GeoExplorer

Tag: Indie

Krakatau. Erupcja 1883 rok

by on Wrz.02, 2016, under Historia

Krakatau (1)Krakatau – „Milcząca Góra”, ten stratowulkan znajduje się na jednej z małych wysepek w Cieśninie Sundajskiej, pomiędzy południowo-wschodnią częścią Sumatry, a Jawą. Ta mało znana i niemal nie zamieszkała wysepka wulkaniczna, o powierzchni 30 km2, leży w indonezyjskim pasie wulkanicznym.
Według Verbeeka i innych wulkanologów, pierwotnie wznosił się tutaj stożek zbudowany z wulkanicznych skał andezytowych, wysoki co najmniej na 2000 metrów. Na skutek jakiejś starej potężnej eksplozji połączonej z zapadnięciem, utworzyła się wielka kaldera. Nad powierzchnią morza sterczały pozostałości pierwotnego wału kraterowego w postaci trzech małych wysepek.
Wskutek późniejszej działalności erupcyjnej utworzył się bazaltowy stożek Rakata, który osiągnął wysokość 800 metrów. Podobne mniejsze stożki zbudowane ze skał andezytowych – Daman i Perboewatan, powstały w sąsiedztwie Rakata, łącząc się z nim następnie w jedną całość.

Pierwsza erupcja tego wulkanu miała mieć miejsce w 416 roku, kiedy to nastąpiło zapadnięcie się pierwotnego wulkanu, w wyniku którego powstała 7-kilometrowa kaldera. Od czasu wybuchu w latach 1680 i 1684 Krakatau pokryty bujną roślinnością podzwrotnikową, uważano za wulkan wygasły. Od 1878 roku zaczęto odczuwać coraz częstsze i silniejsze trzęsienia ziemi w jego rejonie. 1 września 1880 roku silne trzęsienie ziemi uszkodziło latarnię morską „First Point” na zachodnim brzegu Jawy, 70 km na południowy-wschód od Krakatau.
W 1883 roku nastąpił wybuch, w trakcie którego część wyspy wyleciała dosłownie w powietrze.
Na wiosnę tego roku dały się zauważyć pierwsze sygnały ostrzegawcze w postaci trzęsień ziemi i podziemnych odgłosów. Kolejne wstrząsy odczuwane były w maju 1883 roku, w Katimbang. Z końcem tego miesiąca mieszkańcy Batawii, stolicy sąsiedniej Jawy, wynajęli nawet statek, by z bliska przypatrzyć się spodziewanemu wybuchowi wulkanu. Stwierdzono, że stożek Perbuatan wznowił swoją działalność.Krakatau 1883 rokZe szczytu wulkanu wznosiły się wysokie słupy pary, a silne, pochodzące z głębi detonacje wstrząsały całą wyspą. Z każdym dniem wzmagała się działalność wulkanu. Silne odgłosy słychać było na odległość kilkunastu, a później 30 km. Wulkan wyrzucał w powietrze olbrzymie ilości pyłów wulkanicznych, które utworzyły szeroko rozpościerające się gęste czarne chmury.
Na przestrzeni setek kilometrów zapanowała zupełna ciemność. Rozgrzana w głębi woda wypędziła ku brzegom wielkie ilości ryb, na połów których wyruszyli miejscowi. Zachowało się nawet u Malajów powiedzenie: „Gdy ryba wychodzi na brzeg, Milcząca Góra ma przemówić”.
Pierwsze spostrzeżenia zawdzięczane są statkom, przepływającym w tym czasie przez Cieśninę Sundajską. 20 maja widoczna była wielka chmura w postaci pinii, wznosząca się w górę z krateru Krakatau. Przeprowadzone pomiary wykazały iż chmura osiągała wysokość 11.000 metrów. Pomimo znacznego oddalenia od wyspy, na statki zaczął opadać pył wulkaniczny. Aż do końca sierpnia wybuchy nie były zbyt intensywne, aczkolwiek pewne wzmożenie aktywności nastąpiło z końcem czerwca.

Z początkiem sierpnia zaczęto obserwować, że na wyspie są czynne trzy kratery wyrzucające parę i popioły. Działalność wulkaniczna wyraźnie wzmagała się. W połowie sierpnia mieszkańców okolicznych wysp opanowała panika.
26 sierpnia ciągłe błyskawice przelatywały nad wulkanem, silne odgłosy słychać było w Batawii, odległej o 150 km, którą jednocześnie nawiedziło trzęsienie ziemi. Następnego dnia o godzinie 7:00 niebo tak zachmurzyło się, że nawet w Batawii konieczne było zaświecenie lamp. Ciemności zapanowały również nad cieśniną i okolicznymi miastami. Zaczął padać silny deszcz popiołów i nastąpiły powtarzające się wstrząsy podziemne. Bez przerwy słychać było grzmoty, podobne do wystrzałów armatnich oraz szczególne trzaski, prawdopodobnie wywołane ocieraniem się o siebie w powietrzu kamieni, wyrzucanych w górę i spadających w dół. Słup pary, wysokości około 30 km, wzniósł się w górę i w wyższych warstwach atmosfery rozpostarł na kształt olbrzymiego baldachimu. Tą ogromną chmurę oświetlały od czasu do czasu zygzakowate błyskawice, a o zachodzie słońca wyglądała ona jak krwistoczerwona zasłona.Krakatau (2)27 sierpnia o godzinie 10:00 ustały oznaki zbliżającej się katastrofy.
Nagle, po dwóch czy trzech wybuchach, nastąpiła straszliwa eksplozja, która oderwała 2/3 wyspy, wyrzucając kilka kilometrów sześciennych materiału skalnego w powietrze. Olbrzymie ilości popiołu i pumeksu pokryły znaczną przestrzeń, a w wielu miejscach tak grubą warstwą, że statki nie mogły przepływać. Popioły i cząstki lawy spadły na pokłady okrętów na Oceanie Indyjskim aż na odległość 2000 km, a 29 sierpnia popioły spadły na statek „British Empire”, znajdujący się w odległości 2500 km od Krakatau.
Odgłos tej największej wówczas eksplozji na świecie słychać było prawie na 1/8 powierzchni Ziemi. Już poprzednie grzmoty słychać było na Sumatrze, na Jawie i brzegach Borneo. W Achean, porcie leżącym na północnym krańcu Sumatry i odległym o 1700 km od Krakatau sądzono, że nieprzyjaciel zaatakował port i zarządzono pogotowie wojskowe dla jego obrony. W Singapurze odległym o 850 km przypuszczano, że to jakiś statek, będący w niebezpieczeństwie, strzela z dział wzywając pomocy i wysłano dwa parowce na ratunek.

W północnym kierunku od Krakatau, huk było słychać w Bangkoku w odległości 2740 km, z kolei w kierunku południowym odgłosy podobne do wystrzałów armatnich słyszano w Perth, w zachodniej Australii, w odległości 1747 km oraz w południowej Australii w odległości 3200 km. Po stronie zachodniej grzmoty słyszano na Cejlonie, w Dutch Bay w odległości 3230 km i na wyspach Chagos oddalonych o 3600 km. Na wyspie Rodriques odległej o 4800 km, usłyszano huk w cztery godziny po wybuchu, tyle bowiem czasu potrzebne było, aby fala dźwiękowa przebyła tą odległość.
Pył wulkaniczny wzniósł się wysoko w powietrze – na wysokości 30 km porwał go potężny prąd powietrza i poniósł naokoło Ziemi, którą obiegł w ciągu 13 dni. Pył został zaniesiony z Krakatau do wschodnich i zachodnich brzegów Afryki, do Cejlonu i Indii, do Trynidadu, Panamy i na Hawaje.
Był ona przyczyną osobliwych zjawisk na niebie – w niektórych miejscowościach słońce było niebieskie, w innych zaś księżyc przybrał barwę zieloną.Krakatau przed erupcjąNiezwykle piękne zachody słońca, które można było podziwiać przez kilka miesięcy, począwszy od końca września, spowodowane były obecnością drobnego pyłu wulkanicznego w górnych warstwach atmosfery. Dopiero po dwóch latach opadły wszystkie cząstki pyłu pochodzące z wybuchu wulkanu.
Wybuch wywołał wielkie fale na morzu. Największa z nich powstała przy Krakatau 27 sierpnia o godzinie 10:00 i wzniosła się o 17 metrów ponad poziom morza przy brzegach Cieśniny Sundajskiej obiegając połowę kuli ziemskiej. Na północy dotarła ona do brzegów Anglii i Francji, na południu do brzegów Australii i Nowej Zelandii. Zauważono ją na Hawajach i na zachodnich wybrzeżach Ameryki Północnej oraz Alaski. Olbrzymie fale morskie wywołały duże zniszczenia. Z powodu wybuchu i powstałych fal morskich 163 wsie uległy całkowitemu zniszczeniu, a 112 częściowemu.
Życie straciło ponad 36.000 ludzi.

Na skutek erupcji Krakatau z morza wynurzyły się dwie nowe wyspy – Steers Island i Calmeyer Island, które później zostały zmyte przez morskie fale.
Na drugi dzień po strasznym wybuchu nastąpiło uspokojenie zjawisk towarzyszących mu. Gdy chmury popiołu rozrzedziły się stwierdzono, że część wyspy przestała istnieć, a góra została przecięta na dwie części odsłaniając przekrój od powierzchni morza. Na miejscu wysokiej góry powstała głębia morska przekraczająca 300 metrów. Zachowała się jedynie część południowa, która zwiększyła się na skutek podniesienia w tym miejscu dna morskiego. Eksplozja o niesłychanej sile rozpyliła połowę wyspy wyrzucając jej pyły aż do wysokości 30 km.
Ilość wyrzucanego materiału wulkanicznego oceniono na 18 km3, który pokrył powierzchnię ponad 800 km2, z jego grubością malejącą w miarę oddalania się od centrum wybuchu.
Nagie, sterczące znad powierzchni morza skały wulkaniczne przez długi czas pozbawione były śladów jakiegokolwiek życia. Trzy lata po wybuchu, w 1886 roku, wyspę odwiedził dyrektor ogrodu botanicznego w Buitenzorgu na Jawie, M.Treub, stwierdzając już obecność pewnych roślin, głównie nielicznych traw i glonów. Gdy po 11 latach powtórnie odwiedzono wyspę rosły już na niej małe drzewa, których nasiona najprawdopodobniej zawlekły na nią ptaki.KrakatauWyspa Krakatau stała się przedmiotem badań przyrodniczych. W 1919 roku stwierdzono już obecność ponad 270 gatunków roślin, a ze świata zwierzęcego zwłaszcza bogactwo gatunków pająków i mrówek, pojawiły się również kraby. Podczas jednej z naukowych ekspedycji udało się schwytać dużego pytona siatkowego, warana paskowanego i 3-metrowego krokodyla. Najbardziej interesujące było stwierdzenie obecności na wyspie lądowych ślimaków, nie przypuszczano bowiem, aby mogły one przebyć drogę morską.  W 1928 roku było już prawie 300 gatunków traw i krzewów. Wiele gatunków zwierząt, zwłaszcza kręgowców, wyginęło wkrótce po przybyciu na Rakata. Przeprowadzone w latach 80-tych XX wieku badania wykazały, że Rakata i Anak są systematycznie zasiedlane przez rozmaite gatunki stawonogów z aeroplanktonu (72 gatunki). W następnych latach wyspy były kolonizowane przez przypadkowe pojawianie się różnych grup roślin i zwierząt – zauważono między innymi około 30 gatunków ptaków lądowych, 9 gatunków nietoperzy, 10 gadów i ponad 600 gatunków bezkręgowców. Pomimo iż bioróżnorodność osiągnęła pod względem ilościowym poziom porównywalny z poziomem na innych wyspach tego typu (po około 100 latach od erupcji), skład gatunkowy cechuje mniejsza stabilność.

Obecnie obszar dawnego wybuchu jest pokryty bujną roślinnością podzwrotnikową, a rząd holenderski w pierwszej połowie XX wieku uznał wyspę Krakatau za park narodowy i w dalszym ciągu prowadzone są na jej terenie badania nad migracją gatunków flory i fauny. Krakatau do chwili obecnej przejawia aktywność wulkaniczną. W 1928 roku stwierdzono na przykład pewne oznaki aktywności. W czerwcu 1929 roku z morskich fal wynurzyła się nowa, dymiąca wyspa wulkaniczna, która nazwano „Anak Krakatau” (dziecko Krakatau), osiągając z początkiem sierpnia wysokość 50 metrów, aby 9 sierpnia zniknąć pod falami morza i w wyniku wznowionej aktywności wulkanicznej 13 sierpnia wynurzyć się ponownie, wykazując ożywiona działalność przejawiająca się wyrzucaniem popiołów, bomb wulkanicznych i dużych bloków skalnych. Obecnie ma ona ponad 300 metrów wysokości, a stożek wciąż rośnie około 9 metrów rocznie – wysokość porównuje się z dawnym Krakatau. W związku z kilkoma wypadkami ustanowiono zakaz zbliżania się do wulkanu w promieniu 3 km.
W 1939 roku na jednym z posiedzeń Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika wyświetlono film przedstawiający ten wybuch, którego autorem był prof dr. Józef Zwierzycki, ówczesny szef służby geologicznej w Indiach Holenderskich. Niestety film został zniszczony podczas II wojny światowej w Warszawie.

Możliwość komentowania Krakatau. Erupcja 1883 rok została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Bodhisattva

by on Lut.01, 2016, under Galimatias

BodhisattvaZnacie postać Bodhisattwy? Bodhisattwa po zobaczeniu ile jest cierpienia na ziemi, zdecydował się nie przechodzić bram Raju i pozostać na ziemi tak długo, aż wszyscy ludzie zostaną uwolnieni. Prawda jest taka, że gdy Bodhisattwa przechodził swój punkt krytyczny, to znaczy punkt bez odwrotu, a jest nim potrójna próba światła, nie mógł On już wycofać się z tej drogi. Przejście potrójnej próby zagwarantowało Mu wieczną chwałę i od tej chwili jego przebudzenie było już tylko kwestią czasu, mógł się przebudzić tu, lub w zaświatach. Tak więc nie może już się wycofać i nie mógł więc w żaden sposób wrócić do starych cykli inkarnacyjnych i inkarnować, podobnie jak większość ludzi inkarnuje się w dalszym ciągu, w cyklach. Ta historia w pewnym sensie jest jak najbardziej prawdziwa, lecz została zniekształcona, a już sama interpretacja, och! – została stworzona przez ludzi i jest jak najbardziej całkowitą bzdurą!

Jedyne co się wtedy wydarzyło i to nie po raz pierwszy to, to, że Bodhisattwowie  gdy już dochodzili do tego punktu przejścia, postanawiali nie opuszczać ziemi, zostając tu dalej, w ludzkiej formie, lecz w żaden sposób niczego nie tracąc. Zrozumcie ludzie, że ludzcy aniołowie wcielają się na ziemię nie po to by gdzieś z niej uciekać, ale po to by doświadczać życia! Lecz najczęściej, gdy się już tu znajdywali, zapominając o wszystkim, biorąc to co dali im ludzie, zamiast doświadczać życia, wyrzekali się życia i tak robią cały czas! Wy tutaj przyszliście by doświadczać, by się bawić, a zamiast tego, co robicie? Wyrzekacie się jak zwykle wszystkiego, staracie się rozwijać duchowo i właśnie w ten sposób tracicie wszystko to, po co żeście tu naprawdę przyszli!

Rozwój duchowy nie istnieje, jest tylko ludzkim wymysłem, próbą odpowiedzi na pytania, na które nie poznali jeszcze odpowiedzi! Więc wracacie w kolejnych cyklach i co się dzieje? Dokładnie to samo! Zbieracie doświadczenia, lecz nie do końca są to doświadczenia, po jakie tu przyszliście! Zamiast cieszyć się życiem, wy w większości cierpicie, a jak nie cierpicie, to wasze życie jest takie jakby Go tu nie było, zamiast doświadczać zamykacie się w tych waszych umysłach i wciąż analizujecie, wciąż myślicie co jeszcze powinniście zrobić, wciąż zadajecie sobie pytania typu:
Czemu to nie działa?
albo:
Co robię nie tak?!
I tak umieracie już za samego życia! A co robią Bodhisattwowie gdy się już wreszcie przebudzą? Odkrywają tę prostą tajemnicę, przypominają sobie o tym kim naprawdę są i po co tu naprawdę przyszli i w końcu sobie na to pozwalają.

Zaczynają korzystać z życia, cieszyć się wszelkimi przyjemnościami życia. A Tak! W końcu biorą wszystko to, czego sobie wcześniej z jakichś powodów zabraniali. Zaczynają żyć pełną piersią! Rozumiecie!? W końcu mogą sobie pożyć i podoświadczać, pocieszyć się życiem na maksa. Tyle ich wcześniejszych wcieleń oscylowało na brakach, że w tej chwili wybierają życie w pełnym dostatku. No i jak myślicie, czy wyrzekając się czegokolwiek można się od czegoś uwolnić? Nie! Nie można. To jest bzdura wrzucana przez tych, dla których liczą się tylko sława i tytuły. Nic oni nie wiedzą i nic oni nie czują. Nie można się w taki sposób od niczego uwolnić. Wyrzeczenia powodują jeszcze większe związania i uzależnienia! Tylko życie pełną piersią, bez żadnych wyrzeczeń, ciesząc się wszystkim na maksa, tylko taki sposób życia gwarantuje prawdziwą wolność. Tak więc Bodhisattwowie zostają tu tylko z jednego powodu, by cieszyć się życiem, by te ostatnie wcielenie tu było dosłowną pompą! A tak! A co myśleliście? Że to będą manifestacje tylko świetlane i dobre?

To wy oceniacie i dzielicie świat na zły i dobry, Bodhisattwowie wiedzą doskonale, że dobro i zło nie istnieje i nie ma potrzeby dzielić czegokolwiek. Nie ma sensu tworzyć kolejnej iluzji, wybierają życie i autentyczność. A jak przy okazji pomogą trochę w przebudzeniu innych ludzi, to czemu ni. Są tu by służyć ludziom żyjąc samemu w pełni, autentycznie, samemu będąc prawdą i właśnie to manifestując. Ale żaden Bodhisattwa nie ma zamiaru żyć tu wiecznie, czy cierpieć za jakieś inne życie. A już pełnym nonsensem jest przekonanie, by jakiś Bodhisattwa miał tu żyć do samego końca, aż ostatni człowiek zostanie oświecony i uzyska wolność. Czy wy nie wiecie, jakie w zaświatach ciągną się kolejki by móc się tu narodzić? Bodhisattwa chyba by się nie doczekał. Całe rzesze aniołów, które jeszcze się tu nie wcielały, tylko czekają na swoją kolej. Wielu by zabiło, by się tu dostać. Wy już tu jesteście, macie możliwości, a zamiast żyć, dalej stoicie w tym swoim wycofaniu…

To wszystko, te całe interpretacje o Bodhisattwach, to wierutne bzdury! Nie ma w nich ani cienia prawdy. Nikt nie zostaje tu na wieczność, nikt oprócz śpiących ludzików niczego sobie nie zakłada. A tym bardziej Bodhisattwowie, bo to nonsens jest. Bodhisattwa z niczego nie rezygnuje, z niczego się nie wycofuje. Żyje tu na ziemi w stanie bycia tym czym jest i w każdej chwili może odejść. Nic Go tu nie trzyma. I wielu z Nich żyje tu od bardzo dawien dawna i jak najbardziej, odejdą, kiedy sami zechcą. Nic Ich tu nie trzyma po za Ich własną Wolą Bycia właśnie Tu i Teraz właśnie w Tym pięknym miejscu, jakim jest Ziemia. I taka jest prawda. Mam nadzieję, że rozwiązałem parę kolejnych zagwozdek.

Jestem mesjaszem, zbawicielem, buddą, bodhisattwą! Jestem tym, czym Jestem!

autor: Samuel Blog Księżycowy

Możliwość komentowania Bodhisattva została wyłączona :, , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...