GeoExplorer

Tag: depozyty ludności cywilnej

Opowieści skarbowe (2)

by on Sie.01, 2015, under Skarby

Trzej bracia (1948 rok)Mój ojciec (1920 – 1983)
Jako jeden z nielicznych przebył szlak bojowy Lenino – Berlin. Może dlatego, że był kierowcą Studebakera i „ciągał” działo. Po wojnie raz w roku było spotkanie rodzinne trzech braci – wszyscy tak zwani „frontowcy” (zdjęcie powyżej zrobiono w 1948 roku).
Chłopaki przy kawie (?) rozmawiali głównie o wojnie (trauma wojenna). Ojciec opowiadał:
Po zdobyciu Kołobrzegu ruszyliśmy na Berlin, a tu pół samochodu wojennego dobra, około 5 kg złotych wyrobów, mnóstwo srebra i innych wartościowych rzeczy. Wszystko w skrzyniach po amunicji. Zakopaliśmy to dosyć głęboko na polanie w lesie, w kierunku na Dźwirzyno. Na drzewie zaznaczyliśmy strzałkę.

Pojechaliśmy na początku lat 70-tych. Drzew nie ma, lasu nie ma. Może 5 km w tę stronę, a może 10 km w tamtą (?) …
Teraz można to zlokalizować. Wystarczy wziąć mapę z 1940 – 1945 roku http://igrek.amzp.pl/mapindex.php?cat=TK25 pokryć ze współczesną mapą satelitarną – jak się nakłada mapy: http://www.wykop.pl/ramka/1201709/zobacz-jak-wygladala-twoja-miejscowosc- wiek-temu-w-google-earth/ – i… życzę powodzenia poszukiwaczom.

Chłopaki mieli mnóstwo szczęścia. Po rozwiązaniu ich jednostek, już prawie nad samą Łabą, cała piątka (widoczna na zdjęciu) wracała do domu. Nie będą wracali na „pusto”. Trzy wypakowane dobrem Studebakery jadą do domu. Nie dojechali. Po krótkiej walce z ruskim patrolem postanowili zawartość samochodu zakopać… Ruskich też (województwo zachodniopomorskie, powiat świdwiński, miejscowość Buślary).
Byłem tam (w 1972 roku) z całą trójką braci. Nie znaleźliśmy!

Bardzo bogaty Niemiec
Trzeba ludzi słuchać i wyciągać (czasem) wnioski. Gość po 60-tce opowiada:
Moja babcia przez całe swoje życie mówiła mi bym odszukał to, co zakopał najbogatszy Niemiec z jej wsi…
Powiedział nazwę wsi i nazwisko gospodarza. Podobno zapakował dwie skrzynie jak trumny i dziewięć kanek. W nocy wywiózł to do lasu.Odnaleziony karabinWieś jest niedaleko od mojego miejsca zamieszkania. Pojechałem sprawdzić. W parafii miejscowego kościoła widnieje takie nazwisko, czyli zgadza się. Fakt. Wieść niesie, że był bardzo, bardzo bogaty. Ksiądz pokazał mi jego byłe miejsce zamieszkania. Zrobiłem tak jak w instrukcji powyżej (linki). Widać jak do dziś rozbudowała się wieś, jak wyglądały lasy wtedy i teraz. Wytypowałem hipotetyczne miejsca i pojechałem (w maju 2015 roku). Wyszło, że „gość” opowiadał o tym nie tylko mi. Znalazłem dosyć dużo miejsc po pseudo poszukiwaczach. Byłem krótko, bo wygonił mnie deszcz. Znalazłem jedynie to (galeria zdjęć poniżej):

Koło młyńskie (jeszcze nie zabrałem) chyba tam jeszcze jest. Pewnie w najbliższym czasie pojadę tam ponownie.
Oczywiście ciąg dalszy nastąpi. Opowieści jest bardzo dużo (tych których „dotknąłem” osobiście).
Będę dalej publikował…

tekst i zdjęcia: Gawant (AG)

Możliwość komentowania Opowieści skarbowe (2) została wyłączona :, , , , , , , , , , , więcej...

Opowieści skarbowe (1)

by on Lip.15, 2015, under Skarby

TalaryZanim zacznę opowieść napiszę o niezmierzonej głupocie ludzkiej i proszę tu Czytelników o sugestie – jak temu przeciwdziałać …?
To się dzieje teraz, w 2015 roku…
Zgłasza się do mnie mężczyzna pokazuje mi monetę (zdjęcie powyżej).
Czy ona jest coś warta? Na mojej posesji (w Nakle) kopałem fundament pod garaż i znalazłem garnek, w którym było takich 200, były inne, miały różne obrazki. Zeszlifowałem wszystkie te obrazki, a krążki sprzedałem na złom, dostałem „kupę” kasy, aż prawie 7 tysięcy złotych.
Takie talary ważą od 25 g do 30 g z małym haczykiem, czyli zgadza się.

Kolejny przypadek:
Czy to stanowi jakąś wartość? (gość pokazuje mi „to” na zdjęciu, wielkość 1 cm2).
Było w takim małym starym damskim pierścionku, złoto oddałem na złom (640 zł), a to mogę wyrzucić.
Szkoda, że nie wyrzucił.Zdjęcie Herbu ChludzińskiPowyżej: herb Chludziński – polski herb szlachecki, odmiana herbu Cholewa. Opis herbu: w polu czerwonym między dwiema klamrami srebrnymi, odwróconymi barkami do siebie – miecz ostrzem do góry.

Klejnot trzy pióra strusie
Chludziński / Chludziński – notowane od 1532 roku, od nazwy miejscowej Chludnie (niegdyś okolica szlachecka Chludnie; więcej dwuczłonowych wsi tej nazwy) w dawnej Ziemi Łomżyńskiej (obecnie gmina Mały Płock, powiat kolneński). Nazwisko rzadko spotykane, niemal wyłącznie na Mazowszu – w dawnej Ziemi Łomżyńskiej i dawnej Ziemi Płockiej.
Początek rodowi dało siedmiu braci, którym książę Janusz I Starszy nadał w 1413 roku wymienione Chludnie, skąd wzięli oni później swoje nazwisko. Chludzińscy, licznie rozrodzeni już w swoim gnieździe, początkowo pieczętowali się herbem Cholewa „z tą odmianą, że miecz do góry ostrzem kładą”. Wśród znaczniejszych Chludzińskich w dawnych wiekach spotykamy ponad 40 biorących w kolejnych elekcjach królów polskich w XVII i XVIII wieku. W źródłach historycznych znaleźć można kilkaset notatek na temat różnych Chludzińskich biorących udział w procesach majątkowych, dziedziczących bądź dokonujących transakcji majątkowych w XV – XVIII wieku. Chludzińscy z Chludni pieczętowali się początkowo herbem Cholewa, choć później znajdujemy też przy tym nazwisku i inne herby. Nazwisko nosi obecnie około 1550 Polaków, w powiecie wołomińskim około 15 – 20 osób.

Opowieści
W każdym rejonie Polski krążą legendy o ukrytych skarbach. Odniosę się do opowieści skarbowych dotyczących II wojny światowej. Jest ich bardzo dużo. Napiszę o skarbach, które „dotknąłem” osobiście. Trzeba też wiedzieć, że w opowieściach jest zawsze maleńkie ziarno prawdy (mój poprzedni artykuł „Skarby odnalezione. Zwykłe skarby zwykłych ludzi”).
Znalazłem siedem dużych beczek o różnej zawartości, którą to zawartość zabraliśmy samochodem ciężarowym. Pewnie do dziś chodzi opowieść po wsi, że:
Niemcy przyjechali nocą i odkopali beczki pełne biżuterii, a ten, co był tam rano zebrał jeszcze dwa wiaderka biżuterii…
Mamy piękną opowieść. Ziarno prawdy? – Beczki były.

Trofiejny pociąg
Na początku lat 80-tych ubiegłego wieku doszła do mnie informacja, że „Trofiejny pociąg” jadący z Niemiec do Rosji zatrzymał się w miejscowości Tychowo, a następnie ruszył do Bobolic.
Odcinek Tychowo – Bobolice pokonał w ciągu 48 godzin. Dlaczego?
Może obsługa chciała coś uszczknąć dla siebie? Informacja przeszła mimo uszu. Po jakimś czasie pojechałem w okolice Bobolic, by przeszukać miejsce po rozbitym niemieckim pancernym pociągu. Znalazłem tam mnóstwo niezidentyfikowanego żelastwa i skrzynkę po amunicji.Skrzynka po amunicjiOddałem ją do Izby Pamięci. Z opiekunem izby mocno się rozgadaliśmy. Mówi:
A wiecie o pociągu Trofiejnym? Z Tychowa do nas jechał ponad dwie doby. Rosjanie podstawili samochody, bo dalej tory były rozbite. Zawartość składu pociągu nie była pełna. Cała załoga została rozstrzelana. Mieszkańcy postawili im pomnik.
Odcinek Tychowo – Bobolice to tylko 25 km szosą, a koleją krócej. Do dziś ta trasa czeka na sprawdzenie.Pomnik ku pamięciLasy
Po przeczytaniu kilku książek o wspomnieniach uciekinierów (patrz „Skarby odnalezione. Zwykłe skarby zwykłych ludzi” wątek: Dobra porzucane i ukrywane w czasie wędrówki), pojechałem odszukać miejsca biwakowania uciekinierów.  W lasach koło (…) spotkałem leśniczego. Wywiązała się przyjacielska rozmowa i leśniczy mówi:
Pokażę panu miejsce gdzie był wyręb lasu. Po wyrębie był nasadzony nowy las. Pług leśny zrywa około 30 cm ziemi. Panie, co tam nie było!
Pojechaliśmy. Piękna leśna droga po jednej stronie młody las, po drugiej bardzo stary. Pokazuje:
To tu się ukryli, a ruskie samoloty ich zbombardowały…Waga i puzderkoWłączyłem wykrywacz i wszedłem do starego lasu. Od razu sygnał i jest – puzderko, kieszonkowa waga, a obok złote obrączki, ale… Na kościach dłoni! KONIEC poszukiwań!!! Dalej nie szukam! Uświadamiam leśniczego, co należy zrobić w takich okolicznościach (zgłoszenie do prokuratury, powiadomienie Fundacji Polsko – Niemieckiej „Pamięć” – pisałem o fundacji w moich komentarzach). Leśniczy prosi mnie bym to zachował dla siebie, bo wie ile z tego będzie problemów. Zgodziłem się. Całe szczęście, ze dziś nie potrafię odszukać tego miejsca, bo to było bardzo dawno temu.ObrączkiNa obu obrączkach widnieją te same inicjały i data „1921”.

Hrabina
Kiedyś poznałem autentyczną hrabinę (nazwisko i miejsce zamieszkania znane autorowi). Mieszka – mieszkała w pięknej starej karczmie z 1892 roku. Miała 9 lat gdy rozpoczęła się wojna i opowiada:
Byliśmy w naszej leśniczówce. Moi bracia (trzech) zapakowali do pięciu skrzynek: wszystkie srebra z leśniczówki (1), cenne książki (2), porcelanę (3), obrazy (4) i wszystkie bibeloty (5). Wynosiliśmy po kolei i zakopaliśmy w lesie obok, każdą w innym miejscu. Dopiero w 1976 roku z jednym z braci pojechałam to odszukać. Znaleźliśmy tylko skrzynkę z obrazami.
Widziałem obrazy w jej karczmie – moje wnuki nie musiałyby pracować. Oczywiście pojechałem z Panią Hrabiną do jej byłej leśniczówki. Samochód na jej prośbę zostawiliśmy dosyć daleko. Dlaczego? Mówi:
Bardzo długo sądziliśmy się z lasami o odzyskanie mojej leśniczówki, oni mnie tu dobrze znają, ale tu się zmieniło…
Pokazała na las w około. Włączyłem wykrywacz metali i idę. Niestety zostałem zauważony. Ale się działo! Niesamowita agresja i chamskie zachowanie – ich. Wzywanie policji, całe szczęście, że nie było obok Pani Hrabiny. Nie czekałem na policję – uciekłem. Czy te cztery pozostałe skrzynki tam są? Nie wiadomo. Być może teraz dałoby się to jakoś załatwić – minęło 15 lat.

Młyn
Pod koniec lat 70-tych pracowałem w jednej z telewizji kablowych, jako przedstawiciel. Chodziłem „ po ludziach” i proponowałem, by się podłączyli do „kablówki”. Podczas takiej pracy spotyka się dużo ciekawych osób. Trafiłem do bardzo starej kobiety powyżej 90-ciu lat – całkiem „kumata”. Mieszkanie bardzo skromne, biedne. Tacy starzy ludzie są bardzo ciekawi, mają piękne wspomnienia. I wojna, II wojna i wiele innych bardzo ciekawych zdarzeń. Rozmawiamy. Podpytuję ją jak pamięta wojnę itd. Ona w trakcie rozmowy mówi:
Przed wojną i podczas wojny przez 17 lat byłam gosposią u Niemca młynarza, miał dwóch synów SS-manów, którzy pracowali w obozie koncentracyjnym dla Żydów. Pomagałam mu pakować w beczki srebra, obrazy, piękną porcelanę i inne cenne rzeczy. On te beczki smołował i okręcał papą. Wszystkich beczek było 12. W trzech nie wiem co było, bo to chowali jego synowie. Beczki zakopali w gnojowicy. Młynarz powiedział – mogą leżeć nawet 100 lat, nic się nie stanie.
A gdzie ten młyn? – spytałem i wymieniła miejscowość (…). Około 15 km od tego miejsca. Mój samochód stoi przed domem. Jedziemy razem. Miejsce wygląda tak, szkic poniżej (mógłbym podać współrzędne GPS, z satelity też pięknie widać).Szkic zabudowań młynarzaByłem w tym miejscu obecnie (w kwietniu 2015 roku), nic nieruszone. Beczki chyba jeszcze są?!

Bród przez Wisłę
W 1999 roku zmieniłem miejsce zamieszkania z Pomorza do centralnej Polski. Bardzo szybko poznałem podobnych mi pasjonatów. Tylko, że tu nie ma depozytów. Koledzy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu monet. Bardzo dobrze poznali historię swoich okolic, ale trochę inaczej. Dokładnie określili „Szlak Bursztynowy Rzymian” i inne szlaki handlowe. Miejsca byłych zajazdów, karczm. Pól bitewnych z Krzyżakami. Pojechaliśmy do miejsca dawnego brodu przez Wisłę.Bród, miejsce znalezieniaNa tym polu w sumie znaleźliśmy gdzieś 1000 monet.
Dla mnie to niewiarygodne!
Teraz tu pewnie nic już nie ma.
Na powierzchni około 20 m2 znalazłem to (zdjęcia poniżej). To był tylko jeden „wypad”, bo w 2002 roku weszła ustawa o Ochronie Dóbr Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do dziś tam nie byłem. W tym roku w czerwcu zmieniły się przepisy i już można. To też jest miejsce „skarbowe”.Oryginalna rzymska fibula I-IV wiek n.e.Oryginalna rzymska fibula I – IV wiek n.e.Wiele nakładających się przedmiotów na 20 m2Przedmioty, które znalazłem na powierzchni 20 m2: między innymi grot od bełta do kuszy, nożyk, część zapinki – średniowieczne.

Zakończenie
To jest tylko pierwsza część „moich opowieści”. Ilekroć zejdę do moich zasobnych piwnic, by poszukać eksponatów (tych, których nie oddałem do muzeów), odkrywam, że jeszcze mogę napisać o:
– Przedwojennym dilerze mercedesa
– Najbogatszym Niemcu rolniku ze wsi Trzesieka pod Szczecinkiem
– Drugim takim samym Niemcu spod Bydgoszczy (aktualnie się tym zajmuję)
– Odkrycie zamaskowanej piwnicy – prawdziwy skarb, dużo zdjęć
– Odkrycie złotych monet w hotelu „Pod Orłem”

tekst i zdjęcia: Gawant (AG)

Możliwość komentowania Opowieści skarbowe (1) została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Skarby odnalezione. Zwykłe skarby zwykłych ludzi

by on Paź.03, 2014, under Skarby

MedalionyCelem tego artykułu jest pokazanie śladów świadczących o kulturze materialnej mieszkańców Pomorza przed 1945 rokiem, na podstawie odnalezionych (przed 2000 rokiem) skrytek tzw. „depozytów” ukrytych przez nich (patrz mapa). Pozostawili po sobie materialny ślad w postaci majątku ruchomego, z którego to możemy dowiedzieć się jak żyli i co było dla nich ważne. Przedmioty, jakie ukryli przedstawiają cały dorobek ich życia.
Można wyodrębnić trzy kategorie pozostawiania depozytów:
1. Dobra porzucane i ukrywane w czasie ucieczki
2. Mienie uznane za wartościowe pozostawione w skrytkach – w okresie od lata 1944 do zimy 1945 roku.
3. Przedmioty pozostawione przez Niemców, którzy zostali, a potem na podstawie ustaleń w Poczdamie zostali wysiedleni (przypis).

Ad 1. Dobra porzucane i ukrywane w czasie wędrówki …
W czasie ucieczki ludność zabierała z sobą prawie cały swój dobytek, który w czasie wędrówki stawał się zbyt uciążliwy i niebezpieczny. Po drodze porzucano rzeczy duże i ciężkie, a gdy była możliwość to próbowano schować przedmioty cenne lub uznane za obciążające (dokumenty, odznaczenia itp.). Po przez odpowiednią lekturę i oczywiście mapy można dokładnie poznać trasę uciekinierów. Przytoczę cytat: „ Nazwy, których nikt już nie wymienia” – Marion Donhoff, wydawca: Borussia 2001 rok, str. 37. „Między Bytowem a Kościerzyną jest miejsce, skąd rozpościera się widok na prostą drogę – trzy kilometry w przód i w tył. Na tych sześciu kilometrach ani kwadratowego metra pustej drogi, same wozy, konie, ludzie i udręka…” (podkreślenie moje). Polecam też artykuł (miesięcznik Odkrywca nr 2 – luty 2010) – „Odnaleziony depozyt biwakujących uciekinierów” – szczegóły w artykule.

Ad 2. Mienie uznane za wartościowe pozostawione w skrytkach – w okresie od lata 1944 do zimy 1945 roku …
Mając czas i możliwość przygotowania miejsca ukrycia cennych dla siebie rzeczy wielu mieszkańców ziem Pomorza (tam prowadziłem poszukiwania) wymyślała różne sposoby sporządzenia tzw. skrytek. Dokumenty, zdjęcia i czasami niewielkiej wartości kosztowności typu zegarki ręczne, pojedyncze obrączki lub pierścionki znajdowałem w domach schowane w piecach, na strychach, w piwnicach, w schowkach w ścianach. Kto i jak chował swój dobytek zależało od okoliczności np. czy i co miał do schowania, czas, jaki był do dyspozycji, położenia domu (na odludziu, w środku wsi), ukształtowania okolicy (znaki, punkty charakterystyczne), dostępne środki transportu. Tuż przed ewakuacją (mój poprzedni post – szczególnie archiwa mówiące o tym jak Niemcy wstrzymywali ewakuacje do ostatniej chwili) mieszkańcy nie mieli czasu na przygotowanie skrytek, była mroźna zima, dlatego też chowano w budynkach gospodarskich pod klepiskiem w chlewikach, drewutniach, szopach, stodołach a nawet w gnojownikach.

W tych miejscach znajdowane są: kanki, skrzynie z ziarnem, ubraniami, silnikami. Trafiają się tam także pługi, brony i inny drobny sprzęt rolniczy. Praktycznie obok każdego gospodarstwa były znajdowane skrytki.
Jak je sporządzano? Na to nie ma reguły. Najczęściej na skraju i w głębi lasu, na wzniesieniach, w wąwozach, obok starych dużych drzew, głazach narzutowych, na miedzach, skarpach i w najbliższej okolicy domu, w kącie ogrodu czy studni. Bywa, że skrytki były rozrzucone po całym sadzie, zakopane w bliskiej odległości od siebie 1-3 metrów. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby mieszkańcy ukrywali swój dobytek w jednym miejscu (dole). Dzielono dobytek na części mając nadzieję, że nie wszystko odkryje ewentualny poszukiwacz. W pobliżu zabudowań często znajdowane są weki, które zachowały się w doskonałym stanie. Zostały odnalezione w 2001 roku. Przeleżały w ziemi 56 – 57 lat. Kompoty, mięso, słonina po tak długim leżakowaniu w ziemi nadal nadawały się do spożycia.

Ad 3. Dobra pozostawione przez tych, którzy uniknęli wojennej ewakuacji, ucieczki …
Pozostało ich niewielu. Mieszkańcy którzy zostali nie mieli już czasu na przygotowanie porządnej skrytki. Nowi „sąsiedzi” („Przesiedlenie ludności polskiej z Kresów Wschodnich do Polski 1944-1947. Wybór dokumentów”, Warszawa: Neriton, 2000) patrzyli im już na ręce. Chowali rzeczy o wartości sentymentalnej. Pozostały po nich przede wszystkim dokumenty i zdjęcia zakopane w słoikach czy w zawiniątkach z płótna lub skóry. Wynoszone były w nocy i zakopywane najczęściej w głębi lasu.
W czasie wojny i krótko po wojnie szabrownicy poszukiwali głównie kosztowności a resztę niszczyli. Niestety również wiele lat po wojnie część tzw. ”poszukiwaczy” nie szanowała znalezisk i wiele przedmiotów świadczących o kulturze materialnej ludności przedwojennej bezpowrotnie i bezmyślnie zniszczyła. Przyczyną nie zawsze był stan prawny niepozwalający na poszukiwania skarbów zakopanych w ziemi. Często była nieświadomość wagi takich znalezisk. Świadom wartości odnajdywanych przedmiotów (ja po dość długim czasie), często walcząc ze swoją zachłannością, oddawałem część lub całość znaleziska do muzeum. Jednak po doświadczeniach, nie tylko opisanych w prasie (ale i osobistych) gdzie oddający do muzeum przypadkowe znalezisko został potraktowany jak przestępca i miał ogromne problemy, robiłem to anonimowo, nie podając miejsca i czasu znaleziska, tym samym bezpowrotnie tracąc możliwość opisania nie tylko tego miejsca, w którym znaleziono depozyt, ale i wyciągnięcia wniosków dotyczących ludzi, którzy tam mieszkali. Także nie dając możliwości opisania depozytów, jako zjawisko w całości.KufleTrzeba też wiedzieć jak poszukiwania wyglądają w naszym kraju pod względem prawnym. Najlepiej oddaje to artykuł, który ukazał się w gazecie „Rzeczpospolita” w dziale kultura, link – http://www.rp.pl/artykul/212825,828584-Uczciwy-poszukiwacz-skarbu-nie-dostanie-nagrody.html który mówi o:
– skarb musi trafić do muzeum…
– nie wolno samowolnie wykopywać starych rzeczy…
– chcesz poszukiwać skarbów, postaraj się o zezwolenie…
– przepisy dla uczciwych znalazców…
– na znaleźne poczekasz nawet 2 lata…
– skarby powinny należeć do znalazców…

tekst i zdjęcia: Gawant (AG)
przypis autora: dalsze szczegóły w moich wpisach-komentarzach

przypis GeoExplorer: artykuł powstał jako kontynuacja i odpowiedź na publikację „Skarby zakopane-nieznalezione. Kto i gdzie je ukrył ? ” część 1 i 2Mapa depozytów

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...