GeoExplorer

Tag: Scheuchzer

Ichtiozaur – historia odkrycia

by on Gru.14, 2017, under Historia

IchtiozaurCzy słusznie za protoplastę delfina uważany jest ichtiozaur? Gad nie ssak, który żył w okresie wczesnej jury, około 200 – 176 mln lat temu, na terenach współczesnej Europy, Azji i Ameryki Północnej.
Jego szczątki odnaleziono w Niemczech, Chinach, Kanadzie, USA i na Grenlandii.
Najbardziej znany przedstawiciel rzędu ichtiozaurów osiągał długość ciała około 2 metrów i ważył około 100 kilogramów.
Charakteryzował się wysoką płetwą grzbietową oraz płetwą ogonową w kształcie półksiężyca. Jego skóra była gruba i gładka.
Wyodrębnione obecnie gatunki to: Ichthyosaurus breviceps (Owen, 1881), Ichthyosaurus communis (Beche & Conybeare, 1821), Ichthyosaurus conybeari (Lydekker, 1888)

Niestety nie da się jednoznacznie stwierdzić, kto był odkrywcą pierwszego ichtiozaura i kiedy tego odkrycia dokonano.
Czarne łupki jurajskie w Szwabii, Frankonii i Anglii zawierają tak liczne szczątki tych prehistorycznych gadów, że byłby to po prostu cud, gdyby nie odkryto kości tych zwierząt już przed wiekami podczas prac w kamieniołomach.
Pierwsza wzmianka o ichtiozaurze pojawiła się w 1669 roku za sprawą antykwariusza Edwarda Lluyda z Walii, który w ilustrowanym dziele „Lithophylacii Britannici„, opisał takie pradawne zwierzę z dawnego morza liasowego. Lluyd uznał ichtiozaura za wielką skamieniałą rybę, rybę jakiegoś dziwnego, szczególnego gatunku. Co ciekawe sądził, iż ikra tej ryby podczas parowania wody morskiej dostała się do chmur i spadła wraz z deszczem na ląd, po czym miały się z niej w piasku rozwinąć nie żywe ryby, lecz skamieniałe.Ichtiozaur (1)40 lat później Scheuchzer i Baier toczyli spór o naturę kręgów ichtiozaura znalezionego w Altdorfie. W klasycznym dla tych gadów terenie, niedaleko Bad Boll (Szwabia) w 1749 roku odkryto pierwszy kompletny (!) szkielet. Odkrywcą okazu był licencjat i praktykujący lekarz Mohr z Göpingen. Swoje odkrycie potraktował jako szczątki rekina, co trzeba mu wybaczyć gdyż te gady były wtedy jeszcze zupełnie nieznane. „Rekin Mohra” spoczywał nie zauważany w zbiorach przyrodniczych gimnazjum w Stuttgarcie do 1824 roku, kiedy to stuttgarcki lekarz Georg Friedrich Jäger ujrzał go i poznał natychmiast, że znalezisko to nie jest rybą. Jäger należał do tych niezmordowanych geologów amatorów i kolekcjonerów skamieniałości, w które właśnie ziemia Wirtembergii była tak szczególnie bogata.

Niezwłocznie pojechał do Bad Boll i stwierdził na miejscu, że podobne stworzenia występują tam często w kamieniołomach łupków. Badając gruntownie znalezisko Mohra, przypomniał sobie, że podobne szkielety, kości i czaszki odkryto również na południowym wybrzeżu Anglii. Przez szereg następnych lat były one przedmiotem zażartej dyskusji największych autorytetów Anglii i Francji jako tak zwana „zagadka z Lyme Regis”. Geogr Jäger napisał nawet niewielką książkę zamieszczając w niej wizerunek szkieletu z Bad Boll, dodając przy tym, że nie trzeba jeździć aż do Anglii aby wpaść na ślad takich „zagadek”, ponieważ pełno ich jest w Jurze Szwabskiej.

Znaleziska z Lyme Regis mają również swoją bardzo prywatną i rodzinną historię. Niejaki Richard Anning otworzył w południowo-angielskim kąpielisku Lyme Regis sklep z pamiątkami dla turystów. Miłośnicy sportu oraz spragnieni świeżego powietrza Brytyjczycy odkrywali wtedy właśnie zbawienne działanie kąpielisk morskich. Małe i dotąd zaledwie dostrzegalne miejscowości na brzegiem morza zamieniały się nagle w ośrodki wypoczynkowe i kurorty. Anning zbierał i sprzedawał między innymi piękne skorupy małży, zasuszone rozgwiazdy i inne dary morskiej fauny, jakie jeszcze i dzisiaj można nabyć w każdym kiosku na wybrzeżu. Przy pozyskiwaniu okazów pomagała mu jego 12-letnia córka Mary. Wśród gości kąpieliska bawił w owych czasach niejeden miłośnik zbiorów przyrodniczych.Ichtiozaur (2)Spostrzegawczy Anning szybko zauważył, że skamieniałe małże budziły większe zainteresowanie i osiągały wyższe ceny niż normalne skorupy małży, a tym bardziej gdy jeszcze ozdobiło się je pięknym napisem „In memory of Lyme Regis”. Zatem mała Mary wyruszała w teren i wykopywała skamieniałe skorupy małży z warstw jurajskich na wybrzeżu.
Pewnego dnia w 1811 roku, Mary podczas kolejnego kopania, natrafiła na szkielet ichtiozaura. Oczywiście nie wiedziała, co to za stworzenie ale zorientowała się natychmiast, że jest to nie lada rzadkość. Przypadek sprawił, że właśnie w tym samym czasie w Lyme Regis przebywała wybitna osobistość interesująca się naukami przyrodniczymi osobistość – będący królewskim lekarzem przybocznym, profesor anatomii i chirurgii na Uniwersytecie Londyńskim, Sir Everard Home.

Sir Everard Home nabył okaz ichtiozaura. Podczas gdy Mary Anning nadal zajmowała się poszukiwaniem skamieniałości z jeszcze większym zapałem, czołowy chirurg Wielkiej Brytanii zastanawiał się czy pozyskał jakąś wielką nieznaną rybę, płaza, gada, czy też gatunek walenia. W 1819 roku Sir Everard Home podejmuje wyzwanie i decyduje się oznaczyć „zagadkę z Lyme Regis” jako płaza. Uznał, że forma ta może być spokrewniona z odmieńcem jaskiniowym, ślepym płazem ogoniastym ze słoweńskiego krasu właśnie wtedy opisanym w sposób naukowy. Odmieniec otrzymał naukową nazwę Proteus, dlatego też Sir Everard Home nadał zwierzęciu z Lyme Regis nazwę Proteosaurus (obecnie: Ichthyosaurus – „rybi jaszczur”, rodzina Ichthyosauridae).

Mary udało się wykopać jeszcze kilka innych okazów ichtiozaurów, z których kilka nabyło Muzeum Brytyjskie. Angielski geolog, William Daniel Conybeare, będący założycielem wielkich zbiorów skał w Cardiff, wystarał się również o jeden kompletny szkielet oraz zbadał stanowisko w Lyme Regis z którego pochodziły okazy ichtiozaurów. Mary Anning tymczasem kończy już 22 lata i stopniowo zaczyna zawodowo zajmować się handlem skamieniałościami, a przede wszystkim staje się wysokiej klasy ekspertką od kopalnych gadów.
Georg König, mineralog Muzeum Brytyjskiego, spotkał się z Conybeare’em i po wspólnych konsultacjach doszli do wniosku, że zwierzę z Lyne Regis jest pół rybą, a pół gadem. Ponieważ, sądząc po znaleziskach Mary Anning, była to dawniej dość pospolita forma, zatem König i Conybeare nadali jej nazwę Ichtiosaurus communis – rybojaszczur pospolity.IchtiozauryTymczasem również w Paryżu, Georges Cuvier* otrzymał kilka okazów z Lyme Regis. Przeczytał on rozprawę Conybeare’a o ichtiozaurach i wyjaśnił, że chodzi tu o:
„stworzenie z pyskiem delfina, zębami krokodyla, czaszką i klatką piersiową jaszczurki, płetwami waleni i kręgami jak u ryby”.
Wszystko razem wziąwszy, jak podkreślił Cuvier, był ten rybosmok gadem.
Niedługo potem radca Georg Jäger poinformował światową opinię publiczną o stuttgarckim okazie ichtiozaura oraz o stanowiskach w Jurze Szwabskiej.
Także w Szwabii znaleźli się ludzie, którzy zaczęli naśladować Mary Anning. Ich zawodowym zajęciem stało się poszukiwanie skamieniałości. Otwierali oni sklepy ze skamielinami i wysyłali okazy na zamówienie.

Szybko okazało się, Jura Szwabska była bardziej obfita w okazy niż jura południowej Anglii.
Tak opisywał kamieniołomy w Holzmaden jeden z ówczesnych paleontologów:
„Na powierzchni jednego pręta kwadratowego przeciętnie leżał jeden „zwierzak”, jak nazywali robotnicy te gady”.
Handlem skamieniałościami zajmowali się wówczas księża, chłopi, „chirurdzy” wiejscy, właściciele kamieniołomów, a nawet arystokraci. Często też dochodziło do zaciętych sporów między tymi sprzedawcami smoków, penetrowano potajemnie stanowiska konkurentów i dokonywano prób sprzątnięcia im najlepszych okazów sprzed nosa. Skończyło się to wyznaczeniem przez kolekcjonerów w Szwabii granic swoich rewirów.

Niektórzy posiadali agencje w rozmaitych miastach i miejscowościach, inni odwiedzali co pewien czas uniwersytety, muzea i wielkie zagraniczne zbiory jako komiwojażerowie od skamieniałości.
Potomek licencjata Mohra z Göpingen, który w 1749 roku odkrył pierwszego ichtiozaura w Jurze Szwabskiej, wpadł na genialny pomysł, aby otworzyć sklep ze skamieniałościami w USA. Dzięki eksportowi znalezisk do Stanów Zjednoczonych dorobił się on majątku.
Taki był początek badań nad skamieniałościami w Szwabii, które miały jeszcze później szczególną rolę w historii myśli i odkryć paleontologicznych.
Rybosmoki i inne wielkie gady ze „średniowiecza Ziemi” weszły także do literatury, sztuki i pieśni studenckich.Ichtiozaur (3)Tymczasem w Lyme Regis również nie próżnowano. Otóż niezmordowana i zaangażowana w swoją pasję życiową Mary Anning, w latach 1821 i 1823 odkryła pierwszego (!) plezjozaura, gada morskiego o niezwykle długiej szyi, którego później chętnie kojarzono z legendarnym wężem morskim oraz z tajemniczym potworem z Loch Ness.
Plezjozaury znajdowano później również w Jurze Szwabskiej i Frankońskiej, chociaż nie tak często jak ichtiozaury. Co ciekawe, w 1828 roku udało się wreszcie dzielnej angielskiej zbieraczce Mary wykopać nawet świetnie zachowanego jaszczura latającego, nazwanego przez Georga Cuviera – Pterodactylus („latający palec”).

Obecnie paleontologia klasyfikuje ichtiozaury (ichthyosauria z greckiego: ichtio = ryba + sauros = jaszczur, „rybojaszczur”) jako rząd gadów morskich, które pojawiły się we wczesnym triasie, osiągając największe zróżnicowanie od środkowego triasu do środkowej jury. We wczesnej kredzie ustępowały miejsca plezjozaurom, a od cenomanu mozazaurom. Ostatecznie wymarły w późnej kredzie (turon) około 25 mln lat temu, tuż przed wielkim wymieraniem kredowym.
Były powszechne wśród wyższych kręgowców morskich. W erze mezozoicznej wiele z nich zajmowało niszę ekologiczną – obecnie zajmują ją delfiny. Miały podobny do nich pociskowy kształt, przednie kończyny przekształcone w płetwy i ogon zakończony dużą pionową płetwą napędową w kształcie półksiężyca (jak tuńczyki i makrele).

Typowy jurajski ichtiozaur miał krótkie ciało, bocznie lekko spłaszczone, wrzecionowate, zakończone dobrze rozwiniętą płetwą ogonową kształtu księżyca, co pozwalało mu rozwijać znaczne prędkości. Prawdopodobnie mogły pływać nawet 70 km/h. Najwcześniejsze rekonstrukcje ichtiozaurów pomijały płetwę grzbietową, która nie nie była usztywniona elementami kostnymi. Dopiero odnalezienie świetnie zachowanych okazów w 1890 roku (Fossillagerstätte w Holzmaden, Niemcy) ujawniło ślady płetwy grzbietowej. Pas miednicowy nie miał połączenia z kręgosłupem i był słabiej rozwinięty od pasa barkowego. Żebra ciągnęły się aż po nasadę ogona wzdłuż całego tułowia. Ogonowy odcinek kręgosłupa był charakterystycznie zagięty ku dołowi.Ichtiozaur (4)Wiosłowate kończyny przednie miały zredukowaną długość, a kości ramieniowe były bardzo krótkie, palce wydłużone były przez wykształcenie licznych, dodatkowych segmentów palcowych (hiperfalangia). U niektórych form nastąpiło zwiększenie ilości palców (hiperdaktylia) lub zmniejszenie poniżej pięciu (hipodaktylia). Czaszka była zakończona długim dziobem, powstałym w wyniku przerostu kości międzyszczękowych i nosowych (kości szczękowe nie były duże). Skroń czaszki była mocno zredukowana, otwory nosowe mocno przesunięte ku tyłowi i usadowione tuż przed oczodołami. Oczy wielkości małej piłki (największe wśród kręgowców!), opatrzone w dobrze wykształconą twardówkę w postaci pierścienia drobnych kościstych płytek, zapewniały doskonałą widoczność w ciemnych, głębokich wodach, pozwalając polować nocą.

Błona bębenkowa zanikła w wyniku przystosowania do dużego ciśnienia wody – fale dźwiękowe odbierały elementami kostnymi jak wieloryby. Jednakowe, ostro zakończone zęby, rozmieszczone były wzdłuż brzegu szczęki w jednym szeregu, gdzie ich liczba w jednej szczęce mogła dochodzić do 200. Wydłużony pysk, uzbrojony w liczne szpiczaste zęby, wykazywał tendencję do ich zaniku, aż do wykształcenia całkowicie bezzębnych szczęk, służących jedynie do zgniatania pokarmu. Wszystkie ichtiozaury były drapieżnikami żywiąc się belemnitami, amonitami, małżami, ślimakami, skorupiakami i rybami, a większe mogły polować na duże kręgowce, gady morskie, nie wyłączając nawet kanibalizmu.

Przeprowadzone badania polegające na porównaniu składu izotopu tlenu w zębach z tymi występującymi u ryb sugerują, że ichtiozaury były w stanie utrzymywać wysoką i stałą temperaturę ciała w ekosystemach oceanicznych od tropików do wód chłodnych. Szacowana temperatura ciała, wynosząca 35-39°C, sugeruje wysokie tempo przemiany materii, wymagane do drapieżnictwa i szybkiego przemierzania dużych odległości
Największy okaz ichtiozaura, zaliczany do gatunku Shonisaurus sikanniensis/Shastasaurus sikanniensis, który osiągał 23 metry długości, został odnaleziony przez Elizabeth Nicholls w 1991 roku na terenie Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.

* Georges Cuvier „Dawne teorie ewolucji”

Możliwość komentowania Ichtiozaur – historia odkrycia została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Odkrycie ludzkich szczątków w Jaskini Gailenreuth

by on Cze.01, 2015, under Pod ziemią

Czaszka ludzkaDo XIX wieku potop był jedyną dopuszczalną przez kościół teorią tłumaczącą przemiany, jakim ulegała Ziemia oraz odkrywane skamieniałości dawnych organizmów. Pomimo, że zaczynały się już wielkie dni geologii i paleontologii, okres w którym te nauki wyszły z wieku dojrzewania i przeszły wręcz burzliwy rozwój, wielu badaczy nie mogło się zdobyć na zrezygnowanie z biblijnego opisu stworzenia jako źródła poznania.
Teza o potopie wywoływała wielki rozkwit kolekcjonerstwa, przyczyniając się tym samym do powstania wielu znakomitych dzieł. Równolegle jednak stawała się stopniowo coraz skuteczniejszym hamulcem dla dalszych badań. Nim jednak inne teorie i metody zastąpiły hipotezę o wielkiej powodzi, udało się pewnemu teologowi odkryć obok innych przedpotopowych istot także pierwszego prawdziwego człowieka z pradawnych czasów.
Wśród kolekcjonerów i badaczy jaskiń tamtych czasów znajdowało się wielu teologów, których musiała w szczególny sposób nęcić możliwość poznania wyglądu świadków potopu oraz przekonania się, w jakim stopniu potwierdzają oni biblijną Księgę Rodzaju.

Nawet później, gdy pogląd dyluwialistów został już dawno obalony, księża pozostali wierni badaniom paleontologicznym – teraz nie chodziło im już o powódź ze Starego Testamentu, lecz o „źródło” pochodzenia człowieka. Wielu badaczy, takich jak między innymi Bourgeois, Teilhard de Chardin, Hugo Obermaier czy Henry Breuil, zapisało się na zawsze w historii paleontologii i prehistorii.
Jeden z wczesnych poprzedników tych „badaczy w sutannach”, którzy entuzjazmowali się paleontologią, podjął się w 1774 roku eksploracji jaskini w pobliżu Gailenreuth (frankońska Szwajcaria) i zbierania w niej kopalnej kości słoniowej. Nie wiadomo do jakiego stopnia proboszcz Johann Friedrich Esper (1732 – 1781) był wiernym zwolennikiem teorii potopu, stwierdzono tylko, że gdy natknął się w jaskini na rozmaite kości, nie uznał ich od razu za szczątki zatopionych w czasie potopu zwierząt, lecz zastanawiał się nad nimi w sposób jak najbardziej racjonalistyczny. Czyżby to zwierzęta drapieżne zagrzebywały tu swoją zdobycz? A może ludzie wykorzystywali jaskinie jako miejsce gromadzenia padliny?Johann Friedrich EsperJak na duchownego były to aż nadto wystarczająco heretyckie rozważania. Ksiądz J.F. Esper od swych współczesnych różnił się ponadto jeszcze tym, że w sposób dramatyczny, ale bardzo dokładny opisywał swoje eskapady do jaskiń. Umiał wczuć się w swoistą i niepowtarzalną atmosferę podziemi jaskiń i oddać bardzo obrazowo uczucia ogarniające go, jako samotnego badacza:
Jeszcze nie dojdzie się do końca tych grobowców, a już powietrze staje się bardzo duszne. Jeśli spędzi się tu kilka godzin, nikt nie jest w stanie, mając nawet najlepszy materiał palny, rozniecić ognia. Nie wiem też, co to za szczególna woń unosi się z odzieży… Jeśli się nagle odłamie i rozbije jakąś kość, to często się zdarza, że nieprzyjemny i odurzający zapach uderza w nozdrza… Mimo to nikt, kto choć trochę jest ciekawy, nie zawraca, zanim nie dojdzie do końca„.
Esper czołgał się na brzuchu przez najwęższe przejścia w jaskiniach, wybierając wszędzie z mulistego gruntu (namuliska) kości i ich małe fragmenty.

W swej żywej fantazji wyobrażał sobie, w jaki sposób zginęły w jaskiniach te stworzenia, których szczątki odnajdywał:
Czy te gromady stworzeń żyły tu w pobliżu? Czy zginęły one w tym miejscu jedynie przez przypadek? A może to jakiś cudowny zbieg okoliczności spowodował nagromadzenie się ich szczątków we wspólnej mogile? Wyobrażałem sobie ich ostatnie chwile, myślałem o tych westchnieniach i wrzaskach, wśród których zmęczone i zbolałe oddały swe ostatnie tchnienie… Ze zgrozą myślałem o szalonym oporze tych potężnych kości przeciw temu zbiegowi okoliczności, który pozbawił je życia… Teraz na nich wszystkich ciąży ogromne milczenie„.
Im dokładniej Esper badał Jaskinię Gailenreuth, tym silniej dręczyły go stawiane samemu sobie pytania. Mówił o przypadku, o katastrofach, roztrząsał jeszcze inne różne przypuszczenia i hipotezy związane z pochodzeniem starych pokładów kości.
Początkowo sądził, że są to kości ludzkie, uważając Jaskinię Gailenreuth za starą jaskinię zbójecką, w której to zbójnicy mordowali i grzebali swoje ofiary.Czaszka pokryta polewą kalcytowąNastępnie badając dokładniej w późniejszym czasie odnajdywane kości, doszedł do wniosku i stwierdził, że ludzi o głowach i zębach tego typu nigdy nie spotykano na ziemi, zatem musiały to być (jak przez jakiś czas sądził) kości drapieżników takich jak wilki i hieny.
Czyżby jednak wilki i hieny wykorzystywały tę jaskinię jako wspólny grób? To wydawało mu się niemożliwe.
W końcu Esper stwierdził, że większość szczątków zwierzęcych w Jaskini Gailenreuth wykazuje uderzające podobieństwo do kości niedźwiedzia. Wprawdzie określił je jako szczątki niedźwiedzia brunatnego (Ursus arctos) żyjącego do dziś, podczas gdy w rzeczywistości należały one do niedźwiedzia jaskiniowego (Ursus spelaeus), który zamieszkiwał tereny Europy w okresie plejstocenu około 300 tysięcy lat temu, wymierając pod koniec ostatniej epoki lodowcowej, około 28 tysięcy lat temu. Nie pomniejsza to jednak wcale jego zasługi dla tego odkrycia, gdyż do czasów Espera szczątki niedźwiedzi jaskiniowych powszechnie uważano za resztki smoków lub innych potworów.Kości niedźwiedzia jaskiniowego (Ursus spelaeus)Z genialną przenikliwością jednak ten frankoński duchowny, który w dziedzinie anatomii i zoologii był zupełnym laikiem, wydał o tych pozornych „smoczych kościach” opinię, która już była tylko o włos od prawdy.
Człowiek, który miał odwagę stawiać pytania i rozważać możliwość powstania skamieniałości dzięki jeszcze innym zjawiskom oprócz biblijnego potopu, naturalnie nie był zaskoczony, gdy wreszcie natrafił na niewątpliwe, autentyczne szczątki ludzkie (!).
Esper odkrył najpierw w namulisku Jaskini Gailenreuth żuchwę ludzką, a później ludzką łopatkę. Po długich poszukiwaniach wykopał w końcu z mieszanym uczuciem radości i przerażenia nawet dobrze zachowaną ludzką czaszkę.
Zwolennicy szkoły Scheuchzera bez wahania przedstawiliby te znaleziska jako szczątki człowieka z czasów potopu. Esper jednak zastanawiał się. Szczątki człowieka bowiem leżały wspólnie z kośćmi zwierząt, których nie był w stanie zidentyfikować.
Leży tam być może chłop i jego zwierzę, może szlachcic i jego rumak, może jakiś człowiek dyluwialny, może kapłan celtycki lub chrześcijanin… Jak długo już spoczywacie, synowie ziemi ukołysani nicością? Wydaje się, że sam Stwórca użyczył wam pokoju…

Wielką zasługą Espera jest to, że zastanawiał się i nie przyjmował bezkrytycznie panujących wówczas poglądów. W końcu jednak akceptował teorię o potopie. Z jego rąk ujrzała światło dzienne odważna publikacja pt: „Wyczerpująca wiadomość o nowo odkrytych zoolitach”, w której na wielu tablicach zamieścił dokładne ilustracje znalezisk z Jaskini Gailenreuth, pisząc w niej tak o odnalezionych kościach:
Było was zapewne wielu. Nawet legiony, które podbijały obce kraje, nie pozostawiły po sobie nigdy tylu śladów swego pobytu. Ale kimże jesteście? Wydaje się, że fale, które unosiły arkę, nasunęły na was te kamienie grobowe…
Wydaje się… – zawsze jeszcze w formie pytania, przypuszczenia, gdyż Esper był wyznawcą i kierował się prastarą mądrością, według której powątpiewanie jest źródłem poznania.
Nie wiadomo, jakie formy ludzkie udało się Esperowi wykopać, gdyż „kości z Gailenreuth” zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Być może były to szczątki człowieka z neolitu lub kromaniończyka z młodszego paleolitu lub nawet neandertalczyka.Szczątki zwierząt pokryte polewa kalcytowaJohann Friedrich Esper ewidentnie wskazał drogę antropologom i historykom pisząc:
Jeśli w namulisku jaskini pogrzebane są kości przedpotopowych zwierząt wraz z ludzkimi, to człowiek ten musiał żyć w tym samym czasie, co i te zwierzęta„.
Tymczasem „człowieka dyluwialnego” Scheuchzera przestaje się traktować poważnie za sprawą  powiewu nowych wiatrów w dziedzinach naukowych.
We Francji między innymi, w środowisku naukowym, zaczyna toczyć się dyskusja nad genezą różnych rodzajów skał, a Ziemię zaczyna się porównywać do innych ciał niebieskich. Zaczynają również nabierać rozgłosu pierwsze teorie ewolucyjne. Pogląd biskupa Ushera, według którego Ziemia została stworzona około 4.000 lat temu, był od dawna przestarzały. W Paryżu zaś hrabia Buffon próbował na drodze eksperymentalnej wykazać, że wiek Ziemi wynosi około 75.000 lat.
W klimacie tak gwałtownego postępu nie interesowano się specjalnie przedpotopowym człowiekiem.

W związku z powyższym książka proboszcza J.F. Espera pozostała nie zauważona. Wprawdzie w 1804 roku anatom Johann Christian Rosenmüller ponownie przeprowadził badania w Jaskini Gailenreuth zwracając uwagę fachowców na odkrycia Espera, jednak w opinii uczonych proboszcz-badacz jaskiń był jedynie dla nich dyletantem.
Przypuszczano, że odnalezione przez niego kości ludzkie obsunęły się podczas nieprofesjonalnie prowadzonych prac wykopaliskowych do jego „niedźwiedziej jaskini” z jakiegoś starszego cmentarzyska. Tym samym sprawę odkrytych kości w Jaskini Gailenreuth uznano za zakończona dla nauki.
Teoria potopu ustąpiła teraz miejsca walce dwóch szkół naukowych, z których każda na swym sztandarze wypisała imię antycznego boga.
W centrum zainteresowania znalazł się prastary problem: który żywioł – woda czy ogień – były praprzyczyną wszystkiego, co istnieje na Ziemi.

(PZP)
GeoExplorer

Możliwość komentowania Odkrycie ludzkich szczątków w Jaskini Gailenreuth została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...