GeoExplorer

Tag: zagórze śląskie

Elektrownia wodna w Lubachowie

by on Sty.08, 2014, under Ciekawe miejsca

Elektrownia wodna LubachówHistoria tego stopnia wodnego sięga końca XIX wieku, kiedy to kilka duży powodzi spustoszyło Dolny Śląsk i władze pruskie postanowiły temu przeciwdziałać. Powstała wówczas koncepcja wybudowania systemu zbiorników retencyjnych i regulacji rzek górskich, m.in. Kwisy, Bobru, Kamiennej, Nysy Kłodzkiej i Bystrzycy. Zapora w Lubachowie jest „młodszą siostrą” przegrody w Pilchowicach, po jej powstaniu w 1912 roku projektant Karl Engelberdt i firma budowlana Guido Simon przenieśli się nad Bystrzycę, gdzie wznieśli bardzo podobny, ale mniejszy obiekt. Zaporę wybudowano z kamienia pozyskanego w okolicy. Długość w koronie wynosi 230 metrów, wysokość 44 metry i szerokość u podstawy 29 metrów. Wyposażona jest w 10 stałych otworów przelewowych, 4 upusty ulgi w środkowej części korpusu oraz 2 upusty denne. Łączna przepustowość to 318 m3 wody na sekundę.

Dotychczas nigdy takiego przepływu nie odnotowano, największy wydarzył się podczas powodzi w 1997 roku i wyniósł 294 m3 na sekundę. Spiętrzone wody Bystrzycy tworzą zalew o powierzchni około 51 ha, długości 3,1 km i pojemności 8 mln m3. Zbiornik pełni nie tylko funkcje retencyjne, ale jest również źródłem wody dla aglomeracji Bielawa-Dzierżoniów-Pieszyce. Do zbudowanej kilkaset metrów poniżej zapory elektrowni wodnej woda ze zbiornika trafia podziemnym kanałem o średnicy 180 cm, do przełyków 3 turbin, Francisa firmy J.M.Voith, o zapotrzebowaniu 4,6 m3 na sekundę. Generatory Siemensa przetwarzają energię wody na energię elektryczną. Największa osiągana moc wynosi 1200 kW. Budynek elektrowni pochodzi z 1917 roku, po remoncie ujawnia pełnie urody architektury przemysłowej początku XX w. Efektowny jest nie tylko z zewnątrz, a wewnątrz można zobaczyć oryginalne elementy wyposażenia.

Leave a Comment :, , , , , więcej...

Legendy o zamku Grodno…

by on Gru.16, 2013, under Legendy

GrodnoCzarna kwoka z zamku Grodno…

Pewnego razu do zamku Grodno przybył rycerz i poprosił o nocleg. Burgrabia, ciekawy wieści z dalekich stron, zajął się gościem, zaprosił go na sutą wieczerzę, a służbie nakazał przygotować wygodną komnatę. Po wieczerzy rycerz udał się na spoczynek, ale nie dane mu było tej nocy odpocząć. Kiedy tylko na zamkowym zegarze wybiła północ, dały się słyszeć dziwne szmery i odgłosy, dochodzące z głębi komnaty. Zdziwiony tym rycerz uniósł głowę i w księżycowej poświacie ujrzał w kącie, przy kaflowym piecu, czarną kwokę z pisklętami. Nagle zaczęła stąpać po komnacie strosząc pióra, pusząc się i gdacząc tak, jak czynią to kwoki, gdy chcą wystraszyć i przegnać jastrzębia. Trwało to do pierwszego brzasku. W bladym świcie poranka powoli rozmazywały się kontury kwoki i jej piskląt, aż w końcu znikły w oświetlonej słońcem komnacie. Zdumiony i wystraszony rycerz zwlókł się z łoża i zbliżył ostrożnie do pieca, gdzie jeszcze przed chwilą kręciła się kwoka.

Śladu jednak po niej nie było… Przy śniadaniu rycerz opowiedział o swoich nocnych przeżyciach zdumionemu gospodarzowi, który postanowił wyjaśnić tajemnicę. Zwołano służbę, która starannie przeszukała całe pomieszczenie, a szczególnie piec. Rozebrano go nawet, usuwając powoli kafel po kaflu i ku zdumieniu wszystkich, znaleziono w środku niewielką, drewnianą trumienkę, a w niej dziecięce szczątki. Świadczyło to o tym, że musiało tu dojść do jakiejś strasznej tragedii, ale tak dawno, że nikt z żyjących nie umiał wyjaśnić znaleziska. Przypuszczano jedynie, że musiało się to zdarzyć podczas wojen husyckich. Trumienkę ze szczątkami dziecka pochowano na cmentarzu w Bystrzycy Górnej i od tego czasu w zamku nie pojawiła się już kwoka z pisklętami – duch matki zmarłych dzieci.

O złotej oślicy…

Z dawien dawna wieść głosiła, że w lesie należącym do dóbr zamku Grodno znajduje się złoto.Wielce zaintrygowany nią jeden z właścicieli zamku postanowił się przekonać, jak dalece jest ona prawdziwa. Postanowił więc przeszukać całą górę pokrytą borem, mniemając, że tam właśnie powinien znaleźć drogocenny kruszec. I nie pomylił się. Natrafił na złoty piasek. Całe życie niemal poświęcił na wydobywanie drobnych ziarenek z zazdrośnie strzegącej swego skarbu ziemi. Uzbierawszy w końcu dość pokaźny skarb, nie mógł już niestety należycie z niego skorzystać, ponieważ znajdował się u schyłku swojego życia. Taki był jednak z niego dziwak, że zamiast przekazać skarb swoim krewnym – bo własnej rodziny nie miał, ponieważ całe życie tak był pochłonięty poszukiwaniem złota, że nie myślał o jej założeniu – wprost, ukrył go w szczelinie muru zamkowego.

Polecił więc specjalnie w tym celu uszyć worek z oślej skóry, zapakował doń własnoręcznie mozołem całego życia zdobyty skarb i umieścił na nim następujący napis : „szczere złoto w skórze znalezione w górze”. Napis ów miał zorientować znalazcę tego skarbu o kierunku dalszych poszukiwań. Znalazcą złota nie był jednak nikt z rodziny dziwaka. Skarb dostał się po wielu wiekach w ręce Szwedów, którzy zajęli zamek, a zrozumiawszy źle napis mówiący, że złoto zostało znalezione w górze, przekopywali Górę Zamkową, a także podkopali zamek i dziurawili jego mury, żadnego śladu złota jednak nie znaleźli. Las, w którym stary dziwak znalazł swój skarb, nosi po dziś dzień nazwę Złotego Lasu, a góra, na której ów las stoi – Złotej Góry.

Możliwość komentowania Legendy o zamku Grodno… została wyłączona :, , , , , , , więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...