GeoExplorer

Tag: synagoga

Legenda o Golemie …

by on Kwi.01, 2016, under Legendy

GolemLegenda głosi, że na poddaszu Staronowej Synagogi w Josefovie*, w żydowskiej dzielnicy w samym sercu Pragi, w zakamarkach, których nie potrafili odnaleźć nazistowscy szpiedzy, wciąż śpi jego gliniane serce. Głosi, że pewnego dnia pękną pradawne zaklęcia i Golem przebudzi się, a wówczas wszystko będzie jak niegdyś.
Praga ma w sobie tajemnicę, niepojętą moc. Może rację mają ci, którzy twierdzą, że Pragę zbudowano w miejscu, gdzie przebiega granica wszechświatów. Że na Hradczanach, pod katedrą Świętego Wita znajduje się portal Ziemi – jeden z najważniejszych czakramów planety, próg między naszym światem, a kosmosem. Przecież właśnie z tego powodu Celtowie, na długo przed tym, gdy Czech rozstał się z Lechem i Rusem, zbudowali nad Wełtawą jedno ze swoich najważniejszych miast. Współczesna Praga stoi na ziemi druidów, w miejscu wskazanym przez legendarną księżniczkę Libuszę, jasnowidzącą wieszczkę o oczach jasnych jak wspomnienie pierwszego kochania.
„Musicie przeszukać las na wzgórzach, odnaleźć miejsce, w którym człowiek buduje swoją chatę. I tam musicie zbudować miasto i musicie nazwać je progiem, czyli przejściem”.

Po czesku „próg” to właśnie Praga. Tak jak legendę o Libuszy zna w Czechach każde dziecko, tak każde żydowskie dziecko zna legendę o Golemie, monstrum, które zapragnęło ludzkiego serca.
Życie na granicy światów niesie za sobą różne konsekwencje. Jest jak próg między miłością i nienawiścią, oceanem, a wapiennym klifem, między mężczyzną i kobietą – równowaga jest krucha, namiętności wielkie, dni krótkie, a noce bez snu.
Wierzenia druidów ścierały się tu z ewangelią głoszoną przez Cyryla i Metodego, chrześcijanie spierali z żydami, alchemicy próbowali przemóc racjonalistów, magowie – kontrreformatorów, faszyści starali się unicestwić wolność, a potem komuniści zwalczyć sen o demokracji. W średniowieczu Praga przeżyła trzy straszliwe pogromy Żydów, powstało tu także jedno z pierwszych w Europie gett.
W wielkanocny poranek 1389 roku chrześcijanie palili starowierców już nie tylko w ich domach na Josefovie, ale także w synagogach, a Żydzi nie umieli się bronić tylko modlić, ale modlitwy nie skutkowały. Zupełnie jakby Jahwe nie chciał ich usłyszeć. Kabaliści studiowali stare księgi, stawiali horoskopy, czytali wiatr. I nie mieli dobrych wieści.

Czy życie na granicy światów może kiedykolwiek stać się bezpieczne? Potrzebny był ktoś, kto uchroni ich przed pogromem.
Kabaliści, ku pokrzepieniu serc, zaczęli opowiadać o duchu, obrońcy uciśnionych, który pojawi się wtedy, gdy nadejdzie najczarniejsza godzina. I stało się – zła godzina nadeszła. Najpierw, choć krótko, los gminie żydowskiej sprzyjał. Było to w czasach cesarza Karola, tego który przerzucił przez Wełtawę most, do dziś będącym najważniejszym symbolem „Miasta o Złotych Dachach”, a na miejscu okrągłej rotundy na Hradczanach postanowił zbudować katedrę Świętego Wita. Następnie koło historii zaczęło staczać się w dół. Nastały czasy Rudolfa II, który sprowadził do Pragi najsłynniejszych alchemików świata i któremu marzył się kamień filozofów, zamieniający piasek w złoto i dający wieczną młodość. Tego wreszcie, z którym największy rabin w dziejach Pragi, Jehuda Löw ben Becalel (urodzony w Poznaniu, znany również jako Maharal), musiał zagrać o przyszłość swojego ludu. Potężny choć ubogi, ale niezwykle mądry, nauczyciel. Czy miał szansę przekonać władcę, aby dał Żydom pokój …

Jehuda Löw uważany był powszechnie za najdoskonalszego mistyka i kabalistę swoich czasów. Jedna z najpopularniejszych żydowskich legend przypisuje mu chwałę powołania do życia glinianego monstrum, ale i ból, jakim było jego unicestwienie.
Tęsknota za Golemem dojrzewała pośród Żydów od czasów dawidowych. Jej ślady znaleźć można nawet w psalmach. Początkowo gliniany stwór miał być nie tyle obrońcą w czasach ucisku, ile po prostu posługaczem, który w dzień szabasu będzie wypełniać obowiązki niedozwolone ludziom – rozpalać ogień, robić węzły, nosić ciężary, przygotowywać posiłki czy też wykonywać resztę z ponad 600 czynności zakazanych od piątkowego wieczora do sobotniego zmierzchu. Żydzi mierzą dobę od wieczora do wieczora, a nie od świtu do świtu jak chrześcijanie.
I to wszystko stwór wykona za człowieka zupełnie za darmo – opowiadał Jehudzie jego ojciec, kiedy przyszły rabin był jeszcze chłopcem.
Za darmo, bo Golem nie potrzebuje ani jedzenia, ani picia, ani ubrania, ani nawet dachu nad głową – mówił.
Chłopiec marzył, że lepi z gliny stwora na obraz i podobieństwo człowieka, tak jak niegdyś, u zarania dziejów, Bóg stworzył Adama.
W naszej synagodze synu, widziałem pradawną księgę stworzenia „Sefer HaYetzera”. Są w niej spisane zaklęcia, jakie trzeba poznać, aby powołać do życia istotę ulepioną z gliny. Trzeba odwrócić porządek śmierci, a potem trzeba wypowiedzieć imię Boga, którego nie można używać, gdyż jest to imię, które daje życie.Golem (1)Od tamtej pory Jehuda poświęcił się studiom nad Kabałą i Talmudem, wertował prastare zwoje, studiował dawne sztuki magiczne tak skrupulatnie, że pewnego dnia posiadł całą wiedzę dostępną swoim czasom poznając imiona Boga. Również to, którego nie wolno używać. Od tego momentu wiedział już, że jeśli zechce tchnie w glinę życie. Ale nie chciał, bo wiedział, że choć będzie potrafił ją ożywić, to duszy i serca jej nie podaruje.
I Golem nigdy by nie powstał, gdyby nie nastał dzień, kiedy horoskopy przestały być pomyślne. Zbliżało się zło, jeszcze dalekie, które nawet nie pachniało, jeszcze nie widoczne w ptasim poruszeniu, jeszcze liście nie zaczęły się żółcić ani czerwienic. Ale Becalel wiedział, że nadciąga niechybnie i nieodwołalnie jak jesień, a zaraz za nią zima. W drugiej połowie XVI wieku nasiliły się ataki na praskich Żydów, których posądzano o bezbożne praktyki i okultyzm, w związku z czym aby obronić siebie i innych, rabin Jehuda postanowił działać.

Pewnej nocy, czarnej jak przeznaczenie, wraz z trójką uczniów, Becalel zsunął się w dół po wełtawskiej skarpie. Podciągnął poły chałata i wszedł w nurt rzeki. Zanurzył w niej ręce po łokcie, zagłębił palce w glinie i mule. Zimne były i oporne, glina wyciekała z dłoni. Rzeka nie chciała, żeby wyrwał z niej życie. Ale rabin czuł, że nie ma innego sposobu. Wyszeptał tajemne słowa i wtem rzeka puściła. Rabin wydobył z jej cienia pierwszą garść. Potem kolejną i następną. Wiedział, że każdego dnia Golem powinien rosnąć i rosnąć, powoli, ale ponieważ nie miał czasu, postanowił, że od razu ulepi go wielkiego. Do ust wetknął mu zwitek papieru z zakazanym imieniem Boga. Napisał je na papierze, jako że imienia Boga wymieniać nie wolno i nie chciał, aby usłyszeli je uczniowie. Napis brzmiał: „ha-meforaszem”. Wtedy zaczęli okrążać go siedmiokroć w lewą stronę, aby odwrócić piętno śmierci. I zawołali:
Shatni, Shanti, Dahat, Dahat!
Gliniany korpus stawał się z szarego coraz bardziej czerwony, a na ramionach stwora pojawiły się włosy. Zbliżał się właściwy moment. Glina twardniała już, kiedy Becalel wyrył palcem na czole Golema słowo „emet”, czyli „prawda”. Stwór ożył.
Golemie mówię ci, wstań! – rzekł rabin i potwór wstał. Od tej pory czynił wszystko, co rabin kazał mu uczynić.

Gliniany stwór miał właściwość, której człowiek nie mógł posiąść, a była nią nieśmiertelność. Nie sposób było go pokonać, nie sposób zabić. Był nieśmiertelny tą nieśmiertelnością, jakiej pragnął cesarz Rudolf II. Kiedy rabin miał już Golema u boku, wybrał się do cesarza Rudolfa, aby przedyskutować sprawę bezpieczeństwa członków diaspory. Czy to właśnie sekret nieśmiertelności przekonał ostatecznie cesarza, czy może lęk przed glinianym monstrum, historia milczy.
Faktem jest, że jesienią 1529 roku Rudolf II wydał edykt zapewniający Żydom ochronę i bezpieczeństwo. Okres pogromów Praga miała za sobą. Po 400 latach ucisku nastał wreszcie pokój. Trwał aż do czasu, kiedy Żydów postanowił unicestwić Adolf Hitler.
Może Becalel to przewidział i dlatego nie chciał pozbawić Golema istnienia. Ale potwór, mimo że wciąż słuchał rozkazów, zapragnął czegoś więcej. Obserwował ludzi i chciał być jak oni. Chciał jeść jak oni jedli chleb, pożerał więc cegły. Chciał bawić się z dziećmi, ale krzywdził je, chwytając w dłonie zbyt mocarne. Chciał mówić, ale tylko dudnił pośród krętych uliczek. Chciał kochać, ale nie było w całej Pradze ani jednej istoty, którą mógłby pokochać bezpiecznie. Ani jednej glinianej kobiety.

Potwór w dodatku rósł każdego dnia. Dopóki na niego uważali – pracował, ale nocą gdy tylko Becalel spuścił go z oka, wymykał się aby błąkać praskimi ulicami w poszukiwaniu czegoś, co potrafiłoby ukoić tęsknotę, której nie rozumiał. Bo przecież nie miał prawa tęsknic ktoś, kto nie miał duszy, ani serca. Szedł przed siebie i miażdżył mieszkańców Josefova pod swoimi ogromnymi stopami aż do dnia, kiedy rabin stanął przed monstrum i zawołał:
Dziś szabas! Golemie zawiąż mi paski sandałów!
Golem ukląkł i pochylił głowę, a Becalel błyskawicznie starł z jego czoła pierwszą literę i pozostało słowo „met”, czyli „martwy”. Golem rozsypał się w proch, a zwitek z zakazanym imieniem wypadł spośród skorup. I wtedy coś uderzyło o bruk z wielką siłą. Rabin pochylił się, sięgnął. Wyciągnął dłoń, zdmuchnął pył i spojrzał – było to małe, gliniane, nieforemne serce. Niestety żyło za krótko, żeby Żydzi nauczyli się, jak je kochać.

Jehuda zebrał odłamki swojego stworzenia – glinianą skorupę z jego czoła, jego gliniane usta, gliniane serce – i ukrył je gdzieś w zakamarkach Staronowej Synagogi na rogu ulic Maiselovej i Czerwonej. Kiedy hitlerowcy zaanektowali Czechosłowację i kiedy Hitler rozpoczął realizację swojego pomysłu, żeby Pragę zamienić w miasto-muzeum nieistniejącego narodu, nakazał odszukać szczątki Golema. Może nawet miał nadzieję, że zdoła go ożywić. Ale miejsce, gdzie spoczywa gliniane serce, chronią silne zaklęcia, bo gdyby jeszcze kiedyś Golem był potrzebny Żydom, ktoś mądry będzie mógł je odszukać. Wetknąć do glinianych ust zwitek pożółkłego papieru z zakazanym imieniem Stwórcy, dopisać na czole literę życia, a potem okrążyć serce siedem razy. Może wtedy Golem powstałby znów, a uliczki Josefova zapełniliby chasydzi w długich chałatach i modlitewnych szalach, spieszący drobnym krokiem do bożnicy, a czas cofnąłby się …

(* Josefov (Józefów, Josefstadt) – to obszar dawnej dzielnicy żydowskiej w centralnej części Pragi, na prawym brzegu Wełtawy, wchodzący w skład obwodu Praga I. Ze wszystkich stron otoczony jest przez Stare Miasto. Obecny jego wygląd to zasługa wyburzeń i wielkiej przebudowy dzielnicy na przełomie XIX i XX wieku. Na terenie Josefova znajdują się między innymi: Synagoga Wysoka (XVI wiek), Ratusz Żydowski (rokokowy ratusz z XVIII wieku z zegarem odmierzającym czas w przeciwną stronę), Synagoga Klausa (barokowa synagoga z XVII wieku), Synagoga Maisela (z XVI wieku, zniszczona przez pożar, obecnie muzeum), Synagoga Pinkasa (z XVI wieku, miejsce pamięci ofiar Holokaustu), Synagoga Hiszpańska (z XIX wieku z mauretańskim wystrojem wnętrza), Stary Cmentarz Żydowski (czynny od XV do XVIII wieku, najstarszy ocalały cmentarz żydowski w Europie), Synagoga Staronowa (gotycka, z XIII wieku), Sala Obrzędowa (neoromański budynek powstały w latach 1911-12, niegdyś sala obrzędowa Żydowskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego). Josefov jest również miejscem urodzin Franza Kafki.)

Możliwość komentowania Legenda o Golemie … została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Studnia dusz

by on Mar.10, 2015, under Ciekawe miejsca

StudniaW tej historii nie ma postaci jednoznacznie pozytywnych i negatywnych. Jednak przez ostatnie kilka wieków miasto przechodziło z rak do rąk, pojawiały się i znikały budynki. Zanikała również ludzka pamięć. Jednak niektóre wskazówki zapomnianej legendy nadal pobudzają wyobraźnię i odświeżają pytanie czy Koźle to miasto przeklęte?
Spacerując w piątek po Koźlu postanowiliśmy sprawdzić, legendę związaną z założeniem tego miasta. I nie dotyczy czasów Bolesława Krzywoustego, ale jeszcze wcześniejszych, gdy na wzgórze położone w dolinie Odry przybyli Celtowie. W końcu nie jest żadną tajemnicą, że przybyli oni na tereny Śląska już w V wieku przed naszą erą.

Legenda
Legenda głosi, że na miejscu kozielskiego kościoła p.w. św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej rósł przez wiekami potężny dąb, pod którego rozłożystymi konarami założono celtycką osadę. Rozwijała się ona przez wiele lat do momentu gdy na początku X wieku na teren dzisiejszego miasta przybyli Chrześcijanie. Przez pierwsze lata egzystencja tych dwóch grup rozwijała się poprawnie. Nie zapominajmy, że i dla Słowian dęby miały magiczną moc, a wiara w nowego Boga była tak krucha, że jeszcze w XII wieku dochodziło do buntów i powstań przeciwko nowej wierze.
Tak było i w Koźlu. Jak wiemy pierwsze historyczne zapisy związane z miastem wspominają o wizycie w nim Bolesława Krzywoustego. Nie wiadomo dlaczego przyjechał. Być może, jak mówi legenda, miało to związek z buntem pogańskim, który wybuchł w Koźlu po próbie wycięcia świętego gaju. Dalsze wydarzenia, usprawiedliwiając władcę, związane były z jego troską o jedność terytorialną młodego kraju, co wówczas tożsame było z utrzymaniem religijno – państwowego monolitu.

Na wezwanie wypędzonego kleru, Bolesław Krzywousty przyjechał do Koźla, otoczył gród i dał obrońcom możliwość poddania się, wydania organizatorów buntu, wycięcie drzew i postawienie w tym miejscu kościoła – co było naturalną koleją rzeczy, ponieważ zazwyczaj nowe ośrodki kultu powstawały na starych. Jak można domniemywać spotkało się to z negatywną odpowiedzią druidów i związanych z nimi wyznawcami starych obrzędów.
Książę wziął gród siłą, a obrońców wyciął w pień. Jak wszyscy wiemy w miejscu ówczesnego gaju zbudowano kościół, w miejscu którego stoi dzisiejszy. To jednak nie koniec historii. W tym miejscu zaczyna się najciekawszy jej fragment.
Podobno umierający druid rzucił na miasto potężną klątwę, która ma mu towarzyszyć przez wieki. Że w mieście zawsze będzie czaiło się zło, które pewnego dnia zniszczy je od środka. Zło które będzie stało na przeszkodzie rozwojowi grodu, który powstał na kościach buntowników.Opis miejscPoszukiwania
Jako, że w każdej legendzie jest trochę prawdy, postanowiliśmy poszukać i zwrócić uwagę na kilka faktów, związanych między innymi z kozielską lożą masońską, miejscami kultu, grobami i pomnikami, tajemniczymi kamieniami granicznymi czy w końcu z obrazem Matki Boskiej z Koźla.
Zakładając, że przedwojenni mieszkańcy mieli świadomość istnienia klątwy próbowali cokolwiek zmienić? Okazuje się, że tak. Legenda – legendą, dopóki nie przejdziemy się kozielską starówkę. Pierwsza (no może nie pierwsza ) rzecz, która wpada nam w oko to krzyż umocowany na dachu najstarszego kozielskiego kościoła.KrzyżW jakim celu przybiera on celtycki charakter? Czy może dlatego, aby udobruchać duszę zamordowanego przed wiekami druida? W końcu kościół stoi w miejscu ściętego przed wiekami gaju. Ale to nie wszystko. Na końcu ulicy Kraszewskiego, na budynku położonym naprzeciwko muzealnej baszty znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca Archanioła Michała. Dla tych którzy chociaż trochę znają chrześcijańską mitologię wiedzą, że to właśnie on został oddelegowany przez Boga do strącenia do piekieł Lucyfera i zbuntowane pod jego wodzą anioły. Kto jak kto, ale to ten święty jest najwłaściwszą postacią, która miałaby odstraszać zło, zawsze wtedy gdyby pojawiło się nad miastem.św. MichałTylko skąd Archanioł Michał miałby wiedzieć, że nadszedł ten, a nie inny moment, aby zstąpić z niebios? W końcu zapewne ma więcej do roboty niż tkwić na ścianie budynku. Ano właśnie. Od średniowiecza na różnych budynkach, pod rożnymi postaciami, umieszczano tak zwane maszkarony (na ścianach kozielskich kamienic można ich trochę znaleźć), których zadaniem było odstraszać zło, ewentualnie je pochłaniać.

Jednak jednym z najciekawszych i najdziwniejszych jest ten znajdujący się na przeciwko budynku byłej telekomunikacji, przy ulicy Piramowicza. Na szczycie frontowej ściany byłego klasztoru znajduje się rzeźba w kształcie trójwymiarowego, przestrzennego krzyża – symbolu wyjścia poza horyzont tej rzeczywistości.MaszkaronTo on, jak się okazuje, jest kluczowy w całej tej legendzie. Położony najwyżej, nieopodal miejsca kultu skupia na sobie całe zło panoszące się po mieście. Im więcej zła, tym większy staje się maszkaron. Im większy maszkaron, tym większe prawdopodobieństwo upadku miasta.  Jak długo wytrzyma? Kiedy przepoczwarzy się w realny byt, który przyniesie zagładę temu miastu? Tego nie wie nikt, w końcu zła nie widać, a jedynie czuć jego skutki. Czy zatem nasi przodkowie zabezpieczyli się w jakikolwiek sposób?

Otóż tak. Warto zwrócić uwagę na sąsiednią kamienicę. Na jej rogu znajduje się rzeźba przedstawiająca rycerza, który przed wojną podobno zdobił klub miłośników piwa. Zastanawiającym jest to, dlaczego to właśnie rycerz? A może on wcale nie pije piwa, tylko stoi w zbroi na straży, przyglądając się w dzień i w nocy maszkaronowi z byłego klasztoru?RycerzByć może tylko on, gdy z maszkarona wypełźnie zło, otworzy wielowymiarowy portal i sprowadzi zaklętego w płaskorzeźbie Archanioła Michała. To, że zło tkwi w tym mieście od lat, przede wszystkim oddziaływając na ludzi, wiadomo nie od dziś. Zło ciągnie do blichtru, sławy, władzy i pieniędzy pozostawiając prostaczków niejako na zapas lub jako ofiary czegoś potężniejszego, oddziaływającego ponad nimi. Źródło zła znajduje się w podziemiach miasta, o których od wielu lat krążą niesamowite legendy, jednak żaden odważny nie zapuścił się jeszcze do nich, aby sprawdzić do kryją. Co jakiś czas podejmowane są próby, chociażby pod przykrywką ubiegłorocznych wykopalisk. Jednak na próżno. Raczej pewne jest to, że jeżeli zło wypełznie na wierzch, zadaniem świętego Michała będzie je na powrót strącić w otchłań.

Czy wiemy gdzie się to odbędzie? Tego nie wiedzieliśmy do ostatniego piątku i wizyty na starym kozielskim cmentarzu. Ktokolwiek na nim był wie, że jest jednym z najciekawszych i najbardziej tajemniczych na terenie miasta. Niestety również najbardziej zniszczony. Skute po wojnie napisy informują nas na większości z nich jedynie o niepełnej dacie urodzin i śmierci spoczywających tam osób. Jednak na jednym z nich znaleźliśmy wizerunek skierowanego w dół pentagramu. (za wiki: „Pentagram zwrócony jednym wierzchołkiem ku dołowi zwany jest Pentagramem Odwróconym, Czarnym, lub Pentagramem Baphometha. Pentagram Baphometha przedstawia profanum – człowieczeństwo, odzwierciedla on wyższość żądz i emocji nad rozumem, jest powszechnie uważany za znak satanistyczny, chociaż często mylony z Pentagramem Białym”)PomnikPentagram na nagrobku wraz z krzyżem? Na początku XX wieku? Nie zastanawialiśmy się nad tym, dopóty nie przypomnieliśmy sobie się, że w Koźlu do połowy XIX wieku miała swoja siedzibę loża masońska, która w 1856 roku przeniosła się go Gliwic. Praktycznie nic o niej nie wiadomo, poza faktem, że ówcześnie gromadziła ona pod swoimi skrzydłami znamienite i bogate osoby, między innymi mieszczan, kupców jak również oficerów. Być może samego komendanta twierdzy Koźle, którego grób według legendy znajduje się na wzniesieniu położonym naprzeciwko kozielskiego domu kultury.

Jaki był cel ich działalności na terenie miasta? Nie wiemy. Nie wiemy również dlaczego je opuścili pozostawiając rozsiane pamiątki. Faktem natomiast jest, że wkrótce po wyprowadzce z miasta, zapadła decyzja o likwidacji twierdzy co zapoczątkowało rozbudowę miasta w kierunku obecnego osiedla Rogi. Jakie znacznie miał dla nich kozielski cmentarz? Warto zwrócić uwagę na jedną ze znajdujących się tam kaplic. Tej której architraw zdobi wizerunek promienistego oka. Być może tam właśnie spotykali się przed laty odprawiając swoje obrzędy.KaplicaMusimy przyznać, że nie chciało nam się wierzyć w tę opowieść. Archanioł, śpiący rycerz i Celtowie. Ale tak z głupia frant nanieśliśmy na mapę wszystkie znaczące punkty z terenu Koźla.

I zaczęliśmy łączyć poszczególne punty prostymi. Okazało się, że trzy z nich łączą się na Kozielskiej wyspie w punkcie, w którym znajduje się studnia.Proste-studniaPrzypadek? Może tak – może nie. Zaczęliśmy rysować kolejne linie i sprawdzać co znajduje się na ich przecięciu. Zazwyczaj nic się nie działo dopóki, dopóty nie powyliczaliśmy grobu komendanta z synagogą, budynku z płaskorzeźbą z nieistniejącym ratuszem oraz magistratu z dębami.Lokalizacja kamieniaKu naszemu zdumieniu spacerując po kozielskich plantach trafiliśmy na fragment bardzo starej alei dębowej, na końcu której znalazł się kamień graniczny. Inny niż pozostałe na terenie twierdzy, które zazwyczaj zawierały numerację. Ten ma wykute dwie litery „L-C”.KamieńPytanie czy to zwykły kamień graniczny twierdzy, czy skrót wywodzący się od imienia upadłego anioła? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. My jednak proponujemy ponownie spojrzeć na mapę miasta.

Łącząc skarajne punkty o numerach 1, 2, 12 oraz studnię na wyspie i kamień z literami „L-C” uzyskamy pentagram, którego środek znajduje się dokładnie na kamienicy, w której rycerz z pochodnią dzień i noc czuwa nad naszym bezpieczeństwem. Pozostaje zapytać czy zadaniem pentagramu jest osłabienie rycerza czy jego wzmocnienie? Nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie.PentagramWynikałoby z tego, że faktycznie studnia na kozielskiej wyspie odgrywa szczególna rolę. Czy jest poszukiwanymi wrotami piekieł, z których wypełźnie zło? Kto wie? Tak czy inaczej nikt jeszcze nie sprawdził co znajduje się na jej dnie.

Czy istnieje alternatywa dla tego układu? Jakaś ochronna figura, która kiedyś chroniła Koźle? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba się udać do najstarszego kościoła. Gdy wejdziemy do środka zauważymy wiszący na ścianie obraz Matki Boskiej z Koźla, XV-wieczny wizerunek, który trafił do Koźla około 1420 roku. Nie wiadomo jak i nie wiadomo w jakim celu. Warto jednak przyjrzeć się tej ikonie z bliska. W jej centrum zobaczymy wznoszący się nad dłonią Matki Boskiej złoty diament.Obraz Matki Boskiej z KoźlaPrzypadek? To poczytajmy co on oznacza?
(…) obdarza dobrych ludzi zdolnością koncentracji, przynosi radość i szczęście, dodaje odwagi. Daje również zwycięstwo w miłości. Diament uważany jest za symbol czystości i pokoju, kamień święty. Należy chronić go przed spojrzeniem złych ludzi. Gdy w pobliżu dzieje się zło, jego blask mętnieje. Swoich właścicieli chroni i odbija krążące wokół złe myśli i słowa. Pomoże również w odnalezieniu wewnętrznego spokoju. Jego blask sprawia, że człowiek jest zdrowy i szczęśliwy. Diament zdobyty nieuczciwą drogą przynosi nieszczęście (…)„.

Coś musiało kierować osobami, które sprowadziły do miasta akurat ten obraz, akurat z tym, a nie innym elementem graficznym. Ku przestrodze, a może ku pamięci ze wskazówką iż idealny układ zapewni ochronę przed złem.

Czy ma to związek z kościołem i śpiącym rycerzem? Sprawdźmy. W XV-wiecznym Koźlu istniała zamkowa wieża oraz rynek. O reszcie nic nie wiadomo. Możemy domniemywać, że miejsca kultu zazwyczaj pozostają te same. Zatem trzy dęby rosnące nad Odrą. Łącząc te trzy punkty uzyskamy dwie ściany poszukiwanego przez nas diamentu. Brakuje nam jeszcze jednego punktu. Najbardziej prawdopodobną lokalizacją jest obecny Plac Rady Europy.

Przed wojną mieściła się tu fontanna. Łącząc wszystkie punkty uzyskamy diament, obejmujący ochroną zarówno kościół, maszkaron, jak i rycerza.DiamentNawet po wojnie komuniści nie zabudowali tego obszaru stawiając w tym miejscu „gwiazdę”. Czyżby nawet wyznawcy czerwonego kultu na wszelki wypadek woleli dmuchać na zimne? Nowi mieszkańcy miasta zaludnili okolicę, zagospodarowywali dolinę Odry i rozbudowywali je, ale za każdym razem na drodze rozwojowi miasta stawał pożar, powódź lub inne nieszczęście. W końcu na długie lata miasto zamknęło się w murach twierdzy i dopiero w końcówce XIX wieku zaczęło się rozwijać.

Obecnie, jak wszyscy wiemy, miasto chyli się ku upadkowi. Czyżby pentagram zadziałał i rycerz zaspał? Czy zło zamieszkało jeden z charakterystycznych budynków zaburzając równowagę pomiędzy punktami zła (studnia, kamień), a dobra (tablica, grób komendanta i urząd miasta)? Czy my mieszkańcy możemy jakoś temu przeciwdziałać? Wydaje nam się, że tak.

Historię tą usłyszeliśmy ponad 15 lat temu, od przypadkowo spotkanego dziadka, gdy wraz z grupą przyjaciół odprawialiśmy obrzęd Dziadów na starym kozielskim cmentarzu.

tekst i zdjęcia: Kamil Nowak  „Fundacja Wiedzieć Więcej”

Możliwość komentowania Studnia dusz została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...