GeoExplorer

Tag: mity

Wampiry. Legendy, mity i fakty

by on Mar.24, 2015, under Galimatias

WampirCzy wiecie, że legendy o wampirach są opowieściami o samych wzniesionych?
Cała ta historia o wampirach powstała za czasów inkwizycji. Na zlecenie pewnego biskupiny katolickiego powstała pierwsza książka poruszająca ten temat, a chodziło właściwie tylko o to, by pokazać światu zakrzywiony obraz Nas, by sprawić by ludzie się Nas bali i omijali! Kolejnym powodem całej tej historii było pokazanie ludziom, że należy z Nami walczyć i był to sposób zaaprobowania i zalegalizowania tych wszystkich praktyk i sposobów, całego tego procederu jakim było wtedy palenie czarownic na stosach, całej ta inkwizycji i krucjat prowadzonych przeciwko tym, którzy znali prawdę!

Cóż… Ówczesne władze kościoła bardzo się Nas obawiały, bowiem uwalnialiśmy owieczki z pod ich niewolniczych ramion! Ludzie stawali się wolni, poznawali prawdę o samych sobie, odkrywali sekrety życia i śmierci! Między innymi odkrywali w końcu to, co tak naprawdę przechodził Jezus syn Józefa, zwany Jeszuą. Ponieważ sami przez to przechodzili!

A wiecie co się wtedy działo, gdy nagle ta cała prawda wychodziła na jaw? Ludzie odchodzili od kościoła i ściągali za sobą innych! Kościół zaś tracił władzę i kontrolę nad ludźmi, tracił swoich zwolenników i musiał wobec tego coś z tym zrobić! Tak więc stworzył mit o ciemnych, złowieszczych istotach mających podobno ściągać wszystkich naiwnych z ich jedynie słusznej dróżki prowadzącej ich do czystego, cieplutkiego nieba! Kłamstwa i cała hipokryzja kościoła bardzo szybko wychodziła na jaw i kościół musiał mocno zainterweniować, w innym wypadku jego przyszłość bladła w szarych kolorach! Wzniesieni byli dla ówczesnych władz bardzo niebezpieczni i kościół postanowił raz na zawsze się ich pozbyć. Tak rozpoczął się czarny i trudny czas dla wielu ludzi, czas wielu tortur, wielu niewinnych śmierci! A Ja postanowiłem się dziś z wami podzielić Tym, co w tych legendach jest prawdą, a co jest tylko mitem.

Dziś wykażę, że cała ta legenda o wampirach jest tak naprawdę opowieścią opowiadającą o przepięknych wręcz istotach! Na przestrzeni wieków ludzie różnie nas nazywali. Ludzie antycznego Rzymu, czy antycznej Grecji nazywali nas Słonecznymi Bogami, wschodnie kultury zwały nas Buddami i Oświeconymi. Historie o tak zwanych pożeraczach grzechów także są historiami o Nas! Jesteśmy tym, do czego zmierza życie każdego z was, celem każdego człowieka jest przemiana polegająca na integracji całej Duszy, zwana procesem ponownych narodzin. W tym procesie, każdy człowiek odkrywa w końcu swoje prawdziwe anielskie, boskie dziedzictwo i rozpoznaje prawdę o sobie, o tym kim jest, o tym skąd pochodzi i o tym dokąd zmierza. W procesie ponownych narodzin każdy człowiek staje się Mistrzem Wzniesionym, tak zwanym suwerenem, doświadcza mistycznej śmierci, która uwalnia go z koła cykli narodzin i śmierci. W końcu odkrywa całą istotę własnej istoty, własnej prawdziwej natury i w ten sposób uwalnia się z pęt iluzji, nazywanej często więzieniem z otwartymi wrotami.

Zatem, zaczynamy:
1. Picie krwi innych ludzi, czy zwierząt jest mitem! Nie odżywiamy się krwią, odżywiamy się jak cała reszta ludzi Energią! Lecz nawet Tej nie potrzebujemy ściągać od innych z zewnątrz, bowiem mamy swoje własne źródło wręcz nieskończonej energii, które znajduje się w każdym z nas! Nawet wy zwyczajni ludzie także je posiadacie, choć z niego nie korzystacie…
Przede wszystkim chcę wam opowiedzieć o tym, że nie żywimy się krwią innych ludzi. Nie mamy potrzeby poszukiwać pożywienia w taki sposób, bowiem każdy wzniesiony ma dostęp do źródła niesamowitej niewyczerpywanej energii, kryształowej, księżycowej, która zawsze jest pełna, której nigdy nam nie zabraknie! W momencie chrztu wodnego, każdy uzyskuje dostęp do studni wody żywej, która fizycznie jest w nim samym! Każdy z was ma tą studnię w sobie, tylko, że u większości ludzi jest ona zamknięta. Tak więc żaden wzniesiony nie potrzebuje poszukiwać pożywienia nigdzie na zewnątrz!

Niech to będzie w końcu jasne, krwiożercze wampiry pijące krew innych ludzi to mit!Wampir (1)Wyobraźcie sobie moi drodzy ludzie, wszyscy tak naprawdę żywimy się energią. Można czerpać ją z wielu różnych źródeł, właściwie to jest jej tu nieskończenie wiele, otacza was ze wszystkich stron, głaszcze i pieści wasze ciała. Istnieje w powietrzu, którym oddychacie, istnieje w wodzie, którą pijecie, istnieje w pożywieniu, które zjadacie. Gdy tak sobie spożywacie obiad, kolację, czy śniadanie, bez względu na to, czy będzie to owoc, roślina czy danie mięsne, w każdym z tych dań jest tej energii więcej lub mniej, oczywiście bywa, że wasze pożywienie które zjadanie jest bardzo skąpe energetycznie, bądź nie posiada jej wcale, lecz jest to tylko wynik waszego braku szacunku do waszych zwierząt, roślin, do wszystkiego, z czego przyrządzacie sobie te wasze posiłki.

Wzniesieni nie potrzebują odżywiać się w taki sposób, lecz jak najbardziej mogą w dalszym ciągu cieszyć się spożywaniem w taki dosyć fizyczny sposób. I jeśli jakiś wzniesiony cieszy się fizycznym posiłkiem, to nie robi tego z konieczności, lecz z czystej przyjemności i radości samego jedzenia! Ja sam odzwyczaiłem się już dawno od starego sposobu jadania, nie jadam śniadań, ani obiadów, ani kolacji, z reguły jest to jeden niewielki posiłek, pyszna kanapka z uwielbianym przeze mnie serem, czy pizza od czasu do czasu, a bywa też i tak, że w ogóle nie myślę o jedzeniu nawet przez parę dni… Wzniesieni nie potrzebują poszukiwać pożywienia na zewnątrz samych siebie, wręcz przeciwnie, są dosłownymi tryskającymi fontannami energii, która także dostępna jest dla innych ludzi, zwierząt, czy roślin i całego świata nas otaczającego!

Po pierwsze nie żywimy się krwią, lecz energią, co nie czyni żadnej różnicy między nami, bowiem wy wszyscy pożywiacie się właśnie energią, tylko bierzecie ją z pożywienia czy powietrza, my nie musimy nawet jeść, bowiem nasze własne studzienki tej energii wystarczają nam w zupełności, by zachować silne i zdrowe ciała, i pełną jasność umysłu!

2. Prawdą jest jednak to, że gdy rozpadają się nasze ciała, nie pozostaje po nich nawet pył! W momencie zakończenia naszego życia tutaj, nasze ciała ulegają natychmiastowej transformacji i po prostu znikają, bywa, że ulegają natychmiastowemu spaleniu. Zwał jak zwał, nie grzebiemy własnych ciał, ponieważ zabieramy je ze sobą, są częścią naszej Duszy, tak więc czemu mielibyśmy je zostawiać? No właśnie. To jest więc akurat prawdą. Lecz mitem jest to, jakby to miała być jakaś kara boska, wręcz przeciwnie, jest to Boski Dar który każdy z nas w odpowiedniej godzinie daje samemu sobie.
Ludzie, nie jesteście stąd! Wyobraźcie sobie, że jesteście niesamowitymi wysoko wibracyjnymi istotami! Świetlistymi istotami! Lecz podczas pierwszych narodzin zawsze wciela się bardzo niewielka cząstka waszego światła! Tak więc gdy kończy się wam energia i gdy wasze ciała umierają, ta niewielka cząstka waszego Ducha nie spala waszych ciał, tylko odchodzi. Pozostawiona cząstka waszej energii woła was i nie pozwala odejść. Jeśli macie szczęście, wasze ciała są kremowane i nawet ta cząstka was samych od razu łączy się z wami i wy to czujecie, odbieracie jak najbardziej! W innym wypadku, część waszej energii pozostaje po waszej śmierci na ziemi, co ściąga was tu do ponownego życia bardzo szybko!

Gdy ludzie przechodzą swoje ponowne narodziny, podczas tego procesu wciela się cała reszta światła Duszy! Tak więc my wzniesieni różnimy się od was tylko tym, że mamy do naszej dyspozycji nie tylko malutką cząstkę naszego światła, lecz wszystko! Tak ogromna ilość światła jest powodem i przyczyną tego, że w razie śmierci, nasze ciała ulegają całkowitej, momentalnej transformacji, nie pozostaje po tym nawet popiół! Nie tracimy wtedy naszych ciał, ulegają one tylko transformacji w tak zwane widmowe ciała, które dowolnie mogą się stawać mniej lub bardziej fizyczne. Tak więc dla nas śmierć nie jest końcem, ani początkiem, jest tylko przemianą w istnienie, które nie ma końca!

3. Kolejny mit, czy może niewłaściwa interpretacja: Nie boimy się światła słonecznego naszej fizycznej gwiazdy! Wręcz przeciwnie, uwielbiamy Je!
Tak więc i tu nie różnimy się aż tak bardzo, prowadzimy w zasadzie normalne życie, tak jak i wy drodzy ludzie! Kochamy światło dnia, lecz także uwielbiamy światło gwiazd na tle nocnego nieba! Tak jak i wy! Nie ma żadnej różnicy! Jedni prowadzą normalny dzienny tryb życia i w nocy odsypiają; inni odwrotnie, prowadząc tryb nocny, odsypiają za dnia, co w zasadzie nie czyni przecież z nich jakichś krwiożerczych istot, prawda? Zwróćcie uwagę na to, co napisałem punkt wyżej… o naszej świetlistej naturze, nie tylko świetlistej naturze wzniesionych, lecz świetlistej naturze wszystkich ludzi! Wszyscy jesteśmy słonecznymi Bogami! Tyle, że nie wszyscy o tym wiedzą… Nie wszyscy pamiętają…Księżyc4. Nie boimy się krzyża czy wody święconej! To jest akurat jak najbardziej MIT stworzony przez ówczesne władze kościelne, jeszcze za czasów inkwizycji i polowania na czarownice.
Bardzo dziwna właściwie jest sprawa z tym strachem przed krzyżem czy innymi kościelnymi symbolami i emblematami. Każdy nowo-narodzony, każdy wzniesiony przechodził cały proces ponownych narodzin, polegający na przechodzeniu przez kolejne etapy wzniesienia, cała ta droga to niesamowite doświadczenia, jednym z nich jest właśnie doświadczenie ukrzyżowania! Czemu więc wzniesiony miał by się bać krzyża? Przecież jest to właściwie symbol niesamowitego doświadczenia, w którym każdy wzniesiony właściwie pozostaje do samego końca życia w ludzkim ciele! A woda święcona? To także symbol, symbol energii, księżycowej energii, którą się każdy z nas pożywia, nie tylko wzniesieni! Tak więc są to mity, jak najbardziej mity! Stworzone tylko po to, by wystraszyć ludzi, by jednocześnie sprawić jeszcze większy strach i bojaźń przed piekłem i grom wie, czym jeszcze.

5. Kolejny mit, czosnek! Więc niech będzie wiadome, że czosnek jest ulubioną przyprawą i także daniem wielu, bardzo wielu wzniesionych!
A tak! Od czasu do czasu lubię sobie skrobnąć ząbek czosnku czy dwa, jest to niesamowita przyprawa występująca w wielu moich daniach! Och ten czosnek! Kochany i jakże cenny, niezastąpiony w wielu potrawach!

6. A teraz sprostowanie, po części mit, po części prawda… Wzniesieni biorą pełną odpowiedzialność za siebie, to znaczy, że płacą za wszystko co wybiorą. Ludzie właściwie nie, ale nie do końca, bo w pewnych sytuacjach i ludzie są zmuszeni wziąć odpowiedzialność za samych siebie, a tyczy się to takich sytuacji, gdy zwykły człowiek spotka na swojej drodze wzniesionego!

Wielu ludzi w zamierzchłych czasach ogromnie obawiało się wzniesionych, bowiem w momencie starcia z nimi, podobnie jak wzniesieni mają to na co dzień, musieli zmierzyć się z doświadczeniem, w którym byli zmuszani do wzięcia odpowiedzialności za samych siebie! Nic takiego się właściwie nie dzieje, gdy zwykły człowiek uderzy zwykłego człowieka, czasem jest odwet, czasem nie ma… Lecz gdy ktoś będzie miał pecha uderzyć wzniesionego, poniesie za to odpowiedzialność czy będzie tego chciał czy nie. Będzie musiał przyjąć doświadczenie zwrotne, albo się wykupić dokonując spłaty w walucie energetycznej, cała suma zostanie przelana wtedy z jego własnej energii! Wierzcie mi, doświadczenie wymiany energetycznej będzie dla niego nie lada przeżyciem! Gdy wzniesiony pozwala sobie uderzyć kogoś, jest to jak najbardziej normalne i naturalne, że oddaje wtedy pewną część własnej energii. Tak to działa! Nie ma więc żadnej różnicy w tym, czy wzniesionego uderzy inny wzniesiony, czy zwykły człowiek, odpowiedzialność będzie musiała zostać poniesiona! I ostatnia wskazówka, nie ma potrzeby szukania winnych, to co ma się stać, po prostu się stanie w taki czy inny sposób! Przed boską sprawiedliwością nikt się nie ukryje!

Podzielę się z wami jeszcze pewną ciekawostką, w tej chwili po ziemi chodzi bardzo duża ilość wzniesionych, nie idzie mi o liczby liczone pojedynczo, mowa tu o tysiącach wzniesionych, a ta liczba wciąż wzrasta! W taki sposób ziemia wchodzi w czas, w którym ludzie czy tego chcą czy nie chcą, będą zmuszeni wziąć w końcu odpowiedzialność za siebie i za swoje własne wybory! Tak zostało to pomyślane i wszyscy zainteresowani się na to zgodzili! Dzieje się to właśnie w tej chwili! Tu i teraz! W ten sposób ziemia w niedługim czasie zajaśnieje światłem i szacunkiem do wszelakiego życia, jakiego w tej chwili brakuje… Gdy człowiek stanie twarzą w twarz z własną śmiercią, będzie musiał zacząć liczyć się z tym, że ktoś inny ma prawo żyć podług własnej woli i na swój własny sposób, rozumiecie?

Wielu ludzi w ziemskiej przeszłości doświadczyło tego fenomenu i zinterpretowało to jako akt działania wampira, oczywiście zgodnie z wydaną książką o wampirach, która została wydana i rozpowszechniona na zlecenie ówczesnej władzy kościelnej… Cóż, nie dziwne, że ludzie się bali, ale prawda jest taka, że ponosili jedynie własną odpowiedzialność za samych siebie! Nic więcej! My wzniesieni ponosimy odpowiedzialność na co dzień, dla nas to jest chleb powszedni, bardzo niesamowity wręcz, bo uczy szacunku do życia! Gdy przejdziesz przez coś takiego kilka razy, w końcu zaczniesz myśleć i zastanawiać się nad własnym sposobem życia! A gdy staniesz przed wyborem: umrzeć czy żyć? Co wybierzesz? To tyle… Resztę zachowam dla siebie…

Pamiętajcie ludzie, wszystko co się dzieje we Wszechświecie jest w jak najlepszym porządku!
Tak więc żyjcie jak sami chcecie i pozwólcie na to samo innym!
Ty jesteś Bogiem także!
I tak to jest.

autor: Samuel Blog Księżycowy

Możliwość komentowania Wampiry. Legendy, mity i fakty została wyłączona :, , , , , , , , , , , więcej...

Chupacabra

by on Kwi.09, 2014, under Galimatias

„W 1923 roku w New Lands, następnie w 1931 roku w Look oraz w 1932 roku w Wild Talents zwrócono po raz pierwszy uwagę na zagadkowy i przerażający fenomen  okaleczania zwierząt… W maju 1810 roku coś pojawiło się w okolicach Ennerdale, w pobliżu granicy Anglii ze Szkocją, gdzie zabijało owce, czasami siedem albo osiem w ciągu jednej nocy, ale nie pożerało, tylko wysysało z nich krew…”.

Chupacabra to legendarne środkowo i południowo-amerykańskie zwierzę, „wysysacz kóz”, którego istnienia nigdy nie udało się potwierdzić. Od XX wieku jest ono obiektem badań kryptozoologów. Jej rzekome występowanie związane jest z Portoryko, skąd pochodzą pierwsze informacje o tym zwierzęciu, Meksykiem i południowymi stanami USA. Jego nazwa pochodzi od napaści na zwierzęta domowe i wysysania z nich krwi. Opisy stworzenia znacznie różnią się od siebie. Pierwsze relacje z rzekomych spotkań pochodzą z 1990 roku z Portoryko, od tego czasu chupacabra miała być spotykana najdalej na północ w Maine i najdalej na południe w Chile. Pomimo że wiele osób twierdzi, iż chupacabra może być rzeczywiście istniejącym zwierzęciem, większość naukowców uważa ją za legendarne stworzenie, rodzaj współczesnego mitu. Opisywana jest przez rzekomych świadków jako duże i ciężkie zwierzę, wielkości małego niedźwiedzia, wyposażone w szereg rogowych kolców na grzbiecie, ciągnących się od szyi aż do nasady ogona. Według innych relacji stworzenie to jest nienaturalnie szybkie i potrafi przeskoczyć drzewo.

Kryptozoolodzy sugerują, jakoby chupacabra była nieznanym gatunkiem zwierzęcia lub kosmitą. Istnieje również teoria, podle której jest ona domowym zwierzęciem obcych. Według świadków często jej atakom towarzyszą dziwne znaki na niebie. Teorie próbujące wyjaśnić przypadki okaleczeń zwierząt domowych i obserwacji dziwnych istot, można podzielić na kilka grup. Część z nich mówi o całkowicie naturalnych zjawiskach lub znanych nauce zwierzętach odpowiedzialnych za tego typu wydarzenia. Inne obstają przy paranormalnych wyjaśnieniach, powiązaniem z obserwacjami UFO, wiarą w duchy i demony lub czerpią z doświadczeń kryptozoologii.  Opowieści o chupacabra postrzegane są przez większość naukowców jako element kultury latynoamerykańskiej. Być może są one kontynuacją legend o „człowieku-moskicie”, który miał wysysać krew ze zwierząt i ludzi. Współczesny mit o mrocznym stworze, atakującym i zabijającym zwierzęta domowe, powtarzany jest tak często, że z biegiem czasu fikcyjna istota staje się niezwykle popularnym motywem. Zgodnie z tym wyjaśnieniem, wszystkie relacje z rzekomych spotkań z tym stworem są zmyślone, a ich rozprzestrzenianie może mieć celowy charakter, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że jest wykorzystywana często w charakterze marketingowym. Na korzyść tego wyjaśnienia przemawia także fakt, że opowieści np. w USA pochodzą niemal wyłącznie od osób należących do wspólnot latynoamerykańskich.

Kolejne fale doniesień o rzekomych spotkaniach z różnymi „stworami” tłumaczone są często jako ataki zbiorowej histerii, mogącej powodować m.in. chwilowe załamanie prawidłowego postrzegania rzeczywistości, omamy wzrokowe, lub przypadki pareidolii. Przejawia się ona na naturalnym dążeniu człowieka do odnajdywania znajomych sygnałów w bodźcach całkowicie losowych. Na tej podstawie można zakładać, że osoby, które wierzą w istnienie dziwacznej, groźnej istoty, w taki sposób interpretowały widok znanego nauce zwierzęcia np. dużego ptaka lub zjawiska. Kryptozoolodzy są zdania, iż chupacabra jest nieznanym nauce gatunkiem zwierzęcia, kryptydą. Część z nich twierdzi, iż może ona mieć wiele wspólnego z tzw. brytyjskimi wielkimi kotami, które pojawiają się w Wielkiej Brytanii od wielu lat. Inni są zdania, iż jej naturę można wyjaśnić, uznając iż jest ona efektem eksperymentów genetycznych, np. zmodyfikowanym nietoperzem-wampirem, któremu udało się uciec z laboratorium. Kryptozoolodzy badają również wystąpienia rzekomych ataków chupacabry w Teksasie. Zgodnie z doniesieniami, w tamtym rejonie zaobserwowane dziwne zwierzę przypominające kojota, jednak bardzo się od niego różniące gdyż zwierzę posiada krótkie przednie łapy, wydłużony pysk oraz szarą nieowłosioną skórę. Psowaty ten pojawiał się blisko miejsc ataków na zwierzęta hodowlane, nie bał się bardzo ludzi. Badania DNA znalezionego osobnika, zabitego przez samochód, potwierdziły, że nie jest to żaden ze znanych gatunków, jednak podobieństwa DNA sugerują, iż jest to hybryda kojota z wilkiem rudym bądź wilkiem meksykańskim. Nie wyjaśnia to jednak braku futra u znalezionego osobnika.Chupacabra(1)Legenda chupacabry rozpoczęła się mniej więcej w 1987 roku kiedy to portorykańskie gazety „El Vocero” i „El Nuevo Dia” zaczęły donosić o śmierci wielu zwierząt różnego gatunku, takich jak ptaki, konie i kozy. Jako sprawcę czasopisma wskazały El Vampiro de Moca-Wampira z Moca, istotę rzekomo odpowiedzialną za podobne wydarzenia, które miały miejsce w małej miejscowości Moca w latach 70-tych XX wieku. Początkowo wydawało się, iż zwierzęta zostały zabite przez członków jakiejś satanistycznej sekty, później jednak podobne przypadki zaczęły powtarzać się na terenie całej wyspy – wielu rolników donosiło o stratach pośród należących do nich zwierząt domowych. Wszystkie przypadki miały jedną cechę wspólną – każde z zabitych zwierząt zostało pozbawione krwi przez szereg okrągłych nacięć ciała. Niedługo po pierwszych doniesieniach prasowych, portorykański komik Silverio Perez stworzył termin „chupacabra”.

Po przypadkach odnotowanych w Portoryko inne doniesienia napłynęły z krajów takich jak Dominikana, Argentyna, Boliwia, Chile, Kolumbia, Honduras, Salwador, Panama Peru, Brazylia, USA i Meksyku. Zarówno w Portoryko, jak i w Meksyku chupacabra stała się bohaterem licznych opowieści. Doniesienia o kolejnych rzekomych obserwacjach zwierzęcia co jakiś czas pojawiają się w serwisach informacyjnych, rozwinął się biznes z nią związany z jej wizerunki pojawiają się na T-shirtach, czapkach baseballowych, kubkach itp. Sprzedawane są cukierki noszące tę nazwę. Najczęściej pojawiający się opis rzekomej chupacabry przedstawia ją jako istotę podobną do gada, posiadającą cielistą lub zielonkawoszarą skórę oraz ostre kolce lub rurki na grzbiecie. Istota ma mierzyć około 90-120 cm wysokości, poruszać się na tylnych łapach, skacząc w sposób podobny, jak czynią to kangury. W przynajmniej jednej z rzekomych obserwacji stworzenie miało przeskoczyć na odległość 6 metrów. Ponadto posiada pysk podobny do psiego, rozwidlony język wystający często z paszczy, duże kły. Ma również syczeć i piszczeć, gdy jest zaalarmowane, jak również wydzielać nieprzyjemny zapach siarki. Niektóre rzekome obserwacje stwierdzają, iż oczy chupacabry świecą na czerwono, co wywołuje u świadków nudności. Inne opisy znacznie rzadsze od przedstawionych wcześniej, określają ją jako rodzaj dzikiego psa. Jest on najczęściej bezwłosy, charakteryzują go wyraźna grzywę na grzbiecie, spore oczodoły, kły i pazury. Część rzekomych świadków snuje teorie, iż być może jest to gad podobny do psa. W przeciwieństwie do znanych drapieżników ma ona wysysać całość krwi swojej ofiary, a czasem nawet całe organy wewnętrzne, przez dziurę w jej ciele lub kilka dziur. Inne źródła mówią, że przekłuwa kłami krtań ofiary, a następnie wsuwa w otwór rurkowaty język, wysysając krew ze środka ciała.Chupacabra(2)Wątek polski…

„Polacy nie gęsi, lecz i swoją chupacabrę mają. W 2007 roku Pomorze Zachodnie zostało zaatakowane przez dziką bestię. Jej ofiarą padały najczęściej króliki i kury. Zwierzę zostało nazwane pomórnikiem, zresztą na część złych bożków słowiańskich. Gdy jednak zbadano ślady DNA, znalezione na kogucie, po przebadaniu wyszło że to rosomak. W ten sposób polska chupacabra zakończyła karierę.”

Według wielu uczonych, wśród legendarnych stworzeń znajduje się kilku mocnych pretendentów, którzy mają szansę na to, że świat nauki ich w końcu uzna. Do najbardziej znanych obiektów zainteresowania kryptozoologii należą potwory wodne, nieznane nauce małpoludy czy nawet żyjące dinozaury. Wiele z tych stworzeń stało się swoistymi symbolami – przecież każdy słyszał o Yeti czy Potworze z Loch Ness. Niestety, wśród nich na próżno szukać reprezentantów Polski. Nie oznacza to jednak, że nie mamy się zupełnie czym pochwalić. Na przestrzeni lat wielokrotnie pojawiały się bowiem relacje o przedziwnych stworzeniach, które nie przypominały żadnych ze znanych zwierząt. Polskiej „Wielkiej stopy” nikt wprawdzie jeszcze nie widział, ale w przeszłości pojawiały się informacje o bytujących na naszych ziemiach bestiach – wśród nich szczególnie głośna była swego czasu opowieść o grasującym w Bielawie agresywnym „szympansie”. Te przedziwne często historie trafiają do nas zwykle okrężnymi drogami.Chupacabra(4)Kilka lat temu, na jednym z amerykańskich for internetowych, pojawiła się relacja mężczyzny, którego przodkowie pochodzili z Polski. Ów jegomość wyznał, że jego babka regularnie wspominała mu o dziwnym stworzeniu przypominającym goryla i często atakującym ludzi. Istota ta, raz poruszała się na dwóch nogach, a innym razem na czworaka. Z reguły bywała też bardzo agresywna. Jeśli wierzyć w regularnie powracające opowieści, Polska od kilku lat nękana jest także przez „rodzime” chupacabry – nieuchwytne stworzenia charakteryzujące się krwawymi atakami na domowe zwierzęta. Legenda o chupacabrze wywodzi się wprawdzie z Ameryki Łacińskiej, gdzie potwór dawał się we znaki m.in. mieszkańcom Portoryko, zabijając setki zwierząt podczas fali ataków w latach 90-tych, ale później stwór „przeniósł się” do innych krajów Ameryki, a z czasem dotarł też do Europy. W naszym kraju, chupacabra przypuszczać miała ataki m.in. na Pomorzu oraz w Puszczy Kozienickiej, za każdym razem pozostawiając po sobie krwawy ślad.

Słynny „pomórnik”, uznawany za polską chupacabrę, pojawił się na Pomorzu Zachodnim w 2004 roku. Według relacji, zabijał zwierzęta uderzeniem łapy w okolice serca, co wprawiało w zdumienie leśników. Wkrótce na zwierzę urządzono obławę, jednak nie udało się go schwytać. Według pogłosek, stwór posiadał niebieskawe oczy i mierzył około 150 cm wzrostu. Na podstawie zebranych próbek sierści, należących rzekomo do pomórnika, zachodni naukowcy ustalili, że mógł być on rosomakiem, który z jakichś powodów znalazł się w Polsce. Inni obstawiali, że dokonywane ataki były dziełem zdziczałych i wygłodniałych psów. Inne stworzenie przypominające chupacabrę obserwować miał na Dolnym Śląsku w latach swej młodości, kontrowersyjny polski „ufolog” dr Jan Pająk. Jak twierdzi, dziwaczne, przypominające psa stworzenie, spotkał wracając nocą do domu(?). Najbardziej znanym polskim potworem była Paskuda – wodny potwór mający zamieszkiwać Zalew Zegrzyński. Relacje na jej temat pojawiły się w latach 80-tych, kiedy to publikowano „portrety pamięciowe” Paskudy, a nawet wywiady z osobami, które obserwowały stwora. W rzeczywistości był to jednak żart dziennikarzy „Lata z Radiem”.Chupacabra(3)Wiele innych relacji ma charakter legend. Należą do nich miedzy innymi opowieści o „wielkim Pająku” zamieszkującym w okolicach miasta Pajęczno (województwo łódzkie), czy też pochodząca z gór relacja o postaciach przypominających satyry. Wśród innych historii sprzed lat, znajdziemy opowieść o gigantycznym wężu zabitym przez polskiego leśnika w okolicach Wrocławia czy też wielkim zającu z Kielecczyzny. Warto podkreślić, że dziwnym trafem kryptydy upodobały sobie miejsca, do których człowiek ma ograniczony dostęp. Kryją się one w nieprzebranych lasach, tajdze, głębinach i w wysokich górach. W Polsce trudno byłoby im uniknąć wzroku ludzi. Gdyby owe bestie kryły się gdzieś obok nas, pewnie częściej by o nich donoszono. Tymczasem relacje pojawiają się raz na jakiś czas, skłaniając nas do wniosków, iż za większością z nich stoją jak najbardziej zwyczajne zwierzęta.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Gargulce, czyli rzecz o… Rzygaczach

by on Lut.07, 2014, under Galimatias

Gargulec z Notre DameGargulce to dekoracyjne, wystające zwieńczenie rynny dachowej, służące do odprowadzenia wody poza zasięg muru i strzegące przed złem mieszkańców miasta. Funkcja gargulca powiązała jego nazwę z gardłem. Angielski termin na określenie tej kamiennej istoty, to „gargoyle”, które bierze się ze starofrancuskiego słowa „gargouille”, oznaczającego gardziel, co z kolei prowadzi do greckiego słowa „gargarizein”, oznaczającego nic innego jak „odgłos powstały przy płukaniu gardła”. Z podobnych powodów gargulec bywa nazywany także rzygaczem czy plwaczem. Pierwsze gargulce pojawiły się w starożytnym Egipcie i Grecji. W średniowieczu gargulce rozprzestrzeniły się z Francji na całą Europę jako stały element architektury, goszcząc nie tylko w katedralnych zwieńczeniach rynien. O ile greckie gargulce miały pyski lwów, od czasów średniowiecza przybierały różne kształty, przez ludzkie po hybrydy tych dwóch. Zdarzało się, że oblicza zapożyczały od realnie istniejących osób. Gotyk nadał im formy groteskowe i fantazyjnie, nierzadko tym w formie zwierzęcej wydłużając pyski i szyje, dodając skrzydła, rogi i pazurzaste łapy. Przybierające kształt lwów greckie gargulce strzegły przed złem. Średniowiecze miało przywrócić im tą funkcję.GargulecGargulcom pomagał tutaj po pierwsze szkaradny wygląd, który, zgodnie z ówczesnym przekonaniem miał odstraszać demony, uciekające na widok własnego wizerunku. Gargulce mogły jednak również ostrzec człowieka. Istnieje legenda, tłumacząca pojawienie się gargulców we Francji. Wydarzenie o którym opowiada miało mieć miejsce w VII w. w średniowiecznym mieście Rouen, leżącym nad Sekwaną. Według tej opowieści gargulec był wodnym potworem, który powodował straszne spustoszenie zarówno w statkach jak i ludziach a także samym mieście, które na skutek obecności bestii miało być nieustannie zalewane. Ofiary składane przez mieszkańców gargulcowi nie wystarczały. Wybawicielem okazał się ksiądz Roman, późniejszy święty. Złożył on obietnicę, że jeżeli miasto wybuduje dla niego kościół wybawi ludzi od gargulca. Tak też się stało. Na pamiątkę tego wydarzenia gargulce stać się miały elementem architektury.

Gargulce są przedstawiane jako złe, sadystyczne stworzenia o kamiennych, skrzydlatych ciałach mających kształt groteskowych humanoidów. Są to krwiożerczy łowcy, często spotykani w ruinach i podziemnych pieczarach. Często zastygają w bezruchu, udając kamienne rzeźby i cierpliwie czekając na mijające je ofiary, lub nacierają na nie z zaskoczenia z powietrza. Zazwyczaj atakują wszystkie napotkane istoty, lubując się w ich obezwładnianiu i torturowaniu. Są sprawnymi wojownikami, wyposażonymi w ostre pazury, zęby i rogi oraz twardy, naturalny pancerz. Mają swój własny gardłowy język. Gargulce żyją w małych grupach, zainteresowanych głównie poszukiwaniem nowych ofiar do morderczych zabaw. Najchętniej polują na humanoidów i inne rozumne stworzenia, którym mogą sprawiać ból. Pierwotnie istoty te były kamiennymi rzeźbami o groteskowych kształtach, jednak zostały ożywione przez nierozważnego maga. Ich temperament sprawił, że błyskawicznie rozmnożyły się i rozpowszechniły po wielu światach „Planu Materialnego”. Nie potrzebują wody i pokarmu i mogą godzinami stać w bezruchu. Ich jedynym jadłem jest ból i cierpienie, które zadają. Czasem zaciągają się na służbę do złych magów, w zamian za kilku humanoidów do zabawy pełniąc rolę strażników i posłańców. Rogi gargulców są znanym komponentem alchemicznym…

Leave a Comment :, , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...