GeoExplorer

Tag: kaldera

Krakatau. Erupcja 1883 rok

by on Wrz.02, 2016, under Historia

Krakatau (1)Krakatau – „Milcząca Góra”, ten stratowulkan znajduje się na jednej z małych wysepek w Cieśninie Sundajskiej, pomiędzy południowo-wschodnią częścią Sumatry, a Jawą. Ta mało znana i niemal nie zamieszkała wysepka wulkaniczna, o powierzchni 30 km2, leży w indonezyjskim pasie wulkanicznym.
Według Verbeeka i innych wulkanologów, pierwotnie wznosił się tutaj stożek zbudowany z wulkanicznych skał andezytowych, wysoki co najmniej na 2000 metrów. Na skutek jakiejś starej potężnej eksplozji połączonej z zapadnięciem, utworzyła się wielka kaldera. Nad powierzchnią morza sterczały pozostałości pierwotnego wału kraterowego w postaci trzech małych wysepek.
Wskutek późniejszej działalności erupcyjnej utworzył się bazaltowy stożek Rakata, który osiągnął wysokość 800 metrów. Podobne mniejsze stożki zbudowane ze skał andezytowych – Daman i Perboewatan, powstały w sąsiedztwie Rakata, łącząc się z nim następnie w jedną całość.

Pierwsza erupcja tego wulkanu miała mieć miejsce w 416 roku, kiedy to nastąpiło zapadnięcie się pierwotnego wulkanu, w wyniku którego powstała 7-kilometrowa kaldera. Od czasu wybuchu w latach 1680 i 1684 Krakatau pokryty bujną roślinnością podzwrotnikową, uważano za wulkan wygasły. Od 1878 roku zaczęto odczuwać coraz częstsze i silniejsze trzęsienia ziemi w jego rejonie. 1 września 1880 roku silne trzęsienie ziemi uszkodziło latarnię morską „First Point” na zachodnim brzegu Jawy, 70 km na południowy-wschód od Krakatau.
W 1883 roku nastąpił wybuch, w trakcie którego część wyspy wyleciała dosłownie w powietrze.
Na wiosnę tego roku dały się zauważyć pierwsze sygnały ostrzegawcze w postaci trzęsień ziemi i podziemnych odgłosów. Kolejne wstrząsy odczuwane były w maju 1883 roku, w Katimbang. Z końcem tego miesiąca mieszkańcy Batawii, stolicy sąsiedniej Jawy, wynajęli nawet statek, by z bliska przypatrzyć się spodziewanemu wybuchowi wulkanu. Stwierdzono, że stożek Perbuatan wznowił swoją działalność.Krakatau 1883 rokZe szczytu wulkanu wznosiły się wysokie słupy pary, a silne, pochodzące z głębi detonacje wstrząsały całą wyspą. Z każdym dniem wzmagała się działalność wulkanu. Silne odgłosy słychać było na odległość kilkunastu, a później 30 km. Wulkan wyrzucał w powietrze olbrzymie ilości pyłów wulkanicznych, które utworzyły szeroko rozpościerające się gęste czarne chmury.
Na przestrzeni setek kilometrów zapanowała zupełna ciemność. Rozgrzana w głębi woda wypędziła ku brzegom wielkie ilości ryb, na połów których wyruszyli miejscowi. Zachowało się nawet u Malajów powiedzenie: „Gdy ryba wychodzi na brzeg, Milcząca Góra ma przemówić”.
Pierwsze spostrzeżenia zawdzięczane są statkom, przepływającym w tym czasie przez Cieśninę Sundajską. 20 maja widoczna była wielka chmura w postaci pinii, wznosząca się w górę z krateru Krakatau. Przeprowadzone pomiary wykazały iż chmura osiągała wysokość 11.000 metrów. Pomimo znacznego oddalenia od wyspy, na statki zaczął opadać pył wulkaniczny. Aż do końca sierpnia wybuchy nie były zbyt intensywne, aczkolwiek pewne wzmożenie aktywności nastąpiło z końcem czerwca.

Z początkiem sierpnia zaczęto obserwować, że na wyspie są czynne trzy kratery wyrzucające parę i popioły. Działalność wulkaniczna wyraźnie wzmagała się. W połowie sierpnia mieszkańców okolicznych wysp opanowała panika.
26 sierpnia ciągłe błyskawice przelatywały nad wulkanem, silne odgłosy słychać było w Batawii, odległej o 150 km, którą jednocześnie nawiedziło trzęsienie ziemi. Następnego dnia o godzinie 7:00 niebo tak zachmurzyło się, że nawet w Batawii konieczne było zaświecenie lamp. Ciemności zapanowały również nad cieśniną i okolicznymi miastami. Zaczął padać silny deszcz popiołów i nastąpiły powtarzające się wstrząsy podziemne. Bez przerwy słychać było grzmoty, podobne do wystrzałów armatnich oraz szczególne trzaski, prawdopodobnie wywołane ocieraniem się o siebie w powietrzu kamieni, wyrzucanych w górę i spadających w dół. Słup pary, wysokości około 30 km, wzniósł się w górę i w wyższych warstwach atmosfery rozpostarł na kształt olbrzymiego baldachimu. Tą ogromną chmurę oświetlały od czasu do czasu zygzakowate błyskawice, a o zachodzie słońca wyglądała ona jak krwistoczerwona zasłona.Krakatau (2)27 sierpnia o godzinie 10:00 ustały oznaki zbliżającej się katastrofy.
Nagle, po dwóch czy trzech wybuchach, nastąpiła straszliwa eksplozja, która oderwała 2/3 wyspy, wyrzucając kilka kilometrów sześciennych materiału skalnego w powietrze. Olbrzymie ilości popiołu i pumeksu pokryły znaczną przestrzeń, a w wielu miejscach tak grubą warstwą, że statki nie mogły przepływać. Popioły i cząstki lawy spadły na pokłady okrętów na Oceanie Indyjskim aż na odległość 2000 km, a 29 sierpnia popioły spadły na statek „British Empire”, znajdujący się w odległości 2500 km od Krakatau.
Odgłos tej największej wówczas eksplozji na świecie słychać było prawie na 1/8 powierzchni Ziemi. Już poprzednie grzmoty słychać było na Sumatrze, na Jawie i brzegach Borneo. W Achean, porcie leżącym na północnym krańcu Sumatry i odległym o 1700 km od Krakatau sądzono, że nieprzyjaciel zaatakował port i zarządzono pogotowie wojskowe dla jego obrony. W Singapurze odległym o 850 km przypuszczano, że to jakiś statek, będący w niebezpieczeństwie, strzela z dział wzywając pomocy i wysłano dwa parowce na ratunek.

W północnym kierunku od Krakatau, huk było słychać w Bangkoku w odległości 2740 km, z kolei w kierunku południowym odgłosy podobne do wystrzałów armatnich słyszano w Perth, w zachodniej Australii, w odległości 1747 km oraz w południowej Australii w odległości 3200 km. Po stronie zachodniej grzmoty słyszano na Cejlonie, w Dutch Bay w odległości 3230 km i na wyspach Chagos oddalonych o 3600 km. Na wyspie Rodriques odległej o 4800 km, usłyszano huk w cztery godziny po wybuchu, tyle bowiem czasu potrzebne było, aby fala dźwiękowa przebyła tą odległość.
Pył wulkaniczny wzniósł się wysoko w powietrze – na wysokości 30 km porwał go potężny prąd powietrza i poniósł naokoło Ziemi, którą obiegł w ciągu 13 dni. Pył został zaniesiony z Krakatau do wschodnich i zachodnich brzegów Afryki, do Cejlonu i Indii, do Trynidadu, Panamy i na Hawaje.
Był ona przyczyną osobliwych zjawisk na niebie – w niektórych miejscowościach słońce było niebieskie, w innych zaś księżyc przybrał barwę zieloną.Krakatau przed erupcjąNiezwykle piękne zachody słońca, które można było podziwiać przez kilka miesięcy, począwszy od końca września, spowodowane były obecnością drobnego pyłu wulkanicznego w górnych warstwach atmosfery. Dopiero po dwóch latach opadły wszystkie cząstki pyłu pochodzące z wybuchu wulkanu.
Wybuch wywołał wielkie fale na morzu. Największa z nich powstała przy Krakatau 27 sierpnia o godzinie 10:00 i wzniosła się o 17 metrów ponad poziom morza przy brzegach Cieśniny Sundajskiej obiegając połowę kuli ziemskiej. Na północy dotarła ona do brzegów Anglii i Francji, na południu do brzegów Australii i Nowej Zelandii. Zauważono ją na Hawajach i na zachodnich wybrzeżach Ameryki Północnej oraz Alaski. Olbrzymie fale morskie wywołały duże zniszczenia. Z powodu wybuchu i powstałych fal morskich 163 wsie uległy całkowitemu zniszczeniu, a 112 częściowemu.
Życie straciło ponad 36.000 ludzi.

Na skutek erupcji Krakatau z morza wynurzyły się dwie nowe wyspy – Steers Island i Calmeyer Island, które później zostały zmyte przez morskie fale.
Na drugi dzień po strasznym wybuchu nastąpiło uspokojenie zjawisk towarzyszących mu. Gdy chmury popiołu rozrzedziły się stwierdzono, że część wyspy przestała istnieć, a góra została przecięta na dwie części odsłaniając przekrój od powierzchni morza. Na miejscu wysokiej góry powstała głębia morska przekraczająca 300 metrów. Zachowała się jedynie część południowa, która zwiększyła się na skutek podniesienia w tym miejscu dna morskiego. Eksplozja o niesłychanej sile rozpyliła połowę wyspy wyrzucając jej pyły aż do wysokości 30 km.
Ilość wyrzucanego materiału wulkanicznego oceniono na 18 km3, który pokrył powierzchnię ponad 800 km2, z jego grubością malejącą w miarę oddalania się od centrum wybuchu.
Nagie, sterczące znad powierzchni morza skały wulkaniczne przez długi czas pozbawione były śladów jakiegokolwiek życia. Trzy lata po wybuchu, w 1886 roku, wyspę odwiedził dyrektor ogrodu botanicznego w Buitenzorgu na Jawie, M.Treub, stwierdzając już obecność pewnych roślin, głównie nielicznych traw i glonów. Gdy po 11 latach powtórnie odwiedzono wyspę rosły już na niej małe drzewa, których nasiona najprawdopodobniej zawlekły na nią ptaki.KrakatauWyspa Krakatau stała się przedmiotem badań przyrodniczych. W 1919 roku stwierdzono już obecność ponad 270 gatunków roślin, a ze świata zwierzęcego zwłaszcza bogactwo gatunków pająków i mrówek, pojawiły się również kraby. Podczas jednej z naukowych ekspedycji udało się schwytać dużego pytona siatkowego, warana paskowanego i 3-metrowego krokodyla. Najbardziej interesujące było stwierdzenie obecności na wyspie lądowych ślimaków, nie przypuszczano bowiem, aby mogły one przebyć drogę morską.  W 1928 roku było już prawie 300 gatunków traw i krzewów. Wiele gatunków zwierząt, zwłaszcza kręgowców, wyginęło wkrótce po przybyciu na Rakata. Przeprowadzone w latach 80-tych XX wieku badania wykazały, że Rakata i Anak są systematycznie zasiedlane przez rozmaite gatunki stawonogów z aeroplanktonu (72 gatunki). W następnych latach wyspy były kolonizowane przez przypadkowe pojawianie się różnych grup roślin i zwierząt – zauważono między innymi około 30 gatunków ptaków lądowych, 9 gatunków nietoperzy, 10 gadów i ponad 600 gatunków bezkręgowców. Pomimo iż bioróżnorodność osiągnęła pod względem ilościowym poziom porównywalny z poziomem na innych wyspach tego typu (po około 100 latach od erupcji), skład gatunkowy cechuje mniejsza stabilność.

Obecnie obszar dawnego wybuchu jest pokryty bujną roślinnością podzwrotnikową, a rząd holenderski w pierwszej połowie XX wieku uznał wyspę Krakatau za park narodowy i w dalszym ciągu prowadzone są na jej terenie badania nad migracją gatunków flory i fauny. Krakatau do chwili obecnej przejawia aktywność wulkaniczną. W 1928 roku stwierdzono na przykład pewne oznaki aktywności. W czerwcu 1929 roku z morskich fal wynurzyła się nowa, dymiąca wyspa wulkaniczna, która nazwano „Anak Krakatau” (dziecko Krakatau), osiągając z początkiem sierpnia wysokość 50 metrów, aby 9 sierpnia zniknąć pod falami morza i w wyniku wznowionej aktywności wulkanicznej 13 sierpnia wynurzyć się ponownie, wykazując ożywiona działalność przejawiająca się wyrzucaniem popiołów, bomb wulkanicznych i dużych bloków skalnych. Obecnie ma ona ponad 300 metrów wysokości, a stożek wciąż rośnie około 9 metrów rocznie – wysokość porównuje się z dawnym Krakatau. W związku z kilkoma wypadkami ustanowiono zakaz zbliżania się do wulkanu w promieniu 3 km.
W 1939 roku na jednym z posiedzeń Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika wyświetlono film przedstawiający ten wybuch, którego autorem był prof dr. Józef Zwierzycki, ówczesny szef służby geologicznej w Indiach Holenderskich. Niestety film został zniszczony podczas II wojny światowej w Warszawie.

Możliwość komentowania Krakatau. Erupcja 1883 rok została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Tragedia w Saint Pierre

by on Sty.19, 2015, under Historia

Zgliszcza St.PierreGórzysta wyspa Martynika leżąca w pasie wysp rozdzielających Morze Karaibskie od Oceanu Atlantyckiego, podobnie jak inne wyspy należące do Małych Antyli, jest przedłużeniem wulkanicznego obszaru meksykańskiego. Administracyjnie stanowi ona zamorski departament Francji. Od czasów jej odkrycia nie zauważono na niej większych oznak działalności wulkanicznej. W 1792 roku zanotowano słaby wybuch połączony z trzęsieniami ziemi. Niespełna 60 lat później, bo w 1851 roku, w pobliżu największego stożka wulkanicznego, w północnej części wyspy zwanej górą Pelee, odczuwano „zapach gazów siarkowych”. W 1899 roku zauważono niewielkie ilości wydobywającej się pary, co pozwoliło mieszkańcom uznać dawny wulkan za wygasły…
Stoki Mount Pelee poprzecinane malowniczymi wąwozami, pokryte bujną roślinnością z pięknym kalderowym jeziorem na szczycie, były ulubionym miejscem wycieczek ludności z pobliskiego nadmorskiego Saint Pierre. Nazwa szczytu została nadana w 1635 roku przez pierwszych francuskich osadników (z francuskiego „łysa góra”). Wiosenna sielanka 1902 roku trwała w najlepsze i żadne objawy nie wskazywały na niespodziankę, którą mieszkańcom gotowała góra Pelee. Z końcem kwietnia na szczycie dostrzeżono słup pary i pyłów, osiągający wysokość ponad 500 metrów. Dały się również odczuć pierwsze trzęsienia ziemi, które przerwały podmorskie kable prowadzące do sąsiednich wysp. Co ciekawe objawy te nie wzbudziły w mieszkańcach St.Pierre obaw, a wręcz przeciwnie – wywołały zaciekawienie i nieodpartą chęć urządzania wycieczek na górę Pelee, by z bliska obserwować to zjawisko.Erupcja Mt.Pelee w 1902 rokuW starym kraterze wulkanu powstał mały stożek, utworzony z popiołów wulkanicznych, wyrzucanych przez wulkan. W nocy z 30 kwietnia na 1 maja zauważono gwałtowne podniesienie się poziomu wody w jednym ze strumieni spływających z góry, a z gęstych chmur zaczęły opadać popioły wulkaniczne.
Początek tragedii nastąpił 5 maja, kiedy to dały słyszeć się potężne odgłosy silnych eksplozji. Brzeg jeziora w kraterze Pelee zostaje rozerwany, a jego wody zmieszane z mułem runęły zboczami w dół, niszcząc wszystko co napotkały na swojej drodze. Mulista breja zalała cukrownię, w której śmierć poniosło ponad dwudziestu ludzi, a następnie zalała niżej położone ulice St.Pierre docierając do morza i wywołując falę zatapiającą dwa jachty.
Następnego dnia po raz pierwszy zauważono nad szczytem góry wydobywające się płomienie. Groźne pomruki i grzmoty trwały nieprzerwanie, a popioły zaczęły opadać na dalej położonych częściach wyspy. Wybuch wulkanu i straszną katastrofę przeczuwały już wcześniej zwierzęta, które z końcem kwietnia, po pierwszych oznakach wznowienia działalności wulkanu, zaczęły zachowywać się niespokojnie (bydło ryczało w nocy, a psy wyły) okazując niepokój i przerażenie. Dzikie zwierzęta opuściły okolice Mt.Pelee i nawet węże (których było dużo na stokach) gdzieś zniknęły, a ptaki przestały śpiewać i opuściły ten teren.
Widmo katastrofy zaczęło unosić się nad wyspą. Wielki strach zaczął dotykać też mieszkańców St.Pierre, jednak nie pomyśleli oni o własnym bezpieczeństwie i ratunku, narażając się na nieuchronną śmierć.
Nagle w St.Pierre powstaje wielka panika i pomysł ucieczki do miasta Fort de France leżącego w środkowej części wyspy. Niestety gubernator Martyniki zapewniał mieszkańców miasta, że nie grozi im żadne niebezpieczeństwo ze strony wulkanu Pelee i dla ich uspokojenia, sam (jak również uczeni zapewniający o braku niebezpieczeństwa) nie opuszcza swej rezydencji w mieście.
W najbliższych godzinach wypadki potoczyły się bardzo szybko.St.Pierre po wybuchu Mount Pelee8 maja 1902 roku o godzinie 7.45 następuje potężny wybuch wulkanu Mount Pelee. Po strasznej detonacji chmura dymów i rozgrzanych gazów, wlokąc bloki skalne i popioły spływa z olbrzymią prędkością, dochodzącą do 170 km/h w kierunku St.Pierre. Potężna siła lawiny wyrywa drzewa z korzeniami, przewraca wszystko na swojej drodze, niosąc zniszczenie i zagładę. To co ocalało od lawiny, zginęło od ognia obejmującego całe miasto. W przeciągu paru minut St.Pierre uległo całkowitemu zniszczeniu, a życie straciło prawie 30.000 mieszkańców! Gdyby nie to, że kilku z nich wcześniej opuściło zagrożone miasto, nie byłoby nikogo, kto mógłby cokolwiek opowiedzieć o strasznej historii zagłady i śmierci.
Badania przeprowadzone po tragedii wykazały, że ognisty strumień, który zniszczył St.Pierre, składał się z gorących i trujących gazów, które natychmiast parzyły i dusiły każdego kto je wdychał – prawie wszystkie ofiary trzymały ręce przy ustach lub też ich ciała zastygły w pozycji wskazującej na uduszenie. O szybkości spłynięcia gorącej fali gazowej świadczy relacja jednego z mieszkańców wyspy, który feralnego ranka wracał dyliżansem z Fort de France do St.Pierre. Dyliżans zatrzymano w odległości 10 km od Pelee, by obserwować zjawiskowy wybuch wulkanu.  Zobaczywszy nagle na szczycie góry formującą się i toczącą w dół kulę ognia, zeskoczył on wraz z jednym ze współtowarzyszy podróży z dyliżansu i niemal w ostatniej chwili, gdy fala ognia dochodziła do drogi, ukrył w pobliskim głębokim wąwozie, co uratowało im życie. Dyliżans z pozostałymi pasażerami i końmi spłonął doszczętnie. Temperatura chmury ognistej „nuee ardente” osiągała 800’C, co tłumaczy jej wielką, niszczycielską siłę. Po wybuchu na miasto spadły obfite deszcze pokrywając zgliszcza grubą warstwą błota.Erupcja Mount Pelee obserwowana ze statkuPo kilku tygodniach na miejsce katastrofy przybył wysłannik „Tygodnika Ilustrowanego” Ksawery Sporzyński, który tak relacjonował zastany widok:
Patrząc, dotykając, uwierzyć trudno, że to nie przedhistoryczne zabytki, że temu kilka tygodni trzydzieści tysięcy ludzi żyło tu, pracowało, bawiło się zapamiętale. Ruiny Pompei, Memfisu, nie wyglądają starzej. Jeżeli można pozostałości Saint Pierre nazwać ruiną, to chyba dla kilku murów, wystających gdzieniegdzie z piasku i popiołu. Poza tym stosy odłamków i okruchów, nic więcej, wszystko rozmieszane w masie popiołów. Zniesione mury, sproszkowane cegły utworzyły z tą masą twarde klepisko, jakby ubite, zrównane z ulicą, której bruk obok zachował się bez zmiany. Tu i ówdzie sterczy blacha, drzazga, wygląda kawałek belki lub sztaby, czerni się głownia lub bieli szkielet człowieka…

Prócz St.Pierre podobny los spotkał inne okoliczne osiedla. Ocalało jedynie nadmorskie miasteczko Le Carbet odległe o kilka kilometrów, a wulkaniczny potok zatrzymał się zaledwie na kilkadziesiąt metrów przed pierwszymi jego domostwami. Z całej ludności St.Pierre ocalał jeden człowiek – więzień zamknięty w podziemnej celi, lochach więzienia, do których nie dotarła fala gazowa. Dopiero po czterech dniach od katastrofy usłyszano jego krzyki. O dziwo czas ten przeżył pozbawiony wody i żywności przy bardzo ograniczonym dostępie powietrza. Nie wiedział nic o tragedii, gdyż cela nie posiadała okien, a o tym, że musiało stać się coś niezwykłego wywnioskował po hałasie i panującym gorącu. Gdy w czwartym dniu stracił rachubę czasu usłyszał głosy i wołał tak długo, aż go odnaleziono.
Jeszcze dwukrotnie powtórzyły się wybuchy – pierwszy w maju, a drugi w sierpniu w czasie którego, obejmującego południowe zbocza Mt.Pelee, zniszczeniu uległa wieś Morne Rouge grzebiąc około 1000 istnień ludzkich.
Wybuch Mt.Pelee i katastrofalne spustoszenie zwróciły uwagę wulkanologów z całego świata, między innymi wybitnego wulkanologa francuskiego profesora F.A.Lacroix, a także E.O.Horeya, A.Heiprina i innych.Andezytowa iglicaW sierpniu 1902 roku z krateru wulkanu zaczęła wypiętrzać się w górę potężna iglica skalna, która z początkiem listopada ukazując się na krawędzi krateru, dała górze wysokość 1343 m n.p.m., dwa tygodnie później 1495 m n.p.m., a pod koniec miesiąca 1577 m n.p.m.
31 maja 1903 roku andezytowa iglica osiąga swoją największą wysokość 1617 m n.p.m. stercząc swoimi pionowymi ścianami prawie 300 metrów nad szczytem wulkanu. Pokryta była podłużnymi bruzdami, wzdłuż których odrywały się odłamy skalne ukazujące jej głębsze części żarzące się ogniem widocznym z daleka podczas nocnych obserwacji. Od końca maja 1903 roku iglica przestała się wznosić, a poddawana działaniu wilgotnego i gorącego klimatu szybko ulegała wietrzeniu i rozpadała się w rumosz skalny.
Dwadzieścia lat później St.Pierre zostało częściowo odbudowane ale nie osiągnęło już dawnej liczby mieszkańców. Gdy w 1929 roku nastąpiło uwolnienie popiołów z wulkanu Mt.Pelee zarządzono natychmiastową ewakuację miasta, mając w żywej pamięci straszną tragedię sprzed ćwierć wieku. Przebieg tego i następnych wybuchów, trwających do 1932 roku, był łagodny, a w samym Saint Pierre założono muzeum wulkanologiczne. Obecna wysokość Mount Pelee to 1397 m n.p.m.

Możliwość komentowania Tragedia w Saint Pierre została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Kaldera Jeziornej

by on Gru.16, 2013, under Ciekawe miejsca

KJJeziorna 293 m n.p.m. to trzeciorzędowy wulkan znajdujący się w miejscowości Krzeniów (obecnie Nowy Kościół) na trasie Złotoryja – Świerzawa. Jest stożkiem wulkanicznym w którego kominie eksploatowano bazalty odsłaniając jego wnętrze. Krater w sposób naturalny został wypełniony wodą tworząc unikalną kalderę i obiekt geologiczno-krajobrazowy. Na dno kaldery sprowadzają schody. Związane są z nią opowieści o rzekomo zatopionym w niej rosyjskim czołgu, który miał spaść z urwistych ścian, jednakże głębokość toni nie jest znana i informacji tej nie zweryfikowano. Nad nią wznoszą się koliście bazaltowe ściany o wyraźniej strukturze słupowej. Występują na nich liczne skupiska roślinności naskalnej między innymi zbiorowisko paprotki zwyczajnej. Góra pokryta jest lasem mieszanym odsłaniając na wschód widoki na Czerwony Kamień i Wilczą Górę.KJJ

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...