GeoExplorer

Tag: Sichów

Legendy z Sichowa…

by on Paź.10, 2014, under Legendy

O tym, jak biedny rybak został panem na Sichowie…

Nieopodal Sichowa żył niegdyś biedny rybak. Woda i las dostarczały mu jednak wszystkiego, czego potrzebował do życia, a syn jego był dla niego źródłem dumy i radości. Siły młodzieńca i jego dzielność w walce z dzikim zwierzem i złymi ludźmi sprawiały, że nie było nikogo, kto by chciał mu wejść w drogę. Sława ta dotarła do uszu samego pana w Sichowie, który nie miał syna. Wezwał młodzieńca i poprosił go, by stanął do walki z rycerzem Prusic, gdyż sam, z powodu starego wieku nie poradzi sobie w walce z przeciwnikiem, który wyrządził mu krzywdę. Syn rybaka zgodził się stanąć do boju z panem Prusic. Po długiej i zaciętej walce biedny młodzieniec zwyciężył i w nagrodę osiadł na starodawnym sichowskim zamku.

O głazach na Diablej Górze…

W dawnych czasach rządzili w tych stronach diabli, których władca Kusy miał swą siedzibę na Diablej Górze, pomiędzy Sichowem a Stanisławowem. Gdy wybudowano kościół, Kusy zawrzał strasznym gniewem i postanowił go za wszelką cenę zniszczyć. Zerwała się silna burza z piorunami, a niebo pociemniało. Kusy wprzęgnął do roboty całą swoją diabelską kompanię. Diabły rzucały z Diablej Góry kamienie i głazy na kościół w Słupie, ale nie miały dość mocy, gdyż żaden kamień nie doleciał do kościoła. Wszystkie padały na okoliczne doliny i wzgórza. Dlatego też cała okolica Słupa zasiana jest kamieniami. Kusy widząc bezowocność wysiłków, zapędził całą gromadę diabłów do podziemi Diablej Góry i przywalił wejście kamieniami. Odtąd okolicznym mieszkańcom diabły nie dokuczały, jednak wszyscy wolą omijać zwały kamieni na Diablej Górze, bo nigdy nie wiadomo, czy któremuś z diabłów nie przyjdzie ochota wyjrzeć.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , więcej...

Muzeum Bitwy nad Kaczawą w Duninie

by on Kwi.19, 2014, under Historia

Dunino (Dohnau) to niewielka wieś położona około 10 km na południowy – zachód od Legnicy, w gminie Krotoszyce, nieopodal ujścia Nysy Szalonej do Kaczawy. 26 sierpnia 1813 r. w pobliżu Dunina rozegrała się jedna z bitew wojny napoleońskiej, zwana „Bitwą nad Kaczawą”. Naprzeciw siebie stanęły wówczas napoleońska Armia Bobru, którą dowodził marszałek James Macdonald oraz prusko-rosyjska Armia Śląska dowodzona przez feldmarszałka Leberechta von Blüchera. Decydująca walka rozegrała się w obszarze ograniczonym miejscowościami: Warmątowice, Bielowice, Winnica, Janowice Duże. Od północy teren ten zamykała rzeka Kaczawa, a od zachodu i południa Nysa Szalona. Przed bitwą przez wiele dni padały w tym regionie ulewne deszcze, broń palna, oprócz armat, zamokła. Dlatego walkę stoczono na bagnety i szable. Dzięki temu, że armia rosyjsko-pruska miała znakomicie rozlokowaną artylerię na południe od Warmątowic, udało jej się pokonać wojska napoleońskie. Chociaż Bitwa nad Kaczawą nie miała większego znaczenia strategicznego, to w celu jej upamiętnienia w 1908 r. wzniesiono koło Dunina kamienny kopiec z kul armatnich zebranych z pola bitwy, na wale Nysy Szalonej nieopodal jej ujścia do Kaczawy. W 1909 r. w samym Duninie wybudowano pawilon w kształcie wielobocznej rotundy i umieszczono w niem pamiątki z wojen napoleońskich. W muzeum znajdują się różne pamiątki związane z bitwą i jej uczestnikami. Jako eksponowane przedmioty znalazły się tu liczne elementy uzbrojenia i umundurowania walczących stron, dokumenty, miedzioryty i pamiątki udostępnione przez instytucje i osoby prywatne. Muzeum Bitwy nad Kaczawą funkcjonowało do 1945 r. Dopiero w 1996 r. zostało reaktywowane. Przy muzeum znajduje się replika armaty i przewiezione z okolic uszkodzone obeliski upamiętniające wydarzenie oraz tablica informacyjna. Do chwili obecnej zachowało się 8 obelisków upamiętniających bitwę: 1. Dunino (na wale u ujścia Nysy Szalonej do Kaczawy), 2. Krajewo (nad brzegiem Nysy Szalonej), 3. Przy drodze gruntowej z Krajewa do Janowic, 4. Przy drodze z Winnicy do Koźlic, 5. Warmątowice, 6. Przy drodze gruntowej z Warmątowic do Bielowic, 7. Dwa obeliski przy drodze z Bielowic do Starego Jawora.

O bitwie słów kilka…

Bitwa nad Kaczawą rozegrała się na dużym obszarze między Legnicą a Złotoryją. Była to największa bitwa stoczona na Śląsku podczas wojen napoleońskich. Naprzeciw siebie stanęły wówczas III, V i IX korpus Wielkiej Armii, w sumie około 102.000 żołnierzy, dowodzone przez gen Jacquesa Macdonalda i „Armia Śląska” feldmarszałka Gebharda Leberechta Blüchera, licząca około 84.000 żołnierzy, z tego ponad 2/3 Rosjan wchodzących w skład korpusów, na czele których stali Fabian Gottlieb von der Osten-Sacken i Alexandre-Louis Andrault de Langeron. Bitwę poprzedziła burzowa noc. W deszczowy poranek 26 sierpnia 1813 r. doszło do starcia przeciwników na obszarze pomiędzy Kaczawą na północ i północny-zachód, wysoczyzną Płaskowyżu Janowickiego na wschodzie, a Warmątowicami i Bielowicami.
Bitwę stoczono głównie na bagnety i szable, ponieważ zamokły karabiny skałkowe, w które zaopatrzone były obie armie. Ostatecznie rosyjsko-pruskie wojska powstrzymały francuskie natarcie. Francuzi stracili 36 armat, 110 wozów z amunicją i najprawdopodobniej 5000 – 7000 zabitych i rannych oraz około 1400 wziętych do niewoli. Straty Armii Śląska wyniosły około 8000 zabitych i rannych. Zwycięstwo armii Blüchera spowodowało wyparcie Francuzów do końca sierpnia za linię Nysy Łużyckiej. W rękach napoleońskich na Śląsku pozostał tylko Głogów. Samemu głównodowodzącemu bitwa przyniosła tytuł Księcia Wahlstatt.

Pierwsze zwycięstwo nad armią Napoleona odniesione po klęsce z 1807 r. wyzwoliło w Niemcach poza radością, ogromną fale patriotyzmu. Świętowanie tego wydarzenia stało się jednym z elementów polityki mającej na celu ściślejsze związanie prowincji śląskiej z państwem pruskim. Pamięć o kampanii lat 1813-1814 nazywanej Befreiungskrieg (wojną wyzwoleńczą), przybrała różne formy, poprzez architekturę, malarstwo, rzeźbę, literaturę i medalierstwo znajdując swoje znaczące miejsce w tutejszej tradycji. Spora liczba miejscowości przez które przetoczyły się olbrzymie masy wojsk, z biegiem czasu wytworzyły swoje własne formy utrwalania pamięci o wydarzeniach z sierpnia 1813 r. Krótko po ostatecznym pokonaniu Napoleona, władze rejencji nakazały magistratom prowadzenie kronik miejskich, ze szczególnym uwzględnieniem lat 1813-1815. Już w 1813 r. wybito pierwsze medale upamiętniające zwycięstwo nad Kaczawą, a także postać feldmarszałka Blüchera. Dokładnie cztery lata po bitwie, 26 sierpnia 1817 r. na jej pole powrócili zwycięscy dowódcy: Blücher, York i Gneisenau. W obecności następcy tronu, księcia Augusta dokonali oni odsłonięcia pomnika poświęconego poległym żołnierzom pruskim. Pomnik usytuowany został w sąsiedztwie folwarku Christianhöhe koło Bielowic. W czasie bitwy w folwarku mieścił się lazaret, tutaj też Blücher miał jeden ze swoich punktów obserwacyjnych. Pomnik był jednym z kilku identycznych monumentów zaprojektowanych przez Karla Friedricha Schinkla na zlecenie króla Fryderyka Wilhelma III, ustawionych na polach bitew z 1813 r. Miał on kształt neogotyckiej wieży o wysokości około 8 metrów, zwieńczonej formą Żelaznego Krzyża. Pomnik nie zachował się do dziś. 26 maja 1818 r. odsłonięto taki sam pomnik w Budziwojowie koło Chojnowa. Jeszcze tego samego dnia w pobliżu pałacu w Warmątowicach poświęcony został pomnik upamiętniający zwycięska bitwę. Swoją formą i symboliką pomnik nawiązywał do antycznych ołtarzy ofiarnych. Monument posiadał kształt prostopadłościanu, którego ściany boczne pokrywały napisy, zaś górną płaszczyznę wieńczyła forma znicza. Obiekt nie zachował się. Także 26 sierpnia 1817 r. miały miejsce uroczystości związane z oddaniem do użytku pawilonu widokowego położonego na wzgórzu w pobliżu Lipiec i Jaszkowa. Był to belweder poświęcony bitwom z 1634 i 1813 r., który został wzniesiony przez Carla Siegmunda Otto von Unruha. Był to przede wszystkim pomnik poświęcony pamięci dowódców oraz żołnierzy pruskich i rosyjskich walczących w bitwie nad Kaczawą. Budowla nie zachowała się. W kilka lat po bitwie przy polnej drodze pomiędzy wzgórzami Gołębie i Krowiarka nasadzono lipę, która rosła w tym miejscu prawie 150 lat. Określano ja jako „lipa Blüchera”. Miała wyznaczać miejsce, w którym pod osobistym dowództwem feldmarszałka rozegrało się generalne starcie kawalerii pruskiej z francuską. W 1912 r. legnicki oddział Riesengebirgsverein (Towarzystwo Karkonoskie) ufundował cementową ławkę, która wraz z pamiątkową tablicą ustawiona została pod lipą. 6 lipca 1813 r. poświęcono w pobliżu Obiekty te już nie istnieją. Oprócz pomników, pamięć o bitwie kaczawskiej była pielęgnowana poprzez organizację spotkań weteranów, młodych żołnierzy oraz okolicznych mieszkańców na polu bitwy. Na uroczystości zorganizowanej w 1843 r. wzięło udział 12.000 osób. Największe uroczystości rocznicowe przygotowano na stulecie bitwy. Jeszcze w 1908 r. gmina Dunino wzniosła kamienny kopiec w pobliżu ujścia Nysy Szalonej do Kaczawy. Posiadał on z dwóch stron tablice pamiątkowe, a jego narożniki wieńczyły kule armatnie. Rok później w Duninie wybudowano nieduży pawilon, w którym urządzono Muzeum Bitwy nad Kaczawą. W 1913 r. z inicjatywy legnickiego towarzystwa historycznego Geschichts und Altertms Vereins zu Liegnitz umieszczono na polu bitwy obeliski ułatwiające orientację w terenie. Wszystkie one posiadały jednakową formę, znak Krzyża Żelaznego, napis: Schlacht na der Kazbach” oraz inskrypcje odnoszące się do szczegółowych wydarzeń, które miały miejsce w 1813 r. na terenie ich usytuowania. Spośród jedenastu dwumetrowych pomników ustawionych w 1913 r. cztery przeniesiono do Dunina, gdzie są eksponowane obok Muzeum Bitwy nad Kaczawą. W samej Legnicy 26 sierpnia 1913 r. odsłonięto pomnik dowódców bitwy kaczawskiej. Na placu Wilhelma (obecnie pl. Wolności) ustawione zostały cztery odlane z brązu wizerunki Blüchera, Yorcka, Gneisenaua i Sackena. W tym samym dniu, na ścieżce w pobliżu obecnej ul. Powstańców Śląskich odsłonięto pomnik generałów Friedricha von Hellwiga i Heinricha von Wedela.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Z pamiętnika eksploratora…

by on Kwi.05, 2014, under Galimatias

Płyta z otworemO odnalezionych podziemiach cysterskich…

Historia z podziemiami cysterskimi w okolicach miejscowości Słup rozpoczyna się w 1810 roku, kiedy to w wyniku sekularyzacji zakonu grupka mnichów nie godząc się na zarekwirowanie dóbr i kosztowności zgromadzonych w lubiąskim klasztorze, buntuje się i ucieka z ich częścią w kierunku Krzeszowa, gdzie mieści się kolejne opactwo. Docierają do Winnicy, gdzie umiejscowiona była ich grangia, a dalej w kierunku Słupa i góry Górzec.

Jedna z legend dotycząca terenu gminy Męcinka mówi o podziemnym przejściu z kościoła w Słupie do kaplicy we wsi Żarek, która obecnie nie istnieje – pozostaje zalana pod wodami zbiornika Słup. Owa kaplica była niegdyś częścią klasztoru należącego do zakonnic, o surowej regule zakazującej pokazywania się wśród ludzi, zatem do słupskiego kościoła chodziły tym podziemnym korytarzem.

Krnąbrni mnisi wraz z przywłaszczonymi dobrami kierują się na Górzec. Masyw jest im dobrze znany z racji tego, iż od połowy XIII w. góra ta jak i obszar Mniszego Lasu należał do cystersów z Lubiąża, a w 1740 r. wytyczyli oni na niej tzw. Drogę Kalwaryjską, wzdłuż której ustawiono 14 piaskowcowych kapliczek. Ponadto znajduje się on mniej więcej w połowie drogi z Lubiąża do Krzeszowa. W 1810 roku u podnóża Górzca powstaje pustelnia, w której to zamieszkał jeden z mnichów, jak domniemywano „strażnik” cysterskich dóbr, ukrytych gdzieś w okolicy. O losach pozostałych jego kompanów nic nie wiadomo. Sam teren masywu Górzca obfituje w różnego rodzaju pozostałości po średniowiecznych pracach górniczych, takich jak sztolnie, szyby, pingi, itp., co niewątpliwie sprzyja możliwości ukrycia dóbr. Na szczycie zaś znajdował się XIII-wieczny zamek wzniesiony przez Henryka Brodatego, który mógł posiadać podziemia.

Gdzie mnisi ukryli przywłaszczone dobra? Czy na terenie grangi, kościoła w Słupie, w masywie Górzca, czy może w podziemiach? Do dziś pozostaje to tajemnicą. Podziemi nigdy nie zlokalizowano…Widok przez otwórI w tym momencie pojawia się nowy wątek, ślad. Otóż dowiadujemy się od znajomego, że kiedyś członek jego rodziny, w latach 70-tych XX w. pracował jako robotnik fizyczny przy prowadzonych pracach ziemnych między Winnicą a Słupem i opowiadał mu pewną historię. W trakcie prowadzonych prac ziemnych w znajdującym się tam lasku natrafili przypadkiem na jakiegoś typu „kamienny właz i komorę”. Prosimy znajomego by w miarę możliwości dopytał o szczegóły i lokalizację tego „znaleziska”. Po kilku dniach otrzymujemy odpowiedź ze szczątkowymi informacjami o tym odkryciu. Miała to być, porośnięta już runem, kamienna płyta z metalowymi uchwytami, po środku której znajdował się okrągły otwór „jakby do cyrkulacji powietrza wewnątrz-wywietrznik…”. Robotnicy uznali, że jest to pewnie jakiś stary grobowiec. Jednak gdy zajrzeli do wnętrza przez otwór, nie było w komorze trumien, a w jedną i druga stronę widoczne były łukowate, zamurowane cegłą wejścia.

Po tej informacji, mając jako takie namiary na ten „lasek” i umiejscowienie w nim płyty, nie pozostało nic innego jak zweryfikować ją w terenie. Jest grudzień 2013 roku. Zaopatrzeni w metalowe pręty do sondowania podłoża udajemy się do Winnicy i wskazanego lasku. Na miejscu bez problemu odnajdujemy go, po czym „przeczesujemy” dokładnie wzrokiem jego runo. Niestety nic charakterystycznego nie zauważamy. Postanawiamy zatem wykorzystać metalowe pręty i mniej więcej co 1 m sondujemy podłoże w nadziei natrafienia na „coś” twardego. Ponieważ jest przełom jesieni i zimy, a co za tym idzie dzień krótki, jesteśmy zmuszeni nasze poszukiwania rozbić na kilka dni po około 2 godziny dziennie. Teren nie jest mały, a dodatkową trudność nastręcza gęste poszycie runa leśnego, plątanina różnego rodzaju roślin. Często natrafiamy na duże kamienie zalegające tuż pod powierzchnią, dające nam fałszywą nadzieję, że to już to.Podziemia (1)W końcu po kilku dniach sondowania podłoża natrafiamy na coś twardego i o większych gabarytach, ukryte pod warstwą ściółki i porastającego ją bluszczu. Zaczynamy nerwowo rozgrzebywać bluszcz, a naszym oczom ukazuje się… kamienna płyta! Nareszcie! Pozbawiamy ja maskującej okrywy roślinnej, pojawiają się metalowe uchwyty i na jej środku otwór wielkości piłki do koszykówki. Płyta ma grubość 12 cm, wymiary 1,5×1,5 m. Oświetlamy przez otwór wnętrze. Komora jest pusta, w całości wykonana z cegły, głębokości około 2-2,5 m, wymiarach około 2×2 m, do której sprowadza kilka stopni również wykonanych z cegły. Podłoże jest wilgotne. Ściana naprzeciw stopni jest jednolita, natomiast w jedną jak i w drugą stronę widoczne są łukowate chodniki zamurowane cegłą. Na tą chwilę nie jesteśmy w stanie „ruszyć” płyty i odsłonić na tyle, aby dostać się do wnętrza. Na koniec robimy zdjęcia wnętrza opuszczając aparat przez otwór na tyle, na ile pozwala nam długość ramion oraz samej płyty. Informacja przekazana przez znajomego okazuje się w 100% prawdziwa. Zadowoleni z wyników poszukiwań odpuszczamy sobie na razie dalszą eksplorację odkrytej komory. Na powrót maskujemy ją roślinnością nie pozostawiając po sobie żadnych śladów naszej bytności i prac. Miejsce jest jak nie naruszone. Co kryje się w zamurowanych cegłą chodnikach? Dokąd prowadzą? Czy są drożne? Tą tajemnicę zostawiamy sobie na cieplejsze dni, gdy będą dłuższe, a roślinność bujna, by nie przykuwać uwagi osób postronnych… Jedno wiemy na pewno – nie jest to grobowiec, ani jakakolwiek konstrukcja drenująca. Nie w tym miejscu…Podziemia (3)W marcu 2014 roku powracamy do tematu odnalezionej komory. Zaopatrzeni w sprzęt niezbędny do odsłonięcia kamiennej płyty na tyle, aby móc wejść do wnętrza, ponownie udajemy się w kierunku Winnicy. Dochodzimy do „naszego” miejsca – jest w stanie takim, w jakim je pozostawiliśmy. Oczyszczamy płytę. Po kilku próbach nareszcie udaje się nam ją odsłonić na szerokość pozwalającą wejść do środka. Wnętrze jest czyste, jakby nieużytkowane. Cegły trochę zmurszałe na powierzchni, ale w dobrym stanie. Ostukujemy ściany. Ściana na wprost schodków wydaje dźwięk „pełnej”, natomiast boczne, o łukowatych sklepieniach „głuchych”. Postanawiamy rozkuć warstwę muru zabezpieczającego przestrzeń za. Po godzinie pracy wykonujemy otwór przez który możemy przecisnąć się dalej. Kierunek Słup… Chodnik jest wąski , nie przekracza metra szerokości i wysoki na 160 cm, w całości obudowany cegłą, podłoże wilgotne. Po około 100 m napotykamy na niewielki zawał z prawej strony, napór ziemi i czasu wypchnął dość spory fragment cegieł. Po niewielkim rozkopaniu go brniemy dalej. Napotykamy na pozostałości jakichś desek, wiklinowego kosza i porozrzucanych fragmentów porcelany, najwyraźniej z potłuczonego naczynia. Trochę dalej na kawałki szkła, fragmenty materiału, drzewiec niedopalonej pochodni.Podziemia (4)Korytarz cały czas biegnie lekkim łukiem w lewo. Po następnych 100 m napotykamy na kolejny, tym razem już sporych rozmiarów zawał ze stropu, odcinający dostęp do dalszych partii. Wracamy i dokładnie przyglądamy się ścianom, stropowi. Nic na nich nie ma. Żadnych napisów, żadnych rytów. Żadnych szczegółów, czysta cegła. Wychodzimy z komory, powtórnie nasuwamy płytę, maskujemy ją, zacieramy ślady naszej obecności w tym miejscu. W tym momencie nie mamy już więcej czasu by podjąć się próby przekopania zawału oraz wykucia otworu w drugiej ścianie. Przeszliśmy około 200 m. Ile jeszcze czeka przed nami? Ile czeka w drugim kierunku? Tę zagadkę zostawiamy sobie na kolejną wizytę… Kolejne co wiemy na pewno – są to podziemia.

Napotkany zawał nie daje spokoju… Wracamy po kilku dniach, nastawieni na przekopanie go. Początek eksploracji podobny do poprzedniego. Docieramy do zawału. Kopiemy… 1 godzina… 2 godzina… Udaje się! Zawał został przekopany,a za nim (!) widnieje ściana z cegieł! Kujemy. Cegły są wilgotne i zmurszałe, szybko ustępują naszym przecinakom, łomom i młotkom. Zaglądamy przez otwór oświetlając wnętrze. Pierwsze co rzuca nam się w oczy to następna ściana z cegieł oddalona o około 5 metrów. Ha! Specjalnie utworzona komora, oddzielona ścianami z cegieł, grodziami! Widzimy w niej ceglane schody biegnące ku stropowi, a przecież nad nimi nie ma żadnej budowli? (…) Chodnik biegnący od „komory wejściowej” w kierunku Słupa okazał się być zakończony opisaną komorą. Komorą, grobowcem, ossarium, schowkiem, depozytem. Dalej, za ścianą komory nie było już nic (obudowanego cegłą korytarza/tunelu), jedynie zwykła ziemia. Pozostaje eksploracja zamurowanego chodnika od „komory wejściowej” w kierunku Winnicy…

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sichów von Richthofena

by on Mar.12, 2014, under Ciekawe miejsca

Sichów,pozostałości przypałacowego mauzoleumSichów (Seichau) to wieś położona między Jaworem a Złotoryją, wzmiankowana w 1217 r. jako Sichovici, a w 1323 r. jako Sichowe, podarowana w 1223 r. przez księcia Henryka I Brodatego cystersom z Lubiąża, którzy w 1249 r. sprzedali ją. Odkrycia archeologiczne świadczą, że osadnictwo ludzkie występowało tu już w neolicie i epoce brązu. W 1732 r. ponownie wraca do cystersów i pozostaje pod ich władaniem do momentu sekularyzacji zakonu w 1810 r. W tym czasie mieszkańcy Sichowa w większości byli ewangelikami, dlatego też w 1742 r. zbudowano tu kościół i szkołę ewangelicką. Wieś pod władzą klasztoru była bardzo bogata posiadłością i szybko się rozwijała. W XVII w. jej okolice były terenem powstań chłopskich. Podczas kampanii napoleońskiej w 1813 r. wieś została poważnie zniszczona. Sichów wielokrotnie zmieniał właścicieli. Wiążą się z nią tradycje górnicze związane z wydobyciem bazaltu, węgla brunatnego oraz w latach 1749 – 1877, rud miedzi w kopalniach „Albert Loranz” (1851 – 1867 r.)  i „Hirsch” (1857 r.), o czym przypomina wagonik ustawiony w centrum wsi. Eksploatowane rudy występowały w postaci żył w łupkach zieleńcowych, a koncentracja miedzi według analizy z 1749 r. wynosiła 4%, ołowiu 4,5% z domieszką srebra 0,05%. Okolice są bogate w złoża wielu minerałów, m.in. azuryt, piryt, kupryt, miedź rodzima, srebro rodzime, goethyt, jarosyt, hematyt.Sichów,kościółKościół p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP pochodzi z końca XIII w., zbudowany z kamienia łamanego, w stylu romańsko – gotyckim, przebudowywany kilkakrotnie w okresie XV-XVII w. (m.in. dobudowano wieżę), ma prostokątną nawę przykrytą drewnianym stropem i węższym prezbiterium przykrytym sklepieniem żebrowym. Najcenniejszym elementem wyposażenia jest kamienna chrzcielnica z około 1140 r., neogotycki drewniany ołtarz oraz prospekt organowy z XIX w. Otoczony jest kamiennym murem w którym zachowały się kamienne epitafia, tablice nagrobne, a także jeden z największych krzyży pokutnych o wymiarach 222×73 cm. Cmentarz przykościelny datowany jest na 2 poł. XIII w.

We wsi zachowały się ruiny spalonego w 1945 r. barokowego pałacu. Pierwotny, renesansowy dwór obronny otoczony fosą, został wzniesiony pod koniec XVI w. przez ówczesnego właściciela von Gersdorfa na miejscu dawnego grodziska. Następnie w XVIII w. przebudowano go na barokowy pałac, który w XIX w. otrzymał swój neorenesansowy wygląd. W 1830 r. pałac przechodzi na własność Manfreda von Richthofena, podróżnika, kolekcjonera, który zgromadził w pałacu dużą kolekcję dzieł sztuki i zbiory etnograficzne z całego świata. Zasadził on w przypałacowym parku i oranżeriach dużą ilość egzotycznych roślin, a dla swojej żony (szwedzkiej aktorki) wybudował w parku basen kąpielowy. Pod koniec II wojny światowej gościł tu przez tydzień gubernator Hans Frank, przywożąc ze sobą kolekcję dzieł sztuki zrabowaną na Wawelu i muzeum Czartoryskich.Sichów,ruiny pałacuW parku zachowała się ruina mauzoleum z XIX w. Park pierwotnie był ogrodem gospodarczym, który powstał w XVII w., a dopiero w 1889 r. został przekształcony w park z elementami romantycznymi. Z tego też okresu zachowały się najstarsze drzewa – platany, buki, dęby i lipy. Graby tworzące aleję służyły jako promenada spacerowa. W latach 1907-1909 drzewostan parkowy został wzbogacony o nowe drzewa, głównie iglaste. Z tego okresu pochodzi aleja kasztanowców wyznaczająca wjazd do rezydencji. W parku rośnie tulipanowiec będący najgrubszym osobnikiem tego gatunku w Polsce, o obwodzie 470 cm. Drzewa znajdujące się w parku uznane zostały za pomniki przyrody. Aleja lipowo – kasztanowa składa się z 83 lip i 68 kasztanowców. Od 2011 r. podczas „Święta Tulipanowca” mieszkańcy zapoczątkowali nową tradycję corocznego sadzenia drzewka tulipanowca. Pomysł ma ideę zapewnienia walorów przyrodniczo – krajobrazowych. Pałac obecnie jest własnością prywatną, ogrodzony siatką i grozi zawaleniem. Sam park ogrodzony jest pozostałościami kamiennego muru i jest terenem zaniedbanym. Przez park i w pobliżu ruin pałacu przepływa potok Gajka.Schilfberg.Odsłonięcie bazaltów pod szczytemKierując się niebieskim szlakiem na południe od pałacu i parku, dotrzeć można do Krzyżowej Góry 258 m n.p.m. oraz bliźniaczej góry Trzcina (Schilfberg) 251 m n.p.m., będących bazaltowymi wzgórzami. Zbocza tej drugiej porośnięte są lasem liściastym, w którym rozrzucone są liczne głazy bazaltowe. Na jej szczyt wprowadza ścieżka dydaktyczna, niestety brak jest jakichkolwiek informacji na jej trasie czego ma ona dotyczyć. U szczytu znajduje się odsłonięcie bazaltów, stary łom. Sam szczyt posiada zagospodarowanie w postaci płaskiego plateau, ogrodzonego murkiem na planie koła, na które wprowadzają kamienne schody. Remont plateau był przeprowadzony w 2004 r wraz z ustawieniem nań stalowego krzyża. Na  szczycie znajduje się ograniczony, poprzez korony drzew, punkt widokowy na północ. Przy drodze gruntowej prowadzącej u stóp góry Trzcina (od wschodu) w kierunku kolejnego wzgórza, znajdują się pozostałości rozszabrowanego cmentarzyka Richthofenów, z pozostałym i ocalałym jednym słupkiem grobowym. Niegdyś znajdowało się w tym miejscu 12 płyt nagrobnych. Warto też odwiedzić starą nekropolię na północ od wsi (obok nowego cmentarza), zlokalizowaną przy drodze Sichów – Sichówek. Na cmentarz wprowadza od drogi, przez pozostałości bramy, aleja drzew będąca niegdyś główną. W chwili obecnej jest on zaniedbany i zarośnięty, a kilka pozostałych tablic nagrobnych w większości jest zdewastowanych.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...