GeoExplorer

Sudeckie perły

przez , Sty.28, 2014, w Historia

P1W 1612 roku ukazało się dzieło mistrza hutniczego Walentego Roździeńskiego o barokowym tytule „Officina ferreria abo huta i warstat z kuźniami szlachetnego dzieła żelaznego”. Chociaż wierszowany, moralizujący i poetycki, jest to w gruncie rzeczy najstarszy polski prototyp podręcznika górnictwa i hutnictwa. Sporo miejsca poświęconego jest w nim skarbom Sudetów, w których „Jaspidy w Irzkienberku między Sudetami Osobliwe najdują z różnymi farbami, Hyjacynty, rubiny w Izerze najdują” i „Granaty, błyskające z czyrwona kamyki, Najdują w Izerwisie u rzeki i w potokach sudetskich”, a „przy wielkiej gorze Ryzenbergu ametyst wyborny sie bierze”. Wszystkie te klejnoty znajdowane są ta i współcześnie ale jest też wzmianka o drogocennościach, jakich próżno by dziś szukać w śląskich górach: „Pod Gryfibergą perły śliczne z rzeki Kwisy wyjmują, jak grochowe ziarna,tymi czasy”. W 1607 roku perłom kwiskim poświęcił ustęp w swym „Hirschbergischen warmen Bades” (Jeleniogórskie gorące źródła) inny znakomity przyrodnik Kaspar Schwenckfeldt z Gryfowa Śląskiego, autor wielu pionierskich publikacji o sudeckiej przyrodzie ożywionej, wodach mineralnych, skałach i minerałach.

Z jego pracy wiadomo, że perły pozyskiwano z Kwisy w rejonie Gryfowa i Leśnej oraz że charakteryzowały się różnymi kształtami, od idealnie okrągłych po wydłużone i zmienną kolorystykę, przy czym ceniono tylko odmiany białe, a czerwone (chodziło pewnie o różowe, bo małż ten typowo czerwonych nie wytwarza) i niejednolicie ubarwione traktowano jako niedoskonałe. Schwenckfeldt podaje także, iż muszle zawierały jedną lub dwie perły, rzadziej zaś więcej, ale drobniejszych. Nie tylko uczeni interesowali się owymi wytworami małżowymi, swą uwagą zaszczycały je również koronowane głowy, jak chociażby cesarz Rudolf II Habsburg, który w dokumencie z 1595 roku upoważnił górników Johanna Ecksteina i Leonharda Stadlera m.in. do poszukiwań pereł na terenie swych włości, wymieniając w dokumencie Karkonosze. Inny król, August II Mocny, opiekował się troskliwie młodocianymi skójkami perłorodnymi z Kwisy, w 1729 roku zabraniając odławiania aż do osiągnięcia przez nie dorosłości i ograniczając połowy osobników dorosłych.

Miłość możnowładców do mięczaków nie była rzecz jasna platoniczna. Od początków cywilizacji ludności, a w każdym razie jej bardziej majętną część, fascynowało piękno i blask tworów ukrytych w fałdach ciała różnych gatunków małży, czasami także ślimaków. Tradycyjnie najwyższe ceny osiągały perły morskie. Niestety pozyskiwano je tylko w ciepłych morzach, co zamieszkującym chłodniejszą strefę Europejczykom sprawiało kłopot. Imperium Osmańskie odcięło bowiem dostęp do najbliższych Europie perłorodnych wód Morza Czerwonego, izolacjonistyczna polityka Chin czy Japonii utrudniała pozyskanie tamtejszych pereł, a o perły indyjskie lub cejlońskie trzeba było konkurować z tamtejszymi władcami, gromadzącymi własne skarby perłowe. Złe stosunki z państwami Zatoki Perskiej oraz rozwinięte piractwo rzutowały na trudności handlu arabskimi perłami. Najmniej problemów stwarzał eksport pereł z rejonu karaibskiego, choć nie cieszyły się one aż taką estymą jak perskie i cejlońskie. W każdym wypadku daleki i niebezpieczny transport oraz długi łańcuch pośredników generował wysokie koszty. Należy tez pamiętać, że znalezienie perły nie jest proste, wymaga nurkowania w akwenach obfitujących w groźne zwierzęta, na trudnych dla niewyposażonego w specjalistyczny sprzęt człowieka głębokościach kilkunastu metrów i odszukania tam w krótkim czasie jak największej liczby małży właściwego gatunku. Wśród wydobytych z takim trudem muszli przeważnie tylko jedna na kilkaset, a nawet na tysiąc zawiera perłę, z których nie każda ma wartość jubilerską.P2W efekcie aż do XIX wieku podaż dobrych jakościowo pereł morskich na naszym kontynencie była niewielka i osiągały one zawrotne ceny. Z drugiej strony, w rzekach i jeziorach północnej i środkowej Europy powszechnie występował małż Skójka perłorodna (Margaritifera margaritifera), zwany też Perłoródką rzeczną, który jak sama nazwa wskazuje, produkował perły, choć w porównaniu z morskimi były one przeciętnie mniej kuliste, czasami wręcz bobkowate i posiadały trochę gorszy połysk i barwę. Dysponowały jednak olbrzymim atutem – jako łatwe w połowie, dostępne na miejscu i niewymagające tylu pośredników okazały się znacznie tańsze od tropikalnej konkurencji. Dlatego wykorzystywano je już w czasach fenickich i rzymskich, a w późnym średniowieczu pozyskiwano na dużą skalę, co szybko doprowadziło do przetrzebienia populacji oraz wymusiło ochrona jeszcze istniejących skupisk już na początku XVIII wieku. W tym celu, a także dla monopolizacji zysków, zbiór skójek uwarunkowano posiadaniem stosownych i rzadko wydawanych licencji, a kłusownictwo surowo karano, w wielu krajach odcięciem ręki. W XIX wieku intensywny połów pereł z perłoródek prowadzony był już tylko w Rosji.

W Sudetach centrum produkcji skójkowych pereł była Kwisa i jej dopływy, zwłaszcza Miłoszowski Potok, skąd zbiory trafiały do szlifierni działających od XVII wieku w Miłoszowie, Lechowie (dziś część Leśnej) i Pobiednej. Znajdowano je także, choć rzadziej, w Bobrze, Nysie Łużyckiej i Kłodzkiej oraz w potokach północnych stoków Gór Złotych. Jak wynika z relacji Schwenckfeldta, w Kwisie dominowały zapewne odmiany o barwie perłowej i różowawej, choć z innych źródeł wiadomo także o najrzadszych brązowych i czarnych perłach. Część okazów trafiała na dwór cesarski w Pradze, a później na królewski do Drezna, pozostałe przekazywano na zdobienia szat i sprzętów liturgicznych lub odsprzedawano kupcom. Bardzo możliwe, że z tutejszych pereł wyrabiano słynną aqua perlata, lek na choroby wszelakie, a zwłaszcza problemy gastryczne, oczne oraz gorączki. Przepis na owa wodę perłową podawał bowiem flamandzki lekarz i badacz minerałów Anselmus de Boodt, który oprócz funkcji opiekuna zbiorów przyrodniczych cesarza Rudolfa II służył mu poradami medycznymi, a po minerały i składniki lekarstw wyprawiał się często z Pragi w Sudety.

Sam cesarz zaś zainicjował poszukiwania pereł sudeckich, był tez wielkim miłośnikiem magii, w której perły wysoce ceniono jako składnik licznych czarów. masę perłową wyścielającą wewnętrzna stronę skorupek wycinano, przeznaczając na inkrustacje mebli, broni oraz do wyrobu drobnej galanterii, np. guzików. Z pozostałych skorupek aptekarze wytwarzali proszek sprzedawany jako medykament. Wreszcie mięso skójek wykorzystywała czasem miejscowa ludność na paszę dla świń. Ceny pereł kwiskich były zapewne różne, ale znany jest zapis, że w 1689 roku kupiec kupiona nad Kwisa perłę sprzedał za 2,5 talara, zaś nabywca odsprzedał ja za 5 talarów. W owej epoce 9 talarów płaciło się za patent mistrza sukienniczego, a za 5 talarów można było zatrudnić robotnika na 38 – 50 dni roboczych lub kupić 180 l wina krajowego. Intensywna eksploatacja w XVII wieku i w 1 poł. XVIII wieku nielicznych w Sudetach stref gdzie występowały skójki, doprowadziła do szybkiego wyginięcia miejscowych populacji o czym donoszono już w pierwszej dekadzie XVIII wieku. Wiadomo, że w latach 50-tych i 60-tych XVIII wieku małży w Kwisie było tak mało, że ostatniego królewskiego poławiacza pereł Kaspra Treublutha perłoródki doprowadziły do ruiny.P3Później nie prowadzono zorganizowanego zbioru pereł, choć sporadycznie miejscowa ludność trafiała na pojedyncze egzemplarze, a w 1802 roku znaleziono nawet grupę 41 małży, z której pozyskano aż 23 perły. Jeśli były one pełnowartościowe to jest to wynik nietypowy, bowiem zazwyczaj na kilkadziesiąt lub kilkaset skójek tylko jedna zawiera perłę. Z lat 90-tych XIX wieku pochodzą ostatnie doniesienia o żywych skójkach z Kwisy stwierdzonych w Kliczkowie i Osiecznicy. Kilkuletnie badania prowadzone tuż przed wybuchem I wojny światowej nie wykryły ani jednego osobnika w Kwisie, a także w Bobrze i Nysie Łużyckiej. Utrzymały się natomiast w potokach Gór Izerskich, gdzie w 1921 roku doliczono się 100 sztuk w dorzeczu Witki. Egzystowały tam zapewne aż do II wojny światowej, skoro w latach 50-tych naliczono po polskiej stronie granicy 67 pustych muszli w potoku Źrenica (obecnie Koci Potok) powyżej Zawidowa. Wobec braku żywych egzemplarzy 22 czerwca 1965 roku sprowadzono takowe z południowoczeskiego miasta Vodnany, w którym mieści się słynna szkoła gospodarki rybnej wraz z hodowlano-badawczymi akwenami nad rzeką Blanice. W rzece tej do dziś bytuje jedna z większych w Europie w miarę zdrowych populacji skójek.

70 sztukami czeskich skójek zasiedlono górną Kwisę nieopodal Rozdroża Izerskiego, a 30 reintrodukowano do Śnieżnego Potoku (aktualnie Wrzosówka) w Karkonoszach. Kontrola w lipcu tegoż roku wykazała, że nie przetrwał ani jeden osobnik. Ponieważ w kolejnych dekadach nikt nie spotkał perłoródki, to w 1983 roku wykreślono ów gatunek z listy zwierząt chronionych w Polsce jako nieistniejący na naszym terytorium. Pomimo braku doniesień o nowych znaleziskach wpisano go z powrotem na listę w 2001 roku. Być może proroczo, bowiem pogłoski o jego wyginięciu mogą okazać się przedwczesne, skoro w trakcie prac prowadzonych przez Instytut Ochrony Przyrody PAN w latach 2006-2007, znaleziono w Kocim Potoku w Górach Izerskich pewną liczbę pustych muszli tych mięczaków, co może sugerować, że skójka jest wśród nas lub całkiem niedawno była. Poszukiwania z ostatnich kilku lat nie doprowadziły jednak do ujawnienia tam żywych Skójek perłorodnych. Brak tez danych o współczesnym występowaniu skójki w czeskich Sudetach i w Górach Łużyckich. Na razie najpewniejszym sposobem zobaczenia sudeckiej skójki perłorodnej jest wizyta w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Wrocławskiego, gdzie eksponowane są dwie skójki (lewa 12,3 cm, prawa 11,5 cm) dorosłych osobników z Kwisy z widoczną perłą wielkości 9mm.

Zbieractwo skójek było jedna z przyczyn zaniku owego małża w Sudetach. Skójka słynie jako najbardziej długowieczne zwierzę słodkowodne, gdyż osobniki z jej populacji arktycznych żyją do 256 lat (szwedzka Laponia). Sudeckie skójki zapewne dożywały grubo ponad 100 lat, jako że potoki Karkonoszy i Gór Izerskich do ciepłych nie należą. Niestety jest także gatunkiem o niezwykle wysokich wymogach środowiskowych i znikomej tolerancji na zmiany wielu parametrów ekologicznych. Zagrzebana w piasku dennym zamieszkuje cieki o wartkim nurcie, dno nie może być muliste i zarośnięte, a woda nie powinna zawierać zawiesiny ilastej. Wymaga środowiska chłodnego i zdecydowanie oligotroficznego, czyli dość dobrze natlenionego lecz ubogiego w substancje odżywcze i organiczne, między innymi związki azotu i fosforu. Z tych powodów perłoródka nie pojawia się na żyznych nizinach, a wszelka działalność człowieka, nie tylko przemysłowa, ale i rolnicza lub hodowlana ma na nią zabójczy wpływ, zwłaszcza, że nie toleruje i innych zanieczyszczeń wody. Nie przebywa nigdy na obszarach bogatych w skały wapienne, bowiem wapń nie sprzyja jej egzystencji.P4Larwy skójki rozwijają się w skrzelach pstrągów potokowych, choć już nie pstrąga tęczowego, tak więc populacja tych małży jest w stanie utrzymać się wyłącznie w rzekach i potokach bogatych w rodzime ryby łososiowe. W efekcie wyśrubowanych wymagań ekologicznych areały występowania skójki w regionie sudeckim już pierwotnie były niewielkie, ograniczając się do rzek górskich, a i to z wyłączeniem bogatych w wapienie, margle lub marmury rejonów Gór Kaczawskich, Stołowych, Bardzkich i Krowiarek. Postępujące zasiedlanie przez ludzi dolin w górach nieuchronnie prowadziło do zmiany chemizmu wody i upadku miejscowych populacji, przyspieszonego przez ich połów. Często podaje się, że Sudety były jedynym obszarem egzystowania perłoródki rzecznej na terenie dzisiejszej Polski, ale w początkach XIX wieku wydobywano je też z Bzury powyżej Łęczycy. Ciekawa kwestia jest czy perły sudeckie mogły być wytwarzane przez inne słodkowodne małże, niewzmiankowane lub nierozróżniane przez źródła historyczne. W publikacjach naukowych enigmatycznie charakteryzuje się różne gatunki szczeżuj (Anodonta) i skójek (Unio) jako perłonośne. Przed 1950 rokiem skójka gruboskorupowa (Unio crassus) występowała w wartkich, czystych potokach Gór Opawskich i przedgórza Sudetów Środkowych, a szczeżuja wielka (Anodonta cygnea) zasiedlała bardziej powolne i muliste rzeki i jeziora Pogórza Izerskiego.

Ten ostatni gatunek żył również w rejonie Wałbrzycha – Nowej Rudy aż do lat 70-tych XX wieku. Szczeżuje pospolite (Anodonata anatina) sporadycznie opisuje się z regionu sudeckiego i współcześnie. Niewątpliwie wszystkie te zwierzęta produkują dość gruba warstwę masy perłowej wyścielającą wewnętrzna stronę ich skorupek i podobnie jak inne mięczaki posiadają warstwę macicy perłowej, w sporadycznych przypadkach mogą wytworzyć perłę, o czym są incydentalne wzmianki w publikacjach z minionych wieków dotyczących różnych krajów europejskich. Jednak żaden z omówionych gatunków nie robi tego na tyle często, by dało się mówić o realnym znaczeniu owych małży w pozyskiwaniu pereł. macicę perłową uzyskiwano z krajowych gatunków przede wszystkim ze skójki malarskiej (Unio pictorum), lecz preferuje ona obszary nizinne. Względnie liczne i dość dobrej jakości perły otrzymywano z azjatyckich gatunków obu ww. rodzajów, które w Polsce nie są obecne. Ostatnio pojawiła się w dolnej Odrze inwazyjna szczeżuja chińska (Sinanodonta woodiana), znana z tzw. półpereł, stwierdzono ja także na Morawach i Czechach, w zbiorniku Zehunsky Rybnik koło miasta Zehun, 70 km na zachód od Kudowy-Zdroju, ale nie dotarła jak dotąd na Dolny Śląsk.

Teoretycznie możliwe jest znalezienie w Sudetach również morskich pereł, tyle że skamieniałych. Na świecie zdarza się to niezwykle rzadko, gdyż perła zawiera dużą ilość konchioliny, substancji organicznej, która stosunkowo szybko, ulegając rozkładowi, prowadzi do spękania i rozpadu całej perły. Niemniej jednak w różnych regionach Ziemi znane są pojedyncze perły już w utworach triasu i jury, a trochę częstsze z kredy i kenozoiku. Morskiego kenozoiku brak jest w Sudetach, podobnie jak i całej jury i dolnej kredy, ale wychodnie kredy górnej powszechnie spotykamy w Górach Stołowych, Rowie Górnej Nysy Kłodzkiej oraz na Pogórzu Kaczawskim. W skała tych występuje licznie wymarły małż Inoceramus, a właśnie z tym rodzajem wiąże się brązowe, czarne i szare perły o rozmiarach od 1 mm do 3 cm znalezione w górnej kredzie w Teksasie. Są one przekrystalizowane, pierwotny aragonit po milinach lat przeszedł w kalcyt, więc połysk takich form nie dorównuje współczesnym perłom, choć z innych, młodszych lokalizacji, sprzed 40 mln lat, opisano unikatowe perły o prawie niezmienionej strukturze.

Zatem wędrując sudeckimi szlakami warto oglądać mijane skałki czy nie zabłyśnie wśród nich perła z minionych epok. Bardziej niecierpliwym, a niechciwym osobom pozostaje penetracja wapiennych jaskiń Gór Kaczawskich i Kotliny Kłodzkiej, w których na dnie zagłębień mogą czasem napotkać tak zwane perły jaskiniowe. Niektóre odznaczają się prawie idealnie kulistymi kształtami i widocznym połyskiem. Niestety nie maja one walorów jubilerskich, a swego powstania nie zawdzięczają mięczakom. W istocie są to skupienia nieorganicznego aragonitu, który wytrąca się wokół jakiegoś ziarna z kapiącej ze stropu jaskini wody (oolity). Przeważnie woda taka tworzy stalagmity i inne formy naciekowe, jednak jeśli ziarenko znajdzie się w niewielkim zbiorniku na dnie i obraca się pod wpływem uderzeń kropel, to aragonit będzie „obrastał” je ze wszystkich stron, tworząc koncentryczną struktura perły jaskiniowej.

:, , , , , , , , , , ,

Leave a Reply

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...