GeoExplorer

Tag: uran

Sztolnie w Mieroszowie

by on Wrz.15, 2015, under Pod ziemią

Początek bocznego chodnikaProlog
Przez okres 70-ciu lat od zakończenia II wojny światowej na temat mieroszowskich sztolni i podziemi powstało wiele teorii, domysłów i spekulacji, dotyczących zarówno historii ich powstania i przeznaczenia, na docelowym wykorzystaniu kończąc.
Spekulowano na przykład o przyszłym wykorzystaniu ich na potrzeby przemysłu zbrojeniowego ściśle związanego z sowiogórskim kompleksem Riese, czy też uwzględniano często wątek ukrycia w ich rozbudowanych wnętrzach depozytu gauleitera Dolnego Śląska, Karla Hanke.
Wszystkie te teorie nieodzownie związane były z brakiem dokumentacji ich budowy i przeznaczenia.
Co tak na prawdę o nich wiadomo?
Istnienie trzech sztolni na zboczach Kościelnej Góry jest niezaprzeczalne. Ich wloty do chwili obecnej widoczne są w terenie.

Obozy pracy
Historia powstania sztolni i podziemi mieroszowskich ściśle powiązana jest z istniejącą tutaj w okresie II wojny światowej filią obozu koncentracyjnego Gross Rosen w Rogoźnicy – AL Friedland, utworzonego dość późno, bo 8 września 1944 roku, w odległości około kilometra od centrum miasta. Niewiele wiadomo na temat samego działania obozu, gdyż nie zachowało się zbyt wiele dokumentów mówiących o jego funkcjonowaniu.
Według danych z 16 lutego 1945 roku przebywało w nim 570 więźniów (mężczyzn, głównie Żydów), przewiezionych z obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau. Podobóz został zlikwidowany z dniem zakończenia wojny, z 8/9 maja 1945 roku. Wiadomo również, że podczas wojny w Mieroszowie funkcjonował drugi obóz, tak zwany Polenlager, będący obozem dla polskich robotników przymusowych.

W lutym 1945 roku przez Mieroszów przebiegał szlak pieszych transportów więźniów z obozu KL Riese do Czech, a docelowo do obozów KL Flossenbürg i KL Bergen Belsen. Uczestnicy tych „marszów śmierci” zatrzymywani byli na noc w AL Friedland i w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Ci, którzy zmarli zostali pochowani przez więźniów AL Friedland. Niektóre ze źródeł („Przewodnik po upamiętnionych miejscach walk i męczeństwa. Lata wojny 1939 – 1945”, Warszawa 1988, str. 776) podają, że na cmentarzu miejskim w Mieroszowie znajdują się mogiły jeńców wojennych. Można domyślać się, że również więźniów z obozu.
Wracając do AL Friedland… Więźniowie z tego obozu pracowali głównie w miejscowych zakładach koncernu VDM i „Fritz Schubert”. Wykorzystywani byli także do drążenia chodników sztolni, które zaczęły powstawać pod koniec 1944 roku.Pomik ku pamięci więźniów Gross  KL RosenDla upamiętnienia niewolniczo pracujących i tragicznie zmarłych więźniów AL Friedland, w Mieroszowie przy ul. Wałbrzyskiej ustawiono pomnik:
„AL Friedland /Mieroszów/
08.09.1945 – 09.05.1945
Pamięci 515 więźniów filii obozu Gross Rosen”,
projektu i wykonania artysty – plastyka Stanisława Olszamowskiego.

Spekulacje
Na początku lat 40-tych XX wieku produkcję zakładów przemysłowych w Mieroszowie ukierunkowano na potrzeby wojenne, a pod koniec 1944 roku rozpoczęto tu budowę jakiegoś tajemniczego podziemnego obiektu.
Różne przekazy pochodzące z wielu źródeł mówią, o kilku ukrytych wejściach do podziemi na terenie Mieroszowa, ale nikt nie wie, jak bardzo rozbudowany ma być ich kompleks, jaka jest prawdziwa długość sztolni i korytarzy.
Mówi się o drugim „podziemnym mieście Mieroszów”, w którym miano produkować samoloty myśliwskie oraz pociski typu V-1 i V-2.
Krążyły też swego czasu pogłoski jakoby Mieroszów był skażony promieniotwórczo, w związku z tajemniczymi wydarzeniami, które miały mieć w nim miejsce, w okresie dwóch ostatnich miesięcy II wojny światowej, a rejon ten zamierzano przekształcić w centrum naukowo – badawcze na wzór amerykańskiego Los Alamos.Skarpa w której znajdują się wejścia do sztolniW książce „Księstwo SS”, dr Jacek Wilczur (były pracownik Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce) przedstawił Mieroszów jako miejsce, w którym Niemcy przygotowywali się do produkcji broni atomowej i miał on stanowić część wielkiego ośrodka atomowego III Rzeszy.
Kolejny autor pozycji o kompleksie Riese, Jerzy Cera, w „Tajemnicach walimskich podziemi”, pisze o rzekomych próbach wzbogacania tu ciężkiej wody sprowadzanej z Norsk Hydro. Mariusz Aniszewski w „Podziemny świat Gór Sowich” nadmienia o „zakładach wzbogacania ciężkiej wody w Mieroszowie”. Ciężka woda czyli deuter nie wymaga wzbogacania, gdyż jest produktem końcowym. Prawdopodobnie chodziło o zakłady wzbogacania rudy uranowej.
Rozważano też możliwość budowy przez Niemców obiektów pod rozwijający się przemysł nuklearny, różnego przeznaczenia laboratoria, zakłady wzbogacania rudy uranowej czy też naukowo – techniczne schrony przeciwlotnicze.

Kościelna Góra
Zbudowana z latytów, góruje nad miastem od zachodu. W połowie XVIII wieku, w czasie gdy Mieroszów zaczął znacznie się rozwijać, została zauważona jako teren pod rekreację. Mieszkańcy, zgodnie z ówczesnymi trendami, rozpoczynają wyruszać na górskie szlaki. Prawdziwe jej ożywienie przypadło na koniec XIX wieku, gdy właściciel mieroszowskiego hotelu „Elsner” wybudował na niej restaurację. W 1894 roku wybudowano na nią drogę, zapoczątkowując jej zabudowę i wytyczanie ścieżek. Następnie przekształcono ją w piękny park, w którym mieszkańcy spędzali wolny czas.
W XVIII i XIX wieku na południowym krańcu góry funkcjonował młyn papierniczy, a po 1835 roku gdy wprowadzono do produkcji papieru maszyny, młyn traci na wartości. W 1890 roku zostaje strawiony przez pożar, zgliszcza rozebrane (do dziś widoczne są pozostałości fundamentów).Stok Kościelnej Góry w którym wydrążono sztolnieW 1918 roku po zakończeniu I wojny światowej, ku czci ofiar, na plateau ustawiono pomnik symbolizujący matkę opłakującą na swoich kolanach syna poległego w walce. Inna wersja mówi, że ma on podkreślać romantyczny charakter tego miejsca, związanego z legendą o parze nieszczęśliwych kochanków, mezaliansie. Bogaty ojciec dziewczyny miał zlecić zabójstwo jej biednego wybranka w miejscu ich potajemnych schadzek, a chwilę po, chłopak miał skonać na jej kolanach.

Okres przed wybuchem II wojny światowej był dla tego miejsca „złotym”. Górę odwiedzały setki turystów, podziwiający z przyległej do restauracji, drewnianej wieży panoramę okolicy. Widok był o wiele większy niż obecnie, gdyż wschodniego zbocza nie porastały drzewa. Cztery betonowe podstawy wieży można jeszcze odnaleźć w pobliżu fundamentów restauracji.
W czasach powojennych Kościelna Góra zaczęła tracić na swoim wyglądzie, zaczął pokrywać ją dziki drzewostan, zamieniając tym samym park w las. Plany jej rewitalizacji były różne i z różnym powodzeniem.
Obecnie jest to miejsce rekreacyjno – kulturalne Mieroszowian, z nową, drewnianą wieżą widokową, czynną od czerwca 2015 roku.

Sztolnie
Zlokalizowane są u podstawy południowego zbocza Kościelnej Góry (Kirch Berg) 545 m n.p.m.
Ich otwory znajdują się na wysokości 488 m n.p.m. (według niemieckiej Messtischblatt nr. 5363 z 1936 roku), po prawej stronie drogi prowadzącej do miejscowości Różana.
Aby do nich dotrzeć należy na skrzyżowaniu ulic Hożej i Żeromskiego skręcić w prawo (od ulicy Żeromskiego) w szutrową drogę okalającą od południa i zachodu Kościelną Górę. Po kilku metrach w zboczu uwidacznia się niewielkie wcięcie zakończone odsłonięciem skał (latytów), w którym znajduje się zawalone obecnie wejście do sztolni nr. 1. Niewielkim nakładem prac można je odgruzować, by dostać się do wnętrza, a za nim sztolnia pozostaje drożna. Idąc dalej szutrową drogą, po około 20 metrach widoczne jest kolejne wcięcie prowadzące do wlotu sztolni nr. 2, a po kolejnych 50 metrach do sztolni nr. 3. Wloty sztolni nr. 2 i 3 są również niedrożne, zlokalizowanie w zaroślach, stanowią dzikie wysypisko śmieci.Wlot sztolni nr.1Szutrowa droga okalająca Kościelną Górę (z której jest dostęp do sztolni) dawniej stanowiła trasę kolejki wąskotorowej, za pomocą której wywożono urobek ze sztolni.
Sztolnia nr. 1 ma około 25 metrów długości. Po 10 metrach od wlotu skręca pod kątem prostym w prawo.
Sztolnia nr. 2 ma długość około 75 metrów. Chodnik początkowo biegnie 10 metrów prosto, następnie pod kątem prostym skręca w lewo na 10 metrów, przez kolejne 40 metrów biegnie prosto i ponownie skręca pod kątem prostym w lewo na 15 metrów.
Wymiary wyrobisk (docelowe) to 4 metry szerokości i 2,5 metra wysokości. Na spągu zalega miejscami dużo niewydobytego urobku oraz rumosz odpadniętych ze stropu i ociosów fragmentów skał.
Należy zauważyć, że wyrobiska są obiektami nieukończonymi, pozostawionymi we wstępnej fazie ich drążenia i nie będącymi obiektami związanymi z dawnym górnictwem rud metali.
Niektóre przekazy mówią, że wszystkie wyrobiska mają się łączyć w jednym miejscu, w samym centrum góry.Sztolnia w MieroszowieEpilog
Poprzedni samorządowcy z Mieroszowa, za kadencji burmistrza Andrzeja Laszkiewicza chcieli podjąć się rozwiązania „podziemnej tajemnicy”. Przez krótki okres czasu noszono się z zamiarem udostępnienia sztolni jako atrakcji turystycznej. W planach miano podjąć się wykarczowania okolic wejść jak i odgruzowania ich, a następnie ustalenia rozległości kompleksu i opracowania planu przekształcenia go w trasę turystyczną.
Gmina zamierzała na ten cel pozyskać środki finansowe między innymi z Unii Europejskiej.
Za sprawą Bogdana Rosickiego (który realizował podobne projekty między innymi na Włodarzu i w Walimiu) zaczęto uważać, że mieroszowskie podziemia mogą być jedną z największych tego typu „konstrukcji” na świecie, większą nawet od kompleksu Riese.Sztolnia w Mieroszowie (1)Władze gminne zostały zmienione, a plan udostępnienia sztolni nie został do chwili obecnej wcielony w życie. Nie wiadomo też jakie są zapatrywania na ten pomysł obecnego burmistrza Marcina Raczyńskiego.
Aby dostać się do mieroszowskich podziemi wystarczy podnieść właz jednej ze studzienek na terenie miasta i zapuścić się do jej wnętrza. Którą? Analitycznym i spostrzegawczym poszukiwaczom odnalezienie jej nie nastręczy problemu. W okresie ostatnich kilku miesięcy (od czerwca 2015 roku) mieszkańcy mają kłopoty związane z dostawami wody do mieszkań. Borykają się z tym problemem do chwili obecnej (wrzesień 2015). Tłumaczone są one wieloletnimi zaniedbaniami sieci wodociągowej, awariami pomp, suszą, itp.
W podziemiach jest jej jednak sporo…

Możliwość komentowania Sztolnie w Mieroszowie została wyłączona :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sztolnia w Okrzeszynie

by on Mar.02, 2015, under Pod ziemią

Początek sztolniOkrzeszyn (Albendorf) to wieś położona w województwie dolnośląskim, w powiecie  kamiennogórskim,w gminie Lubawka, w tak zwanym „Worku Okrzeszyńskim”, nad rzeką Szkło,tuż przy granicy polsko-czeskiej. Udajemy się dzisiaj do tej małej uroczej miejscowości, aby stawić czoła kolejnemu wyzwaniu – XIX-wiecznej kopalni węgla. Uważa się że była ona częścią znajdującej się w bliskim sąsiedztwie dużej  kopalni węgla ,,Neue Gabe Gottes”. Wydobycie szło tu pełną parą jeszcze w latach 20-tych ubiegłego wieku. Później na wiele lat mroczne chodniki kopalni zostały opuszczone. Wszystko zmieniło się w latach 50-tych kiedy to do wyrobisk kopalni zawitali przedstawiciele Zakładów Przemysłowych R-1 poszukujący rud uranu. Uran był potrzebny Związkowi Radzieckiemu do budowy bomby atomowej. Jednak mała ilość tego pierwiastka w złożu sprawiła, że zaniechano wydobycia. Po tym krótkim uranowym incydencie kopalnia ponownie została opuszczona i stan ten trwa do dnia dzisiejszego.Poziom 0. Chodnik głównySłowo się rzekło – jedziemy. Pakujemy do samochodu niezbędny sprzęt, trochę tak zwanego „szturmżarcia” na wypadek gdyby coś poszło nie tak…
Droga zajęła nam około 30 minut. Zostawiamy samochód na poboczu i kierujemy się do wlotu sztolni, który znajduje się blisko drogi. Tuż obok płynie rzeka Szkło przez którą się przeprawiamy i po kilkudziesięciu metrach stajemy przed dużym wejściem zapraszającym do wnętrza obiektu. Czas na zmianę garderoby, założenie kasków, sprawdzenie latarek i krótką naradę „wojenną”. Jeszcze ostatnie spojrzenie na słońce i wchodzimy. Pierwsze metry wyglądają dość stabilnie, jednakże wszystko się zmienia gdy dochodzimy do pierwszego skrzyżowania wyrobisk. Obudowa górnicza wygląda katastrofalnie, stropnice i stojaki rozleciały się zalegając na spągu krzyżując się pod różnymi kątami. Setki ton skał napierają na nas nie mając już żadnej podpory w postaci obudowy górniczej. W głowie zaczynają włączać się sygnały alarmowe jak w kokpicie uszkodzonego samolotu. To dobry znak że, instynkt samozachowawczy każe wycofać się jak najszybciej z tej mrocznej dziury. Sztuką (albo głupotą) jest wyłączyć te ostrzeżenia i brnąć naprzód, zachowując wielką ostrożność.Poziom 0Na skrzyżowaniu wybieramy chodnik idący w prawo, to on zaprowadzi nas do centralnej części kopalni. Po przedarciu się przez zniszczoną obudowę dochodzimy do miejsca w którym wyrobisko staje się szersze i wyższe. Jest nieobudowane, ale sprawia wrażenie dość stabilnego. W dali wyraźnie słychać płynącą wodę. Po chwili wszystko się wyjaśnia – woda zalewa niższy poziom kopalni. To tak zwany poziom -1. My jesteśmy na poziomie 0, niższy poziom znajduje się po prawej stronie, zalany jest po same uszy i niedostępny. Kierujemy się dalej na wprost. Przed nami duży zawał, możliwy jednak do sforsowania. Za nim znajduje się wyrobisko zalane wodą na około 40 cm. W świetle latarek widać, że sztolnia się rozwidla. Mozolnie brodząc w wodzie i mule eksplorujemy oba rozwidlenia, które kończą się przodkami z wyraźną żyłą węgla. Z jednego z nich bije małe źródełko z krystalicznie czystą wodą. Oddech staje się przyspieszony, powietrze wydaje się być jakieś gęste i ciepłe, co jest znakiem ,że atmosfera w tym miejscu nie nadaje się do oddychania. Wracamy do miejsca w którym woda zalewa poziom -1. Tam po prawej stronie biegną w górę trzy pochylnie (upadowe) wydrążone pod dużym nachyleniem i prowadzą do poziomów 1 i 2.

Ostrożnie na czworaka wspinamy się na poziom pierwszy. Nie jest to łatwe gdyż spąg pochylni jest bardzo gładki i na dodatek pokryty warstwą mokrego mułu. Wreszcie po tej karkołomnej wspinaczce docieramy na poziom 1 wydrążony równolegle do poziomu 0, jednakże z tą różnicą, że przekrój wyrobiska jest znacznie mniejszy, a długość o połowę mniejsza. Widać też wyraźnie, że stabilność chodnika pozostawia wiele do życzenia. Obudowa górnicza leży pokrzyżowana na spągu, duża ilość oderwanych odłamków skalnych ostrzega nas przed pracującym górotworem. Postanawiamy jednak eksplorować go do końca, a koniec ten to wyraźny przodek i pochylnia biegnąca w prawo do poziomu 2, która jest jednak zasypana – musiało tu ostro walnąć. Wracamy do pochylni, którą weszliśmy i nią właśnie wdrapujemy się na poziom 2. Wygląda on podobnie jak 1-ka, tyle tylko że praktycznie nie posiada obudowy, spąg sztolni usiany jest oderwanymi blokami skalnymi. Tu wszystko się sypie.

Dochodzimy do jak nam się wydawało przodka, jednak okazuje się, że to potężny zawał. Blok skalny o wadze wielu ton i o przekroju identycznym jak wyrobisko oberwał się ze stropu idealnie zagradzając nam dalszą drogę. Wygląda to niesamowicie, przypominając kamienne wrota, które zostały zamknięte z ogromną siłą przez matkę naturę. Wracamy do pochylni i na tyłkach zjeżdżamy na poziom 0. Kierujemy się w stronę wyjścia. Eksploracja zajęła nam około trzech godzin. Brudni i szczęśliwi z racji powrotu do świata żywych opuszczamy Okrzeszyn. Podsumowując naszą wyprawę mogę powiedzieć, że kopalnia jest niezwykła, wielopoziomowa – znajdziemy tu odcinki sztolni w obudowie górniczej, odcinki zalane wodą, przyprawiające o dreszczyk emocji pochylnie, relikty dawnego górnictwa w postaci chociażby świdrów górniczych. Jak długa jest kopalnia? Nie wiem, nie dotarłem do szczegółowych opisów, nie jest to też dla mnie aż tak ważne – ważne, że dostarczyła ogromnej ilości adrenaliny, a o to w tym wszystkim chodzi.

tekst i zdjęcia: Andrzej Pastuszak

Możliwość komentowania Sztolnia w Okrzeszynie została wyłączona :, , , , , , , , , , , , więcej...

Czy meteoryty stworzyły Ziemię? (2)

by on Lis.10, 2014, under Galimatias

impakt„Biblia vs Nauka”
Idea teologa Jamesa Usshera, który wyliczył na podstawie zapisu biblijnego, że Ziemia została stworzona w roku 4004 p.n.e., panowała niepodzielnie do XIX w. Ale tak naprawdę to nawet dzisiaj są tacy, którzy ignorują przytłaczające dowody naukowe i twierdzą, że biblijne legendy przekazują prawdziwą opowieść o powstaniu i historii Ziemi.
Ziemia liczy miliardy lat. Jest to pogląd obecny. Przyjmowany obecnie wiek Ziemi, równy 4,5 miliarda lat, został ustalony dopiero w połowie lat pięćdziesiątych. Precyzyjne jego określenie jest problemem bardzo skomplikowanym technicznie, lecz zasadniczo opiera się na tym, że naturalnie występujące izotopy promieniotwórcze ulegają rozpadowi ze stałą prędkością.

Izotopy
Jeżeli znane jest dobrze tempo rozpadu, można zmierzyć, ile produktu rozpadu nagromadziło się w próbce w danym czasie i w dość prosty sposób określić wiek. Warto tutaj zaznaczyć, że istnieje kilka izotopów występujących w zwykłych skałach, które mogą posłużyć do datowania. Izotopy danego pierwiastka mają te same właściwości chemiczne, lecz nieco różną budowę jądra. Nie wszystkie izotopy są promieniotwórcze, czyli nie wszystkie się rozpadają, tworząc nowe izotopy innego pierwiastka. Dwa najlepiej znane pierwiastki mające promieniotwórcze izotopy to: tor i uran. W czasie rozpadu promieniotwórczego przekształcają się one w izotopy ołowiu. Tak więc część ołowiu występującego na Ziemi, a tak naprawdę w całym Układzie Słonecznym, nie istniała w momencie powstania Ziemi, lecz została stworzona w czasie geologicznym w procesie stopniowego rozpadu toru i uranu.
Ponieważ każdy z izotopów toru i uranu przechodzi w ołów w innym tempie, próbki zawierające owe pierwiastki mają wbudowane niezależne „zegary” geologiczne, którymi można się posłużyć do określenia ich wieku. Oznacza to również, że dokładna mieszanka izotopów ołowiu w konkretnym materiale jest zwykle inna niż w pozostałych i zależy od jego wieku oraz ilości toru i uranu w nim zawartych.Meteoryty
W latach 50-tych XX w. Clair Patterson z California Institute of Technology w Pasadenie odkrył, że zarówno meteoryty, jak i próbki pochodzące z Ziemi charakteryzuje taka sama zawartość izotopów ołowiu. Używając specjalnie dobranych próbek, aby reprezentowały tak ściśle, jak to tylko możliwe, przeciętne ilości izotopów ołowiu na Ziemi, wraz z serią próbek chondrytowej grupy meteorytów, Patterson odkrył systematyczne zależności wskazujące na to, że wszystkie ciała – Ziemia i różne chondryty – musiały powstać ze wspólnej pierwotnej materii 4,5 – 4,6 miliarda lat temu.

Wiek Ziemi
Odkrycie Pattersona było niezwykle ważne dla geologii. Nie tylko pozwoliło ustalić wiarygodny wiek Ziemi, lecz również powiązać narodziny naszej planety z powstaniem innych materiałów Układu Słonecznego. Jeden z pierwszych badaczy, XVIII-wieczny arystokrata i znakomity geolog James Hutton powiedział, że nie znajduje „śladów początków ani zapowiedzi końca”. Badania Pattersona ustaliły jednak w sposób zdecydowany, kiedy nastąpił początek. I choć od lat 50-tych XX w. w dziedzinie badań izotopów promieniotwórczych odnotowano ogromny postęp techniczny, podstawowe wnioski Pattersona pozostają niepodważone.
Liczbę 4,5 miliarda lat bardzo łatwo wypowiedzieć. Ludzie, studenci i profesorowie oswoili się z nią, lecz jest to liczba ogromna, o wiele za duża, aby ja pojąć z perspektywy dostępnej człowiekowi. Zapisana z zerami daje nieco lepsze wyobrażenie o wieku Ziemi: 4 500 000 000 lat. Cztery i pół miliarda monet jednogroszowych utworzyłoby stos wysoki na około 6,5 tysiąca km – to nieco więcej niż odległość z powierzchni Ziemi do jej centrum.

Archaik i cyrkony
Pierwszą dużą jednostką czasu geologicznego jest archaik, trwający od momentu powstania Ziemi a kończący się 2,5 miliarda lat temu, czyli obejmujący w przybliżeniu 44% historii naszej planety. Choć wiemy już, kiedy powstała Ziemia, to nie znamy zapisu skalnego prawie 600 milionów lat od powstania naszej planety. Jak dotąd najstarsze próbki skał znalezione na Ziemi pochodzą z Terytoriów Północno-Zachodnich w Kanadzie. Ich wiek został określony na podstawie analizy zawartych w nich izotopów ołowiu na nieco powyżej 3,9 miliarda lat. Skały te uległy silnemu metamorfizmowi, tak że trudno jest powiedzieć cokolwiek o ich pochodzeniu. Nie różnią się jednak zdecydowanie od wielu typowych skał kontynentalnych młodszego wieku. Wiemy więc dzieki nim, że 3,9 mld lat temu istniały co najmniej pewne fragmenty skorupy kontynentalnej. To kiedy powstały pierwsze kontynenty od dawna intryguje naukowców. Nie ulega wątpliwości, że skorupa kontynentalna powiększała się i zmieniała w czasie geologicznym. Prawdopodobnie nawet przed powstaniem skał liczących 3,9 mld lat istniały jakieś małe kontynenty.
Wskazówki prowadzące do takiego wniosku są rzadkie, słabe i prawie trudne do odkrycia, lecz gdzie należy ich szukać? Używając teraźniejszości jako okna w przeszłość. Wiadomo, że produkty erozji gromadzą się na krawędziach kontynentów i nie ma żadnego powodu aby podejrzewać, że w przeszłości było inaczej. Nawet te najwcześniejsze kontynenty musiały mieć plażę. Istnieje więc pewna szansa, że jeżeli niektóre z owych bardzo starych osadów się zachowały, to mogą zawierać ziarna mineralne wyerodowane z jeszcze starszych kontynentów. Jedna z grup geologów natrafiła na właściwe źródło w piaskowcach sprzed 3,6 mld lat w zachodniej Australii. Niektóre z ziaren w owych skałach są znacznie starsze niż sam piaskowiec i wyraźnie przeszły wiele cykli erozji, osadzania, lityfikacji, wypiętrzania i ponownej erozji. William Compston i jego koledzy z Narodowego Uniwersytetu Australijskiego w Canberze stwierdzili, że niektóre ziarna odpornego na wietrzenie minerału – cyrkonu – z tych starych piaskowców liczą sobie od 4,1 – 4,3 miliarda lat.

tekst: Piotr Gall

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sztolnia w Jagniątkowie

by on Wrz.26, 2014, under Pod ziemią

Obwały stropu i infiltracja wodyPołożenie i historia
Sztolnia znajduje się w Jagniątkowie przy ul. Saneczkowej (wlot tuż przy asfaltowej drodze po jej prawej stronie), w dolinie potoku Brocz, na wschodnim zboczu góry Sośnik 650 m n.p.m.
Powstała ona w trakcie prowadzonych prac poszukiwawczych za złożami uranu po II wojnie światowej. W 1954 roku, w rejonie poszukiwawczym OP-7 „Jagniątków” stwierdzono silną anomalię radiometryczną, w związku z czym rozpoczęto drążenie sztolni badawczej. Po roku prac nie dających oczekiwanych rezultatów prace górnicze przerwano a wlot sztolni zawalono poprzez odstrzelenie.

Opis sztolni
W połowie lat 90-tych XX wieku grupa eksploratorów odkopała wlot sztolni i obecnie do jej wnętrz prowadzi niewielki otwór o średnicy około 50 cm.
Pierwszy, około 40-metrowy odcinek sztolni zalany jej wodą do głębokości około 50 cm w wyniku braku grawitacyjnego odpływu wody. Podobna sytuacja występuje pomiędzy drugim bocznym chodnikiem a skrzyżowaniem chodników. Związane jest to ze znacznych rozmiarów obwałem tamującym odpływ wody – w tym miejscu, w strefie dyslokacji, ze stropu okresowo występuje intensywna infiltracja górotworu przez wodę, przybierająca czasami formę „podziemnego deszczu”.
Łączna długość chodników wynosi około 310 m (główne wyrobisko sztolni o długości 260 m i dwa 25 metrowe chodniki). Początkowy 200 metrowy odcinek biegnie prosto w kierunku północno-zachodnim, kolejne 60 m chodnika odbija pod niewielkim kątem w prawo. Na około 220 metrze wyrobiska odbijają prostopadle dwa, 25 metrowe chodniki boczne. Wcześniej, na około 165 i 205 metrze głównego wyrobiska, odbijają w lewo dwa niewielkie, zakończone przodkiem chodniki.
Wyrobisko posiada wymiary: szerokość 2,0 – 2,2 m, wysokość 1,8 – 2,2 m, a w strefach dyslokacji przekrój jest nieregularny, smukły i wysokość miejscami osiąga 6 m. Na spągu widoczne są ślady po torowisku kolejki i pozostałe gdzieniegdzie resztki drewnianych podkładów pod nią.

Promieniowanie
Poziom promieniowania:
– około 1 uSv/h w części przyotworowej,
– około 2,5 uSv/h w rejonie skrzyżowania chodników
– promieniowanie jonizujące, radon w powietrzu

Geologia
Sztolnia była drążona w granicie karkonoskim (średnio- i gruboziarnistym) poprzecinanym żyłami porfiru i aplitem. Ociosy w większości zbudowane są z porfirowatego granitu z widoczną mineralizacją w postaci skaleni (różowe i białe), kwarcu i biotytu (głównie na końcu zachodniego chodnika gdzie tworzą szeroki fałd). Około 120 m od wejścia występuje aplit i pegmatyt z kryształami kwarcu dymnego i morionu.
W sztolni można zaobserwować wiele interesujących zjawisk geologicznych, w tym m.in. kontakt dwóch podstawowych odmian granitu karkonoskiego, wewnętrzną budowę stref dyslokacyjnych oraz mineralizację (kwarcową i rudną).
Stan wyrobisk pod względem górniczym jest zmienny – dobry w miejscach drążenia sztolni w granicie, zły w strefach dyslokacji tektonicznych, o czym świadczą bloki skalne odspojone od stropu zalegające na spągu.

Sztolnia jest miejscem zimowania nietoperzy, w związku z czym obiekt ten podlega ochronie jako siedlisko zwierząt chronionych.Mieszkańcy sztolni - Nocki duże

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , więcej...

Sztolnia w górze Chmielarz

by on Maj.17, 2014, under Pod ziemią

Sztolnia w ChmielarzuWojcieszów to 4-tysięczne miasto położone w Górach Kaczawskich nad rzeką Kaczawą. Około 1,5 km na wschód od niego znajduje się góra Chmielarz (Hopfenberg) 585 m n.p.m., leżąca w północnej części Grzbietu Wysokiego Gór Kaczawskich, w której zboczach wydrążono sztolnię poszukiwawczą za rudami uranu, popularnie nazywaną Sztolnią w Chmielarzu. Aby do niej dotrzeć wędrówkę najlepiej rozpocząć z parkingu rowerowego z małą infrastrukturą turystyczną (wiaty, tablice informacyjne) przy ul. Nadrzecznej. Tu bierze początek ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna „Gruszka”. Z parkingu kierujemy się początkowo za znakami czerwonymi pod górę szutrową drogą, trawersując od północy zbocza góry Trzciniec 485 m n.p.m. do stanowiska nr. 4, a dalej już za znakami niebieskimi (przed stan.nr.4 skręcić w lewo) trawersujemy od północy zbocza góry Polanka 551 m n.p.m. docierając po kilkudziesięciu metrach do podnóża Chmielarza. Chmielarz zbudowany jest ze staropaleozoicznych skał metamorficznych pochodzenia wulkanicznego takich jak zieleńce i łupki zieleńcowe oraz skał pochodzenia osadowego, należących do metamorfiku kaczawskiego – fyllitów i łupków (albitowo-serycytowych,chlorytowo-serycytowych,kwarcowo-serycytowych).Wlot sztolniW kulminacji szczytowej znajdują się niewielkie wychodnie skał. Górę porasta las iglasty.Po prawej stronie ścieżki dydaktycznej, na przeciwko stanowiska nr.5, wyraźny wąwozik i wydeptana ścieżka doprowadza do wlotu sztolni. Wlot sztolni widoczny jest z drogi. Na temat genezy jej powstania krążą dwie wersje. Pierwsza z nich mówi, że jej początki wiążą się z poszukiwaniami i pracami za rudami uranu prowadzonymi przez Niemców w latach 1943-1944. Druga wiąże się z utworzonymi na mocy porozumienia polsko-radzieckiego w 1948 r. radzieckimi grupami geologiczno – poszukiwawczymi, których zadaniem było rozpoznanie zasobów minerałów uranonośnych, penetrujących stare sztolnie oraz drążących nowe. W rejonie Sudetów działało 18 takich ekip, w rejonie Wojcieszowa – 5. Na zboczach Chmielarza wydrążone zostały co najmniej dwie sztolnie poszukiwawcze w latach 1947-1952 przez Rosjan z tzw. Zakładów Przemysłowych R1, oraz niemieckich jeńców (co do tych brak jest jednak informacji źródłowych). Nie są znane wyniki prac i badań prowadzonych w sztolni przez Rosjan.Początkowy odcinekW 1951 r. w okolicach Wojcieszowa wydobyto około 1,2 kg czystego uranu, a jego średnia koncentracja miała wynosić 0,23 kg/tonę przetworzonej skały. W 1953 r. sztolnia została zinwentaryzowana przez Wojsko Polskie i zaliczona do obiektów „niewykorzystywanych”. Otwór wejściowy znajduje się na wysokości 560 m n.p.m. Całkowita długość wyrobisk to około 450 metrów, z czego ponad 300 metrów przypada chodnikowi głównemu, a resztę stanowią boczne chodniki poszukiwawcze. Sztolnia posiadała jeden 20 metrowy szyb. Za otworem wejściowym sztolnia zabezpieczona jest metalową kratą zamykaną od października do maja o czym informuje zawieszona tabliczka, z uwagi na zimujące w niej nietoperze, co tym samym czyni ją obiektem chronionym na mocy prawa jako siedlisko zwierząt objętych ścisłą ochroną. Początkowy odcinek zalany jest wodą osiągającą miejscami głębokość do 1 m. Główną jej część stanowi obszerny poziomy chodnik, z sześcioma parometrowymi bocznymi chodnikami poszukiwawczymi. Wraz z pokonywaną odległością wody na spągu ubywa (czynny ciek wodny – grawitacyjny odpływ wody).Pozostałości magazynu MWPo lewej stronie znajduje się obudowana cegłą komora techniczna, prawdopodobnie były magazyn materiałów wybuchowych. W dalszej części widoczne są na ścianach i stropie liczne żyły kwarcu oraz wkładki łupków zieleńcowych, z których to pobierano próby rud uranu, arsenu, arsenopirytu i miedzi. Widoczne są też różnokolorowe nacieki mineralne, od białych poprzez żółte, czerwone, fioletowe do czarnych, tworzące się w wyniku infiltracji przez wodę górotworu i wypłukiwanie z niego związków mineralnych. Na jednym ze skrzyżowań chodników, w miejscu uskoku tektonicznego, występuje niewielki obwał skał ze stropu. Kolejny obwał można spotkać w jednym z bocznych chodników posiadających drewnianą obudowę. W sztolni widoczne są ślady dawnego torowiska, a spod obwału wystają fragmenty szyn. Mniej więcej w połowie długości sztolni zauważyć można porzucony pojemnik na uran. Pod względem górniczym stan wyrobisk sztolni w Chmielarzu jest dobry.

Leave a Comment :, , , , , , , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...