GeoExplorer

Tag: Unisław Śląski

Ruiny kościoła ewangelickiego w Unisławiu Śląskim

by on Lip.01, 2016, under Zabytki

Bryła kościoła ewangelickiego w UnisławiuUnisław Śląski (Langwaltersdorf) zlokalizowany jest przy drodze krajowej numer 35, biegnącej z Wałbrzycha do Mieroszowa. Ta malowniczo położona miejscowość na Wyżynie Unisławskiej w dolinie rzeki Ścinawka, pomiędzy górującym nad nią majestatycznie Wielkim Stożkiem 840 m n.p.m. (charakterystyczny punkt krajobrazu), a Dzikowcem Wielkim 836 m n.p.m., powstała na początku XIV wieku (pierwsze wzmianki pochodzą z 1350 roku).
Jest największą wsią w Górach Kamiennych. Przejeżdżając przez Unisław nie można nie zauważyć ponurych ruin kościoła ewangelickiego z wieżą, zniszczonego po II wojnie światowej, nigdy już nieodrestaurowanego i niewyremontowanego.Wnętrze ruinKościół ewangelicki p.w. św. Mateusza w Unisławiu Śląskim powstał w 1742 roku (niektóre źródła za datę powstania w tym miejscu świątyni wymieniają rok 1659) jako murowana budowla w stylu późnobarokowym, na planie wieloboku z trzema przybudówkami. Jego elewacje były utrzymane w stylu klasycystycznym z trójkątnymi tympononami dzielącymi pilastry na niskim cokole. Był przebudowywany w latach 1748 – 1750 oraz w XIX wieku. Świątynia została opuszczona wraz z wysiedleniem miejscowej ludności niemieckiej po 1945 roku. Był dwukrotnie trawiony przez ogień: w latach 60-tych i 70-tych (1972 rok) XX wieku. Pożary spowodowały osłabienie konstrukcji, a tym samym zawalenie się dachu, stropów i budynku (2007 – 2008). Dziś pozostały jedynie dość spore fragmenty murów. Na terenie świątyni istnieje wejście do podziemi. Z wnętrza świątyni zachował się rokokowy ołtarz, który obecnie można oglądać w kościele ewangelickim w Kudowie Zdrój.Pastorówka przy kościeleDo bryły kościoła w XIX wieku dobudowana została strzelista, dwustopniowa wieża z zegarem na planie kwadratu, obecnie mocno nadkruszona czasem i niedostępna z zewnątrz, nie mniej jednak do chwili obecnej robiąca imponujące wrażenie. Wieżę można oglądać jedynie z zewnątrz (brak możliwości wejścia do środka i na jej szczyt) ponieważ wszystkie wejścia ze względów bezpieczeństwa zostały zamurowane – podobnie jak mury kościoła grozi zawaleniem.
Między ruinami kościoła, a drogą znajduje się dobrze zachowany okazały budynek, wybudowany w drugiej połowie XVIII wieku o konstrukcji częściowo szachulcowej (obecnie dom prywatny), w którym niegdyś mieściła się pastorówka i szkoła ewangelicka. Kilka metrów na zachód od kościoła, na zalesionej górce, znajduje się opuszczony, zarośnięty i zdewastowany cmentarz parafialny, z widocznymi jeszcze pozostałościami kostnicy z XVIII wieku.Fragmenty nagrobkówZostał założony na przełomie XIX i XX wieku. Wśród wielu zniszczonych i zarośniętych kamiennych płyt nagrobkowych można znaleźć kilka, na których bez trudu da się odczytać kogo pochowano. Pierwsze pochówki miały tutaj miejsce na początku XX wieku, a ostanie w latach 50-tych XX wieku.
Kościół i przyległa do niego wieża znajdują się w stanie zaawansowanej, trwałej ruiny, nie mniej jednak niewątpliwie warto zatrzymać się choć na chwilę w Unisławiu i odwiedzić to niezwykłe miejsce, które pomimo zniszczeń oraz daleko posuniętej ruiny posiada swój specyficzny i niepowtarzalny klimat. Podczas zwiedzania należy zachować szczególną ostrożność, gdyż pozostałości murów grożą w każdej chwili zawaleniem, a wejście na jego teren jest na własną odpowiedzialność – na ogrodzeniu i ścianach umieszczone są tabliczki informujące o zagrożeniu.

Możliwość komentowania Ruiny kościoła ewangelickiego w Unisławiu Śląskim została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sztolnia Rycerska w Dzikowcu Wielkim

by on Lut.15, 2016, under Pod ziemią

Sztolnia Rycerska (1)Sztolnia Rycerska, nazywana również Sztolnią Wodną (Wasserstollen) zlokalizowana jest na północno – wschodnim zboczu góry Dzikowiec Wielki (GrossWildberg) 836 m n.p.m., znajdującej się na południe od miejscowości Boguszów-Gorce. Aby do niej dojść należy kierować się z betonowego parkingu za przejazdem kolejowym z dzielnicy Boguszowa, Kuźnic Świdnickich, leśną drogą kilkaset metrów do skrzyżowania z kolejną drogą (przy platanie), a następnie skręcić w prawo i po około 60 metrach (przed pierwszą przepływką pod drogą) skręcić w lewo, w leśną ścieżkę, która po około 200 metrach doprowadza wprost pod wlot sztolni. Wlot znajduje się na wysokości 652 m n.p.m. Przed wlotem sztolni znajdują się ceglane pozostałości budynku, a po prawej stronie wylot Źródła Rycerskiego – RitterQuelle. Znajduje się tam również studzienka z wybijającą wodą i widoczne fragmenty ceramicznych rur. Wydajność źródła miała wynosić 400 l/min.Wejście do sztolniDrążenie sztolni rozpoczęto w maju 1938 roku (według innych źródeł w styczniu 1941 roku), a ukończono w maju 1942 roku. Do sztolni prowadzi obetonowane wejście w którym znajduje się studzienka łącząca się z właściwym ujęciem wody zlokalizowanym 50 metrów niżej, w dół od hałdy powstałej w wyniku składowania wydobytego materiału skalnego podczas drążenia sztolni. Nie przypadkowo wybrano miejsce jej wydrążenia, bowiem masyw Dzikowca Wielkiego jak i Gór Kamiennych zbudowany jest ze skał mających dużą przepuszczalność wody – melafirów i porfirów, co powoduje szybkie jej przenikanie przez grunt pozostawiając go suchym, a sztolnia pozwalała na szybkie i łatwe ujmowanie czystej wody. Według niektórych opracowań miała być ujęciem wody dla Kuźnic Świdnickich, chociaż spotyka się też wątki o rzekomym wykorzystaniu jej w 1945 roku przez Niemców jako miejsce ukrycia depozytów.Sztolnia Rycerska (2)Za wejściem sztolnia ma łukowaty profil obudowany betonowymi bloczkami. Chodnik ma wymiary 180 x 90 cm i prowadzi wśród najbardziej wodonośnych warstw skał. Na spągu zalega ceramiczna rura. W początkowym odcinku znajdują się dwa niewielkie odgałęzienia po lewej i prawej stronie. Jest to najdłuższy obudowany odcinek sztolni. Po około 100 metrach obudowa kończy się, a dalej chodnik sztolni prowadzi na przemian w litej skale lub w obudowie z bloczków. W całej sztolni obudowanych odcinków jest siedem.
Obudowa stosowana była w miejscach gdzie struktura skał jest nieco słabsza. W kilku miejscach brak jest w ścianach bloczków, a za nimi znajdują się komory. W sztolni znajduje się jeden przebity zawał na końcu jednej z obudów. Po 250 metrach sztolnia zwęża się, a infiltracja górotworu przez wodę jest znaczna, strumienie wody leją się ze stropu, głównie na rozwidleniu i w obszerniejszej komorze, a to za sprawą chodników znajdujących się poziom wyżej.Kamionkowa ruraW tym miejscu różnica poziomów (od wlotu) wynosi +6,3 m, niewyczuwalnego wznoszenia się pod kątem w czasie penetracji.
Od komory w prawo prowadzi chodnik, a z niego w lewo dwa krótkie wyrobiska zakończone przodkami. W pierwszym o ocios oparta jest stalowa płyta, która zapewne zapewniała ochronę pracującym tu ludziom przy odstrzale skały. Środkowy chodnik prowadzi na drugi poziom do tak zwanego „labiryntu”, do którego wejście zostało zamaskowane krótką obudową z bloczków. Wejście prowadzi ciasną szczeliną nad obudową, a za nią znajduje się stroma pochyłe wejście na poziom drugi, położony około 10 metrów wyżej. W tym miejscu często dochodzi do osuwania się luźnych fragmentów skał. Na końcu pochyłego wejścia znajduje się wysoka i wąska szczelina, a na spągu pozostałości drewnianej obudowy, stojaków i drabinek oraz żelazne płyty najprawdopodobniej ułatwiające transport materiału skalnego.Mineralizacja w Sztolni RycerskiejW bocznym korytarzu widoczna jest woda uciekająca przez spąg na niższy poziom. Górny poziom zakończony jest czterema przodkami i ma łączna długość około 80 metrów. Na spągu komory zalega dużo nie wydobytego materiału skalnego. Od komory, główny chodnik prowadzi jeszcze przez około 50 metrów i kończy się przodkiem na wysokości 659 m n.p.m., gdzie prace miano zakończyć w dniu 9 maja 1942 roku. W całości wyrobiska woda na spągu nie przekracza głębokości 30 cm. W sztolni znajduje się jeszcze kilka innych chodników ukrytych za betonowymi bloczkami obudowy oraz nad obecnym głównym chodnikiem. Po zakończeniu drążenia sztolni w maju 1942 roku opiekę nad nią miała przejąć organizacja Todt i prowadzić w niej dalsze prace, w trakcie których między innymi zamurowano wejście do wyższego jej poziomu, tak zwanego „labiryntu”, betonowymi bloczkami oraz prowadzić inne prace w jej okolicach, co mogą potwierdzać ślady w terenie widoczne do dnia dzisiejszego.Obudowa sztolni i infiltracjaOkoło 100 metrów na północ od Sztolni Rycerskiej znajduje się wlot do kolejnej sztolni nazywanej potocznie Sztolnią Rycerską II, a pomiędzy nimi zasypany szybik. Istnieje relacja więźnia z obozu Gross-Rosen, Jana Grodzickiego, który został przewieziony w okolice Kuźnic Świdnickich w 1941 roku i pracować przy drążeniu sztolni. W zeznaniach złożonych po wojnie przed prokuratorem Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich we Wrocławiu podał, że został zapędzony do robót przy drążeniu sztolni na północnym stoku góry Dzikowiec, w miejscu gdzie bezpośrednio ze skał tryskało źródło:

„Najpierw wbijaliśmy się w głąb góry na odległość około dwustu metrów, a następnie wykuwaliśmy coś w rodzaju labiryntu na dwóch poziomach. Przy czym, aby nikt z nas nie zapamiętał rozmieszczenia tych sztolni, przerzucano nas z poziomu na poziom”.Końcowy odcinekMusiał on pracować w końcowej części sztolni, przy „labiryncie” lub na dwóch poziomach wyrobiska – według zachowanych planów wynika, że prace w tym miejscu prowadzono po grudniu 1940 roku. Tym samym większa część chodników sztolni nie została wykonana przez więźniów obozu Gross-Rosen (ten powstał w sierpniu 1940 roku). W chwili obecnej znane są dwa wykonane plany sztolni, jeden wykonany przez mierniczego Friekego (styczeń 1942). Jeden z nich przedstawia sztolnię z bocznymi chodnikami i drugim poziomem nazywanym „labiryntem”, ujęciem wody oraz szczegółowym przebiegiem i długością chodników. Drugi z planów, wykonany w styczniu 1942 roku stanowi kopię pierwszego rozszerzoną o takie szczegóły jak wysokości bezwzględne poszczególnych fragmentów wyrobiska, dokładne dane geologiczne o warstwach skalnych w których wydrążono sztolnię i daty drążenia poszczególnych jej odcinków.8Z dat umieszczonych na mapie wynika, że informacje o warstwach geologicznych wewnątrz sztolni musiano pozyskać już w 1939 roku, a inne dokumenty mówią, że do 1941 roku wyrobisko było już wydrążone prawie w całości. Pierwszą datą, która pojawia się na planie (w odległości 20 m od wlotu sztolni) jest 26 września 1938 roku. Do tego dnia miano wykonać około 60 m chodnika z 38-metrowym bocznym chodnikiem w prawym ociosie. Całkowita długość poznanych wyrobisk Sztolni Rycerskiej na poziomie 1 i 2 wynosi około 410 metrów. W sztolni schronienie znajduje kilkadziesiąt gatunków nietoperzy – jest miejscem ich zimowania, w związku z czym obiekt ten podlega ochronie jako siedlisko zwierząt chronionych.

Możliwość komentowania Sztolnia Rycerska w Dzikowcu Wielkim została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Mieroszowski depozyt Karla Hankego (2)

by on Lis.15, 2015, under Skarby

Golińsk. Fabryka Fritza HankeZlokalizowanie majątku Hankego w Golińsku (Hof Göhlenau) nie jest sprawą trudną. Osoby tropiące od lat ślady gauleitera już dawno ustaliły dokładną jego lokalizację, jak również udało im się odkryć tajemniczą budowlę położoną w nieodległym Mieroszowie. Okazała się nim rozpoczęta budowa podziemnego obiektu o nieustalonym przeznaczeniu, którego budowę prowadzono w oparciu o system budowy obiektów w Bolkowie i Marciszowie. Oględziny wykazały, że podziemny obiekt w Mieroszowie drążony był w wielkim pośpiechu i nie został on nigdy skończony. Do jego budowy wykorzystywani byli najprawdopodobniej więźniowie z miejscowej filii obozu koncentracyjnego w Rogoźnicy Gross-Rosen, AL Friedland. Pewna relacja może potwierdzać informację o tym, że ta niedokończona budowla została jednak wykorzystana wiosną 1945 roku na miejsce złożenia depozytu. Relację tą kilka lat temu przekazał jeden Niemiec, podający się za byłego pracownika majątku gauleitera, niejaki Fritz Hanke. Nazwisko Fritza Hankego odnaleziono na fakturach fabryki z Golińska. Co ciekawe Fritz Hanke był właścicielem fabryki (zdjęcie starej pocztówki „Fabrik von Fritz Hanke”). Czy to tylko jest zwykła zbieżność nazwisk? Przypadek? Czy też ów Fritz był rodziną dla Karla Hanke?

Golińsk od początku XVI wieku znajdował się w rękach Hochbergów. W 1657 roku Heinrich von Hochberg, właściciel Mieroszowa, wzniósł, a raczej przebudował z wcześniejszej budowli (z 1610 roku) w Golińsku dwór jako ośrodek tamtejszych dóbr, ustanawiając go siedzibą właściciela, a gdy stolicą ośrodka stał się Książ (od 1780 roku) dwór stracił swoje znaczenie i zamieszkiwał go tylko administrator. Będąc budynkiem drewnianym spłonął w 1838 roku. Dwór wraz z towarzyszącym mu folwarkiem powstał w pewnej odległości od zabudowy historycznej Golińska, na południowy – wschód od drogi prowadzącej do Czech – Göhlenau Hof (Göhlenauer), stanowiąc odrębną jednostkę osadniczą. Później powstała przy nim osada przyfolwarczna zamieszkana przez pracowników. Folwark był centrum dóbr leśnych obejmujących należące do Hochbergów lasy w Mieroszowie, Łącznej i Unisławiu Śląskim. W samym Golińsku do Hochbergów należał jeszcze folwark będący dawnymi dobrami sołeckimi zwany Kolberci. Z końcem XIX wieku został on wydzierżawiony, a w 1917 roku rozparcelowany. Na przełomie XIX i XX wieku nastąpił dalszy rozwój przemysłu – powstaje tkalnia, zakład produkujący żaluzje, zakład dekoratorski wyrobów ceramicznych i zakład uszlachetniania płótna. Jeden z tych zakładów zlokalizowany był na południe od folwarku Hochbergów i został rozebrany po 1945 roku, zapewne ze względu na swe przygraniczne położenie.

Jak podaje w swojej relacji Fritz, Karl Hanke miał pod koniec wojny wielokrotnie odwiedzać swój majątek. Wizyty te miały odbywać się zawsze w kilka godzin lub w najwyżej kilka dni po przybyciu do majątku kolejnych transportów z nieznaną zawartością. Według niego krążyły wówczas pogłoski, że gauleiter „przygotowuje” się do powojennych czasów, gromadząc zrabowane dobra i kosztowności w najlepszym dla niego z możliwych miejsc. Miała temu służyć między innymi dogodna lokalizacja – niespełna dwukilometrowe oddalenie od starej granicy z Czechami, która po wojnie (jak przypuszczano) stała by się ponownie granicą suwerennych Czech, a to z kolei dla Hankego (bliskość granicy) stwarzałoby wiele dogodnych okazji. Fritz twierdził, że osobiście nigdy nie widział zawartości transportów, tego co było w skrzyniach przywożonych na ciężarówkach, ale jest prawie pewien, że znajdowały się w nich dzieła sztuki oraz wyroby ze srebra i złota. Część skrzyń z przybywających transportów do majątku miała zostać zdeponowana w niedokończonej, podziemnej fabryce pod Mieroszowem.Rynek w MieroszowiePodziemna mieroszowska fabryka miała składać się z trzech sztolni, które pod koniec kwietnia 1945 roku zostały wysadzone w powietrze, a wybuch miał być tak silny, że Fritz porównał go do trzęsienia ziemi. Fakt istnienia podziemnych wyrobisk jest niepodważalny, ponieważ do dziś, po omawianych sztolniach zachowały się w terenie widoczne ślady w postaci zapadlisk i wlotów, które mogą być świadectwem całkowitego zawalenia się na dość długim odcinku podziemnego obiektu, na południowych stokach Kościelnej Góry. Poszukiwacze kilkakrotnie próbowali dotrzeć do nieznanych partii podziemi, ale podejmowane przez nich działania kończyły się już w początkowym etapie prac eksploracyjnych, o czym świadczą pozostawione ślady, a w ich wyniku udrożniono sztolnie tylko na niewielkich odcinkach. Relacja przekazana przez Fritza nie jest odosobniona i nie potwierdzają jej tylko odnalezione sztolnie, ale zachowała się także relacja pewnej kobiety, autochtonki, również byłej pracownicy majątku Hankego o podobnej treści. Według niej na teren posiadłości gauleitera przywożono różne transporty, które grupa zaufanych mu ludzi selekcjonowała zawartość, po czym sporządzane były kolejne, nowe transporty, wyjeżdżające szybko w kierunku Mieroszowa.

Jak wynika z relacji pracownicy Hankego, z części nadchodzących transportów „coś” wydzielano i zamykano w niedostępnej bibliotece gauleitera, której okna zawsze pozostawały zasłonięte ciężkimi kotarami. Dostęp do bibliotecznego pomieszczenia miał tylko Hanke i co najwyżej dwóch innych ludzi. Według dalszej relacji, zawartość biblioteki na przełomie lutego i marca 1945 roku załadowano na dwie ciężarówki, które opuściły Golińsk i udały się jako jedyny transport w kierunku Czech. Ten fakt zapamiętała ona szczególnie gdyż w przygotowywaniu transportu oraz pakowaniu zawartości uczestniczył przez kilka godzin sam gauleiter, co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Mówiono wówczas, że był to „złoty skarb Hankego”.
Po zakończeniu II wojny światowej na terenie posiadłości gauleitera w ocalałych ogromnych zabudowaniach gospodarczych, zlokalizowano fabrykę przemysłu metalowego. Działała przez wiele lat jako przeciętny, przemysłowy, terenowy zakład, w którym znajdowali zatrudnienie okoliczni mieszkańcy. Produkowano w niej między innymi metalowe siatki, żaluzje, końcówki żarówek i wyroby dla gospodarstwa domowego.

W latach osiemdziesiątych XX wieku, jeden z takich mieszkańców, będący wieloletnim pracownikiem fabryki, został jej zakładowym portierem. Relacjonuje on, że w 1990 roku zgłosił się do niego pewien Niemiec, który poprosił go o możliwość zwiedzenia majątku, który niegdyś należał do jego rodziny, a on sam miał się w nim urodzić. Niemiec opowiedział portierowi czym był ten majątek w czasach wojny. Portier dowiedział się również, że dom rodzinny „gościa” do początku II wojny światowej wchodził w skład dóbr terenowych właścicieli zamku Książ, których jak większości po wybuchu wojny, pozbawiono nie tylko zamku, ale i okolicznych posiadłości ziemskich. Tym sposobem majątek w Golińsku miał trafić w ręce Hankego, który szybko uznał go za swoją rodową siedzibę. Portier, jak twierdzi, nigdy nie wpuścił tego Niemca na teren zakładu, pomimo, że ten przyjeżdżał nawet w niedziele gdy był on nieczynny i na jego terenie nie było innych osób. Nie uległ Niemcowi nawet gdy ten chciał nawiązać z nim bliższy kontakt, proponował mu za przysługę pewna sumę marek, a nawet zapraszał do Hamburga.Mapa okolic Mieroszowa z 1936 rokuJak zakończyła się ta „znajomość” tak na prawdę do końca nie wiadomo, ale skoro prośby owego Niemca miały także poważne poparcie w finansach, portier mógł ulec. Odmowę tłumaczył rzekomą kiepską znajomością języka niemieckiego i zwykłą niechęcią do Niemców.
„Miałem trochę radości, twardo mówiąc „nie” bogatemu gościowi, który sądził, że kupi mnie za kilkanaście marek. Teraz może nie byłbym taki twardy, bo emeryturę mam nędzną, ale on już tutaj nie przyjeżdża (…) Wtedy zresztą nie wiedziałem co znaczy nazwisko Hanke” (takim nazwiskiem przedstawił mu się ten Niemiec).
Znaczenie nazwiska Hanke portier zrozumiał dopiero wtedy, gdy kilka lat temu pochwalił się otrzymaną od Niemca wizytówką pewnemu wałbrzyskiemu nauczycielowi, a ten uświadomił go o jaką rodzinę chodzi.
Tak oto około sześćdziesięcioletni syn Karla Hankego przyjeżdżał do Golińska pięciokrotnie w latach 1990 – 1995, twierdząc, że poszukuje śladów ojca, a z relacji rodzinnych wynika, że majątek jest tym miejscem, w którym na pewno ostatni raz widziano jego ojca.

Portier w relacji dotyczącej swoich kontaktów z odwiedzającym majątek synem Hankego dodał, że ten powiedział mu, iż wie, że ojciec był w Golińsku z jakimś profesorem i stąd mieli odlecieć prawdopodobnie helikopterem do pobliskiego Krzeszowa, a następnie do Jeleniej Góry. Czy tym profesorem był Günther Grundmann? Wszystko wskazuje, że to mógł być on. Warto dodać, że przecież Krzeszów był jedną z oficjalnych skrytek Grundmanna i obaj, zarówno on jak i Hanke mieli wspólny interes w tym, by ryzykować i po wizycie w Golińsku polecieć do Krzeszowa. Składnicę dokumentów i woluminów w Krzeszowie (Grüssau) zlokalizowano w kościele p.w. św. Józefa, a w pobliskiej Kamiennej Górze (Landeshut) zdeponowano obrazy z Dessau, które jesienią 1944 roku na powrót przewieziono do Dessau.
Istnieją też informacje o kilku podziemnych, dobrze zamaskowanych i efektownie wysadzonych, korytarzach w Kochanowie (2 km na północny-zachód od Mieroszowa, w kierunku Dobromyśla i Krzeszowa), w których miano ukryć depozyty, a których nigdy nie spenetrowano.

Możliwość komentowania Mieroszowski depozyt Karla Hankego (2) została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Latyty z Czerwonych Skałek

by on Lip.01, 2015, under Ciekawe miejsca

Czerwone Skały. LatytyLatyty podobnie jak trachyandezyty i trachybazalty są wylewnymi lub subwulkanicznymi skałami, odpowiednikiem monzonitów i kentallenitów, ale najbardziej spośród nich spokrewnionymi z monzonitami, a z drugiej strony z trachitami, od których różni je nie tylko skład chemiczny czy mineralny, lecz również ciemniejsza barwa. Na tle skalnym zwykle dużą rolę odgrywają skalenie alkaliczne i plagioklazy. Latyty są uboższe w pirokseny. Posiadają barwę od jasnoczerwonej do ciemnoczerwonej, bordowej.
Przeciętnie w swoim składzie chemicznym latyty zawierają (w procentach wagowych) ponad 57% SiO2, 16% Al2O3, 5% CaO, 4% K2O, 4% FeO, 3,5% Na2O, 2,3%  Fe2O3 oraz poniżej 1% TiO2, H2O, P2O5 i inne domieszki.  Składają się głównie ze skalenia potasowego i plagioklazów (oligoklazu, andezynu, labradoru), rzadziej kwarcu (przeważnie zawierają do 5% kwarcu w stosunku do skaleni, a gdy kwarc stanowi do 20% składników jasnych wyróżniany jest latyt kwarcowy), piroksenów (augitu, diopsydu, hiperstenu), amfiboli (hornblendy) biotytu i oliwinu. W niewielkich ilościach występują minerały akcesoryczne takie jak apatyt, tlenki żelaza, tytanit, spinel, piryt, cyrkon, allanit i inne. Często obecne jest w nich szkliwo wulkaniczne.

Monzonity są skałami głębinowymi, których głównymi minerałami są plagioklazy, najczęściej andezyn, labrador i skaleń potasowy. Z minerałów ciemnych w ilości 10% pojawia się biotyt, augit, hornblenda oraz jej pseudomorfozy po augicie – uralit. Kwarc występuje w ilości poniżej 10%, a z minerałów akcesorycznych znaczny bywa apatyt i tytanit. Monzonity posiadają barwę szarą o niezbyt grubym ziarnie, ale niektóre odmiany bywają ciemniej zabarwione co makroskopowo upodabnia je do diorytów gabra. Wykazują strukturę hipidiomorficzną lub panksenomorficzną, teksturę bezładną, rzadko równoległą.
Latyty i monzonity tworzą formy zbliżone do form sjenitów i diorytów, są jednak bardziej rozpowszechnione od sjenitów i niekiedy tworzą większe masywy o dość jednostajnym składzie mineralnym, a ich geneza wiąże się z asymilacja skał zasadowych przez magmę granitową.Latytowa gołoborza pod Czerwonymi SkałamiLatyt i pokrewne mu skały wylewne (trachyandezyty, trachybazalty) różnią się między sobą wzajemnym stosunkiem plagioklazów do skaleni alkalicznych i minerałów ciemnych. Są to skały jasne, o strukturze afanitowej lub porfirowej z prakryształami skaleni, rzadziej amfiboli i piroksenów. Gleby powstające ze zwietrzeliny tej grupy skał są zazwyczaj gliniaste, zasobne w składniki pokarmowe dla roślin.
W Polsce latyty i pokrewne im skały wylewne występują lokalnie w Sudetach, tworząc razem ze skałami wylewnymi innych klas tak zwaną trzeciorzędową formację bazaltową. W okolicach Świerków i Głuszycy występują melafiry (trachybazalty) i towarzyszące im tufy, a w okolicach Unisławia Śląskiego i Sokołowska pojawiają się latyty augitowe (o podobnym składzie mineralnym do trachybazaltów) lecz zasobniejsze w skalenie potasowe. Występują tam także latyty anortoklazowe stanowiące przejścia do trachitów klasyfikowanych dawniej jako porfiryty. Wszystkie trachybazalty i latyty wykazują się albityzacją autometasomatyczną. W niektórych ich wylewach powierzchniowych występują odmiany o strukturze szklisto-intersertalnej.

Najlepszym przykładem ich odsłonięcia (wychodnią) są Czerwone Skałki na północnym zboczu góry Suchawa (928 m n.p.m.), drugiego co do wielkości szczytu w Górach Kamiennych i Suchych po Waligórze (934 m n.p.m.), zlokalizowane w kierunku wschodnim od miejscowości Sokołowsko. Dotrzeć do nich można niebieskim szlakiem prowadzącym z Sokołowska przez górę Włostowa (901 m n.p.m.), Kostrzyna (906 m n.p.m.) lub z umiejscowionego na Przełęczy Trzech Dolin (800 m n.p.m.) schroniska „Andrzejówka”, trawersując od południowego-zachodu zbocza góry Waligóra.
Czerwone Skałki są jednym z mniej dostępnych i rzadko odwiedzanych pomników przyrody nieożywionej w gminie Mieroszów, ustanowionym decyzją Wojewody Dolnośląskiego (19.08.2008 roku).

Stanowią one efektowne urwisko – odsłonięcie latytów, o wysokości ściany dochodzącej do 25 metrów. Geneza jego powstania najprawdopodobniej związana jest z procesami wietrzenia, a tym samym powstania osuwiska. U ich podnóża, na dość stromym stoku, znajduje się sporych rozmiarów gołoborza, najlepiej osiągalna podejściem od ruin Zamku Radosno. Widok w terenie na Czerwone Skałki jest dość mocno ograniczony, a najlepiej uwidaczniają się z oznakowanej ścieżki rowerowej biegnącej ze schroniska „Andrzejówka”. Podchodząc pod „czerwone urwisko” należy zachować ostrożność, jednakże dotarcie do niego i widok urwistych, intensywnie czerwonych skał, dostarcza niezapomnianych wrażeń. Swoim wyglądem i strukturą przypominają lewą stronę wychodni porfirów Organów Wielisławskich.

Możliwość komentowania Latyty z Czerwonych Skałek została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...