GeoExplorer

Tag: akcja ratunkowa

Skarby odnalezione. Zwykłe skarby zwykłych ludzi

by on Paź.03, 2014, under Skarby

MedalionyCelem tego artykułu jest pokazanie śladów świadczących o kulturze materialnej mieszkańców Pomorza przed 1945 rokiem, na podstawie odnalezionych (przed 2000 rokiem) skrytek tzw. „depozytów” ukrytych przez nich (patrz mapa). Pozostawili po sobie materialny ślad w postaci majątku ruchomego, z którego to możemy dowiedzieć się jak żyli i co było dla nich ważne. Przedmioty, jakie ukryli przedstawiają cały dorobek ich życia.
Można wyodrębnić trzy kategorie pozostawiania depozytów:
1. Dobra porzucane i ukrywane w czasie ucieczki
2. Mienie uznane za wartościowe pozostawione w skrytkach – w okresie od lata 1944 do zimy 1945 roku.
3. Przedmioty pozostawione przez Niemców, którzy zostali, a potem na podstawie ustaleń w Poczdamie zostali wysiedleni (przypis).

Ad 1. Dobra porzucane i ukrywane w czasie wędrówki …
W czasie ucieczki ludność zabierała z sobą prawie cały swój dobytek, który w czasie wędrówki stawał się zbyt uciążliwy i niebezpieczny. Po drodze porzucano rzeczy duże i ciężkie, a gdy była możliwość to próbowano schować przedmioty cenne lub uznane za obciążające (dokumenty, odznaczenia itp.). Po przez odpowiednią lekturę i oczywiście mapy można dokładnie poznać trasę uciekinierów. Przytoczę cytat: „ Nazwy, których nikt już nie wymienia” – Marion Donhoff, wydawca: Borussia 2001 rok, str. 37. „Między Bytowem a Kościerzyną jest miejsce, skąd rozpościera się widok na prostą drogę – trzy kilometry w przód i w tył. Na tych sześciu kilometrach ani kwadratowego metra pustej drogi, same wozy, konie, ludzie i udręka…” (podkreślenie moje). Polecam też artykuł (miesięcznik Odkrywca nr 2 – luty 2010) – „Odnaleziony depozyt biwakujących uciekinierów” – szczegóły w artykule.

Ad 2. Mienie uznane za wartościowe pozostawione w skrytkach – w okresie od lata 1944 do zimy 1945 roku …
Mając czas i możliwość przygotowania miejsca ukrycia cennych dla siebie rzeczy wielu mieszkańców ziem Pomorza (tam prowadziłem poszukiwania) wymyślała różne sposoby sporządzenia tzw. skrytek. Dokumenty, zdjęcia i czasami niewielkiej wartości kosztowności typu zegarki ręczne, pojedyncze obrączki lub pierścionki znajdowałem w domach schowane w piecach, na strychach, w piwnicach, w schowkach w ścianach. Kto i jak chował swój dobytek zależało od okoliczności np. czy i co miał do schowania, czas, jaki był do dyspozycji, położenia domu (na odludziu, w środku wsi), ukształtowania okolicy (znaki, punkty charakterystyczne), dostępne środki transportu. Tuż przed ewakuacją (mój poprzedni post – szczególnie archiwa mówiące o tym jak Niemcy wstrzymywali ewakuacje do ostatniej chwili) mieszkańcy nie mieli czasu na przygotowanie skrytek, była mroźna zima, dlatego też chowano w budynkach gospodarskich pod klepiskiem w chlewikach, drewutniach, szopach, stodołach a nawet w gnojownikach.

W tych miejscach znajdowane są: kanki, skrzynie z ziarnem, ubraniami, silnikami. Trafiają się tam także pługi, brony i inny drobny sprzęt rolniczy. Praktycznie obok każdego gospodarstwa były znajdowane skrytki.
Jak je sporządzano? Na to nie ma reguły. Najczęściej na skraju i w głębi lasu, na wzniesieniach, w wąwozach, obok starych dużych drzew, głazach narzutowych, na miedzach, skarpach i w najbliższej okolicy domu, w kącie ogrodu czy studni. Bywa, że skrytki były rozrzucone po całym sadzie, zakopane w bliskiej odległości od siebie 1-3 metrów. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby mieszkańcy ukrywali swój dobytek w jednym miejscu (dole). Dzielono dobytek na części mając nadzieję, że nie wszystko odkryje ewentualny poszukiwacz. W pobliżu zabudowań często znajdowane są weki, które zachowały się w doskonałym stanie. Zostały odnalezione w 2001 roku. Przeleżały w ziemi 56 – 57 lat. Kompoty, mięso, słonina po tak długim leżakowaniu w ziemi nadal nadawały się do spożycia.

Ad 3. Dobra pozostawione przez tych, którzy uniknęli wojennej ewakuacji, ucieczki …
Pozostało ich niewielu. Mieszkańcy którzy zostali nie mieli już czasu na przygotowanie porządnej skrytki. Nowi „sąsiedzi” („Przesiedlenie ludności polskiej z Kresów Wschodnich do Polski 1944-1947. Wybór dokumentów”, Warszawa: Neriton, 2000) patrzyli im już na ręce. Chowali rzeczy o wartości sentymentalnej. Pozostały po nich przede wszystkim dokumenty i zdjęcia zakopane w słoikach czy w zawiniątkach z płótna lub skóry. Wynoszone były w nocy i zakopywane najczęściej w głębi lasu.
W czasie wojny i krótko po wojnie szabrownicy poszukiwali głównie kosztowności a resztę niszczyli. Niestety również wiele lat po wojnie część tzw. ”poszukiwaczy” nie szanowała znalezisk i wiele przedmiotów świadczących o kulturze materialnej ludności przedwojennej bezpowrotnie i bezmyślnie zniszczyła. Przyczyną nie zawsze był stan prawny niepozwalający na poszukiwania skarbów zakopanych w ziemi. Często była nieświadomość wagi takich znalezisk. Świadom wartości odnajdywanych przedmiotów (ja po dość długim czasie), często walcząc ze swoją zachłannością, oddawałem część lub całość znaleziska do muzeum. Jednak po doświadczeniach, nie tylko opisanych w prasie (ale i osobistych) gdzie oddający do muzeum przypadkowe znalezisko został potraktowany jak przestępca i miał ogromne problemy, robiłem to anonimowo, nie podając miejsca i czasu znaleziska, tym samym bezpowrotnie tracąc możliwość opisania nie tylko tego miejsca, w którym znaleziono depozyt, ale i wyciągnięcia wniosków dotyczących ludzi, którzy tam mieszkali. Także nie dając możliwości opisania depozytów, jako zjawisko w całości.KufleTrzeba też wiedzieć jak poszukiwania wyglądają w naszym kraju pod względem prawnym. Najlepiej oddaje to artykuł, który ukazał się w gazecie „Rzeczpospolita” w dziale kultura, link – http://www.rp.pl/artykul/212825,828584-Uczciwy-poszukiwacz-skarbu-nie-dostanie-nagrody.html który mówi o:
– skarb musi trafić do muzeum…
– nie wolno samowolnie wykopywać starych rzeczy…
– chcesz poszukiwać skarbów, postaraj się o zezwolenie…
– przepisy dla uczciwych znalazców…
– na znaleźne poczekasz nawet 2 lata…
– skarby powinny należeć do znalazców…

tekst i zdjęcia: Gawant (AG)
przypis autora: dalsze szczegóły w moich wpisach-komentarzach

przypis GeoExplorer: artykuł powstał jako kontynuacja i odpowiedź na publikację „Skarby zakopane-nieznalezione. Kto i gdzie je ukrył ? ” część 1 i 2Mapa depozytów

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Jaskinia Riesending ukarała swojego odkrywcę?

by on Cze.27, 2014, under Pod ziemią

Johann WesthauserJesienią 1995 roku Stowarzyszenie Jaskiń Bad Cannstatt odkrywa w paśmie Untersberg w Alpach Bawarskich (na południu Niemiec) niedaleko miejscowości Berchtesgaden największą i najdłuższą  jaskinię pionową w Niemczech. Całkowita długość jej poznanych korytarzy to 19100 metrów i głębokość -1150 metrów. Jednym z jej odkrywców jest Johann Westhauser 52-letni pracownik Instytutu Fizyki Stosowanej w Karlsruhe, doświadczony speleolog, od 1994 roku członek Cave Rescue Badenii-Wirtembergii (jaskinie nie związane są z jego działalnością zawodową).Riesending rzut8 czerwca 2014 roku… Johann Westhauser wraz z kolegami podejmuje kolejną już eksplorację systemu jaskini Riesending. Znajdując się na głębokości około 1000 metrów nagle spada na niego lawina odłamków skalnych, które z niewyjaśnionych przyczyn oderwały się od stropu. Westhauser badał tą jaskinie już kilkadziesiąt razy by poznać jej tajemnice, co kryją i dokąd prowadzą ciągi korytarzy. Tym razem ukarała ona swojego odkrywcę. Kamienna lawina poważnie go rani, uniemożliwiając powrót. Johann doznaje na tyle poważnych obrażeń głowy i klatki piersiowej, że nie jest w stanie o własnych siłach wyjść na powierzchnię. Na szczęście towarzyszyło mu podczas eksploracji dwóch kolegów – jeden z nich zostaje przy nim, a drugi po 12-godzinnej wspinaczce dociera na powierzchnię i powiadamia służby ratunkowe.Westhauser w RiesendingRozpoczyna się, jak okaże się później, największa w historii speleologii akcja ratunkowa. Westhauser był uwięziony około 1000 metrów pod ziemią, na powierzchnię wydobyto go po 12 dniach, na noszach, całkowicie usztywnionego, ale przytomnego. Wydobycie 52-latka z tak dużej głębokości wymagało nie lada zaangażowania i pracy 728 osób! Na pomoc grotołazowi przybyło ochotników z pięciu krajów: Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Włoch i Chorwacji. Ponad 200 z nich zaangażowanych było w akcję bezpośrednio w samej jaskini. Po ponad 274 godzinach Westhauser ujrzał światło dzienne. Ewakuacja naukowca na noszach była niezwykle trudna ze względu na strome i bardzo wąskie w niektórych miejscach korytarze. Droga na powierzchnię liczyła około 3 km, z czego połowa niemal pionowymi kominami i szereg bardzo wąskich punktów.Akcja ratunkowaPrzetransportowanie rannego mężczyzny było bardzo trudne. Trwało wiele dni. Rannego speleologa, mocno przywiązanego do noszy, częściowo niesiono, częściowo ciągnięto, a częściowo również podnoszono na założonych specjalnych konstrukcjach z lin. Wszystko bardzo powoli i przy pomocy ręcznej wyciągarki, aby uniknąć potencjalnie groźnych wstrząsów. Ostatecznie udało się go uratować. Speleolog może mówić o sporym szczęściu. Miał ze sobą zapas jedzenia, a jego urazy nie stanowiły bezpośredniego zagrożenia dla życia. Gdy dotarli do niego ratownicy, miał się całkiem nieźle. O ile zejście w dół nie stanowiło większych problemów dla ratowników, o tyle przeniesienie Westhausera na noszach w górę było nie lada wyzwaniem. Stan Westhausera nie pozwalał jednak na użycie automatycznej wyciągarki i całą pracę należało wykonać ręcznie.Wydobycie Johanna Westhausera19 czerwca 2014 roku udało się go ostatecznie wydostać. Na powierzchni czekał śmigłowiec, który przetransportował  go do szpitala. W jaskini znajduje się kilka wodospadów i 30-metrowe jezioro. Cała jaskinia jest bardzo podatna na powodzie. Temperatura przez cały rok kształtuje się pomiędzy 1,5-5°C, a wilgotność dochodzi niemal do stu procent. Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy to kolejny wypadek w jaskini spowodowany oderwaniem się bloków skalnych ze stropu. Ostatnie dwa w Polsce zakończyły się tragicznie – 26 kwietnia b.r. w Jaskini Wierna na Jurze zginął 30-letni grotołaz z Łodzi. 2 czerwca 2014 roku w jaskini Studnisko na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, zginęła 16-latka przygnieciona oberwanym fragmentem skały.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...