GeoExplorer

Tag: Kochanów

Gorzeszowskie Skałki

by on Sty.15, 2016, under Ciekawe miejsca

GS1Gorzeszów (Görtelsdorf) to wieś położona na Dolnym Śląsku w powiecie kamiennogórskim. Na południowy – zachód od niej (około 2 km) w kierunku góry Stożek 615 m n.p.m. położone jest skupisko skał piaskowcowych nazywanych Gorzeszowskimi Skałkami (538 m n.p.m.). Doprowadza do nich żółty szlak oraz wygodna droga szutrowa. U ich podnóża znajduje się mała infrastruktura turystyczna w postaci parkingu, wiat, palenisk i placu zabaw dla dzieci.
W 1970 roku na ich terenie utworzono rezerwat przyrody nieożywionej „Głazy Krasnoludków”, znajdujący się w południowo – wschodniej części śródgórskiego obniżenia Kotliny Krzeszowskiej, mający na celu ochronę oraz zachowanie cennych i interesujących form wietrzenia górnokredowego piaskowca ciosowego (70-100 mln lat temu), pod względem naukowym i dydaktycznym oraz dla ochrony rzadkich gatunków roślin chronionych i naturalnych zbiorowisk roślinnych. Rezerwat znajduje się na terenie nadleśnictwa Kamienna Góra (leśnictwo Dobromyśl), zajmując powierzchnię 9,04 ha i stanowi obszar bardzo bogaty w obiekty geologiczne wysokiej klasy.GS2Malownicze piaskowcowe skałki ze względu na swój estetyczny wygląd, czynią ten zakątek wyjątkowo pięknym i atrakcyjnym, a odmienny charakter form skalnych w rezerwacie oraz geologiczne i geomorfologiczne uwarunkowania są dobrym uzupełnieniem do sieci podobnych obiektów chronionych w Parku Narodowym Gór Stołowych.
Skałki zlokalizowane są i rozrzucone wśród boru świerkowego, w pasie o długości około 1200 metrów i szerokości około 200 metrów. Geneza ich powstania ściśle wiąże się z formowaniem tych skał na przełomie milionów lat, przez ciepło słońca i mróz oraz deszcz i wiatr, w niewysokim progu utworzonym przez odsłoniętą krawędź piaskowcowej płyty skalnej, progu strukturalnego powstałego wskutek długiej erozji potoku Jawiszówka, wyżłobionego na odcinku około 2 km i głębokości około 50 m, którą budują piaskowce wapniste i wapienie piaszczyste (margle), zalegające na sobie oraz warstwy o różnej odporności na wietrzenie i erozję. Skałki na terenie rezerwatu występują w kilku oddzielonych od siebie grupach – bastionach, w skład których wchodzą różne odmiany typologiczne. Najbardziej charakterystyczny jest zespół złożony ze ścian skalnych o wysokości od kilku do kilkunastu metrów. Mierzą one od 3 – 17 metrów wysokości i od 1- 20 metrów szerokości.GS3Skały występują w kilku zgrupowaniach przyjmujących różne formy i kształty, takie jak baszty (duże formy wolnostojące o kształcie bryłowym połączone z podłożem tylko u podstawy), grzyby (formy złączone z podłożem wąską podstawą i trzonem rozszerzającym się ku górze tworzącym czapę), ambony (duże skały złączone swymi podstawami, a jednym ze swoich boków ze stokiem lub wzniesieniem), maczugi (wysokie smukłe formy o wąskiej podstawie złączonej z podłożem), bloki skalne (ściany odsłonięte pionowo lub stromo nachylone powierzchnie skalne o rozciągłości kilku metrów, poprzecinane głębokimi i wąskimi szczelinami) oraz platformy (obszerne powierzchnie skalne o niewielkim nachyleniu przechodzące z jednej strony w powierzchnię stokową, a z pozostałych stron ograniczone ścianami lub progami skalnymi).GS4Na terenie rezerwatu występuje ponad 80 gatunków roślin naczyniowych skupiających się w 32 rodzinach. Krzewy i drzewa to 22 gatunki, a pozostałe to rośliny zielne. Występują tu również gatunki objęte ochrona prawną, między innymi konwalia majowa, kruszyna pospolita i paproć zwyczajna oraz objęty całkowita ochroną dziewięćsił bezłodygowy, spotykany przy południowych brzegach rezerwatu, na skraju łąki. Inne interesujące gatunki występujące tutaj to zachyłka trójlistna, przenęt purpurowy, narost skalny, czworolist pospolity, przeniec leśny.
W związku z monokulturą świerkową pokrywającą cały, niewielki obszar rezerwatu, świat fauny jest ubogi, a zaobserwować tutaj można takie gatunki zwierząt jak jelenie, dziki, sarny, zające, kuny, ryjówki, zięby, kukułki, drozdy i myszołowy.

Z Głazami Krasnoludków związana jest legenda mówiąca o krasnalu jako konkurencie do małżeństwa…
Między Gorzeszowem, a Olszynami leżą Głazy Krasnoludków, które były zamieszkałe przez krasnale wysokie na miarę dwóch stóp, a stopy na których chodziły, były tak śmiesznie stworzone, że przypominały gęsie. Wszystkie krasnale nosiły długie brody i ubierały się zazwyczaj w szare płaszcze i kaptury. Były bardzo płochliwe i pokazywały się ludziom jedynie przelotnie. I chociaż przy każdym spotkaniu serdecznie pozdrawiały człowieka, nie były takie dobre jak krasnale z Kruczego Kamienia koło Lubawki. Pokazał to następujący przypadek…
Pewnego pięknego, jesiennego dnia, jeden z rolników pracował na swoim polu gdy nagle zbliżył się do niego krasnal, który zapragnął poślubić jego córkę. Gospodarz odpowiedział na pytanie bardzo szyderczo:
Jak mógłbyś ze swoimi szkaradnymi stopami prosić o rękę mej córki? Poza tym ona jest duża, a Ty jesteś zupełnym malcem!
Na te słowa krasnal tak się rozgniewał, że podskoczył wysoko i wymierzył gospodarzowi porządnego policzka, a ten upadł tracąc przytomność, krasnal zaś natychmiast uciekł. Trwało dłuższą chwilę jak gospodarz doszedł do zmysłów i uprzytomnił sobie, co się właściwie stało. Przejęty poszedł zaraz do domu, mając złe przeczucia odnośnie córki. Okazało się, że nigdzie nie można jej znaleźć, wszyscy szukali jej przez wiele dni. Ku wielkiemu bólowi i cierpieniu rodziców okazało się, że przepadła ona na zawsze. Miejscowi szeptali między sobą, że porwał ją ów krasnal.

Możliwość komentowania Gorzeszowskie Skałki została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Mieroszowski depozyt Karla Hankego (2)

by on Lis.15, 2015, under Skarby

Golińsk. Fabryka Fritza HankeZlokalizowanie majątku Hankego w Golińsku (Hof Göhlenau) nie jest sprawą trudną. Osoby tropiące od lat ślady gauleitera już dawno ustaliły dokładną jego lokalizację, jak również udało im się odkryć tajemniczą budowlę położoną w nieodległym Mieroszowie. Okazała się nim rozpoczęta budowa podziemnego obiektu o nieustalonym przeznaczeniu, którego budowę prowadzono w oparciu o system budowy obiektów w Bolkowie i Marciszowie. Oględziny wykazały, że podziemny obiekt w Mieroszowie drążony był w wielkim pośpiechu i nie został on nigdy skończony. Do jego budowy wykorzystywani byli najprawdopodobniej więźniowie z miejscowej filii obozu koncentracyjnego w Rogoźnicy Gross-Rosen, AL Friedland. Pewna relacja może potwierdzać informację o tym, że ta niedokończona budowla została jednak wykorzystana wiosną 1945 roku na miejsce złożenia depozytu. Relację tą kilka lat temu przekazał jeden Niemiec, podający się za byłego pracownika majątku gauleitera, niejaki Fritz Hanke. Nazwisko Fritza Hankego odnaleziono na fakturach fabryki z Golińska. Co ciekawe Fritz Hanke był właścicielem fabryki (zdjęcie starej pocztówki „Fabrik von Fritz Hanke”). Czy to tylko jest zwykła zbieżność nazwisk? Przypadek? Czy też ów Fritz był rodziną dla Karla Hanke?

Golińsk od początku XVI wieku znajdował się w rękach Hochbergów. W 1657 roku Heinrich von Hochberg, właściciel Mieroszowa, wzniósł, a raczej przebudował z wcześniejszej budowli (z 1610 roku) w Golińsku dwór jako ośrodek tamtejszych dóbr, ustanawiając go siedzibą właściciela, a gdy stolicą ośrodka stał się Książ (od 1780 roku) dwór stracił swoje znaczenie i zamieszkiwał go tylko administrator. Będąc budynkiem drewnianym spłonął w 1838 roku. Dwór wraz z towarzyszącym mu folwarkiem powstał w pewnej odległości od zabudowy historycznej Golińska, na południowy – wschód od drogi prowadzącej do Czech – Göhlenau Hof (Göhlenauer), stanowiąc odrębną jednostkę osadniczą. Później powstała przy nim osada przyfolwarczna zamieszkana przez pracowników. Folwark był centrum dóbr leśnych obejmujących należące do Hochbergów lasy w Mieroszowie, Łącznej i Unisławiu Śląskim. W samym Golińsku do Hochbergów należał jeszcze folwark będący dawnymi dobrami sołeckimi zwany Kolberci. Z końcem XIX wieku został on wydzierżawiony, a w 1917 roku rozparcelowany. Na przełomie XIX i XX wieku nastąpił dalszy rozwój przemysłu – powstaje tkalnia, zakład produkujący żaluzje, zakład dekoratorski wyrobów ceramicznych i zakład uszlachetniania płótna. Jeden z tych zakładów zlokalizowany był na południe od folwarku Hochbergów i został rozebrany po 1945 roku, zapewne ze względu na swe przygraniczne położenie.

Jak podaje w swojej relacji Fritz, Karl Hanke miał pod koniec wojny wielokrotnie odwiedzać swój majątek. Wizyty te miały odbywać się zawsze w kilka godzin lub w najwyżej kilka dni po przybyciu do majątku kolejnych transportów z nieznaną zawartością. Według niego krążyły wówczas pogłoski, że gauleiter „przygotowuje” się do powojennych czasów, gromadząc zrabowane dobra i kosztowności w najlepszym dla niego z możliwych miejsc. Miała temu służyć między innymi dogodna lokalizacja – niespełna dwukilometrowe oddalenie od starej granicy z Czechami, która po wojnie (jak przypuszczano) stała by się ponownie granicą suwerennych Czech, a to z kolei dla Hankego (bliskość granicy) stwarzałoby wiele dogodnych okazji. Fritz twierdził, że osobiście nigdy nie widział zawartości transportów, tego co było w skrzyniach przywożonych na ciężarówkach, ale jest prawie pewien, że znajdowały się w nich dzieła sztuki oraz wyroby ze srebra i złota. Część skrzyń z przybywających transportów do majątku miała zostać zdeponowana w niedokończonej, podziemnej fabryce pod Mieroszowem.Rynek w MieroszowiePodziemna mieroszowska fabryka miała składać się z trzech sztolni, które pod koniec kwietnia 1945 roku zostały wysadzone w powietrze, a wybuch miał być tak silny, że Fritz porównał go do trzęsienia ziemi. Fakt istnienia podziemnych wyrobisk jest niepodważalny, ponieważ do dziś, po omawianych sztolniach zachowały się w terenie widoczne ślady w postaci zapadlisk i wlotów, które mogą być świadectwem całkowitego zawalenia się na dość długim odcinku podziemnego obiektu, na południowych stokach Kościelnej Góry. Poszukiwacze kilkakrotnie próbowali dotrzeć do nieznanych partii podziemi, ale podejmowane przez nich działania kończyły się już w początkowym etapie prac eksploracyjnych, o czym świadczą pozostawione ślady, a w ich wyniku udrożniono sztolnie tylko na niewielkich odcinkach. Relacja przekazana przez Fritza nie jest odosobniona i nie potwierdzają jej tylko odnalezione sztolnie, ale zachowała się także relacja pewnej kobiety, autochtonki, również byłej pracownicy majątku Hankego o podobnej treści. Według niej na teren posiadłości gauleitera przywożono różne transporty, które grupa zaufanych mu ludzi selekcjonowała zawartość, po czym sporządzane były kolejne, nowe transporty, wyjeżdżające szybko w kierunku Mieroszowa.

Jak wynika z relacji pracownicy Hankego, z części nadchodzących transportów „coś” wydzielano i zamykano w niedostępnej bibliotece gauleitera, której okna zawsze pozostawały zasłonięte ciężkimi kotarami. Dostęp do bibliotecznego pomieszczenia miał tylko Hanke i co najwyżej dwóch innych ludzi. Według dalszej relacji, zawartość biblioteki na przełomie lutego i marca 1945 roku załadowano na dwie ciężarówki, które opuściły Golińsk i udały się jako jedyny transport w kierunku Czech. Ten fakt zapamiętała ona szczególnie gdyż w przygotowywaniu transportu oraz pakowaniu zawartości uczestniczył przez kilka godzin sam gauleiter, co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Mówiono wówczas, że był to „złoty skarb Hankego”.
Po zakończeniu II wojny światowej na terenie posiadłości gauleitera w ocalałych ogromnych zabudowaniach gospodarczych, zlokalizowano fabrykę przemysłu metalowego. Działała przez wiele lat jako przeciętny, przemysłowy, terenowy zakład, w którym znajdowali zatrudnienie okoliczni mieszkańcy. Produkowano w niej między innymi metalowe siatki, żaluzje, końcówki żarówek i wyroby dla gospodarstwa domowego.

W latach osiemdziesiątych XX wieku, jeden z takich mieszkańców, będący wieloletnim pracownikiem fabryki, został jej zakładowym portierem. Relacjonuje on, że w 1990 roku zgłosił się do niego pewien Niemiec, który poprosił go o możliwość zwiedzenia majątku, który niegdyś należał do jego rodziny, a on sam miał się w nim urodzić. Niemiec opowiedział portierowi czym był ten majątek w czasach wojny. Portier dowiedział się również, że dom rodzinny „gościa” do początku II wojny światowej wchodził w skład dóbr terenowych właścicieli zamku Książ, których jak większości po wybuchu wojny, pozbawiono nie tylko zamku, ale i okolicznych posiadłości ziemskich. Tym sposobem majątek w Golińsku miał trafić w ręce Hankego, który szybko uznał go za swoją rodową siedzibę. Portier, jak twierdzi, nigdy nie wpuścił tego Niemca na teren zakładu, pomimo, że ten przyjeżdżał nawet w niedziele gdy był on nieczynny i na jego terenie nie było innych osób. Nie uległ Niemcowi nawet gdy ten chciał nawiązać z nim bliższy kontakt, proponował mu za przysługę pewna sumę marek, a nawet zapraszał do Hamburga.Mapa okolic Mieroszowa z 1936 rokuJak zakończyła się ta „znajomość” tak na prawdę do końca nie wiadomo, ale skoro prośby owego Niemca miały także poważne poparcie w finansach, portier mógł ulec. Odmowę tłumaczył rzekomą kiepską znajomością języka niemieckiego i zwykłą niechęcią do Niemców.
„Miałem trochę radości, twardo mówiąc „nie” bogatemu gościowi, który sądził, że kupi mnie za kilkanaście marek. Teraz może nie byłbym taki twardy, bo emeryturę mam nędzną, ale on już tutaj nie przyjeżdża (…) Wtedy zresztą nie wiedziałem co znaczy nazwisko Hanke” (takim nazwiskiem przedstawił mu się ten Niemiec).
Znaczenie nazwiska Hanke portier zrozumiał dopiero wtedy, gdy kilka lat temu pochwalił się otrzymaną od Niemca wizytówką pewnemu wałbrzyskiemu nauczycielowi, a ten uświadomił go o jaką rodzinę chodzi.
Tak oto około sześćdziesięcioletni syn Karla Hankego przyjeżdżał do Golińska pięciokrotnie w latach 1990 – 1995, twierdząc, że poszukuje śladów ojca, a z relacji rodzinnych wynika, że majątek jest tym miejscem, w którym na pewno ostatni raz widziano jego ojca.

Portier w relacji dotyczącej swoich kontaktów z odwiedzającym majątek synem Hankego dodał, że ten powiedział mu, iż wie, że ojciec był w Golińsku z jakimś profesorem i stąd mieli odlecieć prawdopodobnie helikopterem do pobliskiego Krzeszowa, a następnie do Jeleniej Góry. Czy tym profesorem był Günther Grundmann? Wszystko wskazuje, że to mógł być on. Warto dodać, że przecież Krzeszów był jedną z oficjalnych skrytek Grundmanna i obaj, zarówno on jak i Hanke mieli wspólny interes w tym, by ryzykować i po wizycie w Golińsku polecieć do Krzeszowa. Składnicę dokumentów i woluminów w Krzeszowie (Grüssau) zlokalizowano w kościele p.w. św. Józefa, a w pobliskiej Kamiennej Górze (Landeshut) zdeponowano obrazy z Dessau, które jesienią 1944 roku na powrót przewieziono do Dessau.
Istnieją też informacje o kilku podziemnych, dobrze zamaskowanych i efektownie wysadzonych, korytarzach w Kochanowie (2 km na północny-zachód od Mieroszowa, w kierunku Dobromyśla i Krzeszowa), w których miano ukryć depozyty, a których nigdy nie spenetrowano.

Możliwość komentowania Mieroszowski depozyt Karla Hankego (2) została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Mieroszowski depozyt Karla Hankego (1)

by on Lis.01, 2015, under Skarby

Panorama przedwojennego MieroszowaMieroszów (Friedland in Niederschlesien) to 6 tysięczne, kamieniczne miasteczko, leżące na południowy – zachód od Wałbrzycha, oddalone o 4 km od granicy z Czechami, znane dolnośląskim miłośnikom paralotniarstwa z góry Jatki, posiadającej jedyną rampę lotniarską w Polsce. Zostało założone w XIV wieku przez czeskich benedyktynów. Nakręcono w nim również serial przygodowy dla młodzieży „Gruby” (1971 rok) na podstawie powieści Aleksandra Minkowskiego, przedstawiający życie w realiach tak zwanych „ziem odzyskanych”, na których działają grupy Werwolfu i szabrowników. Tuż po II wojnie światowej nosiło ono nazwę Fyrląd Wałbrzyski. W czasie wojny znajdowała się w nim filia obozu koncentracyjnego Gross-Rosen z Rogoźnicy.
Z jego historią w ostatnich latach wojny, a także pobliskiej miejscowości Golińsk (Göhlenau) związana jest postać gauleitera Dolnego Śląska – Karla Hankego.

Karl Hanke urodził się 24 sierpnia 1903 roku w Lubaniu (wówczas Lauban), a zmarł najprawdopodobniej 8 czerwca 1945 roku w Novej Vsi nad Popelkou (Czechosłowacja), choć jego powojenne losy pozostają do dziś tajemnicą, a okoliczności śmierci nie są do końca wyjaśnione. Po ukończeniu szkoły młynarskiej w Saksonii (od 1921 – 1926 roku pracował w młynarstwie i warsztacie kolejowym) w 1928 roku ukończył w Berufspädagogischen Institut w Berlinie studia, a już w listopadzie 1928 roku wstępuje do NSDAP i tym samym, poprzez zaangażowanie polityczne, jego kariera zaczyna się błyskawicznie rozwijać – 1 kwietnia 1932 roku zostaje osobistym sekretarzem Josepha Goebbelsa. W tym samym roku zostaje delegatem NSDAP do Landtau, później do Reichstagu. Stanowisko to piastował do końca wojny. W 1937 roku został wiceprezesem Izby Kultury Rzeszy.

Ministerialna kariera Hankego kończy się w przededniu II wojny światowej ostrą interwencją Adolfa Hitlera, która była odpowiedzią na romans Goebbelsa z czeską aktorką Lidą Baarovą – Hanke staje się wówczas „powiernikiem” żony Josepha, Magdy. Od 1939 do 1941 roku służy w wojsku, między innymi w Polsce i we Francji, otrzymując za zasługi Krzyż Żelazny pierwszego i drugiego stopnia. Po opuszczeniu szeregów armii Karl Hanke z rozkazu Adolfa Hitlera zostaje gauleiterem Dolnego Śląska, a następnie Heinrich Himmler awansuje go na Gruppenführera SS. Jego bezwzględne rządy doprowadzają do nadania mu przydomka „kata z Breslau”.
29 kwietnia 1945 roku po uznaniu przez Hitlera za zdrajcę Heinricha Himmlera, Hanke otrzymuje po nim urząd Reichsführera SS i dowódcy niemieckiej policji. W Festung Breslau przebywa niemal do samego jej zdobycia przez wojska Armii Czerwonej.Karl HankeW nocy z 5 na 6 maja 1945 roku, tuż przed kapitulacją, Hanke miał rzekomo uciec z Wrocławia za pomocą zarekwirowanej awionetki typu Storch. Samolot podczas lotu dostał się w ogień nieprzyjaciela i najprawdopodobniej został trafiony w zbiornik paliwa, co skutkowało przymusowym awaryjnym lądowaniem. Naprawy dokonano koło lotniska w Mirosławicach, po czym Hanke z pilotem skierowali się do Świdnicy na tamtejsze lotnisko Luftwaffe.
O tego momentu dalsze losy Hankego są niejasne. Przyjmuje się, że najprawdopodobniej przesiadł się w Świdnicy na inny samolot, który rozbił się w Kraju Sudeckim (Sudetenland). Hanke miał przeżyć i dołączyć do Dywizji „Horst Wessel”, z którą prawdopodobnie trafił do niewoli. Kolejny jego ślad miał urwać się też na przejeździe kolejowym w Czechach. Tutaj pojawia się jedna z wersji mówiąca o okolicznościach jego śmierci, a mianowicie miał zostać zabity podczas próby ucieczki z miejsca internowania (osadzenia) przez czeskich wartowników pod Chomutovem.

Niektóre źródła podają, że był widziany po 1945 roku w Argentynie, w której schroniło się wielu niemieckich zbrodniarzy wojennych, po tym jak odleciał z jednej z lokalnych, drugorzędowych dróg zamienionych w prowizoryczny pas startowy w okolicach Jeleniej Góry, przez Rzeszę do Hiszpanii (w kierunku Madrytu), a dalej przy pomocy patriotów niemieckich z zachowaniem już poczucia zupełnego bezpieczeństwa za Atlantyk. Kierowany dalszą pomocą „obywateli wiernych III Rzeszy” miał osiąść w niemieckojęzycznej osadzie koło Rosario.
Od zakończenia II wojny światowej minęło już 70 lat, a mimo upływu tak długiego okresu czasu powojenne losy wielu czołowych przywódców III Rzeszy nie zostały wyjaśnione i pozostają nieznane. Podobnie jest w przypadku Karla Hankego. Z jego postacią wiąże się nie tylko sprawa tajemniczego zniknięcia, ale również historia ukrywania na jego polecenie w 1944 i 1945 roku tysięcy zrabowanych dzieł sztuki na terenie Dolnego Śląska.

Pewnym jest fakt współpracy na tym polu gauleitera z dolnośląskim konserwatorem zabytków profesorem Güntherem Grundmannem (urodzonym w 1892 roku w Jeleniej Górze, a zmarłym w 1976 roku w Hamburgu). Zadaniem Grundmanna pod koniec II wojny światowej było „zabezpieczanie” dzieł sztuki z kościołów, muzeów, klasztorów i podobnych obiektów. W obliczu zagrożenia ze strony wojsk armii radzieckiej Grundmann dokonywał selekcji i jeździł po różnych miejscach w celu wybrania najcenniejszych rzeczy. Wywożone były one w głąb Dolnego Śląska i ukrywane między innymi w pałacach i zamkach. Pod koniec wojny Grundmann ewakuował zabytki o wyjątkowym charakterze w głąb Rzeszy.
Grundmann stworzył ponad 80 tajnych schowków mających tworzyć podwaliny finansowe pod „nową Rzeszę”, a jego słynna lista („lista Grundmanna”) kończy się datą 21 czerwca 1944 roku (on sam wyjeżdża w głąb Rzeszy dopiero w 1945 roku).prof Gunther GrundmannSpis zabytków (lista) i skrytek depozytowych został odnaleziony w gruzach urzędu konserwatorskiego. Dokument rozszyfrował Józef Gębczak będący historykiem sztuki. Po wojnie wszystkie miejsca ze spisu odwiedziła polska komisja rewindykacyjna Ministerstwa Kultury i Sztuki pod kierownictwem Witolda Kieszkowskiego, który był dyrektorem Naczelnej Dyrekcji Muzeów. Niestety okazało się, że skrytki nie były już kompletne. Komisja podjęła się zabezpieczenia tego co w nich pozostało. Istnieją przypuszczenia, że po 21 czerwca 1944 roku, Günther Grundmann mógł jeszcze sporządzić około 100 skrytek dzieł sztuki i kosztowności.
Osoby zajmujące się sprawą ukrywania zrabowanych dzieł sztuki i kosztowności są przekonane, że Karl Hanke i Günther Grundmann, jesienią 1944 roku i zimą 1945 roku, poświęcili również czas na sporządzenie wielu już mniej urzędowych, prywatnych depozytów, które miały się im przydać się po wojnie.
Przypuszcza się, że takich absolutnie utajnionych depozytów na Dolnym Śląsku sporządzono wtedy kilkadziesiąt.

Günther Grundmann milczał kilkadziesiąt lat, aż do śmierci i chyba nikt nie skorzystał dotychczas z posiadanej przez niego „prywatnej” wiedzy. Poszukiwanie tych ukryć koncentrować można wokół śladów, jakie pozostawił po sobie Karl Hanke, aż do momentu swojego tajemniczego zniknięcia w kwietniu 1945 roku, gdzieś w okolicach Wałbrzycha, Jeleniej Góry lub czeskiej granicy.
Niekwestionowanym faktem, który potwierdza dość wiele wiarygodnych śladów i relacji jest to, że Hanke odleciał pod koniec kwietnia 1945 roku z oblężonego Festung Breslau samolotem. Inne przekazy mówią też o tym, że widziano go podczas oblężenia Twierdzy w wielu innych miejscach, między innymi na zamku Książ, do którego miał przybyć helikopterem. Helikoptery pod koniec wojny były już montowane we Wrocławiu, a gauleiter o tym doskonale wiedział i mógł wykorzystać jeden z nich. Jeżeli wizyta ta jest prawdą, musiała być ona znaczącą i tym samym potwierdza to fakt, że Fürstenstein był do końca przygotowywany do spełniania zadań specjalnych przez wiele powojennych lat.

Karl Hanke korzystając z możliwości jakie dawało szybkie przemieszczanie się helikopterem, wiosną 1945 roku dokonał odwiedzin kilku miejsc, które dziś pod kątem zorganizowania skrytek depozytowych są niemniej istotne, a z pewnością tych, które były miejscami prowadzenia podziemnych robót pod obiekty o niewyjaśnionym do końca przeznaczeniu. Niektóre źródła informują o tym, że widziano go przylatującego helikopterem między innymi w kilku miejscach Gór Sowich jak również w jego własnym majątku w Golińsku, w Mieroszowie, Krzeszowie i Jeleniej Górze. Po II wojnie światowej upowszechniono informację o rzekomej śmierci Hankego podczas ucieczki przed nadciągającym frontem na terenie Czech – miał się on stać całkiem przypadkową ofiarą czeskiego patrolu, który strzelił do uciekającego człowieka. Niestety wersja ta nigdy nie została zweryfikowana, nawet przez jego rodzinę, która dość szczegółowo badała sprawę jego zaginięcia, a po pewnym czasie z jakichś ważnych, zapewne racjonalnych powodów porzuciła zainteresowanie tym wątkiem.

Możliwość komentowania Mieroszowski depozyt Karla Hankego (1) została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Stół sądowy w Kochanowie

by on Wrz.01, 2015, under Zabytki

Stół sądowy w KochanowieKochanów (Trautliebersdorf) to niewielka, łańcuchowa wieś, położona w powiecie kamiennogórskim, w Kotlinie Krzeszowskiej, wzmiankowana już w 1292 roku, stanowiła niegdyś własność cystersów z Krzeszowa do momentu sekularyzacji ich zakonu w 1810 roku.
Na Ziemi Kamiennogórskiej zachowało się do chwili obecnej wiele pomników dawnej jurysdykcji karnej. Ich przeszłość ściśle związana jest z krzywdą ludzką, cierpieniem i śmiercią, począwszy od średniowiecza, aż po czasy nowożytne. W średniowieczu proces sądowy i wykonanie kary odbywały się w sposób jawny z udziałem zainteresowanej publiczności, mając na celu efekt potępienia dla sprawcy i przestrogi dla obserwatorów. W eksponowanym publicznym miejscu, jakim była na przykład miejscowa karczma lub kamienny stół, zbierał się i obradował sąd. Wskazywano wówczas winnego i wymierzano karę.

Najłagodniejszymi karami było wygnanie ze wsi, chłosta czy też nakaz wykucia kamiennego krzyża pokutnego zwanego również krzyżem pojednania (często za pomocą narzędzia, które posłużyło do popełnienia przestępstwa i w efekcie końcowym znajdowało się wykute na krzyżu) i ustawienie go na miejscu przestępstwa. Złoczyńcy mogli też trafić pod pręgierz, a w ostateczności na szubienicę.
System dawnego prawa karnego pozostawił po sobie osobliwe pamiątki. Na Dolnym Śląsku znajduje się kilkaset zachowanych kamiennych krzyży pokutnych, na terenie samej gminy Kamienna Góra znajduje się ich osiem, w takich miejscowościach jak Kochanów, Gorzeszów, Raszów, Pisarzowice, Krzeszów i Krzeszówek. Spotykane są tutaj również pręgierze, jak na przykład ten w centrum Krzeszowa oraz ruiny szubienic.Jedno z siedzisk przy stole sądowymInny przykład reliktów dawnego sądownictwa reprezentuje najlepiej zachowany na Dolnym Śląsku kamienny stół sądowy w Kochanowie. Zlokalizowany jest on na północ od zabudowań wsi, po lewej stronie drogi do miejscowości Grzędy (należy kierować się około 500 metrów drogą szutrową za znakami zielonymi szlaku turystycznego), na stoku dolinki, w kępie świerków, poniżej wzniesienia noszącego na dawnych mapach wymowną nazwę „Trupiej Główki” (Todten Kopf), obecnie Trębna 590 m n.p.m.
Stół sądowy został wykonany z jednolitego, solidnego piaskowcowego bloku 2-metrowej długości. Wokół niego ustawione jest osiem siedzisk również wykutych z piaskowca.
W czasach dawnego sądownictwa miejsca przy stole zajmowali: wójt, przewodniczący ławy, ławnicy i podwójt. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zapadał wyrok, a oskarżony zostawał uznany za winnego zarzucanych mu czynów.

Zasądzone ustalenia były następnie trzykrotnie odczytywane przez sługę sądowego. Podczas trzeciego odczytu rozbrzmiewał tak zwany dzwonek skazańców. Wówczas odprowadzano oskarżonego do więzienia, w którym zakładano mu długi, czarny płaszcz nazywany „płaszczem skazańców”. Pisarz spisywał protokoły, wokół słychać było gwar publiczności żywo reagującej na przebieg obrad.
Stół sądowy w Kochanowie jest zabytkiem i obiektem uznawanym za unikatowy w Polsce (jedyny na Dolnym Śląsku) i na skalę europejską. Większość tego typu obiektów wykonywana była z drewna, jednakże stół kochanowski wykuto z piaskowca, dlatego jego stan i wygląd pozostał dość dobrze zachowany, prawie kompletny. Wokół znajduje się kilka rozrzuconych piaskowcowych głazów.

Możliwość komentowania Stół sądowy w Kochanowie została wyłączona :, , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...