GeoExplorer

Tag: szubienica

Szubienica we Wleniu

by on Sty.29, 2014, under Historia

Interesującym obiektem, który przez kilka stuleci oprócz wleńskiego zamka górował nad miastem, była murowana miejska szubienica. Urządzenie służące miejscowemu wymiarowi sprawiedliwości, na którego belkach, bądź przy jego murach wykonywano wyroki. W cieniu kamiennej szubienicy ginęli wszyscy ci, którzy weszli w konflikt z ówczesnym prawem, a ich występki kwalifikowały się do orzeczenia najwyższego wymiaru kary. Problem stwarzała prawidłowa lokalizacja dawnego miejsca kaźni. Dotychczas w większości przypadków, na podstawie przedwojennej mapy w skali 1:25.000 „Messtischblatt”, lokalizowano ja na Górze Szubienicznej (Galgenberg), na SE od miasta. Z kolei wzniesienie to, wraz z szubienicą, tak usilnie przypisywane miastu Wleń, służyło najpewniej właścicielom pobliskiej miejscowości Modrzewie. Obecnie część tego wzgórza została zniszczona przez piaskownię. Z dużym prawdopodobieństwem udało się określić położenie miejskiej szubienicy dopiero w marcu 2012 r., na podstawie mapy sporządzonej przez Christiana Friedricha von Wrede w latach 1747-1753, na zlecenie króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego, gdzie uwieczniono tenże obiekt. Wszystko wskazuje na to, że stała ona na wzniesieniu położonym nad rzeką Bóbr po prawej stronie drogi Wleń – Jelenia Góra, między obecną Doliną Świerków a Czerwonym Wąwozem, czyli na SW od miasta. na jego szczycie odnaleziono pozostałości kamiennej konstrukcji, zbudowanej z różnej wielkości kamieni spojonych wapienną zaprawą. Średnica tego obiektu wynosi około 6-7 m, co odpowiada rozmiarom tego typu urządzeń. za nim teren opada gwałtownie w dół w kierunku rzeki Bóbr. Fundamenty są najlepiej widoczne od strony spadku terenu i w najwyższym miejscu mają około 1,2 m wysokości. Wielkość i kształt znalezionych pozostałości i wyraźne analogie z przebadanymi już innymi resztkami szubienic świadczą o tym, że są to prawdopodobnie fundamenty po szubienicy stojącej w tym miejscu. Przypuszczalnie w XIX stuleciu, po jej rozbiórce, wzniesienie to przekształcono na punkt widokowy. Dostrzegalne są jeszcze miejsca, w których obudowano ww. fundamenty precyzyjnie obrobionymi kamieniami połączonymi ze sobą zaprawa cementową z resztkami metalowych konstrukcji, prawdopodobnie barierek zabezpieczających.

Większość z nich odkleiła się od starszych części i spadła w dół w kierunku rzeki. Obecnie teren ten porośnięty jest wysokim lasem i zatracił swój widokowy charakter. Niemniej jednak stojące dawniej w tym miejscu urządzenie penitencjarne było doskonale widoczne z zamku i drogi do Jeleniej Góry oraz z miasta. Wleńska szubienica została wykonana z kamienia w formie cylindrycznej studni, na której koronie stały 3 filary podtrzymujące poziomo umieszczone belki egzekucyjne, tak przynajmniej przedstawiono ją na widoku miasta z XVII w. Do jej wnętrza prowadził otwór wejściowy, a obiekt ten mógł mieć wysokość 6-8 m. Zapiski kronikarskie potwierdzają również użytkowanie tego miejsca kaźni zgodnie z jego przeznaczeniem. W kwietniu 1588 r. zginął tutaj od katowskiego miecza pewien mężczyzna skazany za zabójstwo. W jego ślady poszedł w lipcu 1613 r. Caspar Hofmann, którego ciało dodatkowo wpleciono w szprychy koła egzekucyjnego za morderstwo dokonane na cieśli Melchiorze Schroterze oraz kradzież i cudzołóstwo. 2 listopada 1615 r. na łańcuchach zawiśli mieszczanie Caspar Graber i Elias Assmann skazani za kradzieże. W lutym 1616 r. ścięciem i pośmiertnym spaleniem ciała ukarano Georga Buttnera za złamanie przysięgi, nierząd i inne przestępstwa. Natomiast 24 maja 1644 r. wykonano karę ścięcia i położenia ciała na kole orzeczoną wobec pewnej kobiety, którą skazano za zabójstwo dziecka i inne „złe uczynki”. W styczniu 1706 r. Praska Izba Apelacyjna wydała wyrok na 5 skazańców, a były to dwie rodziny z Wlenia. Georg Liener miał zostać przywiązany do pala i żywcem spalony, jego żona Rosina Liener skazana została na wieczystą relegację, a wobec córki Anny orzeczono jedynie opuszczenie miasta. Wobec dwóch dalszych osób nakazano: Michaela Honiga na wygnanie z Wlenia na zawsze, a jego żonę Helenę Honing wypuszczono z aresztu bez stosowania jakichkolwiek sankcji. Do listy osób które ukarana na mocy prawa należy dołączyć Michaela Reinera, który w sierpniu 1606 r. we własnej stodole popełnił samobójstwo podrzynając sobie gardło. Jego ciało na polecenie Konrada von Zedlitza spoczęło obok fundamentów szubienicy. zapewne lista osób, które weszły w konflikt z prawem i zakończyły swój żywot na wleńskim miejscu straceń jest dłuższa, jednak nie sposób jej odtworzyć, ponieważ akta sądowe spłonęły podczas jednego z pożarów miasta.Nie wiadomo kiedy rozebrano wleńską szubienicę, musiała jednak jeszcze istnieć, podobnie jak ta z pobliskiego Modrzewia, w latach 20-tych XIX stulecia. Wówczas oba urządzenia zaznaczono na mapie topograficznej prawie na przeciw siebie, po obu stronach rzeki Bóbr. Wleńskie miejsce straceń najpewniej obsługiwali kaci z Lwówka Śląskiego lub Jeleniej Góry, a od XVIII w. miejscowy ród katowski nazwiskiem Schreiner, zamieszkujący drewnianą katownię zlokalizowaną w mieście, przy dzisiejszej ul. Kościelnej, która oprócz izb mieszkalnych mieściła cele więzienne.

Rzecz o drugiej szubienicy w Modrzewiach…

W kwietniu 2012 r. podjęto próbę odnalezienia pozostałości drugiej z wleńskich szubienic. Umiejscowiona ona była na zboczach Góry Szubienicznej (Galgenberg) w pobliżu wsi Modrzewie. Nie wiadomo kto i kiedy ją zbudował, a także kiedy ja rozebrano. Przypuszcza się, że mogła być wykonana z drewna i dlatego nie pozostał po niej widoczny ślad. Pomocne w określeniu lokalizacji okazały się mapy – jedna sporządzona przez Christiana Friedricha von Wrede w latach 1747-1753 i druga z 1824 r. Na tej drugiej szubienica została zaznaczona na skraju żwirowni. W trakcie penetracji terenu trafiono na znacznych rozmiarów plateau usytuowane tuż nad krawędzią mocno wcinającego się w zbocze wyrobiska. Niestety na powierzchni terenu nie udało się zlokalizować żadnych pozostałości w postaci kamiennego rumowiska czy fundamentów. Dopiero przy oględzinach terenu od strony żwirowni, w osypującym się piasku, zaczęły ukazywać się bryły starej zaprawy wapiennej, różnej wielkości, jak również kamienie z zaprawą przyklejoną do ich powierzchni. Na plateau rośnie kępa młodych lip. Przyglądając się bliżej, okazuje się, że wyrastają one ze starszego pnia nieistniejącego już drzewa. Zwyczaj sadzenia lip na miejscu rozebranych szubienic był wielokrotnie stosowany m.in. w Lubomierzu i Trzebielu. Jeżeli więc zatem jest miejsce usytuowania szubienicy, a po jej rozebraniu posadzono w tym miejscu lipę, to prawdopodobieństwo odkrycia fundamentów jest duże.

Lipa od stuleci związana była z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości, warto przypomnieć rosnące do dzisiaj w wielu miejscach Śląska lipy sądowe. Na wieloznaczną symbolikę lipy rzutuje fakt, że w wielu kulturach była czczona jako święte drzewo i jak sądzono, nie uderzają w nią pioruny. Lipie przypisywano żeńską zasadę bytu. uznawana była za drzewo bóstw miłości, życia rodzinnego. Żeński charakter lipy konotuje nie tylko związek drzewa z płodnością, życiem, witalnością lecz także ze śmiercią i upływającym czasem. Lipę wykorzystywano także w celach apotropeicznych, stanowiła ponoć najskuteczniejszy środek na schwytanie i unieszkodliwienie wampira, wodnika oraz innych demonów. lipa jest drzewem posiadającym zdolność do ciągłego odradzania się dzięki tzw. pączkom śpiącym, teoretycznie więc jest to drzewo nieśmiertelne. Spod lip rozciąga się widok na miasto, widać zamkową wieżę, jak również miejsce usytuowania miejskiej szubienicy pod zamkiem.(źródło: „Sudety” 05,06/12)

Leave a Comment :, , więcej...

Szubienica w Złotym Stoku

by on Sty.23, 2014, under Historia

Obiekt został odnaleziony dzięki badaniom sondażowym w 2010 r., a w 2011 r. przeprowadzono badania archeologiczne w trakcie których odsłonięto dobrze zachowany fundament złotostockiej miejskiej szubienicy, jak i objęły one swoim zasięgiem znacznie większy obszar. Fundament miał średnicę przeszło 6 m i grubość dochodzącą do 1 m. Był zagłębiony w podłoże do 0,5 m, dzięki czemu przetrwał w dobrym stanie do czasów współczesnych. Rozmiary odkrytych reliktów zbieżne są z zachowanym opisem szubienicy, która miała być konstrukcją „na 8 stóp wysoką i o średnicy 14 stóp”, czyli jej wysokość według opisu wynosiła 2,3 m, a średnica wewnętrzna 4,1 m. Dodatkowo na koronie studni stały 3 murowane lub drewniane słupy o wysokości około 2,6 m każdy, które podtrzymywały dębowe belki egzekucyjne, tworząc swoiste „okna”, w których wisieli straceni skazańcy. Cembrowinę szubienicy wymurowano ze specjalnie dobranych kamieni polnych, czasami tylko ociosanych w specjalny sposób. Do wnętrza konstrukcji prowadził zapewne otwór wejściowy być może umiejscowiony od strony miasta. Jednocześnie pozostałości te były świadkiem egzekucji, które odbyły się w Złotym Stoku po 1558 r., kiedy to wystawiona została murowana szubienica. Na ślady tych praktyk natrafiono w obrębie wykopu, który miał wymiary 10×10 m i swoim zasięgiem obejmował opisywane pozostałości. Zazwyczaj do szubienicy i zlokalizowanego w jej pobliżu miejsca straceń, w okresie jej funkcjonowania dostęp miał jedynie kat lub jego pomocnicy. Dla innych, mieszkańców tych ziem był to obszar złowrogi. Zbliżanie się do tego miejsca było odbierane jako nieczyste i nieobliczalne w skutkach. Piętno było zawieszane tylko w ściśle określonych przypadkach i to za sprawą specjalnych rytuałów. Dlatego nieodłącznym elementem każdej renowacji szubienicy był dźwięk bębnów lub piszczałek, który to miał, jak wierzono, odstraszać i przepędzać złe duchy. Jednym z takich zdarzeń były odbywające się co jakiś czas remonty urządzenia penitencjarnego. Zazwyczaj przed taka renowacją na miejsce był wysyłany kat lub jego pachołek, celem posprzątania całego placu straceń z zalegających tam kości ludzkich czy zniszczonych narzędzi egzekucyjnych, aby zobligowani do prac rzemieślnicy mogli przystąpić do realizacji nałożonego na nich zadania. Wliczały się  w to także szczątki skazańców, które mogły wisieć jeszcze na stryczkach lub leżeć porozrzucane w najbliższym sąsiedztwie. Praktyka taka była również stosowana w Złotym Stoku, o czym świadczy odkryty we wnętrzu byłej szubienicznej cembrowiny dół. W dole tym głębokim na około 0,6 m, przylegającym do fundamentu od strony południowej, znajdowały się cegły, fragmenty zaprawy, węgli drzewnych, kamienie, żelazne gwoździe i skoble oraz ludzkie kości bez porządku anatomicznego. Odsłonięto tam ponadto kompletny szkielet kota, będący „wizytówką” kata, który pełnił jednocześnie funkcję rakarza. Do jego obowiązków należało właśnie usuwanie martwych lub uśmiercanie bezpańskich zwierząt z obszaru miasta. Ludzkie kości natomiast znajdowały się w nieładzie i należały prawdopodobnie do jednej osoby. Szczątki te zostały zapewne zebrane w okresie do 2 lat po wykonaniu egzekucji. Świadczyły o tym odcinki kręgosłupa po 5 kręgów odnalezione wewnątrz dołu. Kiedy się tam dostały musiały być związane pozostałościami tkanki. Jak wiadomo proces pełnego zeszkieletowania zwłok na wolnym powietrzu trwał do 1,5 roku, a w skrajnych przypadkach nawet 2 lata. Także na placu przylegającym bezpośrednio do szubienicy od strony wschodniej natrafiono na dwa mocno zniszczone groby. Przyczyną ich złego stanu zachowania było to, że ciała zostały złożone w dołach o głębokości zaledwie 30 cm od powierzchni gruntu. Przez wiele lat kości były niszczone przez lemiesze pługa. Do obecnych czasów dotrwały tylko nieznaczne pozostałości szkieletów. Resztki te wystarczyły jednak, aby zrekonstruować pozycje, w jakich pochowano tych ludzi. Ich zwłoki złożono niezgodnie z obowiązującą ówcześnie liturgią. W grobie zlokalizowanym w narożniku południowo-wschodnim wykopu około 2 m od szubienicy, znajdowały się szczątki osoby złożonej na lewym boku z podkurczonymi i możliwe, że pierwotnie związanymi nogami. Z tego szkieletu zachowały się jedynie pozostałości kręgów, miednicy oraz kończyn dolnych. Druga z osób złożona została w podobnie płytkiej jamie w odległości 1 m na wschód od fundamentu. Pochowano ją na plecach na linii północ-południe, z głowa skierowaną na północ. Z tego szkieletu zachowały się tylko resztki górnej partii – kręgi, żebra, łopatki, obojczyk, żuchwa oraz fragmenty kończyn górnych. Odkryte szczątki należą do osób straconych na tym miejscu kaźni. W źródłach można odnaleźć szereg informacji potwierdzających wykonywanie na i przy szubienicy wyroków śmierci. Zgładzono tutaj m.in. w 1575 r. mordercę Pachmanna, jak również pewna dziewkę, zgodnie z wyrokiem wydanym przez Praska Izbę Apelacyjną 17 grudnia 1714 r. skazaną na karę stosu, Rosinę Neugebauerin. Spalono ja kilka tygodni później, najpewniej koło szubienicy. Na tym placu straceń żywot od katowskiego miecza zakończył w 1719 r. Gottfired Joseph Grosspitsch, z kolei jego wspólniczka została osądzona na pół roku pracy będąc zakuta w łańcuchy. W 1740 r. powieszono pewnego złodzieja, a drugiego zakuto w łańcuchy. Być może to na ich kości natchnięto się podczas prowadzonych badań archeologicznych. Szczątki znalezione wewnątrz szubienicy musiały zostać poddane wcześniejszej, długiej ekspozycji, zanim trafiły do jamy pełnej cegieł i kamieni. Mogło to nastąpić podczas jednego z udokumentowanych remontów jakim poddano to urządzenie penitencjarne. Znana renowacja szubienicy odbyła się np. w czerwcu 1740 r., a nadzorował ją otmuchowski kat Franz Ferdynand Hillebrandt. Nie wszystkie jednak orzeczenia sądowe kończyły się najwyższym wymiarem kary. Część osobników trafiała pod miejscowy pręgierz, który stał przed ratuszem albo pracowała na rzecz miasta lub gminy przez określony czas. Na taka kare skazano w 1734 r. Suzannę Geisslerin za słowne bluźnierstwo przeciw Matce Boskiej. Z kolei dwóch pracowników dniówkowych, Christoph Lauterbach i Hans Georg Filber, w 1738 r. musiało oddać się społecznej pracy przez okres jednego roku, obaj zakuci w łańcuchy. Złotostocki pitaval niewątpliwie jest bogatszy, jednak trudno zidentyfikować kolejne wykonane wyroki ze względu na brak akt kryminalnych, które najpewniej uległy zniszczeniu. Oba przypadki pochowanych osób są przykładem hańbiących pochówków określanych mianem oślich lub psich. Brak jakiejkolwiek liturgii i niewielka głębokość jam grobowych były przykładem pogardy żywionej wobec skazańca. Miały być także elementem kary, która nie kończyła się wraz z jego śmiercią, lecz posiadała swoją kontynuacje w formie, z jaką obchodzono się z ciałem. W następstwie był to najwyższy wymiar kary dla ówczesnych. pochówek niezgodny z liturgia chrześcijańską równał się jednocześnie odmowie dostępu do zbawienia. Włodarze Złotego Stoku planują wyeksponować pozostałości szubienicy i udostępnić je turystom.

(źródło: „Sudety” 10/11)

Leave a Comment :, więcej...

Szubienica w Lipie

by on Sty.23, 2014, under Historia

Lipa szubienicaRelikty murowanej szubienicy znajdują się na niewielkim wzniesieniu około 1 km na południowy-wschód od miejscowości Lipa. Obiekt zbudowano w formie cylindrycznej studni o średnicy wewnętrznej około 3,5 metra i wysokości około 3 metrów, z trzema kamiennymi filarami, z których do dziś zachowały się tylko dwa. Całość wykonano z nieociosanego kamienia, z wejściem od strony zachodniej. W przeszłości każdy z trzech filarów mógł mieć dodatkowe gniazda na belki, dzięki czemu istniała możliwość zainstalowania dodatkowych belek, w sumie 6, po dwie na każdym z filarów. Obiekt najprawdopodobniej posiadał również drewniany podest egzekucyjny biegnący na zewnątrz budowli. Miał on za zadanie ułatwić pracę wykonawcy wyroków. Podobne rozwiązanie techniczne widoczne jest do dziś w przebudowanej szubienicy w Złotnikach Lubańskich.

Stan tego obiektu, pozostającego w trwałej ruinie, nie przedstawia się zbyt dobrze i potrzebne są jak najszybsze prace zabezpieczające. Niewiele wiadomo o historii tego obiektu.W XIX-wiecznych publikacjach uważany był za ruiny pogańskiej świątyni, jednak wzmianka źródłowa, nie dotyczy bezpośrednio samej szubienicy, chociaż związana jest ze zdarzeniem natury kryminalnej z tej miejscowości. W zachowanych do dziś orzeczeniach Praskiej Izby Apelacyjnej, nadrzędnej instytucji odwoławczej między innymi dla Śląska, a zatem także dla ławników z Lipy, zachował się dokument z 11 października 1726 roku, adresowany do Georga Wilhelma von Reibnitza z Lipy, dotyczący wyroku jaki został wydany na miejscowego młodzieńca Hansa Adama Meiwalta, który miał się dopuścić grzechu sodomii z krową. Czyn ten był zagrożony najwyższym wymiarem kary i taka sankcja w większości przypadków kończyły się wydawane wyroki w innych ośrodkach.

Dla młodzieńca z Lipy wykazano się jednak daleko idącą wspaniałomyślnością i aktem łaski. Skazany miał zostać jedynie przymuszony do 6-letniej pracy. Z kolei niejakiego Christiana Schwartzera, który zwierzę przywiódł i przytrzymywał podczas niezgodnego z prawem, wiara i sumieniem czynu, za współudział skazano na zamknięcie w dybach i chłostę w wymiarze 15 uderzeń rózgą. Wyrok wydany wobec obu mężczyzn wyegzekwowano zapewne kilka tygodni po jego orzeczeniu. Musiał on dotrzeć z Pragi do Lipy oraz zostać publicznie odczytany dla ówczesnej społeczności. Miejscowy sąd musiał także przygotować się logistycznie do jego egzekucji. Warto byłoby przeprowadzić przy ruinach szubienicy badania archeologiczne, jednak ze względu na położenie zabytku i jego obecny stan techniczny nie będzie to sprawa łatwa.

Leave a Comment :, , więcej...

Szubienica w Lubomierzu

by on Sty.02, 2014, under Historia

Obiekt pierwotnie został zlokalizowany poza murami miejskimi na dobrze widocznym wzniesieniu terenu przy trakcie, który prowadził do Jeleniej Góry. Do szubienicy z Lubomierza prowadziła droga określana jako Armesunderweg – Droga Biednego Grzesznika. Odnalezione relikty pochodziły z wybudowanej w tym miejscu w 1607 r. kamiennej konstrukcji. Prawdopodobnie w ten sposób zastąpiono wcześniejszy drewniany obiekt, wzmiankowany przez cesarza Rudolfa II przywileju. Bogaty jest również lubomierski pitawal świadczący o częstym wykorzystywaniu szubienicy. W niedługim czasie po jej wybudowaniu, w lutym 1609 r., wyegzekwowano najwyższy wymiar kary na członkach bandy wyłapanej w okolicy, z której pięciu skazańców powieszono, a dwójkę łamano kołem egzekucyjnym. 5 sierpnia 1614 r. powieszono złodzieja Christopha Heindericha, a w październiku zgładzono oskarżoną o współudział w morderstwach, okradaniu kościołów, zabójstwo dwójki dzieci i prostytucję, Catharinę Hopner. Jej kaźń była okrutnym widowiskiem, kat rwał ją rozżarzonymi cęgami, odrąbano jej dłoń i pogrzebano żyjącą koło murowanej szubienicy. 2 sierpnia 1647 r. ścięto i pośmiertnie łamano kołem Adama Bartscha skazanego za zabójstwo. 20 października 1661 r. koło szubienicy spalono zwłoki, po wcześniejszej dekapitacji, sodomity, który spółkował z owcą. We wrześniu 1664 r. pod szubienicą pogrzebano samobójcę Antona Metziga. Ostatnia egzekucja według źródeł odbyła się 3 lipca 1676 r. wieszając złodzieja. Z pewnością egzekucje na tym placu kaźni odbywały się nadal, niewątpliwie do 2 poł. XVIII w., jednakże z uwagi na brak materiałów źródłowych uniemożliwia ich potwierdzenie.

Szczątki dwójki skazańców

Miejsce gdzie mogło pierwotnie stać urządzenie penitencjarne wytypowane zostało dzięki dokładnej mapie z początku XIX w. i pniu lipy, która rosła w tym miejscu, a po uszkodzeniu przez piorun, wycięto ją. Drzewo zostało posadzone na miejscu szubienicy, co potwierdziła odnaleziona podczas remontu lubomierskiego ratusza XIX-wieczna kronika miasta, zawierająca informacje o rozbiórce kamiennej szubienicy, podczas której odzyskano 104 funty materiału budowlanego i na pamiątkę zasadzono w jej wnętrzu lipę.

W pierwszym etapie badań archeologicznych wytyczony został wykop przy pozostałościach drzewa, zorientowany na linii N-S i wymiarach 10×4 m. Po zdjęciu cienkiej warstwy humusu, dochodzącego tylko do 15 cm głębokości, odsłonięto półokrągły zarys wchodzący w zachodni profil wykopu. Fundament w tej części został prawie całkowicie rozebrany. Zachował się jednak dobrze czytelny negatyw konstrukcji wypełniony porozbiórkowym gruzem i nielicznymi kamieniami większych rozmiarów nie wydobytych z pierwotnej podstawy fundamentu. Następnie wykop został poszerzony w kierunku W i objął obszar 10×11,5 m. W tej partii fundament był dobrze zachowany, w niektórych fragmentach znajdował się 5-10 cm pod powierzchnia ziemi. Przez okres dzielący rozbiórkę szubienicy do czasów obecnych, ten fragment pola był wyłączony z prac rolnych ze względu na rosnące drzewo, co uchroniło resztki szubienicy przed całkowitym zniszczeniem. Odkryty fundament składał się z kamieni dużych i średnich rozmiarów spojonych mocną zaprawa wapienną, stosunkowo płytki, dochodzący miejscami do 35 cm głębokości. Ława fundamentowa wahała się od 0,9-1,1 m szerokości. Konstrukcja szubienicy nie była idealnie okrągła, a maksymalna średnica dochodziła do 7 m. Wśród warstwy użytkowej jej wnętrza odnalezione zostały liczne luźne kości ludzkie, potwierdzające praktykę pozostawiania wiszących skazańców do całkowitego rozkładu tkanek miękkich. We wnętrzu pierwotnej szubieniczej cembrowiny odnaleziono podwójny pochówek. Choć kości były dobrze zachowane grób został w niektórych miejscach naruszony przez korzenie lipy, niemniej udało się w pełni odsłonić odnalezione szkielety i zadokumentować położenie kości. Dwójka złożonych do grobu osobników zmarła w nagły sposób, ich ręce zostały wygięte do tyłu i skrępowane, a ciała złożono w zbyt krótkiej jamie niedostosowanej do pierwotnego wzrostu pochowanych. Jeden z nich miał podkurczone w kolanach nogi, drugi leżał po przekątnej jamy grobowej. Układ jednego ze szkieletów wskazuje na skrępowanie prócz rąk także i nóg. Mimo dobrego stanu zachowanych kości brak było kości dłoni u tego osobnika. Dodatkowym, czytelnym elementem zabiegów hańbiących wobec obu pochowanych było złożenie ich twarzami do ziemi. Jama grobowa zorientowana była na osi N-W/S-E. Ciała zostały zakopane w tym samym czasie, jednakże nie wiadomo czy egzekucja miała miejsce jednocześnie.

W XVII w. w Lubomierzu wyroki wykonywał kat sprowadzany w razie potrzeby z Gryfowa Śląskiego, Lwówka Śląskiego lub Jeleniej Góry, a potwierdzone informacje o lubomierskim kacie pochodzą dopiero z 1 poł. XVIII w. Wzmiankowano wówczas mistrza Johanna Wilhelma Kuhna. Po rodzinie Kuhn katowskim rzemiosłem w Lubomierzu zajmowała się familia Haasse, następnie Birko.

(źródło: „Sudety” 06/10-09/11)

Leave a Comment :, więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...