GeoExplorer

Tag: nietoperz

Najsympatyczniejszy nietoperz?

by on Paź.14, 2014, under Flora i Fauna

Rudawka okularowaRudawka okularowa (Pteropus conspicillatus) to koczowniczy gatunek nietoperza, żywiący się owocami roślin. Nazywane bywają kalongami lub lisami latającymi.
Wiele gatunków jest zagrożonych wyginięciem, ze względu na wysoki poziom polowań w celach konsumpcyjnych, bądź medycznych. Zwierzęta są także zabijane dla sportu.
Jego nazwa pochodzi od charakterystycznego koloru futerka wokół oczów, które wyglądem przypomina okulary. Odpoczywają w dużych stadach uwieszone na gałęziach, z głową skierowaną w dół.

Gatunek ten odgrywa ważną rolę w deszczowych lasach, ponieważ rozsiewa nasiona wielu gatunków drzew. W Australii nietoperze te są postrzegane przez wiele osób jako szkodniki sadów. Utrata siedlisk oraz opinia  szkodników spowodowała znaczny spadek populacji.
Gatunki zaliczane do tego rodzaju (Pteropus, rodzaj nietoperzy z rodziny rudawkowatych – Pteropodidae) są największymi nietoperzami na świecie. Rozpiętość ich skrzydeł sięga do 170 cm (Pteropus giganteus). Do rodzaju zalicza się kilkadziesiąt gatunków.
Rudawka okularowa występuje w strefie tropikalnej i subtropikalnej Australii, na Wyspach Halmahera, w Papui Nowej Gwinei oraz na sąsiednich wyspach i Oceanii.

Leave a Comment :, , , , , , , więcej...

Chupacabra

by on Kwi.09, 2014, under Galimatias

„W 1923 roku w New Lands, następnie w 1931 roku w Look oraz w 1932 roku w Wild Talents zwrócono po raz pierwszy uwagę na zagadkowy i przerażający fenomen  okaleczania zwierząt… W maju 1810 roku coś pojawiło się w okolicach Ennerdale, w pobliżu granicy Anglii ze Szkocją, gdzie zabijało owce, czasami siedem albo osiem w ciągu jednej nocy, ale nie pożerało, tylko wysysało z nich krew…”.

Chupacabra to legendarne środkowo i południowo-amerykańskie zwierzę, „wysysacz kóz”, którego istnienia nigdy nie udało się potwierdzić. Od XX wieku jest ono obiektem badań kryptozoologów. Jej rzekome występowanie związane jest z Portoryko, skąd pochodzą pierwsze informacje o tym zwierzęciu, Meksykiem i południowymi stanami USA. Jego nazwa pochodzi od napaści na zwierzęta domowe i wysysania z nich krwi. Opisy stworzenia znacznie różnią się od siebie. Pierwsze relacje z rzekomych spotkań pochodzą z 1990 roku z Portoryko, od tego czasu chupacabra miała być spotykana najdalej na północ w Maine i najdalej na południe w Chile. Pomimo że wiele osób twierdzi, iż chupacabra może być rzeczywiście istniejącym zwierzęciem, większość naukowców uważa ją za legendarne stworzenie, rodzaj współczesnego mitu. Opisywana jest przez rzekomych świadków jako duże i ciężkie zwierzę, wielkości małego niedźwiedzia, wyposażone w szereg rogowych kolców na grzbiecie, ciągnących się od szyi aż do nasady ogona. Według innych relacji stworzenie to jest nienaturalnie szybkie i potrafi przeskoczyć drzewo.

Kryptozoolodzy sugerują, jakoby chupacabra była nieznanym gatunkiem zwierzęcia lub kosmitą. Istnieje również teoria, podle której jest ona domowym zwierzęciem obcych. Według świadków często jej atakom towarzyszą dziwne znaki na niebie. Teorie próbujące wyjaśnić przypadki okaleczeń zwierząt domowych i obserwacji dziwnych istot, można podzielić na kilka grup. Część z nich mówi o całkowicie naturalnych zjawiskach lub znanych nauce zwierzętach odpowiedzialnych za tego typu wydarzenia. Inne obstają przy paranormalnych wyjaśnieniach, powiązaniem z obserwacjami UFO, wiarą w duchy i demony lub czerpią z doświadczeń kryptozoologii.  Opowieści o chupacabra postrzegane są przez większość naukowców jako element kultury latynoamerykańskiej. Być może są one kontynuacją legend o „człowieku-moskicie”, który miał wysysać krew ze zwierząt i ludzi. Współczesny mit o mrocznym stworze, atakującym i zabijającym zwierzęta domowe, powtarzany jest tak często, że z biegiem czasu fikcyjna istota staje się niezwykle popularnym motywem. Zgodnie z tym wyjaśnieniem, wszystkie relacje z rzekomych spotkań z tym stworem są zmyślone, a ich rozprzestrzenianie może mieć celowy charakter, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że jest wykorzystywana często w charakterze marketingowym. Na korzyść tego wyjaśnienia przemawia także fakt, że opowieści np. w USA pochodzą niemal wyłącznie od osób należących do wspólnot latynoamerykańskich.

Kolejne fale doniesień o rzekomych spotkaniach z różnymi „stworami” tłumaczone są często jako ataki zbiorowej histerii, mogącej powodować m.in. chwilowe załamanie prawidłowego postrzegania rzeczywistości, omamy wzrokowe, lub przypadki pareidolii. Przejawia się ona na naturalnym dążeniu człowieka do odnajdywania znajomych sygnałów w bodźcach całkowicie losowych. Na tej podstawie można zakładać, że osoby, które wierzą w istnienie dziwacznej, groźnej istoty, w taki sposób interpretowały widok znanego nauce zwierzęcia np. dużego ptaka lub zjawiska. Kryptozoolodzy są zdania, iż chupacabra jest nieznanym nauce gatunkiem zwierzęcia, kryptydą. Część z nich twierdzi, iż może ona mieć wiele wspólnego z tzw. brytyjskimi wielkimi kotami, które pojawiają się w Wielkiej Brytanii od wielu lat. Inni są zdania, iż jej naturę można wyjaśnić, uznając iż jest ona efektem eksperymentów genetycznych, np. zmodyfikowanym nietoperzem-wampirem, któremu udało się uciec z laboratorium. Kryptozoolodzy badają również wystąpienia rzekomych ataków chupacabry w Teksasie. Zgodnie z doniesieniami, w tamtym rejonie zaobserwowane dziwne zwierzę przypominające kojota, jednak bardzo się od niego różniące gdyż zwierzę posiada krótkie przednie łapy, wydłużony pysk oraz szarą nieowłosioną skórę. Psowaty ten pojawiał się blisko miejsc ataków na zwierzęta hodowlane, nie bał się bardzo ludzi. Badania DNA znalezionego osobnika, zabitego przez samochód, potwierdziły, że nie jest to żaden ze znanych gatunków, jednak podobieństwa DNA sugerują, iż jest to hybryda kojota z wilkiem rudym bądź wilkiem meksykańskim. Nie wyjaśnia to jednak braku futra u znalezionego osobnika.Chupacabra(1)Legenda chupacabry rozpoczęła się mniej więcej w 1987 roku kiedy to portorykańskie gazety „El Vocero” i „El Nuevo Dia” zaczęły donosić o śmierci wielu zwierząt różnego gatunku, takich jak ptaki, konie i kozy. Jako sprawcę czasopisma wskazały El Vampiro de Moca-Wampira z Moca, istotę rzekomo odpowiedzialną za podobne wydarzenia, które miały miejsce w małej miejscowości Moca w latach 70-tych XX wieku. Początkowo wydawało się, iż zwierzęta zostały zabite przez członków jakiejś satanistycznej sekty, później jednak podobne przypadki zaczęły powtarzać się na terenie całej wyspy – wielu rolników donosiło o stratach pośród należących do nich zwierząt domowych. Wszystkie przypadki miały jedną cechę wspólną – każde z zabitych zwierząt zostało pozbawione krwi przez szereg okrągłych nacięć ciała. Niedługo po pierwszych doniesieniach prasowych, portorykański komik Silverio Perez stworzył termin „chupacabra”.

Po przypadkach odnotowanych w Portoryko inne doniesienia napłynęły z krajów takich jak Dominikana, Argentyna, Boliwia, Chile, Kolumbia, Honduras, Salwador, Panama Peru, Brazylia, USA i Meksyku. Zarówno w Portoryko, jak i w Meksyku chupacabra stała się bohaterem licznych opowieści. Doniesienia o kolejnych rzekomych obserwacjach zwierzęcia co jakiś czas pojawiają się w serwisach informacyjnych, rozwinął się biznes z nią związany z jej wizerunki pojawiają się na T-shirtach, czapkach baseballowych, kubkach itp. Sprzedawane są cukierki noszące tę nazwę. Najczęściej pojawiający się opis rzekomej chupacabry przedstawia ją jako istotę podobną do gada, posiadającą cielistą lub zielonkawoszarą skórę oraz ostre kolce lub rurki na grzbiecie. Istota ma mierzyć około 90-120 cm wysokości, poruszać się na tylnych łapach, skacząc w sposób podobny, jak czynią to kangury. W przynajmniej jednej z rzekomych obserwacji stworzenie miało przeskoczyć na odległość 6 metrów. Ponadto posiada pysk podobny do psiego, rozwidlony język wystający często z paszczy, duże kły. Ma również syczeć i piszczeć, gdy jest zaalarmowane, jak również wydzielać nieprzyjemny zapach siarki. Niektóre rzekome obserwacje stwierdzają, iż oczy chupacabry świecą na czerwono, co wywołuje u świadków nudności. Inne opisy znacznie rzadsze od przedstawionych wcześniej, określają ją jako rodzaj dzikiego psa. Jest on najczęściej bezwłosy, charakteryzują go wyraźna grzywę na grzbiecie, spore oczodoły, kły i pazury. Część rzekomych świadków snuje teorie, iż być może jest to gad podobny do psa. W przeciwieństwie do znanych drapieżników ma ona wysysać całość krwi swojej ofiary, a czasem nawet całe organy wewnętrzne, przez dziurę w jej ciele lub kilka dziur. Inne źródła mówią, że przekłuwa kłami krtań ofiary, a następnie wsuwa w otwór rurkowaty język, wysysając krew ze środka ciała.Chupacabra(2)Wątek polski…

„Polacy nie gęsi, lecz i swoją chupacabrę mają. W 2007 roku Pomorze Zachodnie zostało zaatakowane przez dziką bestię. Jej ofiarą padały najczęściej króliki i kury. Zwierzę zostało nazwane pomórnikiem, zresztą na część złych bożków słowiańskich. Gdy jednak zbadano ślady DNA, znalezione na kogucie, po przebadaniu wyszło że to rosomak. W ten sposób polska chupacabra zakończyła karierę.”

Według wielu uczonych, wśród legendarnych stworzeń znajduje się kilku mocnych pretendentów, którzy mają szansę na to, że świat nauki ich w końcu uzna. Do najbardziej znanych obiektów zainteresowania kryptozoologii należą potwory wodne, nieznane nauce małpoludy czy nawet żyjące dinozaury. Wiele z tych stworzeń stało się swoistymi symbolami – przecież każdy słyszał o Yeti czy Potworze z Loch Ness. Niestety, wśród nich na próżno szukać reprezentantów Polski. Nie oznacza to jednak, że nie mamy się zupełnie czym pochwalić. Na przestrzeni lat wielokrotnie pojawiały się bowiem relacje o przedziwnych stworzeniach, które nie przypominały żadnych ze znanych zwierząt. Polskiej „Wielkiej stopy” nikt wprawdzie jeszcze nie widział, ale w przeszłości pojawiały się informacje o bytujących na naszych ziemiach bestiach – wśród nich szczególnie głośna była swego czasu opowieść o grasującym w Bielawie agresywnym „szympansie”. Te przedziwne często historie trafiają do nas zwykle okrężnymi drogami.Chupacabra(4)Kilka lat temu, na jednym z amerykańskich for internetowych, pojawiła się relacja mężczyzny, którego przodkowie pochodzili z Polski. Ów jegomość wyznał, że jego babka regularnie wspominała mu o dziwnym stworzeniu przypominającym goryla i często atakującym ludzi. Istota ta, raz poruszała się na dwóch nogach, a innym razem na czworaka. Z reguły bywała też bardzo agresywna. Jeśli wierzyć w regularnie powracające opowieści, Polska od kilku lat nękana jest także przez „rodzime” chupacabry – nieuchwytne stworzenia charakteryzujące się krwawymi atakami na domowe zwierzęta. Legenda o chupacabrze wywodzi się wprawdzie z Ameryki Łacińskiej, gdzie potwór dawał się we znaki m.in. mieszkańcom Portoryko, zabijając setki zwierząt podczas fali ataków w latach 90-tych, ale później stwór „przeniósł się” do innych krajów Ameryki, a z czasem dotarł też do Europy. W naszym kraju, chupacabra przypuszczać miała ataki m.in. na Pomorzu oraz w Puszczy Kozienickiej, za każdym razem pozostawiając po sobie krwawy ślad.

Słynny „pomórnik”, uznawany za polską chupacabrę, pojawił się na Pomorzu Zachodnim w 2004 roku. Według relacji, zabijał zwierzęta uderzeniem łapy w okolice serca, co wprawiało w zdumienie leśników. Wkrótce na zwierzę urządzono obławę, jednak nie udało się go schwytać. Według pogłosek, stwór posiadał niebieskawe oczy i mierzył około 150 cm wzrostu. Na podstawie zebranych próbek sierści, należących rzekomo do pomórnika, zachodni naukowcy ustalili, że mógł być on rosomakiem, który z jakichś powodów znalazł się w Polsce. Inni obstawiali, że dokonywane ataki były dziełem zdziczałych i wygłodniałych psów. Inne stworzenie przypominające chupacabrę obserwować miał na Dolnym Śląsku w latach swej młodości, kontrowersyjny polski „ufolog” dr Jan Pająk. Jak twierdzi, dziwaczne, przypominające psa stworzenie, spotkał wracając nocą do domu(?). Najbardziej znanym polskim potworem była Paskuda – wodny potwór mający zamieszkiwać Zalew Zegrzyński. Relacje na jej temat pojawiły się w latach 80-tych, kiedy to publikowano „portrety pamięciowe” Paskudy, a nawet wywiady z osobami, które obserwowały stwora. W rzeczywistości był to jednak żart dziennikarzy „Lata z Radiem”.Chupacabra(3)Wiele innych relacji ma charakter legend. Należą do nich miedzy innymi opowieści o „wielkim Pająku” zamieszkującym w okolicach miasta Pajęczno (województwo łódzkie), czy też pochodząca z gór relacja o postaciach przypominających satyry. Wśród innych historii sprzed lat, znajdziemy opowieść o gigantycznym wężu zabitym przez polskiego leśnika w okolicach Wrocławia czy też wielkim zającu z Kielecczyzny. Warto podkreślić, że dziwnym trafem kryptydy upodobały sobie miejsca, do których człowiek ma ograniczony dostęp. Kryją się one w nieprzebranych lasach, tajdze, głębinach i w wysokich górach. W Polsce trudno byłoby im uniknąć wzroku ludzi. Gdyby owe bestie kryły się gdzieś obok nas, pewnie częściej by o nich donoszono. Tymczasem relacje pojawiają się raz na jakiś czas, skłaniając nas do wniosków, iż za większością z nich stoją jak najbardziej zwyczajne zwierzęta.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Gargulce, czyli rzecz o… Rzygaczach

by on Lut.07, 2014, under Galimatias

Gargulec z Notre DameGargulce to dekoracyjne, wystające zwieńczenie rynny dachowej, służące do odprowadzenia wody poza zasięg muru i strzegące przed złem mieszkańców miasta. Funkcja gargulca powiązała jego nazwę z gardłem. Angielski termin na określenie tej kamiennej istoty, to „gargoyle”, które bierze się ze starofrancuskiego słowa „gargouille”, oznaczającego gardziel, co z kolei prowadzi do greckiego słowa „gargarizein”, oznaczającego nic innego jak „odgłos powstały przy płukaniu gardła”. Z podobnych powodów gargulec bywa nazywany także rzygaczem czy plwaczem. Pierwsze gargulce pojawiły się w starożytnym Egipcie i Grecji. W średniowieczu gargulce rozprzestrzeniły się z Francji na całą Europę jako stały element architektury, goszcząc nie tylko w katedralnych zwieńczeniach rynien. O ile greckie gargulce miały pyski lwów, od czasów średniowiecza przybierały różne kształty, przez ludzkie po hybrydy tych dwóch. Zdarzało się, że oblicza zapożyczały od realnie istniejących osób. Gotyk nadał im formy groteskowe i fantazyjnie, nierzadko tym w formie zwierzęcej wydłużając pyski i szyje, dodając skrzydła, rogi i pazurzaste łapy. Przybierające kształt lwów greckie gargulce strzegły przed złem. Średniowiecze miało przywrócić im tą funkcję.GargulecGargulcom pomagał tutaj po pierwsze szkaradny wygląd, który, zgodnie z ówczesnym przekonaniem miał odstraszać demony, uciekające na widok własnego wizerunku. Gargulce mogły jednak również ostrzec człowieka. Istnieje legenda, tłumacząca pojawienie się gargulców we Francji. Wydarzenie o którym opowiada miało mieć miejsce w VII w. w średniowiecznym mieście Rouen, leżącym nad Sekwaną. Według tej opowieści gargulec był wodnym potworem, który powodował straszne spustoszenie zarówno w statkach jak i ludziach a także samym mieście, które na skutek obecności bestii miało być nieustannie zalewane. Ofiary składane przez mieszkańców gargulcowi nie wystarczały. Wybawicielem okazał się ksiądz Roman, późniejszy święty. Złożył on obietnicę, że jeżeli miasto wybuduje dla niego kościół wybawi ludzi od gargulca. Tak też się stało. Na pamiątkę tego wydarzenia gargulce stać się miały elementem architektury.

Gargulce są przedstawiane jako złe, sadystyczne stworzenia o kamiennych, skrzydlatych ciałach mających kształt groteskowych humanoidów. Są to krwiożerczy łowcy, często spotykani w ruinach i podziemnych pieczarach. Często zastygają w bezruchu, udając kamienne rzeźby i cierpliwie czekając na mijające je ofiary, lub nacierają na nie z zaskoczenia z powietrza. Zazwyczaj atakują wszystkie napotkane istoty, lubując się w ich obezwładnianiu i torturowaniu. Są sprawnymi wojownikami, wyposażonymi w ostre pazury, zęby i rogi oraz twardy, naturalny pancerz. Mają swój własny gardłowy język. Gargulce żyją w małych grupach, zainteresowanych głównie poszukiwaniem nowych ofiar do morderczych zabaw. Najchętniej polują na humanoidów i inne rozumne stworzenia, którym mogą sprawiać ból. Pierwotnie istoty te były kamiennymi rzeźbami o groteskowych kształtach, jednak zostały ożywione przez nierozważnego maga. Ich temperament sprawił, że błyskawicznie rozmnożyły się i rozpowszechniły po wielu światach „Planu Materialnego”. Nie potrzebują wody i pokarmu i mogą godzinami stać w bezruchu. Ich jedynym jadłem jest ból i cierpienie, które zadają. Czasem zaciągają się na służbę do złych magów, w zamian za kilku humanoidów do zabawy pełniąc rolę strażników i posłańców. Rogi gargulców są znanym komponentem alchemicznym…

Leave a Comment :, , , , , , , , , , więcej...

Jaskinie krasowe Pogórza Izerskiego

by on Gru.16, 2013, under Pod ziemią

Jaskinie krasowe Pogórza IzerskiegoW dolinie rzeki Płóczki koło Lwówka Śląskiego znajdują się cztery jaskinie krasowe powstałe w wyniku wypłukania wapieni cechsztyńskich. Dojść do nich można ścieżką po prawej stronie od drogi Lwówek Śląski – Gryfów, na wysokości tablicy wyznaczającej koniec miejscowości Płóczki Dolne, idąc w górę koło starego wapiennika (po lewej), do czarnego szlaku i dalej za nim, a następnie po około 50 metrach w prawo, przez mały „wąwozik” wchodzimy do zarośniętego, nieczynnego wyrobiska gdzie są one zlokalizowane.

Jaskinia Lisia to 70-metrowa jaskinia położona w wyrobisku starego kamieniołomu wapienia, która została odkryta podczas jego eksploatacji, a wzmiankowana już w 1933 roku przez G.Dittricha. Otwór wejściowy jest zlokalizowany u podnóża ściany i jest dość obszerny. Następnie jaskinia zwęża się i obniża, by po około 6 m dotrzeć do rozwidlenia korytarzy. W prawo trzy niskie, choć rozległe rozszerzenia. W lewo stromo w dół (główny ciąg), dochodzimy do rozległej, niskiej salki (1,5 m). Z niej dalej w dół, niskim korytarzem, przy którego końcu warto zwrócić uwagą na kopułowate wymycie w stropie. Następnie ciasnym przejściem docieramy do wysokiego i wąskiego korytarza o wyraźnie wygładzonych przez wodę ścianach. Na pochyłach ścian zauważyć można żłobki utworzone przez wodę kapiącą ze stropu. Jaskinia kończy się zwężającym korytarzem przechodząc w około 1,5 m studzienkę i małą lecz wysoką salkę.Jaskinie krasowe Pogórza Izerskiego 1Jaskinia Czerwona o długości 50 metrów położona jest w odległości 12 m od Jaskini Lisiej. Została odkryta przez G.Dittricha w 1932 roku. Otwór wejściowy jest sztuczny, mniejszy od poprzedniej, ostatni widoczny pod ścianą. Za otworem korytarz obniża się i przez niski przełaz dochodzimy do wysokiego, wąskiego korytarza biegnącego to w górę, to w dół, do ciasnego przejścia za którym znajduje się 12-metrowa salka z niewielkimi naciekami. Dalej przez ciasny przełaz docieramy do niskiego, szerokiego, kamienistego korytarza. Następnie w górę do zacisku, a za nim niewielka salka z której korytarzykiem dochodzimy nad 1,5-metrową studzienkę. Jaskinia kończy się niewielkim korytarzykiem zakończonym ciasną szczeliną. Na ścianach i stropie ciągu bocznego widoczne są formy wirowe – ślady przepływu wody pod ciśnieniem.Jaskinie krasowe Pogórza Izerskiego 2Jaskinia Krótka (Schronisko Krótkie) o długości 11 metrów położona jest 7 m od Jaskini Lisiej, odkryta w 1970 roku przez Speleoklub Bobry Żagań. Posiada dwa małe otwory. Za otworem małym korytarzykiem dostajemy się do niewielkiej salki na której jaskinia się kończy.
Jaskinia Oaza o długości 40 metrów znajduje się poza wyrobiskiem, nieco powyżej, w kotle z kępą drzew na polach („oaza”), odkryta tak jak poprzednia w 1970 roku przez Speleoklub Bobry z Żagania. Naturalny otwór wejściowy niewielki, nad nim rosną drzewa. Za otworem strop obniża się, potem ciasnym przełazem do niskiej ale dużej sali opadającej w dół – w prawo dotrzemy do jej zakończenia ze szczeliną mającą połączenie z dalszymi partiami jaskini; w lewo między głazami dotrzemy do ciasnego zejścia za którym korytarz z naciekami błotnymi. Dalej nim do niewielkiej, wysokiej salki z 2-metrową studzienką sprowadzającą do ciasnego, kilkumetrowego korytarza kończącego jaskinię.Jaskinie krasowe Pogórza Izerskiego 3Opisane powyżej jaskinie są jaskiniami suchymi (rzadkie przesiąki wody), z bardzo skąpymi formami naciekowymi, o namulisku gliniasto-kamienistym, w partiach wejściowych zaśmieconymi i sukcesywnie niszczonymi przez pseudo-grotołazów/eksploratorów pomimo iż są pomnikami przyrody nieożywionej. Można w nich napotkać owady troglokseniczne, a przy otworach glony. Deniwelacja jaskiń jest niewielka, do zwiedzania nie jest wymagany sprzęt speleologiczny, choć jaskiń nie można zwiedzać na stojąco (miejscami naprawdę ciasne przełazy!), dlatego zalecana jest odzież ochronna, nakrycie głowy i własne źródło światła. Szczególnie ciekawie prezentuje się końcowy odcinek Jaskini Lisiej z ładnie wymytymi przez wodę ścianami i kończącym ją awenem, nacieki błotne w Jaskini Czerwonej, jak i kominy krasowe w tych jaskiniach.
Miejsce ciche, urokliwe, o charakterze wąwozu, z bogatym poszyciem roślinnym, warte uwagi, a co najważniejsze ochrony. Wymienione jaskinie są miejscem zimowania nietoperzy i automatycznie podlegają prawnej ochronie jako siedliska zwierząt chronionych.

1 Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...