GeoExplorer

Tag: Becalel

Legenda o Golemie …

by on Kwi.01, 2016, under Legendy

GolemLegenda głosi, że na poddaszu Staronowej Synagogi w Josefovie*, w żydowskiej dzielnicy w samym sercu Pragi, w zakamarkach, których nie potrafili odnaleźć nazistowscy szpiedzy, wciąż śpi jego gliniane serce. Głosi, że pewnego dnia pękną pradawne zaklęcia i Golem przebudzi się, a wówczas wszystko będzie jak niegdyś.
Praga ma w sobie tajemnicę, niepojętą moc. Może rację mają ci, którzy twierdzą, że Pragę zbudowano w miejscu, gdzie przebiega granica wszechświatów. Że na Hradczanach, pod katedrą Świętego Wita znajduje się portal Ziemi – jeden z najważniejszych czakramów planety, próg między naszym światem, a kosmosem. Przecież właśnie z tego powodu Celtowie, na długo przed tym, gdy Czech rozstał się z Lechem i Rusem, zbudowali nad Wełtawą jedno ze swoich najważniejszych miast. Współczesna Praga stoi na ziemi druidów, w miejscu wskazanym przez legendarną księżniczkę Libuszę, jasnowidzącą wieszczkę o oczach jasnych jak wspomnienie pierwszego kochania.
„Musicie przeszukać las na wzgórzach, odnaleźć miejsce, w którym człowiek buduje swoją chatę. I tam musicie zbudować miasto i musicie nazwać je progiem, czyli przejściem”.

Po czesku „próg” to właśnie Praga. Tak jak legendę o Libuszy zna w Czechach każde dziecko, tak każde żydowskie dziecko zna legendę o Golemie, monstrum, które zapragnęło ludzkiego serca.
Życie na granicy światów niesie za sobą różne konsekwencje. Jest jak próg między miłością i nienawiścią, oceanem, a wapiennym klifem, między mężczyzną i kobietą – równowaga jest krucha, namiętności wielkie, dni krótkie, a noce bez snu.
Wierzenia druidów ścierały się tu z ewangelią głoszoną przez Cyryla i Metodego, chrześcijanie spierali z żydami, alchemicy próbowali przemóc racjonalistów, magowie – kontrreformatorów, faszyści starali się unicestwić wolność, a potem komuniści zwalczyć sen o demokracji. W średniowieczu Praga przeżyła trzy straszliwe pogromy Żydów, powstało tu także jedno z pierwszych w Europie gett.
W wielkanocny poranek 1389 roku chrześcijanie palili starowierców już nie tylko w ich domach na Josefovie, ale także w synagogach, a Żydzi nie umieli się bronić tylko modlić, ale modlitwy nie skutkowały. Zupełnie jakby Jahwe nie chciał ich usłyszeć. Kabaliści studiowali stare księgi, stawiali horoskopy, czytali wiatr. I nie mieli dobrych wieści.

Czy życie na granicy światów może kiedykolwiek stać się bezpieczne? Potrzebny był ktoś, kto uchroni ich przed pogromem.
Kabaliści, ku pokrzepieniu serc, zaczęli opowiadać o duchu, obrońcy uciśnionych, który pojawi się wtedy, gdy nadejdzie najczarniejsza godzina. I stało się – zła godzina nadeszła. Najpierw, choć krótko, los gminie żydowskiej sprzyjał. Było to w czasach cesarza Karola, tego który przerzucił przez Wełtawę most, do dziś będącym najważniejszym symbolem „Miasta o Złotych Dachach”, a na miejscu okrągłej rotundy na Hradczanach postanowił zbudować katedrę Świętego Wita. Następnie koło historii zaczęło staczać się w dół. Nastały czasy Rudolfa II, który sprowadził do Pragi najsłynniejszych alchemików świata i któremu marzył się kamień filozofów, zamieniający piasek w złoto i dający wieczną młodość. Tego wreszcie, z którym największy rabin w dziejach Pragi, Jehuda Löw ben Becalel (urodzony w Poznaniu, znany również jako Maharal), musiał zagrać o przyszłość swojego ludu. Potężny choć ubogi, ale niezwykle mądry, nauczyciel. Czy miał szansę przekonać władcę, aby dał Żydom pokój …

Jehuda Löw uważany był powszechnie za najdoskonalszego mistyka i kabalistę swoich czasów. Jedna z najpopularniejszych żydowskich legend przypisuje mu chwałę powołania do życia glinianego monstrum, ale i ból, jakim było jego unicestwienie.
Tęsknota za Golemem dojrzewała pośród Żydów od czasów dawidowych. Jej ślady znaleźć można nawet w psalmach. Początkowo gliniany stwór miał być nie tyle obrońcą w czasach ucisku, ile po prostu posługaczem, który w dzień szabasu będzie wypełniać obowiązki niedozwolone ludziom – rozpalać ogień, robić węzły, nosić ciężary, przygotowywać posiłki czy też wykonywać resztę z ponad 600 czynności zakazanych od piątkowego wieczora do sobotniego zmierzchu. Żydzi mierzą dobę od wieczora do wieczora, a nie od świtu do świtu jak chrześcijanie.
I to wszystko stwór wykona za człowieka zupełnie za darmo – opowiadał Jehudzie jego ojciec, kiedy przyszły rabin był jeszcze chłopcem.
Za darmo, bo Golem nie potrzebuje ani jedzenia, ani picia, ani ubrania, ani nawet dachu nad głową – mówił.
Chłopiec marzył, że lepi z gliny stwora na obraz i podobieństwo człowieka, tak jak niegdyś, u zarania dziejów, Bóg stworzył Adama.
W naszej synagodze synu, widziałem pradawną księgę stworzenia „Sefer HaYetzera”. Są w niej spisane zaklęcia, jakie trzeba poznać, aby powołać do życia istotę ulepioną z gliny. Trzeba odwrócić porządek śmierci, a potem trzeba wypowiedzieć imię Boga, którego nie można używać, gdyż jest to imię, które daje życie.Golem (1)Od tamtej pory Jehuda poświęcił się studiom nad Kabałą i Talmudem, wertował prastare zwoje, studiował dawne sztuki magiczne tak skrupulatnie, że pewnego dnia posiadł całą wiedzę dostępną swoim czasom poznając imiona Boga. Również to, którego nie wolno używać. Od tego momentu wiedział już, że jeśli zechce tchnie w glinę życie. Ale nie chciał, bo wiedział, że choć będzie potrafił ją ożywić, to duszy i serca jej nie podaruje.
I Golem nigdy by nie powstał, gdyby nie nastał dzień, kiedy horoskopy przestały być pomyślne. Zbliżało się zło, jeszcze dalekie, które nawet nie pachniało, jeszcze nie widoczne w ptasim poruszeniu, jeszcze liście nie zaczęły się żółcić ani czerwienic. Ale Becalel wiedział, że nadciąga niechybnie i nieodwołalnie jak jesień, a zaraz za nią zima. W drugiej połowie XVI wieku nasiliły się ataki na praskich Żydów, których posądzano o bezbożne praktyki i okultyzm, w związku z czym aby obronić siebie i innych, rabin Jehuda postanowił działać.

Pewnej nocy, czarnej jak przeznaczenie, wraz z trójką uczniów, Becalel zsunął się w dół po wełtawskiej skarpie. Podciągnął poły chałata i wszedł w nurt rzeki. Zanurzył w niej ręce po łokcie, zagłębił palce w glinie i mule. Zimne były i oporne, glina wyciekała z dłoni. Rzeka nie chciała, żeby wyrwał z niej życie. Ale rabin czuł, że nie ma innego sposobu. Wyszeptał tajemne słowa i wtem rzeka puściła. Rabin wydobył z jej cienia pierwszą garść. Potem kolejną i następną. Wiedział, że każdego dnia Golem powinien rosnąć i rosnąć, powoli, ale ponieważ nie miał czasu, postanowił, że od razu ulepi go wielkiego. Do ust wetknął mu zwitek papieru z zakazanym imieniem Boga. Napisał je na papierze, jako że imienia Boga wymieniać nie wolno i nie chciał, aby usłyszeli je uczniowie. Napis brzmiał: „ha-meforaszem”. Wtedy zaczęli okrążać go siedmiokroć w lewą stronę, aby odwrócić piętno śmierci. I zawołali:
Shatni, Shanti, Dahat, Dahat!
Gliniany korpus stawał się z szarego coraz bardziej czerwony, a na ramionach stwora pojawiły się włosy. Zbliżał się właściwy moment. Glina twardniała już, kiedy Becalel wyrył palcem na czole Golema słowo „emet”, czyli „prawda”. Stwór ożył.
Golemie mówię ci, wstań! – rzekł rabin i potwór wstał. Od tej pory czynił wszystko, co rabin kazał mu uczynić.

Gliniany stwór miał właściwość, której człowiek nie mógł posiąść, a była nią nieśmiertelność. Nie sposób było go pokonać, nie sposób zabić. Był nieśmiertelny tą nieśmiertelnością, jakiej pragnął cesarz Rudolf II. Kiedy rabin miał już Golema u boku, wybrał się do cesarza Rudolfa, aby przedyskutować sprawę bezpieczeństwa członków diaspory. Czy to właśnie sekret nieśmiertelności przekonał ostatecznie cesarza, czy może lęk przed glinianym monstrum, historia milczy.
Faktem jest, że jesienią 1529 roku Rudolf II wydał edykt zapewniający Żydom ochronę i bezpieczeństwo. Okres pogromów Praga miała za sobą. Po 400 latach ucisku nastał wreszcie pokój. Trwał aż do czasu, kiedy Żydów postanowił unicestwić Adolf Hitler.
Może Becalel to przewidział i dlatego nie chciał pozbawić Golema istnienia. Ale potwór, mimo że wciąż słuchał rozkazów, zapragnął czegoś więcej. Obserwował ludzi i chciał być jak oni. Chciał jeść jak oni jedli chleb, pożerał więc cegły. Chciał bawić się z dziećmi, ale krzywdził je, chwytając w dłonie zbyt mocarne. Chciał mówić, ale tylko dudnił pośród krętych uliczek. Chciał kochać, ale nie było w całej Pradze ani jednej istoty, którą mógłby pokochać bezpiecznie. Ani jednej glinianej kobiety.

Potwór w dodatku rósł każdego dnia. Dopóki na niego uważali – pracował, ale nocą gdy tylko Becalel spuścił go z oka, wymykał się aby błąkać praskimi ulicami w poszukiwaniu czegoś, co potrafiłoby ukoić tęsknotę, której nie rozumiał. Bo przecież nie miał prawa tęsknic ktoś, kto nie miał duszy, ani serca. Szedł przed siebie i miażdżył mieszkańców Josefova pod swoimi ogromnymi stopami aż do dnia, kiedy rabin stanął przed monstrum i zawołał:
Dziś szabas! Golemie zawiąż mi paski sandałów!
Golem ukląkł i pochylił głowę, a Becalel błyskawicznie starł z jego czoła pierwszą literę i pozostało słowo „met”, czyli „martwy”. Golem rozsypał się w proch, a zwitek z zakazanym imieniem wypadł spośród skorup. I wtedy coś uderzyło o bruk z wielką siłą. Rabin pochylił się, sięgnął. Wyciągnął dłoń, zdmuchnął pył i spojrzał – było to małe, gliniane, nieforemne serce. Niestety żyło za krótko, żeby Żydzi nauczyli się, jak je kochać.

Jehuda zebrał odłamki swojego stworzenia – glinianą skorupę z jego czoła, jego gliniane usta, gliniane serce – i ukrył je gdzieś w zakamarkach Staronowej Synagogi na rogu ulic Maiselovej i Czerwonej. Kiedy hitlerowcy zaanektowali Czechosłowację i kiedy Hitler rozpoczął realizację swojego pomysłu, żeby Pragę zamienić w miasto-muzeum nieistniejącego narodu, nakazał odszukać szczątki Golema. Może nawet miał nadzieję, że zdoła go ożywić. Ale miejsce, gdzie spoczywa gliniane serce, chronią silne zaklęcia, bo gdyby jeszcze kiedyś Golem był potrzebny Żydom, ktoś mądry będzie mógł je odszukać. Wetknąć do glinianych ust zwitek pożółkłego papieru z zakazanym imieniem Stwórcy, dopisać na czole literę życia, a potem okrążyć serce siedem razy. Może wtedy Golem powstałby znów, a uliczki Josefova zapełniliby chasydzi w długich chałatach i modlitewnych szalach, spieszący drobnym krokiem do bożnicy, a czas cofnąłby się …

(* Josefov (Józefów, Josefstadt) – to obszar dawnej dzielnicy żydowskiej w centralnej części Pragi, na prawym brzegu Wełtawy, wchodzący w skład obwodu Praga I. Ze wszystkich stron otoczony jest przez Stare Miasto. Obecny jego wygląd to zasługa wyburzeń i wielkiej przebudowy dzielnicy na przełomie XIX i XX wieku. Na terenie Josefova znajdują się między innymi: Synagoga Wysoka (XVI wiek), Ratusz Żydowski (rokokowy ratusz z XVIII wieku z zegarem odmierzającym czas w przeciwną stronę), Synagoga Klausa (barokowa synagoga z XVII wieku), Synagoga Maisela (z XVI wieku, zniszczona przez pożar, obecnie muzeum), Synagoga Pinkasa (z XVI wieku, miejsce pamięci ofiar Holokaustu), Synagoga Hiszpańska (z XIX wieku z mauretańskim wystrojem wnętrza), Stary Cmentarz Żydowski (czynny od XV do XVIII wieku, najstarszy ocalały cmentarz żydowski w Europie), Synagoga Staronowa (gotycka, z XIII wieku), Sala Obrzędowa (neoromański budynek powstały w latach 1911-12, niegdyś sala obrzędowa Żydowskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego). Josefov jest również miejscem urodzin Franza Kafki.)

Możliwość komentowania Legenda o Golemie … została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...