GeoExplorer

Tag: Nowy Świat

Wampirze klany

by on Gru.28, 2017, under Galimatias

WampirPierwszym wampirem według prastarej „Księgi Nod” był Kain, biblijny syn Adama i Ewy. Przelewając krew swojego brata ściągnął na siebie boże przekleństwo i wieczną klątwę. Od tego czasu zarówno Kain jak i wszyscy jego potomkowie mieli już do końca świata łaknąć krwi.
Wygnany z domu Kain długo tułał się po świecie, aż w końcu osiedlił się w krainie Nod, gdzie wkrótce założył Pierwsze Miasto. Przez cały czas doskwierała mu jednak samotność. W niedługim czasie Kain pojął, że nie znajdzie zrozumienia u ludzi i postanowił stworzyć sobie potomków takich jak on sam. W ten sposób powstali Kainici Drugiego Pokolenia, którzy z kolei powołali do „życia” wnuki swego Praojca – Trzecie Pokolenie, czyli słynnych Przedpotopowców.
Jednakże w miarę upływającego czasu Kainici zaczęli się coraz bardziej różnić, zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Doprowadziło to do wyodrębnienia się 13 klanów, które skupiały wampiry o podobnych cechach ciała i umysłu. Klany te, wywodzące się od Przedpotopowych to Assamici, Brujah, Gangrel, Kapadocjanie, Lasombra, Malkavian, Nosferatu, Ravnos, Salubri, Toreador, Tzimisce, Ventrue i Wyznawcy Seta – Setyci.
Na przestrzeni wieków w klanach tych zaszły ogromne zmiany, gdyż jedne wyginęły, inne zostały zniszczone przez własnych członków. Współcześnie nadal istnieje 13 klanów, jednak zamiast Salubri mamy Tremere, których założyciel Tremere, zdiabolizował Ojca klanu Salubri – Saulota i z jego krwi sam założył swój własny klan; zamiast Kapadocjanów – Giovanni, gdzie Augustus Giovanni zdiabolizował swego Ojca Kapadociusa i zabił wszystkich członków klanu Kapadocjan nie będących jego krewnymi.Pozostałe starożytne klany nadal istnieją, chociaż są zorganizowane trochę inaczej niż za czasu Pierwszego Miasta.

Nie wiadomo kiedy dokładnie Kain spotkał Lilith, którą jego potomkowie uważają za swoją Matkę. Wiadomo jednak, że za jej sprawą Kainici zyskali dostęp do wielu nieznanych im wcześniej mocy.
Wspólne rządy Drugiego, Trzeciego i powstałego z niego Czwartego Pokolenia nie były spokojne. Między potężnymi Kainitami stale wybuchały jakieś walki i konflikty. Prowadzone wojny w dość niedługim czasie zniszczyły Pierwsze Miasto i potomkowie Kaina byli zmuszeni do jego opuszczenia. Od tego czasu historia rodzaju wampirzego staje się niejasna i sprzeczna. Jedyne co faktycznie wiadomo to, że Kain opuścił wtedy swoje dzieci i udał się na wędrówkę, z której już nigdy nie wrócił. Jego potomkowie natomiast wybudowali Drugie Miasto.

Kolejne ważniejsze doniesienia z „Księgi Nod” dotyczą średniowiecza, kiedy to w społeczeństwie wampirów zaszły ogromne zmiany. Właśnie wtedy powstała niedawno Inkwizycja postanowiła wypowiedzieć wojnę wszystkim istotom mroku. Polała się krew i zapłonęły stosy, a Rodzina stanęła w obliczu zagłady. Wielu starych, potężnych wampirów postanowiło bronić się przed ogniem stosów na własną rękę. Zostawili oni swoich potomków samym sobie i ukryli się zapadając w letarg. Młode wampiry musiały same stanąć do walki przeciwko Inkwizycji. W tym samym czasie Tzimisce odkryli, że mieszanie i picie krwi różnych wampirów niszczy więzy krwi nałożone na neonatów przez starszych. W ten sposób młodzi Kainici uwolnili się spod władzy starszych i otwarcie wystąpili przeciwko nim. Wydarzenie to przeszło do historii jako Bunt Anarchistów. Dodatkowo w Europie pojawili się Assamici poszukujący słodkiej, wampirzej krwi i polujący na każdego wampira w zasięgu wzroku.

Anarchiści zaproponowali im układ w którym w zamian za nietykalność zobowiązali się wydać im wszystkich starszych klanu Lasombra. Assamici układ przyjęli i krew starszych popłynęła szerokim strumieniem. Zginął sam Przetpotopowiec Lasombra. Wydawało się, że młodzi są niepokonani. Obawiająca się o swoje nie-życia starszyzna siedmiu klanów postanowiła zjednoczyć swoje siły i czynnie bronić się zarówno przed Inkwizycją jak i anarchistami. Powstałej z połączenia klanów organizacji nadano nazwę Camarilla. Powoli ale zdecydowanie Camarilla przyciskała anarchistów do muru. Członkowie Ruchu Anarchistycznego zaczęli słabnąć i widząc w tym jedyną szansę na ocalenie zaproponowali przywódcom Camarilli pokój. Umowę o zaprzestaniu wzajemnej agresji podpisano w małej angielskiej wiosce. Nosi ona nazwę Konwencji Cierni. Na jej mocy anarchiści mieli zaprzestać ataków na inne wampiry, a także wypłacić dodatkowe odszkodowanie innym klanom. Zmuszono ich także do związania się z założycielami Camarilli Więzami Krwi.

Ponadto uczestniczący w Buncie, a nie chcący przyjąć Więzów Assamici musieli złożyć przysięgę, iż żaden z nich nie dopuści się więcej diabolizmu na członkach Camarilli, a także nie wkroczy na teren kontrolowany przez Siedem Klanów. Dodatkowo Tremere rzucili na nich klątwę uniemożliwiającą im picie krwi innych Kainitów. Jednak nie wszystkie wampiry chciały przyjąć upokarzające warunki. Nie mając innej możliwości zaczęli oni uciekać przed swoimi wrogami, co zaprowadziło ich aż do nowo odkrytej Ameryki. Wampiry te, dowodzone głównie przez Lasombra i Tzimisce, założyły tam swoją własną sektę – Sabat.
Wolni od kłopotliwej Camarilli sabatnicy stopniowo rośli w siłę i zdobywali nowe terytoria. Zanim Siedem Klanów zdało sobie sprawę z tego co się dzieje, cały Nowy Kontynent był już w rękach Lasombra i Tzimisce.
Jednak nawet oni nie byli wieczni. Nie wiele czasu upłynęło, a członkowie założycielskich klanów już zaczęli skakać sobie do gardeł.

Wybuchła pierwsza i najkrwawsza Wojna Domowa Sabatu. Wykorzystała to Camarilla i w wielkim rozgardiaszu jaki wówczas zapanował przejęła kontrolę nad prawie całą Ameryką Północną i zaistniała w Nowym Świecie. Do tej pory Sabat nie może przeboleć, że przez własną głupotę stracił najcenniejsze ziemie, których teraz nie potrafi odzyskać.
Następne wieki były czasem względnego pokoju i wszystkie klany zajęły się własnymi sprawami. Dopiero kolejne dwie Wojny Domowe Sabatu i Wojny Światowe zmieniły sytuację. Krew Starszych znów zaczęła być w cenie i wielu młodych wzbudziło zapomniany już diabolizm. Walki wewnętrzne klanów jeszcze bardziej zaogniły sytuację, która zebrała swoje żniwo wśród śmiertelnych. Do dziś niektóre klany przeżywają śmierć tysięcy osób, które zginęły podczas walki lub w obozach koncentracyjnych. Po zakończeni wojen w świecie Kainitów zapanował spokój, nie licząc oczywiście ofiar pochłanianych przez szalejący od wieków Ğihād …

Możliwość komentowania Wampirze klany została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Dawne teorie ewolucji (1)

by on Maj.01, 2016, under Historia

Ewolucja człowiekaPierwsze próby przedstawienia teorii ewolucji brzmiały jak cudowne opowieści, legendy lub bajki, tak bowiem rozbrajająco naiwna jest ich treść. Autorami tych teorii zgoła nie byli przyrodnicy, a przewijali się wśród nich filozofowie, poeci, a nawet politycy czy bohaterzy wojenni. W związku z tym nie dziwi fakt, że uczeni specjaliści nie traktowali ich poważnie.
W starożytnej Grecji filozofowie przyrody z okresu przed Sokratesem prawie wszyscy wierzyli w rozwój życia. Jak jednak wyobrażali wyobrażali oni sobie ten rozwój, dowiadujemy się o tym niestety tylko z fragmentarycznych i najczęściej bardzo niejasnych relacji pochodzących z drugiej lub trzeciej ręki.
Anaksymander i inni filozofowie (z okresu przed Sokratesem) sądzili, że całe życie pochodzi z wody. Empedokles zbudował nawet coś w rodzaju pierwszego zarysu teorii doboru, jednak autorytet Arystotelesa zagłuszył skutecznie myśl o rozwoju bowiem uznanie zdobył dogmat o niezmienności gatunków.

Wszystkie istoty żywe jak odtąd głoszono, powstały w swojej dzisiejszej formie w jednym akcie stworzenia. Nie istnieją żadne przejścia między gatunkami lub między niższymi i wyższymi organizmami. Podobnie jak wiara w biblijny potop, tak samo wiara w niezmienność gatunków wiązała się ściśle z ówczesnymi wyobrażeniami przyrodniczymi kościoła. Kto próbował ją podważać, ten łatwo mógł popaść w konflikt z tą instytucją, toteż tylko nieliczni zwolennicy teorii ewolucji, ci, którzy wypowiadali swoje myśli we wczesnym okresie badań przyrodniczych, starali się lękliwie pogodzić swoje hipotezy z biblijnymi opowieściami.
W centrum tych usiłowań musiała znaleźć swój wątek legenda o arce Noego. Za tym jak podawała Biblia, Noe z boskiego polecenia uratował przed potopem jedną parę każdego gatunku zwierząt. Jeśli ktoś wątpił w stałość gatunków, to musiał na wszelki wypadek unikać wątpliwości na temat arki Noego i jego pływającego ogrodu zoologicznego.

Dlatego kilku mądrych ludzi wpadło na myśl, że właśnie legenda o Noem można się posłużyć jako przekonującym dowodem słuszności teorii ewolucji.
Zadano więc sobie pytanie – jak wielka w ogóle musiała być arka Noego? Wynikałoby zatem, że okręt musiał być niezwykłej wielkości, jeśli Noemu udało się ulokować w nim po jednej parze z każdego gatunku fauny. Czy było w ogóle możliwe zbudowanie takiego okrętu?
Pierwszym człowiekiem, który w to zwątpił był doświadczony żeglarz Sir Walter Raleigh – wielki admirał brytyjski i podróżnik-odkrywca. Raleigh gdy popadł w niełaskę królowej Elżbiety I, został osadzony w więzieniu Tower, w którym to lata 1603 – 1616 spędził na pisaniu pięciotomowej historii świata. Wyraził w niej przypuszczenie, że tylko zwierzęta Starego Świata mogły znaleźć miejsce w arce i tylko te Noe mógł uratować. Natomiast zwierzęta Nowego Świata rozwinęły się później z gatunków Starego Świata.Arka NoegoNastępnie w 1685 roku zwierzętami z arki Noego zajął się lord Matthew Hale, będący naczelnym sędzią w Anglii. Mianowicie uważał on, że nawet gatunki Starego Świata były zbyt liczne, by znalazło się dla nich wszystkich miejsce w arce. Jeżeli już, to Noe mógł uratować tylko niewielką ich część – pradawne formy dzisiejszych zwierząt. W dziele Hale’a o stworzeniu człowieka miejsce znalazły zdumiewające myśli, które stawiają go w rzędzie prekursorów Lamarcka i Darwina:
„Nie powinniśmy bynajmniej wyobrażać sobie, że wszystkie gatunki tak zostały stworzone, jak my je dziś widzimy. Dotyczy to tylko tych gatunków, które moglibyśmy nazwać formami wyjściowymi dla wszystkich pozostałych. Liczne gatunki zwierzęce, które teraz oglądamy, nie maja już takiej samej postaci, w jakiej zostały stworzone, lecz zmieniły się różnorodnie pod wpływem rozmaitych okoliczności”.

O krok dalej posunął się Robert Hooke, znakomity znawca skał i skamieniałości. W swoim dziele z 1705 roku, o powstaniu i oddziaływaniu trzęsień ziemi, napisał:
„… niektóre gatunki zostały zupełnie zniszczone i wymarły, podczas gdy inne przekształcały się i zmieniały. Musiało się zdarzać, że z jednego gatunku powstawały różne nowe odmiany wskutek zmiany klimatu, podłoża i pokarmu…”.
Była to zatem już pierwsza jaskółka teorii ewolucji przyjmującej wpływ środowiska. Podobnie brzmiały uwagi Leibniza w 1700 roku:
„Ongiś gdy ocean pokrywał wszystko, zwierzęta zamieszkujące dziś lądy były formami wodnymi. Następnie, wraz z cofaniem się tego żywiołu, stawały się one stopniowo płazami, aż wreszcie ich potomkowie odzwyczaili się od swej pierwotnej ojczyzny”.
Jednak Leibnitz nie był buntownikiem naukowym, wolał nie zadzierać z teologami i natychmiast rejterował, dodając: „Ale stoi to w sprzeczności z Pismem Świętym, a odstępstwo takie jest grzechem”.

Najbardziej interesującą na owe czasy teorię wysnuł francuski urzędnik państwowy i autor książek podróżniczych – Benoit de Maillet. Ten „uniwersalnie wykształcony” człowiek rozwijał swoją działalność jako dyplomata w Egipcie, Abisynii i we Włoszech. W 1715 roku napisał książkę, która usiłowała zerwać pęta biblijnej chronologii i w swojej treści nawiązywała do filozofów przyrody starożytnej Grecji.
Według de Mailleta zarodki pierwszych istot żywych przybyły z kosmosu i rozwinęły się w ziemskim praoceanie pierwotnie w stworzenia morskie. Niektóre z tych morskich zwierząt i roślin wydostały się na ląd i nie mogąc już powrócić do wilgotnego środowiska, przystosowały się stopniowo do życia na stałym lądzie. Jak ryby mogły stopniowo przemieniać się w ptaki, Benoit de Maillet przedstawił w następujący sposób:
„Potem pod wpływem powietrza płetwy się rozszczepiły, promienie podpierające płetwy przekształciły się w dutki, a wysychające łuski w pióra. Skóra pokryła się puchem, płetwy brzuszne zmieniły się w kończyny, całe ciało przyjęło inny kształt. Szyja i dziób wydłużyły się i wreszcie ryba przeistoczyła się w ptaka. W całości jednak zachowała się zgodność z pierwotna formą, która da się zawsze łatwo rozpoznać”.Benoit de MailletNiektórzy uczeni i teologowie, wierzący w najdziwniejsze teorie stworzenia, potopu i katastrof, pokpiwali sobie zdrowo z Benoita de Mailleta, który to czarodziejskim trikiem chciał przemienić ryby w ptaki. Jednakże jego krytycy zataili, że autor tej teorii ewolucyjnej wyobrażał sobie ową przemianę na przestrzeni niezmiernie długiego okresu czasu. De Maillet nie twierdził bynajmniej, że ryba przemieniła się w ptaka w ciągu kilku dni lub tygodni – w tej teorii, dla niego, podobnie jak to utrzymuje Biblia, tysiące lat były jednym dniem.
Aby ustrzec swoje dzieło przed trudnościami i prześladowaniami, de Maillet zastosował pewien środek ostrożności, wybieg, a mianowicie odwrócił pisownię swojego nazwiska, przez co powstał anagram – Telliamed. Ponadto swoją teorię ewolucji włożył w usta hinduskiego filozofa, który miał rzekomo rozmawiać z francuskim misjonarzem.
Przede wszystkim jednak postarał się o to, aby książkę wydrukowano dopiero w 11 lat po jego śmierci. Za jego życia kursował zapewne w paryskich salonach rękopis w wielu kopiach. Jego treść wywarła silny wpływ na Buffona i być może właśnie Telliamed zachęcił go do snucia własnych myśli na temat rozwoju.

W jednym ze swoich listów Buffon (intendent ogrodów królewskich) wspomina, że osoba cenzora stoi mu ciągle przed oczyma „jak zjawa”. Stąd też poglądy na temat ewolucji przedstawia w swoich dziełach dość mgliście. W jego „Teorii Ziemi” miejsce znalazło takie oto twierdzenie:
„Można przyjąć, że wszystkie zwierzęta pochodzą od jednej istoty żywej, która z biegiem czasu na drodze doskonalenia i degeneracji wytworzyła wszystkie inne formy zwierzęce”.
Buffon wpadł na tę myśl, gdyż dopatrywał się wszędzie w przyrodzie „pierwotnego, powszechnego planu budowy”.
Również wielki przeciwnik Buffona, Karol Linneusz, ojciec systematyki, pod koniec swojego życia zbliżył się do hipotez ewolucyjnych. Jego dzieło „Systema naturae” zawierało jeszcze kategoryczne stwierdzenie: „Istnieje tyle gatunków, ile zostało na początku stworzonych”. Natomiast w książce „Metamorfoza roślin”, która ukazała się 15 lat później, pisał tak: „Gatunki zwierząt i roślin, a także rodzaje są dziełem czasu. Jedynie naturalne rzędy są dziełem Stwórcy”.

Wreszcie Linneusz ogłosił podobna teorię jak Buffon:
„W zaraniu życia istniał tylko malutki punkt, z którego wszystko wzięło swój początek i stopniowo się rozszerzało”.
W tym okresie półtora wieku, który dzielił Buffona od Raleigha, myśl ewolucyjna zrobiła więc zdumiewający postęp. Początkowe domysły na temat tonażu arki Noego, przekształciły się w punkt wyjściowy dla teorii ewolucji w sensie Lamarcka lub Darwina. Również i filozofom myśl ta wydawała się co najmniej warta dyskusji. Immanuel Kant w 1790 roku w swojej „Krytyce władzy sądzenia” napisał: „Ta analogia form, …wzmacnia domniemanie ich rzeczywistego pokrewieństwa w pochodzeniu od wspólnej pramacierzy” – i podkreślił, że paleontologom przypadło teraz w udziale wielkie zadanie odkrycia wśród skamieniałości przodków dzisiejszych istot żywych i odcyfrowania z warstw ziemi przebiegu rozwoju życia.

Dla Kanta było zupełnie jasne, że paleontologowie będą wykopywać początkowo „stworzenia o mniej celowej formie”, następnie w młodszych warstwach ziemi coraz doskonalsze istoty i coraz bardziej różnorodnej natury, wszystkie wywodzące się z jednego „macierzyńskiego łona ziemi”.
Właściwie więc panowała już atmosfera sprzyjająca pojawieniu się geniusza, znawcy zarówno skamieniałości, jak i organizmów współczesnych, który byłby zdolny z tych wzmianek, hipotez i teorii stworzyć nowy, dynamiczny obraz świata. Człowiek ten rzeczywiście już wkrótce się zjawił. Zdumiewające jest jednak, że pomimo tak sprzyjających okoliczności nie zdobył uznania.
Może właśnie Kant przewidywał przyczynę tego fiaska. Określił on myśli ewolucyjne jako tak „niesłychane, że rozsądek wzdraga się przed nimi”. Można się zajmować takimi teoriami, ale gdy stają się one poważne, nie należy wówczas porywać się na to „awanturnicze ryzyko rozumu”, jak pisał. Etap ewolucyjnych systemów filozoficznych poprzedzał pojawienie się i upadek Jana Baptysty Lamarcka.

Możliwość komentowania Dawne teorie ewolucji (1) została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...