GeoExplorer

Szubienica we Wleniu

przez , Sty.29, 2014, w Historia

Interesującym obiektem, który przez kilka stuleci oprócz wleńskiego zamka górował nad miastem, była murowana miejska szubienica. Urządzenie służące miejscowemu wymiarowi sprawiedliwości, na którego belkach, bądź przy jego murach wykonywano wyroki. W cieniu kamiennej szubienicy ginęli wszyscy ci, którzy weszli w konflikt z ówczesnym prawem, a ich występki kwalifikowały się do orzeczenia najwyższego wymiaru kary. Problem stwarzała prawidłowa lokalizacja dawnego miejsca kaźni. Dotychczas w większości przypadków, na podstawie przedwojennej mapy w skali 1:25.000 „Messtischblatt”, lokalizowano ja na Górze Szubienicznej (Galgenberg), na SE od miasta. Z kolei wzniesienie to, wraz z szubienicą, tak usilnie przypisywane miastu Wleń, służyło najpewniej właścicielom pobliskiej miejscowości Modrzewie. Obecnie część tego wzgórza została zniszczona przez piaskownię. Z dużym prawdopodobieństwem udało się określić położenie miejskiej szubienicy dopiero w marcu 2012 r., na podstawie mapy sporządzonej przez Christiana Friedricha von Wrede w latach 1747-1753, na zlecenie króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego, gdzie uwieczniono tenże obiekt. Wszystko wskazuje na to, że stała ona na wzniesieniu położonym nad rzeką Bóbr po prawej stronie drogi Wleń – Jelenia Góra, między obecną Doliną Świerków a Czerwonym Wąwozem, czyli na SW od miasta. na jego szczycie odnaleziono pozostałości kamiennej konstrukcji, zbudowanej z różnej wielkości kamieni spojonych wapienną zaprawą. Średnica tego obiektu wynosi około 6-7 m, co odpowiada rozmiarom tego typu urządzeń. za nim teren opada gwałtownie w dół w kierunku rzeki Bóbr. Fundamenty są najlepiej widoczne od strony spadku terenu i w najwyższym miejscu mają około 1,2 m wysokości. Wielkość i kształt znalezionych pozostałości i wyraźne analogie z przebadanymi już innymi resztkami szubienic świadczą o tym, że są to prawdopodobnie fundamenty po szubienicy stojącej w tym miejscu. Przypuszczalnie w XIX stuleciu, po jej rozbiórce, wzniesienie to przekształcono na punkt widokowy. Dostrzegalne są jeszcze miejsca, w których obudowano ww. fundamenty precyzyjnie obrobionymi kamieniami połączonymi ze sobą zaprawa cementową z resztkami metalowych konstrukcji, prawdopodobnie barierek zabezpieczających.

Większość z nich odkleiła się od starszych części i spadła w dół w kierunku rzeki. Obecnie teren ten porośnięty jest wysokim lasem i zatracił swój widokowy charakter. Niemniej jednak stojące dawniej w tym miejscu urządzenie penitencjarne było doskonale widoczne z zamku i drogi do Jeleniej Góry oraz z miasta. Wleńska szubienica została wykonana z kamienia w formie cylindrycznej studni, na której koronie stały 3 filary podtrzymujące poziomo umieszczone belki egzekucyjne, tak przynajmniej przedstawiono ją na widoku miasta z XVII w. Do jej wnętrza prowadził otwór wejściowy, a obiekt ten mógł mieć wysokość 6-8 m. Zapiski kronikarskie potwierdzają również użytkowanie tego miejsca kaźni zgodnie z jego przeznaczeniem. W kwietniu 1588 r. zginął tutaj od katowskiego miecza pewien mężczyzna skazany za zabójstwo. W jego ślady poszedł w lipcu 1613 r. Caspar Hofmann, którego ciało dodatkowo wpleciono w szprychy koła egzekucyjnego za morderstwo dokonane na cieśli Melchiorze Schroterze oraz kradzież i cudzołóstwo. 2 listopada 1615 r. na łańcuchach zawiśli mieszczanie Caspar Graber i Elias Assmann skazani za kradzieże. W lutym 1616 r. ścięciem i pośmiertnym spaleniem ciała ukarano Georga Buttnera za złamanie przysięgi, nierząd i inne przestępstwa. Natomiast 24 maja 1644 r. wykonano karę ścięcia i położenia ciała na kole orzeczoną wobec pewnej kobiety, którą skazano za zabójstwo dziecka i inne „złe uczynki”. W styczniu 1706 r. Praska Izba Apelacyjna wydała wyrok na 5 skazańców, a były to dwie rodziny z Wlenia. Georg Liener miał zostać przywiązany do pala i żywcem spalony, jego żona Rosina Liener skazana została na wieczystą relegację, a wobec córki Anny orzeczono jedynie opuszczenie miasta. Wobec dwóch dalszych osób nakazano: Michaela Honiga na wygnanie z Wlenia na zawsze, a jego żonę Helenę Honing wypuszczono z aresztu bez stosowania jakichkolwiek sankcji. Do listy osób które ukarana na mocy prawa należy dołączyć Michaela Reinera, który w sierpniu 1606 r. we własnej stodole popełnił samobójstwo podrzynając sobie gardło. Jego ciało na polecenie Konrada von Zedlitza spoczęło obok fundamentów szubienicy. zapewne lista osób, które weszły w konflikt z prawem i zakończyły swój żywot na wleńskim miejscu straceń jest dłuższa, jednak nie sposób jej odtworzyć, ponieważ akta sądowe spłonęły podczas jednego z pożarów miasta.Nie wiadomo kiedy rozebrano wleńską szubienicę, musiała jednak jeszcze istnieć, podobnie jak ta z pobliskiego Modrzewia, w latach 20-tych XIX stulecia. Wówczas oba urządzenia zaznaczono na mapie topograficznej prawie na przeciw siebie, po obu stronach rzeki Bóbr. Wleńskie miejsce straceń najpewniej obsługiwali kaci z Lwówka Śląskiego lub Jeleniej Góry, a od XVIII w. miejscowy ród katowski nazwiskiem Schreiner, zamieszkujący drewnianą katownię zlokalizowaną w mieście, przy dzisiejszej ul. Kościelnej, która oprócz izb mieszkalnych mieściła cele więzienne.

Rzecz o drugiej szubienicy w Modrzewiach…

W kwietniu 2012 r. podjęto próbę odnalezienia pozostałości drugiej z wleńskich szubienic. Umiejscowiona ona była na zboczach Góry Szubienicznej (Galgenberg) w pobliżu wsi Modrzewie. Nie wiadomo kto i kiedy ją zbudował, a także kiedy ja rozebrano. Przypuszcza się, że mogła być wykonana z drewna i dlatego nie pozostał po niej widoczny ślad. Pomocne w określeniu lokalizacji okazały się mapy – jedna sporządzona przez Christiana Friedricha von Wrede w latach 1747-1753 i druga z 1824 r. Na tej drugiej szubienica została zaznaczona na skraju żwirowni. W trakcie penetracji terenu trafiono na znacznych rozmiarów plateau usytuowane tuż nad krawędzią mocno wcinającego się w zbocze wyrobiska. Niestety na powierzchni terenu nie udało się zlokalizować żadnych pozostałości w postaci kamiennego rumowiska czy fundamentów. Dopiero przy oględzinach terenu od strony żwirowni, w osypującym się piasku, zaczęły ukazywać się bryły starej zaprawy wapiennej, różnej wielkości, jak również kamienie z zaprawą przyklejoną do ich powierzchni. Na plateau rośnie kępa młodych lip. Przyglądając się bliżej, okazuje się, że wyrastają one ze starszego pnia nieistniejącego już drzewa. Zwyczaj sadzenia lip na miejscu rozebranych szubienic był wielokrotnie stosowany m.in. w Lubomierzu i Trzebielu. Jeżeli więc zatem jest miejsce usytuowania szubienicy, a po jej rozebraniu posadzono w tym miejscu lipę, to prawdopodobieństwo odkrycia fundamentów jest duże.

Lipa od stuleci związana była z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości, warto przypomnieć rosnące do dzisiaj w wielu miejscach Śląska lipy sądowe. Na wieloznaczną symbolikę lipy rzutuje fakt, że w wielu kulturach była czczona jako święte drzewo i jak sądzono, nie uderzają w nią pioruny. Lipie przypisywano żeńską zasadę bytu. uznawana była za drzewo bóstw miłości, życia rodzinnego. Żeński charakter lipy konotuje nie tylko związek drzewa z płodnością, życiem, witalnością lecz także ze śmiercią i upływającym czasem. Lipę wykorzystywano także w celach apotropeicznych, stanowiła ponoć najskuteczniejszy środek na schwytanie i unieszkodliwienie wampira, wodnika oraz innych demonów. lipa jest drzewem posiadającym zdolność do ciągłego odradzania się dzięki tzw. pączkom śpiącym, teoretycznie więc jest to drzewo nieśmiertelne. Spod lip rozciąga się widok na miasto, widać zamkową wieżę, jak również miejsce usytuowania miejskiej szubienicy pod zamkiem.(źródło: „Sudety” 05,06/12)

:, ,

Leave a Reply

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...