GeoExplorer

Tag: duchy

Legenda o Sydonii von Borck …

by on Paź.15, 2015, under Legendy

Duch SydoniiSydonia von Bork urodziła się około 1540 roku w Strzmielach. Tam, na zamku swojego ojca, wychowywała się wraz z siostrą Urszulą i bratem Ulrichem. Gdy podrosła zamieszkała na dworze Księcia Filipa I w Wołogoszczy. Była to dziewczyna niezwykła, którą powszechnie uważano ją za najpiękniejszą pannę na Pomorzu Zachodnim. Do tego posiadała ponadprzeciętną inteligencję oraz królewskie maniery. Każdy młodzieniec, który miał okazje ja poznać, natychmiast ulegał jej urokowi.
Sydonia posiadała już jednak swojego wybranka. Był nim książę Ernest Ludwik, syn Filipa I. Dziewczyna kochała go ponad wszystko, on zaś odwzajemniał to uczucie. Złożył jej obietnice ślubu, a tym samym miał umożliwić jej wstąpienie do panującego na Pomorzu rodu Gryfitów. Do umówionego ślubu nigdy jednak nie doszło. Ernest Ludwik uległ swoim krewnym, według których związek z Borkówną byłby mezaliansem. Posłuchał udzielonych mu rad i wkrótce ożenił się z księżniczka niemieckiego pochodzenia.

Zdruzgotana, pełna żalu Sydonia, czym prędzej opuściła dwór książęcy. Owa Niemka nie mogła się z nią równać pod żadnym względem. Ucierpiała również jej duma. Borkowie był to bowiem ród słowiański, szlachetny, równie stary, co ród Gryfitów, choć nie książęcy. Dziewczyna wróciła do rodzinnego domu. Podjęła decyzje, że nikomu już nie odda swego serca i pozostanie panną do końca życia.
Gdy zmarli jej rodzice, między rodzeństwem rozgorzał spór o rodzinny majątek. Gdy Ulrich się ożenił, siostry nie przypadły do gustu nowej pani, niechęć ta była odwzajemniona. Sydonia postanowiła opuścić dom na zawsze. Tak rozpoczęła się jej długoletnia tułaczka. Na początku zamieszkała w klasztorze w Marianowie. Później osiedlała się jeszcze w Stargardzie Szczecińskim, w Szczecinie, oraz w Resku, jednak nigdzie nie została na zbyt długo. W końcu w 1604 roku, w wieku 56 lat, ponownie zamieszkała w Marianowie, by tam doczekać końca swoich dni.

Nie było jej jednak dane doczekać ich w spokoju. W rodzinie książęcej coraz częściej zaczęły zdarzać się nagłe zgony. Umarł książę Filip I, umarł jego syn, oraz wielu innych spośród Gryfitów. Podejrzenia padły na Sydonie, która choć już nie młoda, nadal energicznie spierała się z bratem o majątek, a ponadto zajmowała się ziołolecznictwem. W 1617 roku po raz pierwszy oskarżona ją o uprawianie czarnej magii oraz rzucenie klątwy na ród Gryfitów. Proces był długi, uciążliwy, oraz bezowocny. Dwa lata później Sydonię oskarżono po raz drugi. Pod zbrojną eskortą została przewieziona z Marianowa do Oderburga. Tam poddano ją torturom. Umęczona, prawie nieprzytomna Sydonia przyznała się do winy. Gdy jednak oprzytomniała odwołała swoje zeznania. Torturowano ją jeszcze kilkakrotnie. Ostatecznie wyrok zapadł, a Sydonię uznano za winną. Ponoć po odczytaniu wymierzonej jej kary, kobieta miała zwrócić się do Księcia Franciszka i przepowiedzieć mu, że i on niedługo po niej, utraci życie.

Książę okazał się wspaniałomyślny. Mając na względzie szlachetne pochodzenie wiedźmy, rozkazał ją ściąć, a dopiero później jej szczątki spalić na stosie. Lud był pod wielkim wrażeniem tej łaski. Sydonia jednak, obojętna, pełna pogardy dla wszystkich, nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Ścięto ją 19 sierpnia 1620 roku, niedaleko miejsca gdzie dziś znajduje się Muzeum Narodowe. Jej ciało spalono na Psim Wzgórzu, a prochy rozsypano na polach. Książę Franciszek zmarł dwa miesiące po egzekucji.
10 marca 1637 roku ludność Siecina wyległa na ulice, skupiła się wokół zamków i w kościołach. Wszyscy słuchali bicia dzwonów. Dzwonów, które obwieszczały śmierć Bogusława XIV, ostatniego księcia z rodu Gryfitów.
Tak dopełniła się klątwa Sydonii. Do dziś jest ona nazywana białą dama szczecińskiego zamku. Czasem można ją spotkać w białej, zwiewnej sukni, jak spaceruje po zamkowym dziedzińcu. Podobno uśmiech gości na jej twarzy.

Możliwość komentowania Legenda o Sydonii von Borck … została wyłączona :, , , więcej...

Legenda o Białej Damie w Kamieńcu…

by on Gru.19, 2013, under Legendy

Duch SydoniiGdy w XIV wieku po Śląsku podróżowała księżniczka Berendyna, trasa jej wojaży wiodła przez Kamieniec Ząbkowicki. Przyjechała tu wieczorem, więc nie chciała budzić braci klasztornych szykujących się już do snu w cysterskim klasztorze. Giermkowie rozbili obozowisko na pobliskim wzgórzu, w pobliżu klasztoru. Gdy wczesnym rankiem księżniczka wstała, ujrzała przepiękną krainę i pomyślała : „Tak tu pięknie, że na tej skale mógłby stanąć zamek. Chyba każę go zbudować”. Kiedy tylko pomyślała, usłyszała za sobą cichy, łagodny głos:

Nie rób tego. Jeśli powstanie tu zamek, będą tylko waśnie i boje…

Księżniczka obejrzała się i nagle zauważyła we mgle, na zroszonej trawie, piękną kobietę w białych szatach, powoli rozpływającą się w tej mgle. Gdy później opowiedziała o tym zjawisku braciszkom klasztornym, opat wyjaśnił, że był to duch Herty, narzeczonej czeskiego księcia Bożywoja, która przypadkowo zginęła podczas jednej z potyczek. A książę, który bardzo ją miłował, pochował Hertę, na tym właśnie wzgórzu. Podobnie było, gdy książę ziębicki, który także obozował w tym miejscu, również zapragnął zbudować tu zamek. On także usłyszał cichy głos:

Nie rób tego, bo będą właśnie i poleje się wiele krwi niewinnej…

Książę także odstąpił od pomysłu i zamek nie stanął w tym miejscu.

Możliwość komentowania Legenda o Białej Damie w Kamieńcu… została wyłączona :, , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...