GeoExplorer

Tag: Dębnica

Złoto krnąbrnych mnichów

by on Lut.23, 2015, under Skarby

Opactwo w LubiążuW 1810 roku po sekularyzacji zakonu cystersów, zgromadzone przez nich kosztowności, nakazem króla Wilhelma przejmuje państwo pruskie, a nieruchomości m.in. prywatni właściciele. W lubiąskim klasztorze znalazła się jednak grupa krnąbrnych mnichów niegodząca się z zawłaszczeniem ich dóbr, „organizuje się”, a następnie potajemnie ucieka z ich częścią w kierunku Krzeszowa. Docierają do grangi w Winnicy, a dalej kierują się ku górze Górzec. Tam ślad po nich, a zarazem po kosztownościach urywa się. Ten wątek jest już znany. Wspominaliśmy o nim w pierwszej części „Z pamiętnika eksploratora”. W miarę upływu czasu dochodziły do nas różne informacje dotyczące „skarbu cystersów”, dywagacje ale i fakty historyczne. Co jeszcze wiadomo?

Grupa zbuntowanych cystersów dociera do Górzca. Tam najprawdopodobniej rozdzielają się. Czy zrobili to po podziale kosztowności czy też kosztowności ukryli gdzieś na jego stokach? Jeden z nich pozostaje na Górzcu i prowadzi żywot pustelnika. A może strażnika? Kim był? Czy mógł być nim brat Heinrich Ritter będący konwersem zakonnym? Wiadomym jest, że zaginęła lubiąska kolekcja 700 numizmatów stanowiąca własność cystersów. Czy złoty diadem odnaleziony w okolicach Górzca, którego kopia znajduje się w jaworskim muzeum regionalnym, jest niewielkim śladem potwierdzającym wydarzenia sprzed 200 lat?

„Skarb musiał zostać ukryty w 1740 roku lub niewiele później – wskazuje na to jego skład. Monety oddał na przechowanie w klasztorze na wieść o wojnie któryś z zamożnych mieszkańców Lubiąża, np. jeden z zamieszkałych tam artystów i rzemieślników pracujących do 1793 roku w klasztorze czy nawet bogatszy chłop z okolicy – zakopałby je pewnie brat Ritter, konwers zakonny, właściciel zaś nigdy już nie zgłosił się po nie. Wskazywać na to może historia, która mówi o tym, że ten właśnie zakonnik wydobywał pod nieobecność opata z klasztornej piwnicy pieniądze na daninę, której pilnie zażądał jeden z austriackich generałów.
– Monety ukrył w klasztorze stacjonujący tam pruski żołnierz lub robotnik klasztorny, który po bitwie pod Malczycami w 1741 roku takiego żołnierza ograbił.
– Monety stanowiły część podręcznej rezerwy gotówkowej klasztoru, ukrytej przez brata Heinricha Rittera (…).
Ze względu na wnioski wyciągnięte ze struktury skarbu (gotówka zbierana przez dłuższy czas) wykluczyć należy wariant drugi. Pierwszy zaś i trzeci są do pogodzenia, gdyż Ritter mógł pieniądze powierzone mu za przechowanie ukryć tam, gdzie chował gotówkę klasztorną; wykopując zaś skrzynie z pieniędzmi klasztornymi dzban z depozytem oczywiście pozostawił”.
(Borys Paszkiewicz)Złoty diademCzy krnąbrni bracia zabrali z lubiąskiego opactwa tylko kosztowności ze złota i srebra? Z protokołów komisji sekularyzacyjnej wiadomo jest, że wyposażenie wnętrz klasztoru w Lubiążu (w XVII i XVIII wieku) było niezwykle bogate. To nie tylko wyroby ze złota i srebra ale również ogromna kolekcja dzieł sztuki, ogromne zbiory obrazów znanych mistrzów takich jak Michała Willmanna nazywanego śląskim Rembrandtem, Christiana Bentuma czy F.A. Schefflera. Po sekularyzacji zakonu z ramienia rządu pruskiego zabezpieczeniem dzieł sztuki zajmował się doktor J.Busching. W 1811 roku wybiera on prawie 500 płócien tylko najwyższej klasy do będącej w fazie projektu galerii malarstwa we Wrocławiu. I właśnie w tym miejscu pojawia się wątek zbioru 700 starych złotych i srebrnych monet będących w posiadaniu konwentu lubiąskiego, który w trakcie sekularyzacji… zaginął!

W klasztorze znajdowały się również inne cenne przedmioty takie jak spore ilości starej broni, w tym ponad sto starych muszkietów wykończonych kością słoniową i masą perłową, pistolety, działa, wiwatówki, moździerze, a z broni białej szable, miecze i halabardy; instrumenty muzyczne, materiał nutowy zawierający starą muzykę kościelną i świecką – oratoria, msze, arie. Warto też wspomnieć o kolekcji naczyń stołowych.

„Do momentu sekularyzacji zachowało się już niewiele z poprzedniego bogatego zestawu srebrnych naczyń i nakryć stołowych używanych przez opata, gdyż klasztor w drugiej połowie XVIII wieku zmuszony był do ratowania swoich finansów sprzedażą sreber i klejnotów. W skarbcu kościelnym znajdował się jednak jeszcze: 1 złoty kielich z pateną, 25 kielichów srebrnych z patenami, srebrne cyborium, 3 srebrne monstrancje (jedna wysadzana rubinami i kamieniami szlachetnymi), srebrny pastorał opatów, 2 srebrne krucyfiksy i wiele innych przedmiotów ze srebra oraz ogromna ilość starych szat liturgicznych: samych ornatów 171, 61 dalmatyk, 14 infuł, 17 pluwiali itd. Pałac opatów posiadał bogate i kosztowne umeblowanie; bogatą bibliotekę klasztorną i archiwum wywieziono do Wrocławia”.
(Konstanty Kalinowski)Złoty krajcar z GórzcaWiększość powyższych przedmiotów została wywieziona z Lubiąża ale część z nich pozostała do czasów II wojny światowej. W 1944 roku dolnośląski konserwator zabytków profesor Gunther Grundmann, będący odpowiedzialnym z ramienia Adolfa Hitlera, a dalej władz III Rzeszy za zabezpieczenie dzieł sztuki i zorganizowanie dla nich składnic, wydaje polecenie zdemontowania części cennego wyposażenia klasztornego kościoła (w obawie przed zbombardowaniem klasztoru) i przewiezienie go do składnicy zabytków zorganizowanej w kościele w Lubomierzu. Pozostała część została ukryta w kościelnej krypcie oraz innych częściach opactwa, a to co pozostało, zostało zniszczone przez wycofujących się Niemców i następnie przez wojska radzieckie, w związku z czym po wojnie nie pozostało już nic.

Źródła niemieckie z 1936 roku podają, że w okolicach lubiąskiego opactwa odnaleziono część „skarbu cystersów” ukrytego po 1806 roku w postaci 544 talarów oraz 1/2 i 1/3 talarówki. Co ciekawe właśnie w tym roku Lubiąż odwiedził Adolf Hitler.
Od 1981 roku poszukiwaniami skarbu w Lubiążu za sprawą generała Wojciecha Jaruzelskiego i generała Czesława Kiszczaka zajęli się funkcjonariusze MON i MSW. Jakie były prawdziwe efekty poszukiwań prowadzonych w latach 1981-1982? Chyba jeszcze długo się nie dowiemy lub nie dowiemy wcale. Wiadomo, że w metalowym naczyniu znalezionym w opackim ogrodzie znajdowało się 1353 złotych i srebrnych monet (oficjalnie), które ważyły ponad 6 kg! Wówczas wartość skarbu wyceniono (według katalogów numizmatycznych) na ponad 3,8 mln zł co stanowiło równowartość 61.400 $ (w latach 1982-1983).

Przypomnijmy jeszcze tylko, że początki lubiąskiego opactwa zaczynają się w 1163 roku za sprawą księcia Bolesława I Wysokiego, który ich tu sprowadził z saksońskiego Pforte. Dwunastu mnichów, którzy stanęli na wzgórzu nad Odrą zapoczątkowało rozwój, świetność oraz bogactwo nowego założenia, przyjmując w swe szeregi wyłącznie braci ziomków. Odchodząc daleko od surowej reguły „ora et labora”, członkowie wspólnoty założonej pod koniec XI wieku w Burgundii, stworzyli wielkie centrum gospodarcze i kulturalne, śląską perłę baroku bogactwem i przepychem płynącą. Wyróżniali się nie tyle pobożnością, ile zmysłem ekonomicznym – pierwsza na świecie korporacja finansowa, inżynierowie średniowiecza, przeżywający swój największy rozwój już w XIV wieku.

Wsie, folwarki, lasy, stawy hodowlane, browary i gorzelnie, a nawet kopalnie złota. Gospodarka wolnorynkowa z czasem przestawiona na system czynszowy zwiększający dochody (i to znacznie!), po produkcję na ogromną skalę żywności i handel. Prosperita w najlepszym tego słowa znaczeniu. Posiadacze „skarbów” w postaci relikwii świętych, mających większą wartość w owych czasach niż złoto i szlachetne kamienie – dłoni św. Stanisława, Wawrzyńca, Maurycego, a nawet głowy sześciu dziewic uznanych za święte, złożone w srebrnych kielichach, w tym głowę św. Jadwigi. Lubiąscy cystersi wyspecjalizowali się również w podrabianiu dokumentów i pieczęci, które do chwili obecnej zdobią podrobione oryginały. Kres sielance położył rok 1810, a mnichów w efekcie wypędzono.Kapliczka i schody prowadzące na szczyt GórzcaCzy właśnie dlatego grupa mnichów przeczuwając nadchodzącą przyszłość podjęła decyzję o ucieczce przed nieuchronnym losem wraz z kosztownościami, by chociażby w ten sposób zapewnić sobie spokojną egzystencję na lata? Gdzie zatem są ukryte zabrane przez braci z Lubiąża skarby i jaką rolę odegrała postać mnicha pozostałego na Górzcu jako pustelnik („strażnik” Ritter?). Czy czekają nadal na swojego odkrywcę w Mniszym Lesie na stokach Górzca, Dębnicy, a może Diabelskiej Góry? Teren wymienionych szczytów wydaje się być idealnym do ich ukrycia, na dodatek doskonale znany cystersom gdyż należał do nich od połowy XIII wieku. Naturalne zagłębienia, wychodnie skał, stare XVII-wieczne sztolnie.

Na szczycie Górzca górował niegdyś nad okolicą wybudowany z inicjatywy Henryka Brodatego w XIII wieku zamek otoczony suchą fosą, która istnieje do dziś. Można zakładać, że posiadał on podziemia. Na szczyt prowadzi Droga Kalwaryjska wybudowana w 1740 roku przez cystersów. Skarb może zalegać w niedalekim sąsiedztwie jednej z kapliczek, pod schodami wprowadzającymi na szczyt jak i pod kaplicą pielgrzymkową. Również stoki Diabelskiej Góry obfitują w wiele miejsc nadających się na skrytkę. Na koniec warto też pamiętać o grangi w Winnicy (i jej podziemiach), kościele w Słupie i legendarnym podziemnym przejściu do żarskiej kaplicy oraz wielu innych, nieistniejących dziś obiektach w tym rejonie.
1353 monety przypadkowo odnaleziono. Pozostała tajemnica zaginionego zbioru 700 monet konwentu. Skarb cystersów nadal spędza sen z oczu…

Możliwość komentowania Złoto krnąbrnych mnichów została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sztolnia nad Błotnią

by on Kwi.27, 2014, under Pod ziemią

Sztolnia nad Błotnicą (Botnicą)26 kwietnia 2014 roku. Udajemy się na zbocza Dębnicy (Eichberg) 463 m n.p.m., celem ich penetracji za dawnymi pozostałościami górnictwa w tym rejonie. Bierzemy na celownik jej zachodnie zbocza. Przemierzając las mieszany natrafiamy wielokrotnie na zapadliska, szurfy oraz odsłonięcia i wychodnie skał zieleńcowych. Widzimy rowy odwadniające, pozostałości po stawach płuczkowych. Liczny rumosz skalny i coraz liczniejsze pingi świadczą o intensywnej eksploatacji w tym rejonie za złożami rud metali w średniowieczu. Penetrujemy kolejne jary i podejmujemy decyzję aby jednym z nich zejść w dół, w kierunku rzeki Błotni (Błotnicy/Botnicy). Jej lewym orograficznie brzegiem trawersujemy zbocze Dębnicy. Rzeczka meandruje wśród lasu iglastego. W pewnym momencie docieramy do miejsca, gdzie niewielkim jarem z jej zbocza wypływa ciek wodny zasilający wody Błotni.Sztolnia nad BłotnicąPrzyglądamy się jego początkowi. Ewidentnie wskazuje on, że w tym miejscu powinien znajdować się wlot sztolni, a ciek wodny upewnia nas w przekonaniu, iż w tej skarpie jest drożna sztolnia. Podejmujemy decyzję – odgruzowujemy wlot. Albo, albo. Po 2 godzinach pracy uwidacznia nam się otwór prowadzący w głąb góry. Jest sztolnia! Jeszcze chwila odrzucania rumoszu skalnego, by wlot osiągnął wymiary pozwalające na spokojną eksplorację sztolni. Zaraz za wlotem widoczna jest silna infiltracja wody i małe „jeziorko” na spągu, a po lewej stronie pozostałość po drewnianej obudowie – resztki stempla. Wlot znajduje się na wysokości 380 m n.p.m. Szerokość wyrobiska waha się w granicach 2 metrów, wysokość 1,7 m i biegnie pod kątem 60′ NW-SE. Sztolnia wydrążona jest w łupkach poprzecinanych żyłami kwarcu z wyraźną mineralizacją związków żelaza i miedzi. Wyrobisko ma 20 metrów długości, prostego chodnika zakończonego przodkiem.Staw płóczkowy powyżej sztolniWszystko wskazuje na to, że była to sztolnia poszukiwawcza za rudami żelaza lub miedzi, być może srebra i złota, jednakże próby rud nie dały oczekiwanych rezultatów i zaprzestano w niej prac. Stan wyrobiska, pomimo zawalenia wlotu, jest dobry, w sztolni jest grawitacyjny odpływ wody. Technika jej drążenia wskazuje, że prawdopodobnie jest to sztolnia z XVII lub XVIII wieku. Robimy zdjęcia wnętrza, mineralizacji na ścianach i stropie, po czym opuszczamy ją pozostawiając wlot drożnym. Udajemy się w górę meandrującej Błotni, gdzie po około 100 metrach natrafiamy na groblę, a za nią na staw płuczkowy. Do niego spływa kolejny strumień. Podchodzimy wzdłuż niego do góry i wśród buków zauważamy kolejne dwa zapadliska z których bierze on swój początek. Jest to kolejne świadectwo znajdujących się tu drożnych sztolni. Tym razem odpuszczamy sobie wszelkie prace eksploracyjne pozostawiając je sobie na kolejny wypad. Odkopane wyrobisko nazwaliśmy umownie „Sztolnią nad Błotnią”.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Winnik, góra z historią w tle

by on Lut.21, 2014, under Historia

Charakterystyczne wzgórze Winnik 253 m n.p.m. usytuowane jest przy drodze krajowej numer 363 z Jawora do Złotoryi, między miejscowościami Męcinka i Chróślice. Jego lokalna nazwa to Pakosówka, pochodząca od nazwiska nieżyjącego już właściciela pól znajdujących się po południowej stronie wzgórza. Cóż takiego wyróżnia tą niepozorną górkę, widzianą z okien samochodów przemierzających tą drogą, umiejscowioną wśród pól?

Otóż jak podają źródła historyczne, z Winnikiem związana jest ciekawa historia, będąca wątkiem w Bitwie nad Kaczawą. 26 sierpnia 1813 roku dywizje Lauristona przystępują do szturmu na pozycje Rosjan pod Męcinką. Ostrzał francuskich baterii ustawionych po obu stronach drogi Sichów – Chroślice, zmusza do odwrotu artylerię rosyjską znajdującą się na górze Winnik. Żołnierze z dywizji Maisona i Rochambeau spychają strzelców rosyjskich do Męcinki. Langeron próbuje kontratakować, rzucając na francuskie czworoboki piechoty dragonów i kozaków.

Ciągle padająca ulewa unieszkodliwia karabiny, gdyż deszcz powoduje zamakanie prochu na panewce i piechurzy zmuszeni są odeprzeć jazdę bagnetami i kolbami. Za cofającymi się Rosjanami do Chroślic wdzierają się oddziały napoleońskie i około godziny 16.00 zdobywają górę Winnik oraz górę Kamienną 217 m n.p.m., między Chróślicami, a Słupem.

Kula armatnia odnaleziona na Winniku

Leave a Comment :, , , , , , , , , więcej...

Dębnica, siostra Górzca

by on Lut.21, 2014, under Ciekawe miejsca

Słup z datą 1541 r. u stóp DębnicyNa południowy-zachód od Górzca znajduje się góra Dębnica (Eichberg) 463 m n.p.m., kolejne wzniesienie pochodzenia wulkanicznego, zbudowane z bazaltu, mające swą górniczą przeszłość. Na jej kulminację składają się dwa wierzchołki rozgraniczone przełączką. Na drugim z nich znajdują się pozostałości drewniano-kamiennej wieży widokowej,w postaci granitowych słupów, zbudowanej na początku XX wieku przez Związek Karkonoski – Riesengebirgsverien (RGV). Organizacja ta powstała w lipcu 1880 roku, a jej głównym założycielem był Teodor Donat, buchalter zakładów tekstylnych w Mysłakowicach. Siedzibą biura organizacji była Jelenia Góra, zaś jej koła miały siedziby w wielu miastach Rzeszy Niemieckiej, a nawet w Nowym Jorku.Górzec i Dębnica na przedwojennej mapieDziałalność RGV była dość wszechstronna i zajmowała się m.in. budową, utrzymaniem dróg i szlaków, powołaniem straży ochrony przyrody, powołaniem muzeum regionalnego w Jeleniej Górze, prowadzenie biblioteki i współpraca naukowa z Uniwersytetem Wrocławskim, inicjatywą budowy obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce, tworzenie tanich gospód młodzieżowych, organizowanie cotygodniowych wycieczek, budowa i prowadzenie schroniska nad Wielkim Stawem. To właśnie z okazji jubileuszu 25-lecia RGV, w 1905 roku zbudowano drogę dojazdową na szczyt Śnieżki. RGV działało przez 65 lat do 1945 roku. W chwili obecnej ze względu na zadrzewienie wzgórza, Dębnica nie stanowi atrakcji turystycznej w postaci punktu widokowego, a na jej szczyt nie prowadzi żaden szlak ani ścieżka. Na szczyt natomiast można dotrzeć przez las z okalającej wzgórze drogi szutrowej. Na stokach można napotkać pozostałości dawnego górnictwa w tym rejonie, w postaci niewielkich ping, szurfów, hałd, rowów oraz wlot do sztolni Eichstollen, w której eksploatowano niegdyś rudy żelaza. Odnaleźć również można kilka słupków wyznaczających granice dawnych pól górniczych.

Leave a Comment :, , , , , , , , więcej...

Górzec – tajemnice wnętrza (1)

by on Gru.16, 2013, under Pod ziemią

Sztolnia RudolfGórzec (Hessberg) to bazaltowe wzgórze o wysokości 445 m n.p.m. koło miejscowości Męcinka. W XIII wieku na szczycie znajdował się niewielki zamek, otoczony suchą fosą. Przypuszcza się, że była to wzniesiona przez Henryka Brodatego w 1238 roku twierdza Heinrichsburg. Od połowy XIII wieku góra jak i obszar Mniszego Lasu należał do Cystersów z Lubiąża. W 1740 roku wytyczono tak zwaną Drogę Kalwaryjską wzdłuż której ustawiono 14 kapliczek wykutych w piaskowcu, a na ruinach zameczku wzniesiono kaplicę pielgrzymkową. Po sekularyzacji zakonu w 1810 roku u podnóża Górzca powstała pustelnia w której zamieszkał mnich z Lubiąża, jak domniemywano „strażnik” cysterskich dóbr ukrytych gdzieś na stokach. Tyle historii z której ta góra jest znana, bo posiada też ona swoje tajemnicze wnętrza.Sztolnia Rudolf (1)W pobliżu drogi prowadzącej na Kalwarię, tuż koło miejsca odpoczynku z ławeczkami nieopodal pasieki, znajduje się wejście do Sztolni Rudolf (276 m n.p.m.) w której eksploatowano rudę żelaza – hematyt. Początki górnictwa na Górzcu są datowane na XVII wiek, a trwały do 1942 roku. Wobec niewielkich dochodów często zostało zarzucane, to znów wznawiane z różnym powodzeniem. W okresie przed II Wojną Światową przy eksploatacji pracowało około 25 ludzi, na 3 zmiany po 8 godzin. Do 1941 roku kierownikiem kopalni był sztygar Prenzel, a następnie Reimann z Wałbrzycha. Kierownikiem zmiany był Martin Bluemel z Pomocnego. Sztolnia zagłębiała się w górę na ponad 900 metrów na trzech poziomach. Szyb wydobywczy można odnaleźć kierując się drogą leśną (na prawo od szlaku kalwaryjskiego przy dwóch dużych drewnianych krzyżach) po około 100 metrach, po lewej stronie, na zboczu. W chwili obecnej ma on średnice i głębokość około 5 metrów. Winda wyciągowa (Foerderkorb) działała do 1942 roku obsługiwana przez Rudolfa Leifera. Kompresor znajdował się na hałdzie, a wszystkie urządzenia, w tym młoty wiertnicze były napędzane sprężonym powietrzem.Sztolnia Rudolf (2)Eksploatację prowadzono zakładając na 4 metrach kwadratowych 12 otworów, głębokich na 1,5 metra i odstrzelano donaritem. Dym i pył był odprowadzany na powierzchnię rurami, jak również rurami doprowadzano do wnętrza świeże powietrze. Urobek rozdrabniano młotami pneumatycznymi, ręcznie ładowano na wózki i wyciągiem wydobywano na powierzchnię. Przy jednej z takich prac strzelniczych zginął Georg Schiefer. Oświetlenie sztolni stanowiły lampy karbidowe. Do dziś zachowały się jeszcze pozostałości transformatora. W jarze na zachodnim stoku Górzca zachowała się jeszcze jedna sztolnia i pingi, nie związana z kopalnią Rudolf, ale o tym w kolejnej części.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...