął chrzest w obrządku słowiańskim, najprawdopodobniej miało to miejsce między rokiem 873 a 885. Księstwo Wiślan zostało wcielone/przyłączone do ziem państwa Polskiego przez Mieszka I bądź Bolesława Chrobrego.

Codzienność
Najstarszym znanym ustrojem społeczno-politycznym panującym wśród Słowian była demokracja wojenna. Ludność zajmowała się rolnictwem (głównie uprawą prosa i beru) i hodowlą bydła. Osady były wznoszone wzdłuż rzek. Podstawową formą budynku mieszkalnego była niewielka ziemianka na planie kwadratu z dużym kamiennym lub glinianym piecem. Wznoszone chaty były rozmieszczane w jednym lub kilku rzędach wzdłuż rzeki.
Kultura materialna wczesnych Słowian była uboga w wyroby metalowe. Występowały natomiast licznie proste, niezdobione naczynia gliniane, które były wykonywane bez użycia koła garncarskiego (z tym wynalazkiem zapoznali się dopiero nad Dunajem). Cechą Słowian był przejaw w łatwości przyswajania sobie obcych wzorów (od sąsiadujących z nimi ludów) – na przykład na terenach na których kontaktowali się z Cesarstwem Bizantyjskim czy z Awarami występują elementy zdobień o formach zaczerpniętych z tych kultur.

Ród tworzyło kilka spokrewnionych rodzin, wspólnotę opartą na więzach krwi.
Ziemia była uprawiana przez kilka lat do momentu wyjałowienia jej a następnie siedziby przenoszono o kilkanaście kilometrów na dziewicze tereny, najczęściej leśne, las wypalano a popiołem użyźniano ugory.
Elite plemienną stanowiła starszyzna plemienna, którą wybierano spośród najbogatszych rodów – żupani i władykowie oraz wojownicy posiadający konie. Pośród nich wybierani byli dowódcy wojskowi (wojewodzi, czelnicy, knezie) na ogólnych zgromadzenia nazywanych wiecami.
W trakcie ekspansji na zachód i prowadzonych w związku z nią ciągłych wojen, to właśnie dowódcom wojskowym udawało się utrzymywać faktyczną władzę polityczną i nawet przekazywać po sobie swoim synom, pomimo że większość spraw plemiennych ustalana była podczas zgromadzenia ogólnego.SłowiankaProkopiusz żyjący za cesarza Justyniana (pierwsza połowa VI wieku) tak mówił o Słowianach naddunajskich:
„W postaci nawet nie bardzo się od siebie różnią, cera ich nie nader biała, a włosy nie blond, ale też nie czarne, lecz ciemne”.
Na ziemiach polskich początkowo podstawową komórką społeczną byłą rodzina wraz z krewnymi. Grupa rodzin z danego terytorium tworzyła małą społeczność zwaną opolem. Opola z poszczególnych terenów, zazwyczaj oddzielonych od siebie naturalnymi barierami w postaci rzek, borów czy gór, tworzyły plemiona – Polanie, Wiślanie, Bobrzanie, Goplanie itp. Na co dzień opolem zarządzał wiec plemienny, który w razie zagrożenia wybierał dowódcę – wojewodę lub księcia. Z czasem jednak tymczasowi wodzowie starali się utrzymać władze nad coraz liczniejszymi wspólnotami. I to właśnie ich ambicje przyczyniły się do jednoczenia całych plemion we wspólnoty.

Na terenach Polski
Jednym z wczesnych świadectw obecności Słowian na terenie Polski jest to dane przez rosyjskiego kronikarza Nestora z Kijowa w kronice „Powieść minionych lat” napisanej około 1113 roku. Wszystkich Słowian Zachodnich zamieszkujących zarówno w rejonie Warty (Polanie), dolnej Odry (Lutycy), jak i środkowej Wisły (Mazowszanie) i dolnej Wisły (Pomorzanie) wywodził od ludu Lachów (Lechitów – Lęch, Ljach, Lach). Nazwa „Lachy” do dnia dzisiejszego zachowała się w językach Słowian Wschodnich – Ukraińców, Białorusinów i Rosjan, którzy potocznie nazywają tak Polaków.
„Soweni że owi priszedsze siedosza na Wisle i prozwaszasja lachowie, a ot tiech lachow prozwaszasja polanie, lachowie druzii luticzi, ini mazowszanie, ini pomorianie”.

Pełny fragment kroniki Nestora w przełożeniu na język polski brzmi:
„Gdy bowiem Włosi naszli na Słowian naddunajskich i osiadłszy pośród nich ciemiężyli ich, to Słowianie ci przyszedłszy, siedli nad Wisłą i przezwali się Lachami, a od tych Lachów przezwali się jedni Polanami, drudzy Lachowie Lutyczami, inni Mazowszanami, inni Pomorzanami”.
Źródła wymieniające Lędzian/Lędziców:
– Geograf Bawarski w 843 roku na mapie – Lendizi
– Konstantyn VII Porfirogeneta lata 912-959 – Lendzanenoi, Lendzaninoi
– Josippon w kronice żydowskiej około 890-953 roku -Lz’njn
– Nestor z Kijowa Xi wiek, pod datą 981 rok – Lachy
– Kinamos, Bizancjum XI wiek – Lechoi
– Al-Masudi kronikarz arabski, około 940 roku – Landzaneh

Na terenach Polski mieszkało wiele plemion słowiańskich z których największym byli Wiślanie (nad górną Wisłą), Polanie (nad Wartą), liczne plemiona śląskie, plemiona pomorskie, Mazowszanie (nad środkową Wisłą), Goplanie (na Kujawach), Lędzianie (nad Sanem i Wieprzem). Wiele z nich zaczęło się jednoczyć ale największy sukces odnieśli Polanie.
Zgodnie z przekazem Galla Anonima państwem Polan rządził król Popiel i kolejni potomkowie Piasta – Siemowit, Lestek i Siemomysł.
Pierwszym udokumentowanym władcą Polan był Mieszko I. Za jego panowania, kiedy to Polanie pod przymusem (!) przyjęli chrzest zbiorowo – obcą religię (!), miało miejsce wiele (uzasadnionych) buntów przeciwko żydowskim wierzeniom.

Miały one swój największy wydźwięk w powstaniu za Mieszka II, lecz nawet wcześniej kapłani starej wiary obmywali wiernych ze chrztu w dawnych świętych miejscach, utrzymując jak najliczniejszą grupę zwolenników nawet wśród niższych warstw społecznych.
Słowianie – Polacy… Nie zapominajmy o swojej tożsamości, o swoich korzeniach, wierzeniach, przodkach i historii… Religia chrześcijańska Słowianom została narzucona i wpojona siłą.

Możliwość komentowania Słowianie (3) została wyłączona :, więcej...

Słowianie (2)

by on Gru.22, 2017, under Historia

SłowiankaOsadnictwo
W trakcie wielkiej ekspansji Słowian w VI-VII wieku o skali porównywalnej z wcześniejszą o dwa stulecia wielką wędrówką ludów germańskich, Słowianie opanowali i zasiedlili znacznie większe tereny niż zamieszkują dzisiaj. Na zachodzie osadnictwo słowiańskie sięgnęło Wargii w południowym Holsztynie, lewego brzegu dolnej Łaby, Turyngii, dorzeczy górnego Menu i Radęcy w Bawarii, doliny Dunaju, Tyrolu i Niziny Friulskiej (rubieże frankijsko-słowiańskie). Wskutek późniejszej ekspansji Niemiec na te tereny zamieszkujący je Słowianie ulegli całkowitej germanizacji. Na przełomie następnych wieków granica osadnictwa słowiańskiego systematycznie cofała się na wschód aż w pierwszej połowie XX wieku sięgnęła Odry i Wisły.

Tym sposobem zniknęli Słowianie Połabscy i Alpejscy. Reliktem tego osadnictwa są Serbowie Łużyccy zamieszkujący Łużyce na terenie dzisiejszych Niemiec.
Według szwajcarskich badań genetycznych spośród prawie 20 tysięcy przebadanych próbek genetycznych pochodzących od obecnych mieszkańców Niemiec aż 30% pochodziło od ludów Europy Wschodniej, przede wszystkim Słowian.
Na południu Słowianie zasiedlali również tereny dzisiejszej Austrii, Węgier i Rumunii. Słowian zamieszkujących te tereny nazywano Panońskimi i Dackimi. Tamtejsze osadnictwo słowiańskie zanikło wskutek ekspansji bawarskiej wzdłuż Dunaju (Austria), najazdu Węgrów do Kotliny Panońskiej (Węgry) i jak można przypuszczać, ekspansji demograficznej Wołochów i Mołdawian (Rumunia).

Tamtejsi Słowianie ulegli szybkiej asymilacji do Niemców austriackich oraz nieco powolniejszej madziaryzacji, z kolei osadnictwo w dawnej Dacji aż do XIX wieku miało charakter mieszany, z wyraźnym elementem słowiańskim w kulturze i języku. Jednoznacznie romański charakter nadały dzisiejszej Rumunii dopiero w XIX wieku reformy językowe i polityczne.
W toku swojej wielkiej ekspansji Słowianie dotarli również na same południowe krańce Półwyspu Bałkańskiego, do Tracji, Macedonii, Tesalii aż do Peloponezu, wypierając tamtejszą rdzenną ludność do refugiów w górach i ufortyfikowanych miast. Jednakże wpływ kultury greckiej okazał się być zbyt silny, zwłaszcza po przyjęciu chrześcijaństwa w wersji prawosławnej i w odróżnieniu od terenów leżących dalej na północ na terenach dzisiejszej Grecji ostatecznie wziął górę żywioł grecki.

Osadnictwo słowiańskie w tym państwie utrzymało się do dnia dzisiejszego tylko w Macedonii i Tracji, gdzie jednak szybko ulega hellenizacji.
Odmiennie miała się rzecz na północno-wschodnich krańcach Słowiańszczyzny. Pod naciskiem tureckich i mongolskich ludów stepowych w późnym średniowieczu punkt ciężkości osadnictwa Słowian Wschodnich przeniósł się z południowej strefy stepowej i lasostepowej na północ, w strefę lasów (na przykład Zalesie jako kraina historyczna Rosji). Osiedlając się na tych terenach Słowianie Wschodni wypierali i asymilowali rodzimą ludność fińską i wołżańską. Proces ten trwa od średniowiecza po dziś dzień. Zamieszkujące północną Rosję ludy fińskie i wołżańskie z wolna ale systematycznie zanikają i tracą swoje tożsamości narodowe na rzecz etnosu rosyjskiego. Zatem na tych terenach zasięg Słowiańszczyzny ulega systematycznemu powiększaniu.Swarga z KruszwicyObecnie Słowianie zasiedlają niemal całą Europę wschodnią, od Bałtyku do Uralu i od Morza Białego do Kaukazu, z wyjątkiem niewielkich enklaw zamieszkanych przez ludy tureckie i ugrofińskie.
Kolejnym obszarem jest pas Europy między Bałtykiem a Sudetami i Karpatami. Część Europy południowej w postaci pasa wzdłuż północnej granicy Bałkanów, od Morza Adriatyckiego do Morza Czarnego. W Azji część Azji Środkowej i pas południowej Syberii wzdłuż granicy rosyjsko-mongolskiej i rosyjsko-chińskiej aż do wybrzeża Oceanu Spokojnego nad Amurem. Większość Słowian zamieszkuje dziś państwa narodowe, w których z reguły stanowią absolutną większość mieszkańców.
Państwa zachodniosłowiańskie to Czechy, Słowacja, Polska. Wschodniosłowiańskie to Rosja, Ukraina, Białoruś. Południowosłowiańskie to Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Serbia, Macedonia, Bułgaria.

Słowiańskie mniejszości narodowe zamieszkują liczne państwa europejskie i azjatyckie, głównie te leżące na terenie dawnego Związku Radzieckiego. Państwami tymi są Austria (9%), Litwa (16%), Łotwa (34%), Estonia (29%), Mołdawia (22%, w tym Naddniestrze 61%), Turkmenistan (7%), Kirgistan (9%), Uzbekistan (9%), Kazachstan (26%), Tadżykistan (1%), Niemcy (3%), Węgry (1%), Rumunia (1%).
Do powyższych danych należy dodać liczną współczesną emigrację zarobkową z krajów słowiańskich do Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Liczebność tej emigracji zmienia się płynnie w zależności od aktualnych warunków gospodarczych, jest ona również trudno uchwytna statystycznie, nie ulega jednak wątpliwości, że należy ją liczyć w milionach.

Pochodzenie nazwy
Nazwa jest bardzo stara i wywodzi się z języka prasłowiańskiego. We wszystkich językach słowiańskich nazwa własna etnosu jest podobna i zawiera rdzeń „slav-/slov-„. Został on powielony do pozostałych języków europejskich i w dostosowanych formach występuje jako jedyna nazwa etnosu słowiańskiego.
Tylko w języku niemieckim w średniowieczu Słowian określano nazwą Wenden, zwłaszcza w stosunkach lokalnych z Serbami Łużyckimi i Słoweńcami zamieszkującymi tereny Łużyc i Karyntii (niemiecko – połabskich, niemiecko – słoweńskich; liczne nazwy miejscowości z członem Windisch/Wendisch).
Gramatyczna nazwa „Słowianie” w formie pojedynczej „Słowianin” składa się z dwóch członów: nazwy „Słow” i przyrostkowego formantu „-anin”, który w języku polskim oraz innych językach słowiańskich służy do tworzenia nazw odśrodowiskowych nazywających osobę od jego terytorialnego lub etnicznego pochodzenia.

Formant polski „-anin” wywodzi się z języka prasłowiańskiego, z połączenia dwóch prasłowiańskich formantów „-enin” i „-janin”, za pomocą których tworzone są nazwy związane z przynależnością grupową osób pochodzących z jednego miejsca na przykład „Wielkopol-anin”, „Rzymi-anin”, „ziemi-anin”, „Podhal-anin”, oraz użyty już w średniowiecznych dokumentach z 1400 roku „mieszcz-anin” – osoba pochodząca z miasta. Formantu tego używa się również do określania spowinowacenia niezwiązanego z zasiedlanym regionem a na przykład z wyznawanymi wierzeniami lub światopoglądem: „pog-anin”, „chrześci-anin”, „muzułm-anin” itp.
Nazwa „Słowianie” jest etnonimem, nazwą etniczną. W źródłach pisanych nazwa Słowianin pojawia się w VI wieku. Prokopiusz z Cezarei w „Historii Wojen” używa nazw: Sklaboi, Sklabenoi, Sklauenoi, Sthlauenoi i Sklabinoi. Jordanes w Getyce użył nazwy Sclaveni.SwargaŹródłosłów nazwy „Słowianie” do chwili obecnej nie jest jednoznacznie ustalony, co wiąże się z istnieniem na ten temat wielu hipotez.
Wielu językoznawców nawiązuje do prasłowiańskiego rdzenia „slovo” (słowo), dopełniacz „slovese” i powiązanego „slava” (sława) oraz „sluxb” (słuch, czyli „sława, która się niesie” lub „chodzą słuchy”), które pochodzą z praindoeuropejskiego „k’leuos” (być znanym, sławnym), pokrewnym starogreckiemu przyrostkowi „kles” (słynny), który składa się na imię Peryklesa, łacińskiemu „clueo” (być nazywanym, słynnym), angielskiemu „loud” (głośny), awestyjskiemu „sravah-” (sława) oraz sanskryckiemu „śravas”.
Słowianie byliby to zatem ludzie „znający słowa”, czyli potrafiący zrozumiale mówić, w odróżnieniu od innych ludów z którymi Słowianie się zetknęli, a którzy posługiwali się językami dla nich niezrozumiałymi (Niemcy – „niemi”, ludzie mówiący niezrozumiałym językiem).

Potwierdza to tezę, że ukształtowanie się etnicznej świadomości i samookreślenie Słowian nastąpiło w momencie zetknięcia się ich z innymi ludami. Mocnym argumentem za tą hipotezą jest fakt używania przez wszystkie ludy słowiańskie tej nazwy do samookreślania i brak istnienia innego alternatywnego samookreślenia.
Niektórzy odrzucają wywód od „słowa” twierdząc, że źródłem jest greckie „sklavenoi” i łacińskie „sclavus”, przy czym nazwą tą obejmowano plemiona słowiańskie graniczące z ziemiami Cesarstwa Rzymskiego, co w następstwie objęło całą Słowiańszczyznę.
Wtórnie nazwa ta, ze względu na dużą liczbę brańców w Rzymie (których Słowianie byli dostarczycielami, jak również którzy sami stanowili znaczną część), została utożsamiona ze słowem „niewolnik”. Jednak teorii tej zaprzecza fakt, że
Słowianie pojawili się na kartach historii w momencie kiedy łacina klasyczna zniknęła z użycia, a łacina średniowieczna, która była w użyciu, słowem „slavus” określała pańszczyźnianego chłopa.

Język grecki i łaciński używają oboczności „sl-/skl-„. Kolejne twierdzenie mówi, iż z punktu widzenia łaciny wyraz „Sclaveni” jest derywatem a jego rdzeń nie ma łacińskiej etymologii. Łaciński wyraz podstawowy „sclavus” znaczy „niewolnik” lub „jeniec wojenny”, zaś derywat „sclavenus” znaczy „pochodzący z rodu niewolników”. W klasycznej łacinie wyrazy te nie występują, a okesleniem niewolnika jest „servus”.
Inna wątpliwość ma związek z pierwszym historycznie pewnym określeniem Słowian. Greckie „sklabenoi” w odmianie zmienia się na „sklawon-„. Pierwotnie podobieństwo do słowa „niewolnik” istniało w formie odmienionej, poprzez procesy lingwistyczne rozpowszechniło się „w” zamiast „b”, a z tego prosta droga do upodobniania nazwy Słowian do niewolnika.

Kolejna teoria mówi, że nazwa „Słowianie” wywodzi się od praindoeuropejskiego „suedhnos”, a to od starszego przymiotnika „suedho/seubho” – własny (pierwotnie „czyjś powinowaty”). Stąd Svobene – Slobene „Słowianie” i Suebi „Swebowie”, „Szwabowie”. Oba przymiotniki zostały utworzone z tego samego podstawowego rdzennie praindoeuropejskiego morfemu „s(u)e-” czyli „poza, obok”.
Następna hipoteza wywodzi prasłowiańskie i ogólnosłowiańskie „svoboda/sloboda” od prasłowiańskiego „svob'” w znaczeniu „należący do swojego plemienia, mieszkający na własnej ziemi, będący u siebie”. Pierwotnie „svoba/sloba”, z dysymilacją spółgłosek wargowych v-b, do l-b, podobnie „svoboda-sloboda”. Dysymilacja musiała zajść dość wcześnie gdyż jej warunkiem była bilabialna wymowa „v”. Według niektórych „svoba” można uznać za prastary derywat odprzymiotnikowy, abstractum z sufiksem „-a”, pod względem budowy zbliżonym do „wiara”, prasłowiańskiego „vera”.

„Svoba” oznaczało „stan znajdującego się w swoim plemieniu, na swojej ziemi, wśród swoich, bycie swobodnym”, stąd znaczenie „swoboda” (robienie czegoś), wolność”. Kolejni badacze etymologii wywiedli nazwę „Słowianie” od slova – błoto, wyjaśniając je upodobaniem naszych przodków do wilgotnych terenów. Z tą teorią wiąże się podobna, która mówi, że etnonim ten pochodził od konkrektnego hydronimu o tej nazwie: „sława/słowa” pochodzącego od prasłowiańskiego rdzenia „slov-/slav-„, od praindoeuropejskiego „k’lue-/k’lou-” znaczącego „płynąć, skrapiać (czyścić)” – znanego między innymi z greckiego „klimenos, klitopoulos, klizo”; łacińskiego „cluere” (czyścić), „cloaca”; litewskiego „sluoju, slaviau” (zamiatać). Zachowały się hydronimy z tym rdzeniem, na przykład Sława (obecnie rzeka Wełnianka) lewy dopływ Wełny itp.
Marginalnym znaczeniem są hipotezy o obcym pochodzeniu (egzonizmie) tego wyrazu z języków germańskich lub celtyckich.

Możliwość komentowania Słowianie (2) została wyłączona :, więcej...

Słowianie (1)

by on Gru.21, 2017, under Historia

SwargaPochodzenie
W 1745 roku w Wiedniu została opublikowana książka Johanna Christopha Jordana „De originibus slavicis” i od tego momentu trwają ożywione dyskusje na temat tego gdzie znajdowała się prakolebka Słowian i kiedy nastąpiła emigracja ludów słowiańskich z niej. W tej kwestii wyróżnia się dwa zasadnicze stanowiska.
Pierwszym stanowiskiem jest koncepcja autochtoniczna, która mówi, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali tereny środkowej Europy, w szczególności obszar dzisiejszej Polski, pomiędzy Odrą i Bugiem.
Drugie stanowisko to koncepcja allochtoniczna, która optuje, że przed etapem swoich wędrówek Słowianie zamieszkiwali obszar położony poza środkową Europą – zwykle wskazywana jest Europa Wschodnia jako miejsce ich pierwotnych siedzib.
Dyskusja na temat koncepcji allochtonicznej była w ciągu ostatnich trzech wieków utrudniona wskutek częstego uwikłania w politykę i ideologię.

Kwestia autochtoniczności Słowian na terenie Polski miała istotne znaczenie dla Polaków w dobie zaborów. W okresie rodzenia się w Niemczech narodowego socjalizmu i w czasach hitlerowskich archeolodzy niemieccy często podkreślali dowody potwierdzające allochtoniczną koncepcję, zaś po II wojnie światowej polscy badacze ponownie często podkreślali dowody archeologiczne świadczące o autochtonizmie Słowian i prasłowiańskim charakterze Ziem Odzyskanych. Wśród rozmaitych szczegółowych koncepcji, pomijając te, które nie mają żadnego oparcia w danych naukowych, wymienić można dla przykładu proponowane ostatnio lokalizacje prakolebki Słowian, w których mówi się o obszarze Polski, ewentualnie także na Wołyniu i Podolu.

Przeprowadzone badania antropologiczne dotyczące stopnia zróżnicowania antropologicznego populacji ludzkich zamieszkujących dorzecze Odry i Wisły w okresie wpływów rzymskich oraz we wczesnym średniowieczu wskazały, że pod względem cech morfologicznych (wynik podobny do analiz genetycznych), Słowianie Zachodni stanowią pierwotyp pośród słowiańskich grup etnicznych, zajmując miejsce pomiędzy grupami germańskimi a grupami Słowian Wschodnich. Natomiast populacje ludności kultury wielbarskiej, ludności kultury przeworskiej i ludności kultury czerniachowskiej wykazują największe podobieństwo biologiczne do średniowiecznych populacji Słowian Zachodnich.
Koncepcję prakolebki na Środkowym Podnieprzu potwierdza jak dotychczas tylko jedna analiza DNA (Y HG3), która wyklucza możliwość lokowania praojczyzny Słowian na terenach Polski i podkreśla centralną rolę środkowego Naddnieprza.

Kolejne teorie prakolebki mówią o:
– górnym dorzeczu Donu do 1000 p.n.e.
– pobycie nad środkowym Dnieprem
– po inwazji Scytów (700 p.n.e.) od Odry po Don
– etap protosłowiański w zachodniej części terytorium Bałtów (XII wiek p.n.e.)
– oddziaływania substratu italskiego – wytworzenie kultury łużyckiej
– etap prasłowiański – oddziaływaniach irańskich (V wiek p.n.e)
– osiągnięcie zachodniej granicy na Odrze (V-III wiek p.n.e.)
– kontakty z Celtami w okolicach Wrocławia (III wiek p.n.e)
– rozszerzenie obszaru słowiańskiego po Prypeć (początki naszej ery)
– prakolebka nad środkowym DunajemSłowiankaDodatkowo zakłada się niekiedy, że grupy plemienne sarmackich koczowników, plemiona Antów, Serbów i Chorwatów, sprawowały zwierzchnictwo na przykład poprzez ochronę przed innymi koczownikami pobierając za to trybut, dołączyły do Słowian będących rolnikami/piechotą, w wyniku czego powstała kultura mieszana przypominająca zależności między Flube a Hausa w Afryce. Język prasłowiański miałby być ich skreolizowaną formą. Brak Słowian przed 400 rokiem mógłby oznaczać, że byli oni wtedy jedną z grup bałtyckich, zapewne skrajnie południową – dorzecze Dniepru w starożytności było zamieszkane przez zróżnicowane grupy mówiące językami bałtyckimi. Ich południowa peryferia została około 300-400 roku zmieszana z Sarmatami i uformowała się w nowy ekspansywny etnos znany jako Słowianie.

Jeszcze do niedawna wśród badaczy słowiańskich panowało powszechne przekonanie, że Słowianie znajdowali się na ziemiach polskich już w pierwszej fazie ekspansji Indoeuropejczyków, skąd w V i VI wieku wyruszyli na południe zajmując Kotlinę Czeską, Morawy, Panonię, Austrię, Karyntię, Słowenię, Chorwację i Dalmację oraz na zachód zajmując Połabie. Jednocześnie wschodni odłam Słowian z terenów stepowych nad Dnieprem i Dniestrem wyruszył na Bałkany.
Obecnie wśród naukowców dominuje pogląd, że obszaru wyjściowego migracji wszystkich Słowian należy szukać w dorzeczu środkowego i górnego Dniepru i Desny, na obszarze, na którym w I-IV wieku archeolodzy wyróżniają archeologiczną kulturę kijowską.
O historii etnosu słowiańskiego można dowiedzieć się ze źródeł pisanych, archeologicznych, etnograficznych, legendarnych, paleoantropologicznych, genetycznych i lingwistycznych.

Najstarsze źródła pisane pochodzące z I wieku wymieniają ludy, które mogą być utożsamiane ze Słowianami i są dziełem starożytnych historyków i geografów greckich i rzymskich. Piszą oni o ludzie Wendetów (Venedi) lub Wenetów (Venethi) zamieszkujących między innymi tereny identyfikowane z obszarem obecnej Polski. Tacyt w dziele „Germania” wymienia Wenetów wśród mieszkańców wschodniej Europy, na wschód od Wisły. Pliniusz Starszy w dziele „Historia naturalna” wymienia Wenedów jako zamieszkujących tereny pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym. Ptolemeusz z Aleksandrii w II wieku w dziele „Geographia” wymienia Wenedów jako zamieszkujących Sarmację, w pobliżu Zatoki Wenedyjskiej (Zatoka Gdańska) i na wschód od rzeki Wistuli (Wisły). W związku z tym wysunięto przypuszczenie, że Wenedów można identyfikować częściowo z twórcami archeologicznej kultury przeworskiej.

Ptolemeusz w „Geogrphia” wymienia również inne plemię Souobenoi zamieszkujące tereny nad Wołgą (Rha), które według innej hipotezy jest utożsamiane ze Słowianami. Znacznie później, bo w połowie VI wieku, Słowian opisuje w swoim dziele „Opus magnum” (Historia wojen) historyk bizantyjski Prokopiusz z Cezarei. Używa on nazwy Sklaboi, Sklabenoi, Sklauenoi, Sthlauenoi i Sklabinoi.
Również gocki historyk Jordanes w dziele „Getica” stwierdza, że Słowianie niegdyś nazywani byli Wenetami, a w języku łacińskim użył dla nich nazwy Sclaveni. Tak pisze w swoim dziele:
„Wewnątrz (…) jest Dacja, na kształt diademu uwieńczona Alpami* a wzdłuż ich lewego stoku, który skłania się ku północy, rozsiadł się poczynając od źródeł rzeki Wiskla na niezmierzonych obszarach liczny naród Wenedów. A choć imiona ich zmienne są teraz stosowane do rozmaitych szczepów, to przecież głównie nazywa się ich Sklawenami i Antami”
* w rzeczywistości chodziło o KarpatySwarga z KruszwicyNa tej podstawie wielu uczonych już od XIX wieku utożsamiało Wenedów/Wenetów ze Słowianami i to utożsamienie stało się podstawowym argumentem dla teorii autochtonicznej.
Marcin z Bragi w VI wieku Słowian wspomina też w jednym ze swoich poematów „In Basicica”:
„Immanes variasque pio sub foedere Christi Adsciscis gentes. Alamannus, Saxo, Toringus, Pannonius, Rugus, Sclavus, Nara, Sarmata, Datus, Ostrogothus, Francus, Burgundio, Dacus, Alanus, Te duce, nosse Deum gaudent”.
Przyjmuje się tutaj inspirację Sydoniuszem, jednakże Marcin dodatkowo wymienia Słowian oraz tajemnicze ludy Nara (być może mieszkańców Noricum) oraz Datus (być może Danów).

Najstarsze wzmianki, które bez żadnych wątpliwości można wiązać ze Słowianami zawierają dzieła historyków gockich, bizantyjskich, arabskich, począwszy od VI wieku – między innymi Jordanesa, Prokopiusza z Cezarei, Pseudo-Maurycego, Teofilakta Symokatty, Teofanesa, Konstantyna VII Porfirogenety, Ibrahima ibn Jakuba, króla angielskiego Alfreda czy tak zwanego Geografa Bawarskiego.
Johann Christoph Jordan wymienia nazwy dwóch odłamów Słowian – Antowie i Sklawinowie lub Sklewenowie, dodając, że dawniej wszyscy Słowianie zwani byli Wenetami.
Osobną grupę źródeł w których wymienia się tereny Polski zamieszkane przez Słowian stanowią również dzieła geograficzne spisywane po persku i arabsku przez podróżników oraz kupców arabskich, które to zostały zebrane w serii materiałów pod tytułem „Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny” wydane w czterech tomach przez PAN, tłumaczenia Tadeusza Lewickiego.

Genetyka
Błędne jest bezpośrednie utożsamianie etnosu słowiańskiego z jakąś konkretną haplogrupą genetyczną. Należy jednak mieć na uwadze, że haplogrupa R-1a1 występuje u dużego odsetka populacji słowiańskich – 63% u Serbów Łużyckich, 56% u Polaków, 48% u Ukraińców, 47% u Rosjan, 42% u Białorusinów, ponad 30% u Słoweńców, Chorwatów i Macedończyków. Występuje ona również u spokrewnionych ze Słowianami mieszkańców Azji – Iszkaszimów 68%, Tadżyków 64%, Pasztunów 43%, Ałtajczyków 45%. Również u Węgrów, Litwinów i Łotyszy odsetek nosicieli tej haplogrupy wynosi około 40%. Z kolei u Słowian Południowych przeważa haplogrupa I-M170. U mieszkańców Bośni i Hercegowiny 65%, u Chorwatów z wysp dalmatyńskich 66%, u Serbów i Czarnogórców 38%, u Macedończyków 34%. Około 15% Rosjan jest nosicielami haplogrupy N-M231. Nosicielami haplogrupy R-M269 jest około 35% Czechów i Słowaków, 20% Polaków i Słoweńców oraz 10% Serbów.

Ekspansja
W 375 roku Hunowie rozbijają rozległe państwo Gotów zajmujące tereny od stoków karpackich i dolnego Dunaju na zachodzie aż po Dniepr na wschodzie. Wówczas to powstała możliwość przesunięcia się prasłowiańskich grup z obszaru dorzecza środkowego i górnego Dniepru na znacznie bardziej atrakcyjne, zarówno ze względu na dogodne warunki rolnicze jak i ze względu na bliskość Cesarstwa Bizantyjskiego, tereny dzisiejszej zachodniej Ukrainy i Mołdawii.
Osadnictwo słowiańskie w tym okresie, na przełomie V i VI wieku, mogło sięgać na tereny dzisiejszej Polski od linii górnej Wisły jak wynika z przekazów Jordanesa jak również z wymowy źródeł archeologicznych.
Kolejny etap migracji Słowian na południe staje się możliwy po rozbiciu w 454 roku kaganatu huńskiego. Wówczas to Słowianie przesunęli się na północny brzeg dolnego Dunaju, zatem na granicę Cesarstwa.

W latach 518-527 Antowie najechali Bizancjum i od tego momentu ich nazwa znikła z zapisów historycznych. Następnie w latach 549-550 Sklawinowie pustoszą niemal całkowicie Półwysep Bałkański a w 551 roku rozbijają armię Justyniana I pod Adrianopolem.
Przybycie Awarów na te obszary około 558 roku zmieniło sytuację Słowian, którzy zostali podporządkowani koczownikom. Dalsza ekspansja Słowian na południe Europy odbywała się aż do 626 roku w ramach najazdów awarsko-słowiańskich. Wówczas to bardziej atrakcyjny staje się kierunek migracji na północny-zachód, wzdłuż łuku Karpat na ziemie obecnej Polski (druga połowa VI wieku) i dalej na tereny położone nad Łabą – dzisiejsze tereny wschodnich Niemiec (początek VII wieku).

Możliwość komentowania Słowianie (1) została wyłączona :, więcej...

Kot Van – pływający gaduła

by on Gru.19, 2017, under Flora i Fauna

VanVan to kot, który stał się znany za sprawą swojej nieprzeciętnej gadatliwości oraz zamiłowania do wody …

Turecki Van (tureckie „von”) to wyjątkowa rasa kotów, niezwykła pod wieloma względami i naturalna (jedna z dwóch naturalnych ras pochodzących z Turcji), nie będąca wynikiem krzyżowania. Jej przedstawiciele cieszą się doskonałym zdrowiem i zachowali wiele przyzwyczajeń swoich przodków. Jest pływającym kotem uwielbiającym kontakt z wodą, posiada piękne i specyficzne futro oraz bogaty język – to właśnie przez tą zdolność uzyskał miano „gadającego kota”. Nie należy do popularnych ras kotów w Polsce ale dzięki swoim niezaprzeczalnym zaletom zyskuje coraz większą liczbę sympatyków.

Rozważny, elegancki i wierny towarzysz, o nieprzeciętnym charakterze i wysokim poziomie inteligencji, oczach pełnych ekspresji – to tylko nieliczne cechy stawiające go w pierwszych szeregach kociej arystokracji.
Półdługowłosa rasa swoje korzenie ma w południowo-wschodniej Turcji, w rejonie Jeziora Van (Wschodnia Anatolia) i Wyżynie Armeńskiej. Ich oryginalna nazwa to Van Kedisi (kedi – kot). Wolnożyjące Vany spotyka się również w Iranie i Iraku. W historii istnieje przekaz mówiący o świętych kotach znad Jeziora Van. Van zawdzięcza swoją rasowość Ministerstwu Kultury i Turystyki w Turcji, a zwłaszcza koty o zupełnie białym umaszczeniu, mają szczególne znaczenie i są objęte specjalnym programem ochrony, jako skarb i narodowe dziedzictwo (wolno żyjące Vany zostały uznawane za gatunek zagrożony i podlegają ścisłej ochronie).

Obecnie w nomenklaturze felinologicznej rasa ta występuje jako „Kot Turecki Van”, a za odrębną rasę został oficjalnie uznany w 1969 roku.
Postacie półdługowłosych kotów z pręgowanymi ogonami znaleziono na biżuterii pochodzącej z około 1600 roku p.n.e., wykonanej przez indoeuropejskie ludy Hetytów oraz wśród wykopalisk z okresu starożytnych wojen rzymsko-ormiańskich. Odkrycia archeologów wykazały, że płaskorzeźby z wizerunkami vanów zdobiły fasady domów starożytnego miasta Tushpa, w rejonie jeziora Van (Vany zadomowiły się tutaj ponad 2000 lat temu). Van po raz pierwszy w Europie pokazany był w Wielkiej Brytanii miłośnikom kotów w 1955 roku przez Laurę Lushington.Van1Laura Lushington podróżując z przyjaciółką Sonią Halliday przez Dystrykt Lake Van w Turcji była oczarowana tymi kotami. Nabyła parę kotów tej rasy (kot o imieniu Stambul Byzantium oraz kotka Van Güzeli Iskenderun). Udało się jej bezpiecznie przywieźć je do Anglii i rozpoczynając starania o wypromowanie tureckiego Vana. Oba z bursztynowymi znaczeniami na głowie, o bursztynowych ogonach i oczach zapoczątkowały wzorzec rasy. Z tej pary urodziły się identyczne kociaki jak ich rodzice, białe z puszystymi ogonami w bursztynowym kolorze oraz z plamami w tym kolorze na głowie. W Turcji Vany uważane są za jej wizytówkę i dobro narodowe. Wywóz Vanów poza Turcję jest zakazany. Spotyka się jednak oferty nielegalnego ich wywozu.

Do USA zostały sprowadzone w 1982 roku i uczestniczyły w wystawie Stowarzyszenia Miłośników Kotów (CFA) w 1994 roku. W Europie i USA zarejestrowano tylko kilkadziesiąt hodowli. W Polsce jest ich około pięciu, ale te urocze koty wciąż podbijają serca nowych osób.
Badaniem białego Vana zajęło się Centrum Badań Van Kedisi, które prowadzi badania nad odtworzeniem naturalnej populacji tych kotów, które są jednym ze skarbów narodowych tego kraju. Są kochane i cenione przez autochtonów za ich wyjątkowy charakter i wygląd. Nadal istnieją spory o nazewnictwo, bardziej w politycznym niż kocim wymiarze. Niektórzy domagają się, by nazywano je „armeńskimi vanami”, inni „vanami kurdyjskim”.

Historyczny przekaz mówi o tym, że Noe właśnie te koty zabrał na swoją Arkę, ratując je przed potopem, a gdy wody opadły i Arka osiadła na szczycie góry Ararat, Allah pobłogosławił je, gdy wychodziły na ląd, pozostawiając na ich głowie ślad swojego palca, który białą ścieżką rozdziela od tej pory barwne plamy na głowie Vanów. Niektóre koty dostąpiły szczególnego zaszczytu i Allah kciukiem odcisnął na ich grzebiecie owalny znak.
Znak ten podobno przynosi szczęście zarówno kotom jak i ich opiekunom. Do dziś te kolorowe znaczenia określa się jako „palec Allaha” i „kciuk Allaha”.Van2Przodkowie współczesnych Vanów żyli w stadach, w trudnych warunkach wyżynno-górskiego klimatu. Życie nad jeziorem i lata ewolucji spowodowały, że przystosowały się do kontaktu z wodą, jezioro stanowiło dla nich najlepsze źródło pokarmu. Wykształciły umiejętność pływania, a nawet nurkowania i łowienia ryb. Woda była także świetnym sposobem na schłodzenie się podczas upalnych dni.
Koty podchodziły do ludzkich osad, podpływały do rybackich łodzi w poszukiwaniu łatwej zdobyczy i smakowitych kąsków, stając się z czasem nieodłącznymi towarzyszami ludzkiego życia.

Dzisiejsze Vany zachowały intrygujące umiłowanie do wody. Lubią pływać i bawić się w umywalce czy kałuży. Dobrowolnie pływają jeśli mają tylko do tego sposobność czy okazję. To zamiłowanie do wody, uważane jest jako niesamowite przez wielu ludzi. Przez setki lat mieszkańcy Turcji obserwowali te rodzime koty kąpiące się w strumieniach rzek i w jeziorze Van. Łapy wyposażone są w powiększony fałd skóry, który jest swego rodzaju błoną pławną i pomaga podczas wodnych zabaw. Futro nie ma wełnistego podszerstka i jest prawie wodoodporne. Nie nasiąka i nie przyjmuje brudu. Ekstremalne warunki klimatyczne sprawiły, że latem futro Vanów ma krótki włos, natomiast w chłodnej porze roku staje się dłuższe, gęściejsze, bardziej puchate, a kosmki sierści między palcami chronią poduszeczki łap przed przemrożeniem.

Klasyczny Van jest biały, jedynie na głowie ma jedną albo dwie rozdzielone plamki w kolorze bursztynowym i w tym samym kolorze ogon (zawsze muszą występować plamy na głowie i ogon w tym samym kolorze). Koty te mogą mieć oczy bursztynowe, niebieskie albo różnokolorowe (jedno niebieskie, drugie bursztynowe), co związane jest z wrodzoną wadą, zwaną różnobarwnością tęczówki heterochromia iridis.
Jest wiele śnieżnobiałych vanów, które są głuche. W większości ras istnieje podejrzenie głuchoty u kotów białych, gdy co najmniej jedno z oczu ma kolor niebieski.
Rasa ta wykształciła oprócz umaszczenia i koloru oczu jeszcze kilka unikatowych cech.Van3Jedną z nich jest futro, które szybko obsycha z wody. Kot ten posiada tylko jeden rodzaj sierści – okrywową, nie ma natomiast puszystego podszerstka (z tego powodu nie wymaga wielu zabiegów pielęgnacyjnych). Klimat regionu Jeziora Van charakteryzuje się skrajnościami temperatur – od upalnych lat, po mroźne, półroczne zimy. Pomimo takiej sierści kot w tych warunkach radzi sobie doskonale. Jedwabiste futro jest grubsze i dłuższe. Pióra długiego futra rosną na uszach i między palcami łap chroniąc przed zimnem i upałem. Bardzo ciepłe lata sprawiają, że dodatkowa powłoka ochraniającego futra jest szybko zrzucana. Znaki na głowie i ogonie u innych ras kotów są określane jako „wzór van”.
Kolejną charakterystyczną cechą jest gadatliwość (ale nie wrzaskliwość). Przedstawiciele tej rasy wykształcili chyba najbardziej złożony język kota. Na mowę Vana składają się komunikaty werbalne i niewerbalne.

Całkowicie normalny jest fakt, że kot informuje nas o swoim samopoczuciu poprzez mruczenie, gruchanie i miauczenie. Jeżeli jednak choćby raz usłyszymy gadającego tureckiego Vana, to dojdziemy do wniosku, że jego język jest niezwykły. Chociaż może wydawać się to dziwne, ten kot zachowuje się tak, jakby rzeczywiście starał się prowadzić rozmowę z człowiekiem. Odpowiednio moduluje dźwięki, by dostosować się do tonu naszej mowy. Opiekun po pewnym czasie z pewnością nauczy się rozpoznawać niektóre z odgłosów składających się na język Vana, ponieważ nie są to przypadkowe dźwięki. Szeroki wachlarz sygnałów dźwiękowych sprawia, że z tymi kotami można się porozumieć. One nie miauczą jak szalone (nawet kotki w rui raczej gardłują niż drą się wniebogłosy), za to potrafią mruczeć jak kot, beczeć jak owca, poszczekiwać jak pies, marudzić pod nosem, a nawet zdarza im się ludzkim głosem zawołać „mamo”.

Kot jest średniej wielkości, a jego waga wynosi około 8 kilogramów (kocur 5-9 kg, kotki 4-6 kg). Mylącym może być lekki chód sugerują zdecydowanie niższą wagę. Zaliczany jest do kotów o sierści półdługiej/półdługowłosej, jedwabistej bez podszerstka, leżącej gładko przy ciele. Dominuje ubarwienie białe z bursztynowymi łatami na pyszczku z białymi wstawkami.
Ciało ma muskularne i silnie zbudowane, o szerokich barkach i mocnej klatce piersiowej, tułów jest długi ze średniej długości pręgowanym ogonem, który daje niebywałą zwrotność w biegu. W pokoju, gdzie przebywa ten kot, żaden owad nie ma szans na przetrwanie.Van4Łapy średnio długie, okrągłe z kępkami futra między palcami. Tylne nogi są nieco dłuższe niż przednie, dobrze umięśnione, co pozwala na błyskawiczny pościg za zdobyczą i wysokie skoki. Poduszeczki łap są różowe.
Głowa osadzona jest na mocnej szyi, o kształcie tępego, nieco wydłużonego trójkąta, z mocną brodą i wysoko osadzonymi kośćmi policzkowymi. Poduszeczki wibrów (wąsów) są zaokrąglone. Czoło lekko wypukłe. Linia nosa prosta z nieznacznym załamaniem na wysokości oczu.

Oczy umiejscowione lekko skośnie, duże i owalne, bursztynowe, niebieskie lub różnobarwne, otoczone różową obwódką powiek (u hodowców szczególnie pożądane są vany różnookie, z jednym okiem niebieskim, a drugim bursztynowym). Nos prosty i stały, różowy. Podbródek dobrze zarysowany. Uszy wysoko osadzone, duże i szerokie, lekko zaokrąglone i wyprostowane, daleko rozstawione od siebie, różowe, od wewnątrz porośnięte dłuższymi włosami, tworzącymi za linią małżowiny podkręcone frędzelki. Od strony zewnętrznej powinny być białe.

Umaszczenie to bursztynowe plamy, które mogą znajdować się na głowie. Dwie łaty symetrycznie, pionowo rozdzielone na pół „palcem Allaha”, na plecach niewielka, owalna plama w okolicy łopatki (kciuk Allaha) oraz barwny ogon w kolorze plam na głowie. Mogą występować dodatkowe łatki na ciele. W Turcji zdarzają się koty zupełnie białe z błękitnymi, zielonymi lub dwukolorowymi oczami. W miotach hodowlanych również trafiają się białe osobniki z błękitnymi oczami. Muszą one być poddane specjalistycznym testom na sprawność słuchu, gdyż przy białym kolorze futra gen odpowiedzialny za błękitny lub zielony kolor oka może nieść ze sobą upośledzenie słuchu. Nie wszystkie organizacje felinologiczne uznają białe vany za zgodne ze standardem rasy.Van5Osobniki tej rasy dojrzewają późno. Pełną dojrzałość osiągają w wieku około 3 lat. Dojrzałość płciową, jak większość kotów, osiągają około pierwszego roku życia ale nie idzie ona w parze z pełnym rozwojem fizycznym, psychicznym i społecznym. Tak więc w ciele dużego vana przez długi czas drzemie dusza dziecka skorego do zabaw i psot.
Nie posiada szczególnych wymagań żywieniowych i nie należy do kotów wybrednych – chętnie zjada karmy przeznaczone dla kotów jak i kawałki ze stołu domowników. Warto jednak zwrócić uwagę, że należy do łasuchów.
Niektórzy twierdzą, że koty te są hipoalergiczne i mogą mieszkać z osobami cierpiącymi na alergię.

Van jest przede wszystkim bardzo towarzyski i czuły. Ciekawski, wesoły, aktywny, silny i wytrzymały, zdrowy, bez wad genetycznych (rasa tonaturalna), skłonny do zabawy, zrównoważony, wysoce inteligentny i dociekliwy, posiadający bardzo rozwinięty język i mowę ciała. Ponieważ Vany od stuleci były związane z ludźmi dlatego rozwinęły dużą uczuciowość. Łagodny i wierny. Kot może tak przywiązać się do jednego z domowników, że nie będzie chciał go opuszczać nawet na krok. Konsekwencja działania i dawka niezależności powoduje, że koty te zachowują się często jak psy. Vany wymagają wczesnej socjalizacji, pełnego uczestnictwa w naszym codziennym życiu. Potrzebują kontaktu z człowiekiem bardziej niż zabawek. Wybiera sobie jednego opiekuna spośród domowników i to jemu okazuje szczególne względy. Będzie towarzyszył mu we wszystkich codziennych czynnościach.

Jest bardzo ciekawy świata i wyjątkowo aktywny. Uwielbia biegać, wspinać się i obserwować otoczenie z najwyższego miejsca. Uczy się różnych sztuczek oraz chodzenia na smyczy. Van to świetny przyjaciel dzieci lubiący się z nimi bawić. Nie jest w stosunku do nich agresywny i charakteryzuje się dużą cierpliwością.
Vany lubią się przytulać, ale nie są to typowe „nakolanniki” i same decydują o tym, kiedy mają ochotę na przytulanki. Nie narzucają się ze swoją obecnością i nie przeszkadzają natrętnym plątaniem się pod nogami (może czasami). Akceptują innych domowników i zwierzęta mieszkające z nimi pod jednym dachem. Są instynktowne, a ich ulubione zabawki to orzechy włoskie lub zgnieciony w kulkę papier, folia. Lubią kraść wszelakie przybory. Nie sposób się z Vanem nudzić. Mają świetnie wykształcony instynkt łowcy.Van6Dla Vana najodpowiedniejsze jest mieszkanie z ogrodem ale nie jest to warunek gdy tylko odpowiednio zaaranżujemy mieszkanie, stworzymy miejsce, w którym Van będzie mógł się wspinać, skakać i znajdzie odpowiednie kryjówki, jednym słowem dobrze by było urozmaicone. Lubi penetrować wszelkie dziury w polowaniu za jedzeniem (szuflady, szafki). Ważne jest, by codziennie znaleźć czas na wspólną zabawę z kotem ale nie jest to warunkiem, gdyż nie należy do ras, które źle znoszą samotność. Uwielbiają gdy właściciel spędza z nimi jak najwięcej czasu. Pod względem pielęgnacji nie jest wymagający. Wystarczy raz w tygodniu wyczesywać futro pozbywając się martwych włosów i uniknąć tworzenia kul włosowych. W zależności od potrzeb, kota można także kąpać.

Umiejętność przystosowania się do każdych warunków pozwala Vanom na szczęśliwe życie nawet w małym mieszkanku, choć oczywiście z wielką radością przyjmą one zabezpieczony balkon, taras, czy dom z ogrodem i przebywanie na świeżym powietrzu.
Jednakże żadne zbytki i luksusy nie mają znaczenia, jeśli życie tureckiego Vana będzie pozbawione uwagi opiekuna i codziennego uczestniczenia w jego życiu, bycia razem „na dobre i na złe”.
Koty te swoją ludzką rodzinę kochają bezwarunkowo, bez względu na wszystko, choćby zawalić miał się cały świat.

(na zdjęciach Van „Amonit”)

Możliwość komentowania Kot Van – pływający gaduła została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Goździeniec robakowaty

by on Gru.17, 2017, under Flora i Fauna

Goździeniec robakowatyGoździeniec robakowaty (Clavaria fragilis) należy do gatunku grzybów z rodziny goździeńcowatych (Clavariaceae). Oficjalnie polską nazwę nadał Władysław Wojewoda w 2003 roku, choć już pod koniec XIX wieku taka była używana (bądź goździeniec łamliwy).
Jest saprotrofem (saprós – zgniły), czyli cudzożywnym organizmem pobierającym energię z martwych szczątków organicznych, rozkładającym je do związków prostych. Poprzez osmotrofię wchłania rozłożoną dzięki trawieniu zewnętrznemu płynną materię. Saprotrofy tworzą w ekosystemach poziom troficzny reducentów. Same są jednocześnie pożywieniem dla olbrzymiej liczby protistów. Dlatego też biorą udział w krążeniu materii w ekosystemach, a tym samym w obiegu pierwiastków w całej biosferze, na przykład węgla, azotu, wodoru, tlenu, siarki, fosforu i innych.

Pomimo, że jest grzybem jadanym jego walory smakowe są nieszczególne, smak łagodny, zapach nieokreślony lub go brak.
Goździeniec zazwyczaj tworzy niewielkie skupiska owocników. Pojedynczy owocnik wyrasta pod postacią długiej, nierozgałęzionej pałeczki, zazwyczaj prostej, czasami robakowato wygiętej, o wysokości od 2 do 12 cm i grubości około 4,5 mm. Zdarzają się też bocznie spłaszczone lub podłużnie rowkowane. U podstawy zazwyczaj jest zwężony, a jego koniec zaokrąglony, o gładkiej powierzchni, barwy białej, żółknący wraz ze starzeniem się. Owocniki są bardzo łamliwe i kruche, do czego nawiązuje drugi człon łacińskiej nazwy gatunkowej: fragilis – kruchy; zaś jego polska nazwa nawiązuje do robakowatego kształtu. Podstawki 4-zarodnikowe. Obłocznię posiada wyraźnie zgrubiałą. Subhymenium ma grubość 30-50 µm i składa się ze splecionych krótkich komórek o grubości 2-3 µm i jest wyraźnie oddzielone od pozostałej części obłoczni.Clavria fumosaZarodniki mają rozmiar 33-43 × 6-9 µm. Strzępki grzybni bez sprzążek. Zarodniki bezbarwne, elipsoidalne, gładkie, o rozmiarach 5-7 × 3-4µm, z małą kropelką.
Upodobane miejsce występowania stanowi półkula północna, w tym na terenie Polski opisano dość liczne jego stanowiska i pojawiają się od lipca do listopada.
Owocniki rosną na ziemi w lasach iglastych, liściastych lub mieszanych, na polanach, w parkach, często wśród mchów, na pastwiskach.
Inne goździeńce (9) występujące na terenie Polski to: goździeniec gliniasty (Clavaria argillacea), goździeniec zaostrzony (Clavaria falcata), goździeniec przydymiony (Clavaria fumosa), goździeniec fioletowy (Clavaria zollingeri),  goździeniec purpurowy (Clavaria purpurea), Clavaria flavipes, Clavaria acuta, Clavaria greletii i Clavaria vermiculata.

Goździeńce (Clavaria) to ciekawy rodzaj grzybów z rodziny goździeńcowatych (Clavariaceae). Są grzybami naziemnymi o pojedynczym (przeważnie) nierozgałęzionym, cylindrycznym lub maczugowatym owocniku. Owocniki rozwijają się w grupach. W zależności od gatunku mają kolor biały, śmietankowy, żółty, różowy, fioletowy, brązowy lub czarny. Hymenofor jest gładki, pokrywający całą powierzchnię owocnika. Wysyp zarodników biały, zarodniki gładkie lub kolczaste.
Wszystkie gatunki rodzaju Clavaria występują na lądzie i są saprofitami. Większość występuje w lesie, gdzie żyją na ściółce leśnej, martwej trawie i mchach. Jeden z gatunków Clavaria argillacea żyje w symbiozie z roślinami z rodziny wrzosowatych.

Co ciekawe należące do tego rodzaju gatunki występują na całym świecie na obszarach o klimacie tropikalnym i umiarkowanym. W Europie opisano występowanie prawie 20 gatunków.
Nazwa rodzaju została po raz pierwszy wprowadzona przez Vaillanta w 1727 roku i pochodzi od łacińskiego słowa clava oznaczającego klub, a nawiązuje do gromadnego występowania owocników tych grzybów. Rodzaj ten został również opisany przez Karola Linneusza w jego dziele Species Plantarum w 1753 roku. Później mikolodzy opisali jeszcze 1500 gatunków zaliczanych do tego rodzaju, jednak wiele z nich to synonimy. Niektóre zostały potem przeniesione do rodzajów Clavulinopsis i Ramariopsis. W 1791 roku polską nazwę nadał Józef Jundziłł.

Możliwość komentowania Goździeniec robakowaty została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Dzieżka pomarańczowa

by on Gru.16, 2017, under Flora i Fauna

Dzieżka pomarańczowaDzieżka pomarańczowa (Aleuria aurantia) to gatunek grzyba z rodziny Pyronemataceae, rodziny grzybów z rzędu kustrzebkowców (Pezizales). Po raz pierwszy takson ten zdiagnozował w 1800 roku Persoon nadając mu nazwę Peziza aurantia. W 1870 roku Fuckel nadał obecną uznaną nazwę, przenosząc go do rodzaju Aleuria.
Jest grzybem rozprzestrzenionym na całym świecie. Występuje na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy, ale wyjątek stanowią należące do Antarktyki wyspy: Szetlandy Południowe i Orkady Południowe. Występuje także na wielu wyspach wszystkich oceanów. W Europie na północy występuje po Islandię i archipelag Svalbard i jest bardzo pospolita.

Owocniki dzieżki mają średnicę 20-100 mm. Ich kształt u młodych osobników jest niemal kulisty, później zmienia się w czarkowaty o powyginanych brzegach, a u starszych niemal płaski, okrągławy, płatowato powyginany i o pofalowanych krawędziach. Nie posiada trzonu. Wewnętrzna warstwa rodzajna, w której powstają zarodniki jest gładka, w kolorze od żółtoczerwonego przez pomarańczowy do cynobrowo-czerwonego, strona zewnętrzna jest delikatnie aksamitna, w kolorze od białawego do blado-żółto-ochrowego. Miąższ jest bardzo cienki, woskowaty, kruchy i wodnisty. Ma biało-siwy kolor, słaby smak i zapach, a po rozdrobnieniu zapach staje się przyjemny. Zarodniki są bezbarwne, przejrzyste, podłużnie eliptyczne, pokryte siateczkowatą ornamentacją, z dwoma oleistymi kroplami, o rozmiarach 15-24 × 8-12 µm.Aleuria aurantiaDzieżka pomarańczowa jest saprotrofem (saprós – zgniły), czyli cudzożywnym organizmem pobierającym energię z martwych szczątków organicznych, rozkładającym je do związków prostych. Poprzez osmotrofię wchłania rozłożoną dzięki trawieniu zewnętrznemu płynną materię. Saprotrofy tworzą w ekosystemach poziom troficzny reducentów. Same są jednocześnie pożywieniem dla olbrzymiej liczby protistów. Dlatego też biorą udział w krążeniu materii w ekosystemach, a tym samym w obiegu pierwiastków w całej biosferze, na przykład węgla, azotu, wodoru, tlenu, siarki, fosforu i innych.
Jako grzyb jadalny jest znikomej wartości smakowej z uwagi na brak smaku, rzadko zbierany ze względu na kruchość, ale bywa często wykorzystywany w kuchni do ozdabiania potraw z uwagi na piękny kolor (do zup lub po sparzeniu do świeżych sałatek).

Owocniki pojawiają się zazwyczaj grupowo od czerwca do października, często bardzo licznie, na ziemi, głównie na otwartych, nasłonecznionych miejscach, przypominając wyglądem rozrzucone kawałki skórki pomarańczowej. Dzieżkę najczęściej można spotkać na drogach leśnych i ich obrzeżach, w przykopach i rowach, na wypaleniskach. Występuje zarówno w lesie i w zaroślach, jak w parku, na cmentarzu, w ogrodzie, między bylinami czy trawami, często na świeżo przekopanej glebie. Zdecydowanie unika gleb wapiennych, preferując natomiast gleby gliniaste i piaszczyste. Co ciekawe, często na przykład jest pierwszym organizmem, który pojawia się masowo na naniesionych po powodzi przez rzeki i potoki zwałach piasku i ziemi. W Polsce średnio pospolita. Znana jest też pod nazwą „orange cup”.

Możliwość komentowania Dzieżka pomarańczowa została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , więcej...

Ichtiozaur – historia odkrycia

by on Gru.14, 2017, under Historia

IchtiozaurCzy słusznie za protoplastę delfina uważany jest ichtiozaur? Gad nie ssak, który żył w okresie wczesnej jury, około 200 – 176 mln lat temu, na terenach współczesnej Europy, Azji i Ameryki Północnej.
Jego szczątki odnaleziono w Niemczech, Chinach, Kanadzie, USA i na Grenlandii.
Najbardziej znany przedstawiciel rzędu ichtiozaurów osiągał długość ciała około 2 metrów i ważył około 100 kilogramów.
Charakteryzował się wysoką płetwą grzbietową oraz płetwą ogonową w kształcie półksiężyca. Jego skóra była gruba i gładka.
Wyodrębnione obecnie gatunki to: Ichthyosaurus breviceps (Owen, 1881), Ichthyosaurus communis (Beche & Conybeare, 1821), Ichthyosaurus conybeari (Lydekker, 1888)

Niestety nie da się jednoznacznie stwierdzić, kto był odkrywcą pierwszego ichtiozaura i kiedy tego odkrycia dokonano.
Czarne łupki jurajskie w Szwabii, Frankonii i Anglii zawierają tak liczne szczątki tych prehistorycznych gadów, że byłby to po prostu cud, gdyby nie odkryto kości tych zwierząt już przed wiekami podczas prac w kamieniołomach.
Pierwsza wzmianka o ichtiozaurze pojawiła się w 1669 roku za sprawą antykwariusza Edwarda Lluyda z Walii, który w ilustrowanym dziele „Lithophylacii Britannici„, opisał takie pradawne zwierzę z dawnego morza liasowego. Lluyd uznał ichtiozaura za wielką skamieniałą rybę, rybę jakiegoś dziwnego, szczególnego gatunku. Co ciekawe sądził, iż ikra tej ryby podczas parowania wody morskiej dostała się do chmur i spadła wraz z deszczem na ląd, po czym miały się z niej w piasku rozwinąć nie żywe ryby, lecz skamieniałe.Ichtiozaur (1)40 lat później Scheuchzer i Baier toczyli spór o naturę kręgów ichtiozaura znalezionego w Altdorfie. W klasycznym dla tych gadów terenie, niedaleko Bad Boll (Szwabia) w 1749 roku odkryto pierwszy kompletny (!) szkielet. Odkrywcą okazu był licencjat i praktykujący lekarz Mohr z Göpingen. Swoje odkrycie potraktował jako szczątki rekina, co trzeba mu wybaczyć gdyż te gady były wtedy jeszcze zupełnie nieznane. „Rekin Mohra” spoczywał nie zauważany w zbiorach przyrodniczych gimnazjum w Stuttgarcie do 1824 roku, kiedy to stuttgarcki lekarz Georg Friedrich Jäger ujrzał go i poznał natychmiast, że znalezisko to nie jest rybą. Jäger należał do tych niezmordowanych geologów amatorów i kolekcjonerów skamieniałości, w które właśnie ziemia Wirtembergii była tak szczególnie bogata.

Niezwłocznie pojechał do Bad Boll i stwierdził na miejscu, że podobne stworzenia występują tam często w kamieniołomach łupków. Badając gruntownie znalezisko Mohra, przypomniał sobie, że podobne szkielety, kości i czaszki odkryto również na południowym wybrzeżu Anglii. Przez szereg następnych lat były one przedmiotem zażartej dyskusji największych autorytetów Anglii i Francji jako tak zwana „zagadka z Lyme Regis”. Geogr Jäger napisał nawet niewielką książkę zamieszczając w niej wizerunek szkieletu z Bad Boll, dodając przy tym, że nie trzeba jeździć aż do Anglii aby wpaść na ślad takich „zagadek”, ponieważ pełno ich jest w Jurze Szwabskiej.

Znaleziska z Lyme Regis mają również swoją bardzo prywatną i rodzinną historię. Niejaki Richard Anning otworzył w południowo-angielskim kąpielisku Lyme Regis sklep z pamiątkami dla turystów. Miłośnicy sportu oraz spragnieni świeżego powietrza Brytyjczycy odkrywali wtedy właśnie zbawienne działanie kąpielisk morskich. Małe i dotąd zaledwie dostrzegalne miejscowości na brzegiem morza zamieniały się nagle w ośrodki wypoczynkowe i kurorty. Anning zbierał i sprzedawał między innymi piękne skorupy małży, zasuszone rozgwiazdy i inne dary morskiej fauny, jakie jeszcze i dzisiaj można nabyć w każdym kiosku na wybrzeżu. Przy pozyskiwaniu okazów pomagała mu jego 12-letnia córka Mary. Wśród gości kąpieliska bawił w owych czasach niejeden miłośnik zbiorów przyrodniczych.Ichtiozaur (2)Spostrzegawczy Anning szybko zauważył, że skamieniałe małże budziły większe zainteresowanie i osiągały wyższe ceny niż normalne skorupy małży, a tym bardziej gdy jeszcze ozdobiło się je pięknym napisem „In memory of Lyme Regis”. Zatem mała Mary wyruszała w teren i wykopywała skamieniałe skorupy małży z warstw jurajskich na wybrzeżu.
Pewnego dnia w 1811 roku, Mary podczas kolejnego kopania, natrafiła na szkielet ichtiozaura. Oczywiście nie wiedziała, co to za stworzenie ale zorientowała się natychmiast, że jest to nie lada rzadkość. Przypadek sprawił, że właśnie w tym samym czasie w Lyme Regis przebywała wybitna osobistość interesująca się naukami przyrodniczymi osobistość – będący królewskim lekarzem przybocznym, profesor anatomii i chirurgii na Uniwersytecie Londyńskim, Sir Everard Home.

Sir Everard Home nabył okaz ichtiozaura. Podczas gdy Mary Anning nadal zajmowała się poszukiwaniem skamieniałości z jeszcze większym zapałem, czołowy chirurg Wielkiej Brytanii zastanawiał się czy pozyskał jakąś wielką nieznaną rybę, płaza, gada, czy też gatunek walenia. W 1819 roku Sir Everard Home podejmuje wyzwanie i decyduje się oznaczyć „zagadkę z Lyme Regis” jako płaza. Uznał, że forma ta może być spokrewniona z odmieńcem jaskiniowym, ślepym płazem ogoniastym ze słoweńskiego krasu właśnie wtedy opisanym w sposób naukowy. Odmieniec otrzymał naukową nazwę Proteus, dlatego też Sir Everard Home nadał zwierzęciu z Lyme Regis nazwę Proteosaurus (obecnie: Ichthyosaurus – „rybi jaszczur”, rodzina Ichthyosauridae).

Mary udało się wykopać jeszcze kilka innych okazów ichtiozaurów, z których kilka nabyło Muzeum Brytyjskie. Angielski geolog, William Daniel Conybeare, będący założycielem wielkich zbiorów skał w Cardiff, wystarał się również o jeden kompletny szkielet oraz zbadał stanowisko w Lyme Regis z którego pochodziły okazy ichtiozaurów. Mary Anning tymczasem kończy już 22 lata i stopniowo zaczyna zawodowo zajmować się handlem skamieniałościami, a przede wszystkim staje się wysokiej klasy ekspertką od kopalnych gadów.
Georg König, mineralog Muzeum Brytyjskiego, spotkał się z Conybeare’em i po wspólnych konsultacjach doszli do wniosku, że zwierzę z Lyne Regis jest pół rybą, a pół gadem. Ponieważ, sądząc po znaleziskach Mary Anning, była to dawniej dość pospolita forma, zatem König i Conybeare nadali jej nazwę Ichtiosaurus communis – rybojaszczur pospolity.IchtiozauryTymczasem również w Paryżu, Georges Cuvier* otrzymał kilka okazów z Lyme Regis. Przeczytał on rozprawę Conybeare’a o ichtiozaurach i wyjaśnił, że chodzi tu o:
„stworzenie z pyskiem delfina, zębami krokodyla, czaszką i klatką piersiową jaszczurki, płetwami waleni i kręgami jak u ryby”.
Wszystko razem wziąwszy, jak podkreślił Cuvier, był ten rybosmok gadem.
Niedługo potem radca Georg Jäger poinformował światową opinię publiczną o stuttgarckim okazie ichtiozaura oraz o stanowiskach w Jurze Szwabskiej.
Także w Szwabii znaleźli się ludzie, którzy zaczęli naśladować Mary Anning. Ich zawodowym zajęciem stało się poszukiwanie skamieniałości. Otwierali oni sklepy ze skamielinami i wysyłali okazy na zamówienie.

Szybko okazało się, Jura Szwabska była bardziej obfita w okazy niż jura południowej Anglii.
Tak opisywał kamieniołomy w Holzmaden jeden z ówczesnych paleontologów:
„Na powierzchni jednego pręta kwadratowego przeciętnie leżał jeden „zwierzak”, jak nazywali robotnicy te gady”.
Handlem skamieniałościami zajmowali się wówczas księża, chłopi, „chirurdzy” wiejscy, właściciele kamieniołomów, a nawet arystokraci. Często też dochodziło do zaciętych sporów między tymi sprzedawcami smoków, penetrowano potajemnie stanowiska konkurentów i dokonywano prób sprzątnięcia im najlepszych okazów sprzed nosa. Skończyło się to wyznaczeniem przez kolekcjonerów w Szwabii granic swoich rewirów.

Niektórzy posiadali agencje w rozmaitych miastach i miejscowościach, inni odwiedzali co pewien czas uniwersytety, muzea i wielkie zagraniczne zbiory jako komiwojażerowie od skamieniałości.
Potomek licencjata Mohra z Göpingen, który w 1749 roku odkrył pierwszego ichtiozaura w Jurze Szwabskiej, wpadł na genialny pomysł, aby otworzyć sklep ze skamieniałościami w USA. Dzięki eksportowi znalezisk do Stanów Zjednoczonych dorobił się on majątku.
Taki był początek badań nad skamieniałościami w Szwabii, które miały jeszcze później szczególną rolę w historii myśli i odkryć paleontologicznych.
Rybosmoki i inne wielkie gady ze „średniowiecza Ziemi” weszły także do literatury, sztuki i pieśni studenckich.Ichtiozaur (3)Tymczasem w Lyme Regis również nie próżnowano. Otóż niezmordowana i zaangażowana w swoją pasję życiową Mary Anning, w latach 1821 i 1823 odkryła pierwszego (!) plezjozaura, gada morskiego o niezwykle długiej szyi, którego później chętnie kojarzono z legendarnym wężem morskim oraz z tajemniczym potworem z Loch Ness.
Plezjozaury znajdowano później również w Jurze Szwabskiej i Frankońskiej, chociaż nie tak często jak ichtiozaury. Co ciekawe, w 1828 roku udało się wreszcie dzielnej angielskiej zbieraczce Mary wykopać nawet świetnie zachowanego jaszczura latającego, nazwanego przez Georga Cuviera – Pterodactylus („latający palec”).

Obecnie paleontologia klasyfikuje ichtiozaury (ichthyosauria z greckiego: ichtio = ryba + sauros = jaszczur, „rybojaszczur”) jako rząd gadów morskich, które pojawiły się we wczesnym triasie, osiągając największe zróżnicowanie od środkowego triasu do środkowej jury. We wczesnej kredzie ustępowały miejsca plezjozaurom, a od cenomanu mozazaurom. Ostatecznie wymarły w późnej kredzie (turon) około 25 mln lat temu, tuż przed wielkim wymieraniem kredowym.
Były powszechne wśród wyższych kręgowców morskich. W erze mezozoicznej wiele z nich zajmowało niszę ekologiczną – obecnie zajmują ją delfiny. Miały podobny do nich pociskowy kształt, przednie kończyny przekształcone w płetwy i ogon zakończony dużą pionową płetwą napędową w kształcie półksiężyca (jak tuńczyki i makrele).

Typowy jurajski ichtiozaur miał krótkie ciało, bocznie lekko spłaszczone, wrzecionowate, zakończone dobrze rozwiniętą płetwą ogonową kształtu księżyca, co pozwalało mu rozwijać znaczne prędkości. Prawdopodobnie mogły pływać nawet 70 km/h. Najwcześniejsze rekonstrukcje ichtiozaurów pomijały płetwę grzbietową, która nie nie była usztywniona elementami kostnymi. Dopiero odnalezienie świetnie zachowanych okazów w 1890 roku (Fossillagerstätte w Holzmaden, Niemcy) ujawniło ślady płetwy grzbietowej. Pas miednicowy nie miał połączenia z kręgosłupem i był słabiej rozwinięty od pasa barkowego. Żebra ciągnęły się aż po nasadę ogona wzdłuż całego tułowia. Ogonowy odcinek kręgosłupa był charakterystycznie zagięty ku dołowi.Ichtiozaur (4)Wiosłowate kończyny przednie miały zredukowaną długość, a kości ramieniowe były bardzo krótkie, palce wydłużone były przez wykształcenie licznych, dodatkowych segmentów palcowych (hiperfalangia). U niektórych form nastąpiło zwiększenie ilości palców (hiperdaktylia) lub zmniejszenie poniżej pięciu (hipodaktylia). Czaszka była zakończona długim dziobem, powstałym w wyniku przerostu kości międzyszczękowych i nosowych (kości szczękowe nie były duże). Skroń czaszki była mocno zredukowana, otwory nosowe mocno przesunięte ku tyłowi i usadowione tuż przed oczodołami. Oczy wielkości małej piłki (największe wśród kręgowców!), opatrzone w dobrze wykształconą twardówkę w postaci pierścienia drobnych kościstych płytek, zapewniały doskonałą widoczność w ciemnych, głębokich wodach, pozwalając polować nocą.

Błona bębenkowa zanikła w wyniku przystosowania do dużego ciśnienia wody – fale dźwiękowe odbierały elementami kostnymi jak wieloryby. Jednakowe, ostro zakończone zęby, rozmieszczone były wzdłuż brzegu szczęki w jednym szeregu, gdzie ich liczba w jednej szczęce mogła dochodzić do 200. Wydłużony pysk, uzbrojony w liczne szpiczaste zęby, wykazywał tendencję do ich zaniku, aż do wykształcenia całkowicie bezzębnych szczęk, służących jedynie do zgniatania pokarmu. Wszystkie ichtiozaury były drapieżnikami żywiąc się belemnitami, amonitami, małżami, ślimakami, skorupiakami i rybami, a większe mogły polować na duże kręgowce, gady morskie, nie wyłączając nawet kanibalizmu.

Przeprowadzone badania polegające na porównaniu składu izotopu tlenu w zębach z tymi występującymi u ryb sugerują, że ichtiozaury były w stanie utrzymywać wysoką i stałą temperaturę ciała w ekosystemach oceanicznych od tropików do wód chłodnych. Szacowana temperatura ciała, wynosząca 35-39°C, sugeruje wysokie tempo przemiany materii, wymagane do drapieżnictwa i szybkiego przemierzania dużych odległości
Największy okaz ichtiozaura, zaliczany do gatunku Shonisaurus sikanniensis/Shastasaurus sikanniensis, który osiągał 23 metry długości, został odnaleziony przez Elizabeth Nicholls w 1991 roku na terenie Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.

* Georges Cuvier „Dawne teorie ewolucji”

Możliwość komentowania Ichtiozaur – historia odkrycia została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Koci Zamek w Szaflarach

by on Gru.01, 2017, under Ciekawe miejsca

Koci Zamek na Szaflarskiej SkaleSzaflary to 3-tysięczna wieś położona na Podhalu, 7 km na południe od Nowego Targu (przy drodze krajowej numer 47 „zakopiance”), na pograniczu dwóch regionów geograficznych – Kotliny Nowotarskiej i Pogórza Bukowińskiego. Znana jest głównie z kompleksu basenów termalnych o powierzchni prawie 1000 m2 zasilanych wodą termalną z miejscowego odwiertu.
Pierwsze wzmianki o Szaflarach pochodzą z początku XIII wieku, kiedy to powstaje gród obronny.
Około 1234 roku Teodor Gryfita otrzymał pozwolenie od Henryka Brodatego na sprowadzanie kolonistów niemieckich.
Udokumentowana wzmianka o wsi pochodzi zaś z 1328 roku.

Niestety nie zachował się akt lokacyjny osady, a jedynie tak zwany przywilej Piotra ze Słupi, kasztelana zamku Dunajeckiego (Szaflarskiego) z 1338 roku. Do 1335 roku sołectwo szaflarskie ze wsią należało do zakonu cystersów. Później na przełomie wieków kolejno zmieniali się właściciele Szaflar. Na przykład w latach 90-tych XV wieku sołectwo było w rękach Miklasza (rajcy miasta Kleparza), a potem w użytkowaniu plebejskiej rodziny Szaflarskich.
Nieopodal stacji kolejowej, na samotnej wapiennej skale wznoszącej się wysoko nad doliną Białego Dunajca, nazywanej Szaflarską Skałką 650 m n.p.m., na przełomie XIII/XIV wieku wybudowany zostaje zamek, który z czasem przybrał nazwę „Kociego Zamku”.1907rok Koci Zamek od północyWapienna skała należy do Pienińskiego Pasa Skałkowego, a na jej szczycie znajduje się płaski majdan o powierzchni około 7 arów. To właśnie na nim, pierwotnie w XI wieku (w oparciu o dane archeologiczne) powstał kamienno-drewniany gródek stożkowaty, a następnie około 1245 roku podjęto decyzję o wzniesieniu drewnianego gródka. Budowy najprawdopodobniej dokonali cystersi ludźmierscy, ponieważ w XIII i XIV wieku gródek wraz z wsią Szaflary należał do opactwa cystersów ludźmiersko-szczyrzyckich. Inne źródła za budowniczych wskazują potomkowów wojewody krakowskiego Teodora Gryfity.
W 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, gródek został włączony wraz z wsią do dóbr królewskich.

W pierwszej połowie XIV wieku drewniany gródek zostaje przebudowany na zamek. Wzmianki o zamku pojawiają się w dokumentach z początków panowania Kazimierza Wielkiego – w 1334 roku wspomniany jest „nowy zamek” (castrum novum) w Szaflarach. Na dokumencie z 1338 roku figuruje między innymi podpis Piotra ze Słupi (Petrus de Slupi), kasztelana zamku szaflarskiego.
Zamek wybudowano na szczytowym spłaszczeniu skały o wymiarach około 20×30 metrów. Szaflarska Skałka, na której się znajdował, od północy i wschodu kończy się urwiskiem, natomiast zbocza południowe i zachodnie są łagodne. Był konstrukcją murowano-drewnianą otoczoną murem obwodowym o trzech bokach prostych i jednym boku zaokrąglonym.Plan Kociego ZamkuSwego czasu wysnuto przypuszczenie, że około 1474 roku Piotr Komorowski dodatkowo wzmocnił zamek kamiennym wałem zaporowym. W tym też okresie droga do zamku prowadziła przez drewniany most i barbakan.
Skąd właściwie wzięła się nazwa „Koci Zamek”? Znaczenie tej bardzo starej nazwy nie ma nic wspólnego z kotami, jak większości osób może nasuwać się tego typu skojarzenie. Po części nawiązuje do innowierców, a zwłaszcza do czeskich husytów. Pochodzenie tej nazwy wyjaśnia między innymi podanie ludowe z Piwnicznej:
Na Kotczym Zamku we dnie niemiło, a w nocy straszno. Jesienią i na wiosnę spod Skałki, na której koci zamek, i z paryji kamiennej, w noc ciemną po północku, wyjeżdżają wozy jakieś, bryki ciężkie. Pędzą wprost, ku Popradowi, i po spadzistości zjeżdżają w rzekę prosto w wir (…)„.

Źródłosłowie „koci zamek” pochodzi od słowa „kocz” lub „kotczy”, jak nazywano dawniej wóz – od koczenia czyli toczenia się (wozów husyckich).
„Kocie” lub „Kotcze Zamki” były miejscami po obozowiskach husytów umacnianych wozami, którzy przenikali na ziemie polskie. Takie warowne obozy chronione przez połączone wozy, zakładano nie na szczytach gór, ale na wysoczyznach gdzie można było wozami dojechać. Zatem „Kocimi Zamkami” zostały nazwane niektóre miejsca będące niezbyt wysokimi i rozległymi wzniesieniami, o dość regularnych formach. Owe wzniesienia z reguły znajdują się na niezbyt wysokich i już rozleglejszych wzgórzach – na działach, skąd horyzont jest zawsze rozległy, widoczność dobra. Kocie zamki znajdują się zawsze w pobliżu ważniejszych dróg, obecnie istniejących lub dawnych.Szaflary Koci ZamekW 1380 roku, za panowania Ludwika Węgierskiego, opat klasztoru cystersów w Szczyrzycu wydzierżawił zamek w Szaflarach Żydowi nawróconemu na chrześcijaństwo, który założył w nim mennicę bijącą srebrne monety. Żyd mincerz z czasem zaczął je fałszować, bijąc je z niepełnowartościowego stopu, a „zaoszczędzone” w ten sposób srebro przywłaszczał sobie.
Ludwik Węgierski niechybnie położył kres temu procederowi. Na jego rozkaz wojsko zdobyło i zajęło zamek, Żyd został pojmany i za oszustwo stracony w Nowym Targu. Kolejnym rozkazem zamek został zniszczony przez podpalenie. „Zaoszczędzonego” przez Żyda srebra, ukrytego na zamku lub w jego okolicy, do chwili obecnej nie udało się odnaleźć.

Po włączeniu Szaflar do dóbr królewskich nastąpiła odbudowa zamku w latach 1470-1480. Wówczas to, w 1474 roku, za panowania Kazimierza Jagiellończyka, zamek zostaje przekazany w dzierżawę Piotrowi Komorowskiemu (herbu Korczak), a już trzy lata później, w 1477 roku, odebrany za sprzyjanie królowi węgierskiemu Maciejowi Korwinowi.
Natychmiast zostaje opanowany przez wojska królewskie pod dowództwem starosty krakowskiego Jakuba z Dębna. Po opanowaniu zamku Kazimierz Jagiellończyk przekazuje go Markowi Ratoldowi, który miał na nim zapisaną od króla należność pieniężną. W tym okresie w dokumentach źródłowych pojawia się nazwa „fortalicja Szaflary” (fortalitium Schaflari).1907rok Koci Zamek od południaZamek został opuszczony najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVI wieku, popadając w ruinę, poprzez rozbiórkę – pozyskiwanie materiału budowlanego przez okolicznych chłopów i kolejny pożar. Według niektórych źródeł był w zupełnej ruinie już przed 1505 rokiem.
Obecnie sam zamek już nie istnieje, ale zachowały się po nim widoczne w terenie ślady. Między innymi zachowała się (jedynie) część fundamentów muru obwodowego z początku XIV wieku (na plateau) oraz resztki wału usytuowanego od strony południowej. Jeszcze w ubiegłym wieku, w ścianach skały łamano kamień do wypalania wapna w pobliskim wapienniku.

W trakcie II wojny światowej na terenie Kociego Zamku stacjonowały oddziały wojsk niemieckich. W 1942 roku na stanowisku po Kocim Zamku, z ramienia niemieckich władz okupacyjnych Generalnego Gubernatorstwa, a w szczególności dużego zainteresowania gauleitera Hansa Franka, przeprowadzono badania archeologiczne. W wyniku wykonanych wówczas przekopów udało się odsłonić warstwy kulturowe potwierdzające średniowieczny rodowód obiektu. Pozyskano również materiał ceramiczny oraz inne zabytki ruchome.
Prawdopodobnie owe prace archeologiczne miały również na celu odnalezienie dużych ilości srebra ukrytego przez Żyda – mincerza.Koci Zamek w Szaflarach (1)Teren zamku jest częściowo zabudowany. Od lat 90-tych XX wieku na Szaflarskiej Skałce stoi odrestaurowany „zamek” w postaci willi z czterospadowym dachem mansardowym zwieńczonym wieżyczką.
Całość otoczona jest wysokim kamiennym murem i metalowym ogrodzeniem. Partia szczytowa obecnie nie jest dostępna dla zwiedzających – całość z zabudową stanowi teren prywatny.
Odrestaurowany ćwierć wieku temu „Koci Zamek” nawiązuje do istniejącej w tym miejscu przed 100-laty innej budowli. Jest ona uwidoczniona na zdjęciach w Tygodniku Ilustrowanym z 1907 roku (czarno-białe zdjęcia).
W niektórych opracowaniach spotyka się błędną lokalizację zamku – zamiast Szaflarskiej Skałki wskazuje się pobliską górę Ranyzberg (Raniszberg) 736 m n.p.m.

Możliwość komentowania Koci Zamek w Szaflarach została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...